Fronda.pl: Czym Angela Merkel tak bardzo wkurzyła Greków?

 

Marta Eleni Tutunidis: Grecy przyzwyczaili się do bezstresowego życia w dostatku. W dzieciństwie, kiedy mieszkałam w Atenach słyszałam tylko o wspaniałości i sukcesach Greków, którzy od zawsze byli dumni ze swojego kraju. Spuścizna kultury i historii sprawiła, że Grecy uważają, że są „pępkiem świata” i oczywiście oficjalnie tego nie przyznają, ale mają bardzo silne poczucie wyższości. Od zawsze uważali się za wspaniały, piękny i bogaty kraj. Zdecydowana większość Greków żyła w dobrobycie dzięki bardzo wysokim świadczeniom socjalnym i pomocy państwa, które zapewniało, że jest ich na to wszystko stać. Aż tu nagle z północy przybywa żelazna kanclerz i mówi, że muszą oszczędzać, odbiera im połowę świadczeń, obniża pensje, emerytury i straszy bankructwem. Smutna prawda przerwała idylliczne wyobrażenia o Helladzie.

 

 

 

Co Grekom teraz tak na prawdę gra w duszy?

 

Sytuacja zmusza Greków do zmiany nie tylko systemu, ale i temperamentu, stylu życia, których uczyli się od swoich rodziców i dziadków. Zmiany, których się od nich wymaga uderzają w ich kulturę, sposób bycia, sposób pracy. Tego nie da się zmienić w ciągu kilku miesięcy. Sami Grecy z resztą takie życie jakie mieli dotychczas mają we krwi i nie chcieliby niczego zmieniać. Pozostało im jedynie przekładanie koralików Komboloi, palenie papierosów i picie ouzo – tylko na jak długo starczy im pieniędzy?

 

 


Niemcy i Francja chcą Grecję raczej nakarmić czy wydoić?

 

Protestującym nie można odmówić kreatywności...
Niemcy i Francja na pewno pilnują własnych interesów. Grecy nie wierzą w ich dobroduszność czy altruizm. Pomagają, bo muszą ratować strefę Euro, a Grecy rozumieją, że zaciskanie pasa jakie im teraz Merkel narzuca wynika z faktu, że wcześniej bez zastanowienia Niemcy rozdawali pożyczki politykom greckim na rozpieszczanie obywateli i teraz nie chcą tych pieniędzy stracić. Więc raczej chcą wydusić to co wcześniej bez namysłu pożyczyli.

 

 

A co z rozrzutnością Greków, życiem na kredyt? Czy Grecja nie jest pierwszym winnym swojej sytuacji finansowej?

 

Pewnie tak jest, ale spójrzmy prawdzie w oczy. To nie wina obywateli tylko polityków i złego systemu państwa. Wszyscy by chcieli, aby państwo pomagało, jak najwięcej dawało i wspierało społeczeństwo. W Grecji nieodpowiedzialni politycy mówili ludziom, że ich na to stać, że im się to wszystko należy. Kto by w takiej sytuacji nie brał?

 

 

Ja bym zapewne brał... I co dalej z tą Grecją?

 

Grecja przetrwała ponad dwa i pół tysiąca lat, setki wojen i bitew, wzlotów i upadków także przetrwa i tą burzę. Ale na pewno wyjdzie z kryzysu odmieniona. To już nie będzie ta sama tańcząca Grecja, a Ateny nie będą już takie beztroskie jakie pamiętam z dzieciństwa.

 

 

Dzieciństwa w Grecji...

 

Tak. Urodziłam się w Atenach. Moja mama jest Polką, mój tata Grekiem. Spędziłam w Atenach swoje dzieciństwo i wspominam to jako jeden z najpiękniejszych etapów mojego życia. Mój tata i dziadek byli prawdziwymi greckimi patriotami, choć nie pasują do stereotypu greka-lenia. Oni są przykładem, że istnieją również bardzo pracowici Grecy, choć z pewnością są w mniejszości. Grecję kocham za klimat, historię, kulturę, pyszne jedzenie, temperament samych Greków i wspomnienia. Bardzo przeżywam sytuację gospodarczą, która dotknęła Ateny.

 

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Robert Wit Wyrostkiewicz

 

 

oprac. AM