Niemiecki członek Komisji Europejskiej straszy Polskę odebraniem prawa głosu w Unii Europejskiej. Odpowiadający za sprawy cyfryzacji Günther Oettinger stwierdził też, że Tomasz Lis był... dyrektorem programowym w TVP.
„Wiele przemawia za tym, że będziemy musieli uruchomić kontrolę mechanizmu państwa prawa i postawić Polskę pod nadzorem” – stwierdził Oettinger w rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Polityk ma zamiar przekonywać do tego Komisję Europejską podczas najbliższego posiedzenia 13 stycznia. Temat zmian dokonywanych w prawie przez polski rząd będzie jednym z tematów tego posiedzenia na wniosek szefa Komisji Jean-Claude'a Junckera.
Juncker chce posłużyć się istniejącym od 2014 roku przepisem, który przewiduje „konstruktywny dialog” z krajem członkowskim, u którego Komisja stwierdzi występowanie „systemowych zagrożeń dla zasad państwa prawa”. Jeśli kraj ten nie zareaguje na propozycje zmian przedstawione przez Brukselę, to Komisja wszczyna postępowanie w sprawie naruszenia podstawowych wartości europejskich. Takie postępowanie nigdy jeszcze nie miało miejsca. Jego efektem może być nawet odebranie danemu krajowi prawa głosu w Unii Europejskiej.
Oettinger jest niezadowolony ze zmian przeprowadzanych w publicznych mediach w Polsce. W ocenie Günthera Oettingera, żadnego szefa nie można zwolnić bez podania przyczyn. „To byłaby samowola” – powiedział unijny komisarz. „Im bardziej troszczymy się o to, by publiczne media mogły wypełniać swoją misję bycia niezależnym źródłem informacji, tym bardziej musimy wzmacniać niezależność władz, które nad tym czuwają” – podkreślił. Co ciekawe, jego zdaniem dyrektorem programowym TVP był Tomasz Lis.
Autor tekstu w „FAZ” zauważa jednak, że naciski podobne do tych, jakie zapowiadane są wobec Polski wywierano już na Węgry i nie przyniosło to skutku.
„Orban realizuje swoją politykę nawet wtedy, gdy musi zrezygnować z pieniędzy z Brukseli” - pisze publicysta.
KJ/tvp.info/wpolityce.pl
