- "Gazeta Polska Codziennie", która reklamuje się na prawo i lewo jako gazeta niezależna, najprawdopodobniej może być zwykłym biuletynem PiS. Chciałbym reakcji Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich czy "GPC" jest gazetą partyjną, czy gazetą niezależną. Nikt nie może zabronić partii politycznej wydawać i wpływać na jakąś gazetę. Chciałbym tylko, żeby to zostało jasno określone. Kiedyś funkcjonowała na rynku "Trybuna" przekształcona z "Trybuny Ludu", która miała jasne powiązania z SLD. Czy teraz podobnie powiązana politycznie z PiS jest "GPC"? Chciałbym poznać stanowisko szefa SDP w tej sprawie - mówi Libicki.


Senator PO odniósł się również do pozwu, jaki redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz ma złożyć za wpis, jaki Libicki popełnił na swoim blogu: "Raport Zespołu Parlamentarnego Antoniego Macierewicza wprowadziła do obrotu – w formie książkowej - prywatna spółka Rejtan, należąca do… Tomasza Sakiewicza i jego teścia Ryszarda". Parlamentarzysta twierdzi, że jeśli Sakiewicz wytoczy mu proces, zrzeknie się immunitetu senatorskiego.


- (...) Dziwię się, że tak odważny człowiek jak Antoni Macierewicz chowa się za jakimś panem Misiewiczem. Widziałem książkę "28 miesięcy po katastrofie smoleńskiej" kupioną w księgarni "Gazety Polskiej", jak i wystawioną z tego tytułu fakturę. Oznacza to, że materiał publiczny, który jest owocem pracy Sejmu, wprowadza do obrotu prywatna spółka i kasuje za to pieniądze, dbając uprzednio, aby raportu nie było nigdzie w internecie za darmo. Oczekuję więc od Antoniego Macierewicza wyjaśnień jak to się stało? Czy Macierewicz udzielił spółce Rejtan zgody, miał na to prawo, i na jakiej zasadzie spółka "Rejtan" wprowadza do obrotu coś, co jest owocem pracy zespołu parlamentarnego. Oczekuję odpowiedzi osobiście od pana posła Macierewicza - mówi Libicki. - Dla PiS i mediów pana Sakiewicza wstydliwe jest, że w rozdmuchiwanym problemie smoleńskim być może głównie chodzi o 65 zł na sztuce za raport. Dziwię się, że również członkowie Solidarnej Polski nie zabierają głosu w tej sprawie, a są członkami zespołu Antoniego Macierewicza. Nie może być tak, że owoc pracy Zespołu Parlamentarnego jest jak dotąd dostępny wyłącznie w drodze przysparzania komuś indywidualnego zysku. Przyjęto teraz linię obrony, że to nie o ten raport chodzi. A wystarczy wejść na You Tube, żeby zobaczyć jak pan Macierewicz wymachuje tym raportem mówiąc, że ten raport będzie wkrótce do nabycia. I został nabyty - twierdzi senator PO.

 

Doprawdy, troska senatora Jana Filipa Libickiego o niezależność mediów jest wzruszająca... Ciekawe tylko, dlaczego całą swoją uwagę skupia na środowiskach prawicowcych z których - de facto - sam się wywodzi? A to naigrywa się, że Tomek Terlikowski wystartuje w wyborach z listy PiS-u, a to wali w byłych partyjnych kolegów, to znowuż załamuje ręce nad upolitycznieniem "Gazety Polskiej Codziennie". Jak widać, ten typ tak ma.

 

AM/Onet.pl