Mafia paliwowa w Polsce kierowana przez kumpla Putina! - zdjęcie
22.09.16, 08:43Fot. Youtube

Mafia paliwowa w Polsce kierowana przez kumpla Putina!

Portal tvp.info dotarł do zeznań bossa jednej z grup przestępczych zajmujących się wyłudzeniami VAT na paliwie. Wynika z nich, że grupę stworzył Rosjanin z dyplomatycznym paszportem.

Grupa powstała w 2012 roku. Istniała tylko dwa lata, w tym czasie udało jej się wyłudzić od Skarbu Państwa 40 mln zł. Zarabiała na sprowadzanym z krajów bałtyckich paliwie. W szczycie działalności chciała wejść na rynek handlu bronią. Niedawno olsztyński sąd skazał żołnierzy pracujących dla organizacji. Przypisał im nawet kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.

Zeznania świadków czy podejrzanych pokazują jednak, że byli oni pionkami w grze. Instrukcje od szefa grupy dostawali mailami. Nikt nigdy go nie widział, nikt nigdy z nim nie rozmawiał. Wiadomo tylko, że ma na imię Arbin. Jest Rosjaninem i posiada paszport dyplomatyczny. W Polsce reprezentowali go jego najbliżsi współpracownicy – obywatele Łotwy. Kim byli dokładnie? Też nie wiadomo. Nie wiadomo nawet, czy nazywali się tak, jak przedstawiali się swoim polskim współpracownikom.

Karol był mózgiem grupy w Polsce. Miał kryminalną przeszłość. Nim CBŚ zatrzymał go za udział w mafii paliwowej, wpadł na oszustwach i wyłudzeniach. W areszcie poszedł na współpracę z prokuratorem, ale kiedy tylko wyszedł na wolność, przepadł. Dziś CBŚ szuka go listem gończym.

Karola do paliwowej branży wprowadził Łotysz Agnis. On namówił go przez polskiego pośrednika z Olsztyna do kupna firmy paliwowej z Poznania. Spółka miała koncesję na obrót paliwami. Agnis do polski przyjeżdżał w obstawie kompanów: Paszy, Andrija, Ugri i Kamilasa. To oni zorganizowali grupę zajmującą się wyłudzeniami podatku VAT na sprowadzanym do polski oleju napędowym.

Pasza obstawiał kontakty na Litwie, Łotwie i Estonii. Stamtąd transportował do polski paliwo. Karol organizował spółki, które zajmowały się wyłudzaniem VAT. Wszystkie były pod kontrolą Łotyszy, którzy mieli dostęp do kont firmowych. – Pieniądze wpływały na konto spółki, ale zaraz Łotysze przelewali je do swoich dostawców, a nas informowali ile mamy sobie wypłacić. To było 200 lub 300 euro za cysternę – zeznał w prokuraturze Karol.

Dostawcą paliwa i osobą, która zorganizowała cały mechanizm był Arbin. – Rosjanin, posiadał paszport dyplomatyczny – zeznaje Karol. Nikt nigdy go nie widział. W jego imieniu interesów w Polsce doglądali „Pasza” i dwóch jego kompanów z Łotwy. Dziennie do Polski jechało od 5 do 6 cystern. Od firmy Karola paliwo kupowały kolejne podmioty.

Organizacją karuzeli wyłudzającej VAT zajmował się Marcin, były prokurator z Poznania, który miał kontakty w świecie politycznym. Często organizował rauty, na które ich zapraszał. – Byli na nich politycy? Jacy? Nie wiem. Marcin mówił, że to ważni politycy – zeznaje przestępca. Przez Marcina Karol poznał jednego z byłych wiceministrów Zdrowia.

– Marcin ściśle współpracował z Łotyszami. Miał także kontakty z dostawcami paliwa ze wschodu – zeznał Karol. Olej napędowy do Polski transportowany był prze skład celny w Suwałkach, którym zarządzał Łotysz – zaufany Paszy. Oficjalnie jednak firma zarejestrowana była na Polaka.

Stamtąd paliwo trafiało do spółki Karola, później do kolejnych zakładanych na słupy, które dostawały za to 1 tys. zł. Część spółek, które zostały wprowadzone do łańcuszka wyłudzającego VAT, przestępcy kupowali. Szukali jednak tylko takich podmiotów, które posiadały koncesję. – W tym celu jeździliśmy do Krakowa, tam załatwialiśmy sprawy księgowe, czy akty notarialne kupna spółek – zeznał Karol. Spółki często zmieniały adresy.

Wytyczne od Łotyszy były takie, by co 3 miesiące przenosić firmę do innego województwa. Dzięki temu Urzędy Skarbowe nie widziały, że spółka nie płaci VAT, nie blokowały kont. Do tych ostatnich kontakt mieli Łotysze. Polacy zakładali konta w bankach, ale tokeny czy inne narzędzia potrzebne do wykonywania przelewów czy karty przekazywali Łotyszom. Oficjalnie jednak konto było własnością spółki. Łotyszy tam nigdy nie było.

Kiedy firma była spalona, znikała. Grupie zostawała jednak gotówka. Dużo gotówki. Jak ustaliła prokuratura, w ciągu kilku miesięcy przestępcy uszczuplili budżet państwa na 40 mln zł. Ale do dane szacunkowe. Prokuraturze nie udało się rozpracować całej siatki. – Nie płaciliśmy należytych podatków, wprowadzaliśmy na rynek tanie paliwo. Nikt nie mógł z nami konkurować. Nawet Orlen – chwalił się Karol.

CZYTAJ DALEJ NA: TVP INFO