Stanowisko Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN odnośnie do klauzuli sumienia z dnia 12 listopada 2013 odbieram nie tylko jako skandaliczną próbę narzucenia poglądów antynatalistycznych całemu społeczeństwu, ale też jako przykład całkowitego niezrozumienia dwóch rzeczywistości: natury demokratycznego państwa oraz natury sądu sumienia.
Autorzy „Stanowiska” co prawda przyznają, że „Każdy ma prawo życia według własnej wizji tego, co jest dobre i słuszne, o ile nie narusza to bezpieczeństwa publicznego, porządku, zdrowia lub moralności publicznej albo podstawowych praw i wolności innych osób. Ład demokratyczny opiera się zatem na zasadzie szacunku dla pluralizmu wartości i światopoglądów, i gwarantuje każdemu prawo do wolności sumienia i wyznania“ (p. 5). W następnym punkcie piszą zaś, że „Państwo nie może wprowadzać rozwiązań prawnych faworyzujących tylko jeden wybrany system wartości, a tym samym zmuszać części obywateli do działań niezgodnych z ich sumieniem. Obowiązkiem państwa jest ponadto zapewnienie kademu człowiekowi ochrony przed zakusami ze strony innych jednostek i grup, pragnących narzucić mu swoje przekonania światopoglądowe“ (p. 6).
Przytoczone poglądy nie przeszkadzają im jednak odmówić prawa do sprzeciwu tym z pracowników służb medycznych i farmaceutycznych, którzy stawiają ludzkie życie jako podstawowe dobro i prawo każdego człowieka. Ponieważ jednak obrona ludzkiego życia i godności nie jest jedyną sytuacją, w której medyk czy farmaceuta może odmówić podjęcia działania, które ocenia jako niegodziwe, ograniczenie przez Komitet tylko do niej możliwości powołania się na klauzulę sumienia wskazuje na zupełne niezrozumienie, czym jest sumienie i wydany przez nie osąd moralny.
Osąd sumienia jest sądem rozumu, który ocenia rzeczywistość pod względem wartości moralnej ludzkiego czynu. Fakt, że jakieś działanie jest legalne, nie ma charakteru decydującego per se dla jego kwalifikacji moralnej. Morderstwo popełniane w majestacie prawa pozostaje morderstwem, zaś współudział w nim jest także czynem niegodziwym.
Podstawowa zasada moralna brzmi, że dobro należy czynić, zaś zła czynić nie wolno. Rozpoznanie niegodziwości czynu przesądza zatem o decyzji odmowy podjęcia działania, choćby prawo ludzkie tego działania się domagało. Współudział bliższy oznacza przyjęcie na siebie odpowiedzialności na równi z głównym sprawcą. Obowiązująca w polskim prawie zasada domagająca się od lekarza powołującego się na sprzeciw sumienia, by wskazał innego lekarza lub ośrodek, gdzie pacjent może otrzymać zakwestionowane „świadczenie”, oznacza w praktyce, by medyk odmawiając bycia głównym sprawcą czynu niegodziwego, ma być bezpośrednim współsprawcą w jego popełnieniu. Jest to zapis wewnętrznie sprzeczny, w praktyce łamiący zasadę pozwalającą na odmowę wykonania czynu rozpoznanego jako wewnętrznie zły.
Prawdziwa klauzula sumienia w Polsce nie istnieje, przynajmniej jeśli chodzi o zapis w prawie. Stanowisko Komitetu Bioetycznego przy PAN zmierza do likwidacji nawet tej namiastki, jaka została przyznana lekarzom, pielęgniarkom i położnym (a odmówiono jej farmaceutom i studentom medycyny). Jest zatem krokiem w kierunku państwa totalitarnego w swej naturze, mimo demokratycznego charakteru legislatury. Totalitaryzm polega bowiem na przedmiotowym traktowaniu człowieka, z pominięciem jego godności i podstawowych praw. Takie są skutki, gdy struktury demokratyczne przeniknięte zostają relatywizmem moralnym – explicite wskazanym w dokumencie jako dominujący (czyt.: obowiązujący) schemat myślenia moralnego.
not. ToR
