To jeden z wniosków płynących z Debaty Gazowej, współorganizowanej przez Instytut Kościuszki, która odbyła się w Krakowie w dniu wejścia w życie Traktatu lizbońskiego. Dokument ten mówi m.in. o zapewnieniu bezpieczeństwa dostaw, funkcjonowania rynku i efektywności energetycznej oraz wspieraniu wzajemnych połączeń między sieciami energii, "w duchu solidarności" (art. 194). W moim przekonaniu najważniejszą kwestię stanowi tu relacja pomiędzy pojęciem bezpieczeństwa i solidarności. Można sobie bowiem wyobrazić trzy warianty takiej relacji.

Po pierwsze pojęcia te mogą być rozumiane rozłącznie i traktowane jako dwa odrębne cele polityczne, realizowane w różnych płaszczyznach. W takim przypadku "bezpieczeństwo energetyczne" postrzegane może być jako cel działania Unii jako całości i analizowane na poziomie wspólnotowym i to w kontekście relacji zewnętrznych (Unia ma być energetycznie bezpieczna jako aktor międzynarodowego rynku energetycznego, odbiorca surowców) a solidarność jest postulatem dla polityki wewnętrznej Unii i odnosi się do współpracy pomiędzy poszczególnymi częściami (państwami) Unii realizowanych poprzez powiązania sieciowe odpowiednie do strategicznych pozycji poszczególnych państw członkowskich. W takim rozumieniu Unia może być energetycznie bezpieczna (odporna na szoki rynkowe i zakłócenia dostaw) ale nie musi to oznaczać równego, czyli solidarnego, statusu bezpieczeństwa dla każdego z krajów Unii. Można sobie bowiem wyobrazić rodzaj bezpieczeństwa opartego na zasadzie protektoratu energetycznego – oznacza to, że państwa najsilniejsze, mające zagwarantowane zdywersyfikowane źródła dostaw lub politycznie wolne od szantażu przerwania dostaw, są dodatkowo chronione zapisami prawa wspólnotowego, a pozostałe kraje swoje bezpieczeństwo opierają wyłącznie na interkonektorach (podłączeniach) do ich sieci. Taki scenariusz mógłby nastąpić na przykład poprzez powiązanie budowy Gazociągu Północnego z pierwotnym kształtem zapisów rozporządzenia Komisji Europejskiej, którym energetyczny stan nadzwyczajny ogłasza się dopiero w przypadku zakłócenia dostaw dla więcej niż jednego kraju i próg utraty dostaw, który jest podstawą do jego ogłoszenia określa się dla całej Wspólnoty (w różnych wariantach) od 10 do 25%. Tego typu rozumienie założeń polityki energetycznej – czyli wyraźna hierarchizacja roli poszczególnych krajów członkowskich: część z nich staje się "centrami bezpieczeństwa" a pozostałe są "odbiorcami bezpieczeństwa" – może być rozumiana jako pochodna szerszego trendu, zauważalnego w relacjach pomiędzy krajami członkowskimi Unii Europejskiej i – generalnie – w całej dynamice systemu europejskiego, a mianowicie nowego ułożenia wewnętrznej równowagi w Unii Europejskiej poprzez kategoryzację ról członkowskich, nieuchronnie prowadzącą do stratyfikacji państw i tworzenia ekskluzywnych kręgów integracji dzielących Unię na centra i peryferia.

Po drugie możemy jednak pojęcia bezpieczeństwa i solidarności postrzegać łącznie - albo jako równoważne i wspólne cele polityki energetycznej, albo jak cele wzajemnie warunkujące się. W pierwszym przypadku oznaczałoby to, iż traktujemy inwestycje w zakresie dywersyfikacji źródeł i tras dostaw surowców, polityki klimatyczno-energetycznej i jej konsekwencji gospodarczych, współużytkowania nowoczesnych technologii energetycznych jako zadania zarówno w zakresie bezpieczeństwa energetycznego jak i solidarności energetycznej. A zatem zadaniem Unii jako całości jest zasada, że Unia jest na tyle bezpieczna na ile bezpieczne jest jej najsłabsze państwo członkowskie, a polityka energetyczna oznacza, w pierwszym rzędzie spójność energetyczną Unii. Z takiego punktu widzenia budowa, przywołanego, Gazociągu Północnego byłaby sprzeczna z polityką energetyczną Unii, gdyż prowadzi ona do zróżnicowania statusu państw członkowskich w zakresie bezpieczeństwa, a więc jest nie do pogodzenia z postulatem spójności.

Można także podejść do tych dwóch pojęć funkcjonalnie, to znaczy uznać, że jedynie solidarność energetyczna gwarantuje bezpieczeństwo. Oznaczałoby to, że dopiero osiągnięcie stanu solidarności może być uznane za warunek do uznania Unii za bezpieczną. W tym przypadku nakazywałoby to podjęcie w pierwszej kolejności inwestycji solidarnościowych – wsparcie modernizacji sektora energetycznego w niektórych krajach członkowskich, wsparcie budowy przez nie alternatywnych tras dostaw surowców, tworzenie europejskich sieci powiązań międzysystemowych w energetyce, wstrzymanie się z inwestycjami dwustronnymi z krajami trzecimi przez państwa członkowskie i realizacja wyłącznie projektów wspólnotowych. Takie postrzeganie zależności solidarności i bezpieczeństwa oznaczałoby zatem tworzenie na terenie Unii wspólnoty energetycznej, a nie jedynie ograniczonej przez partykularne interesy krajów członkowskich wspólnej polityki w tym zakresie.

Na tym właśnie polu rozegra się – w wymiarze językowym i powiązanym z nim wymiarze politycznym – gra o kształt polityki energetycznej. Polska musi być tu zdecydowanym aktorem.

Krzysztof Szczerski

 

*Tekst został wygłoszony na Krakowskiej Debacie Gazowej zorganizowanej przez Instytut Kościuszki, która odbyła się 1 grudnia 2009 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim. Patronem medialnym konferencji był portal Fronda.pl. Obszerna relacja z Debaty znajduje się tutaj.

Krzysztof Szczerski jest ekspertem Instytutu Kościuszki, byłym wiceministrem Spraw Zagranicznych, wicedyrektorem Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »