24.12.17, 18:30fot: Youtube/salve.tv

ks. Jan Sikorski dla Frondy: 'Radosnych Świąt' to najmądrzejsze życzenia świąteczne

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Jaka jest istota Świąt Bożego Narodzenia?

Ks. dr Jan Sikorski: Istota Świąt Bożego Narodzenia jest wyczuwalna w pięknym sformułowaniu, które używamy składając sobie życzenia.

To znaczy?

„Radosnych czy wesołych Świąt”.

Dlaczego wesołych? Dlaczego radosnych?

Dlatego, że dociera do nas przesłanie, iż Pan Bóg przez Maryję poślubił ziemię. Przebił tym samym mur dzielący niebo z ziemią, sacrum i profanum. Z nieba, z sacrum zstąpił On do nas, do naszej codzienności. Jest to tak szokujące wydarzenie, że rok rocznie obchodzone jest tak, jak gdyby dokonało się dzisiaj. Zatem, co roku na nowo przeżywamy to wydarzenie. Jest w tym treść mówiąca o tym, że jesteśmy ukochani. Tak, jak ślub wzbudza zainteresowanie i dokonuje się w pięknej aurze, tak tu Bóg zaślubia człowieka. Bóg daje nam tym samym drogę do nieba, daje nam Chrystusa, który ma do nieba nas wprowadzić.

Z tego wydarzenia, z tej eksplozji Bożej miłości, rodzi się wielka radość. Dlatego jeśli mówimy „wesołych świąt”, to wyrażamy się najmądrzej jak tylko można. Bardzo często życzymy sobie różnych innych rzeczy, zdrowia, fortuny itp. Mówimy przy tym, że „zdrówko” jest najważniejsze – a wcale nie jest. Najważniejsze jest to, że Bóg nas kocha i prowadzi do zbawienia.

Czy Jezus musiał przyjść na świat właśnie w taki sposób? Czy nie mógł wykonać swojej misji inaczej?

Każda miłość ludzka ma w sobie coś z szaleństwa. Im większa miłość, tym większe szaleństwo. Pan Bóg, nas, swoje stworzenie, pokochał właśnie w sposób szalony. Tak jak miłość między ludźmi prowadzi nieraz do wielkich poświęceń, tak stało się w przypadku miłości Boga do ludzi, który przebił się z sacrum do naszego profanum z darem wielkiej miłości.

Ale czy nie mógł zrobić tego w inny sposób?

Oczywiście Pan Bóg mógł zrobić to inaczej, jednak zrobił tak, by pokazać nam wielką miłość aż do wyniszczenia siebie. Pan Jezus dokonał pełnego zjednoczenia z nami poprzez swoje wcielenie, tak podpowiedziała mu Jego szalona miłość, której nigdy nie będziemy w stanie pojąć. Dziś cały świat -nie tylko ludzie wierzący- czuje, że nie jest to zwykłe wydarzenie. Dlatego też nasza radość udziela się wielu ludziom na całym świecie, którzy choć są niewierzący powierzchownie biorą w tym wydarzeniu udział. Daj nam Panie, abyśmy nie tylko powierzchownie te święta przeżywali, lecz byśmy skupili się na tym co przy ich okazji jest najważniejsze.

Jak przeżyć ten czas w pełni? W jakim kierunku się zwracać, aby móc liczyć na pogłębienie swojej wiary?

Jest to sprawa indywidualna. Tak jak podziwiamy piękne arcydzieło, to człowiek im bardziej jest wrażliwy, im bardziej zna się na sztuce, tym głębiej to przeżywa. Człowiek pospolity spojrzy i powie „no tak ładny, dużo kolorów, fajne ramy”, ktoś natomiast wrażliwszy, ktoś bardziej przeżywający sztukę będzie mógł kontemplować dany obraz godzinami. Ważne jest to, abyśmy na wydarzeni Bożego Narodzenia spojrzeli głębiej, nie tylko przez pryzmat pięknych świątecznych dodatków.

Co może być nam w tym pomocą?

Pomocą w głębszym spojrzeniu mogą być chociażby rekolekcje parafialne, które są organizowane w każdym kościele. Wielu ludzi korzysta z sakramentu pokuty i chce przeżyć ten czas w pełni z Jezusem. Właśnie to jest ważne, abyśmy biorąc opłatek i dzieląc się nim nie tylko kultywowali bardzo piękną tradycję, ale czuli, że to ciało Chrystusa nas łączy, że łączy nas jego miłość. Powinniśmy uważać, aby czas ten nie zleciał nam jak inne dni „wolne”, byśmy nie patrzyli na niego w kategorii możliwości dłuższego pospania i dobrego pojedzenia.

Czego unikać w rozmowach, przy wspólnym stole?

Wszystkiego co może nas podzielić min. polityki. Cieszmy się, że jesteśmy razem, że Bóg nas kocha.

Czy to co opowiada nam św. Łukasz Ewangelista o pasterzach, o Trzech Królach, o rzezi niewiniątek ma potwierdzenie w źródłach pozabiblijnych? Czy może jest tak, że mamy te wydarzenie odczytywać nie jako fakt historyczny, tylko jako legendę?

W niektórych przypadkach zwłaszcza Łukasz Ewangelista jest bardzo dokładny, podaje wiele szczegółów mówiących np. za jakiego panowania, w których roku panowania, z jakiego rodu itd. miało miejsce dane wydarzenie. Są liczne świadectwa starożytnych pisarzy, Tacyta, Pliniusza, Swetoniusza i potwierdzają, to co św. Łukasz mówi nam o Bożym Narodzeniu. Natomiast Ewangelia ma piękną formę i treść, która pełna jest wymiaru symbolicznego. Do dziś naukowcy badają niebo, próbują poznać co to mogła być za gwiazda, którą chrześcijanie nazwali gwiazdą betlejemską.

Czy te badania nie są istotne?

Oczywiście, wszelkiego rodzaju badania naukowe, są ważne, odnośnie tych wydarzeń, ale nie najważniejsze. Najważniejsze i centralne jest to, że Bóg z miłości przyszedł na świat dla człowieka. Ciężko jest nam dzisiaj powiedzieć, czy to, co działo się dookoła tego wydarzenia rzeczywiście, dosłownie wyglądało tak, jak opowiada nam to Ewangelista, mógł on poprzez dany obraz, historię chcieć przekazać nam pewną ukrytą za tym prawdę, nie wiemy na ile była to forma literacka przekazania nam pewnych faktów w literackiej oprawie.

Czy kiedyś się tego dowiemy?

Wszystko przed nami, możemy dociekać.

Jakie święta są ważniejsze, Bożego Narodzenia czy Wielkanocne? I czy możemy je w ogóle z sobą porównywać?

Jest to już niemal przysłowiowa dyskusja między wagą tych dwóch świat. Oczywiście centralnym świętem w roku liturgicznym i ogóle w historii zbawienia jest zmartwychwstanie. Św. Paweł mówi, „gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, to daremna byłaby nasza wiara”. Jest to fakt, wokół, którego obraca się cała historia zbawienia. W ciągu wieków wokół takich wydarzeń jak narodzenia pana Jezusa narosły bardzo piękne tradycje, ale wszystkie one są skoncentrowane wokół Chrystusa Zbawiciela. Samo przyjście na świat dziecka nie wyczerpuje treści życia człowieka, to dziecko dorastało, dokonywało wielkich czynów, aż ostatecznie zrealizowało swoją misję. Dla rodziców, każdego dziecka najważniejszy jest moment urodzin, później liczą się sukcesy dziecka. Dla nas może być podobnie z Bożym Narodzeniem, które jest czasem ciepłym, radosnym, ma ono swój piękny wymiar w Tradycji.  Jednak w pewnym sensie jest ono służebne wobec święta Zmartwychwstania Chrystusa i faktu zbawienia nas wszystkich. Boże Narodzenie to początek, prowadzący nas do pełni, do Zmartwychwstania. To, że Zmartwychwstanie jest w centrum nie umniejsza wcale Bożemu Narodzeniu, które wszyscy kochamy i przeżywamy bardzo emocjonalnie.

Czy są jakieś święta Bożego Narodzenia, które wspomina ksiądz w sposób szczególny? Które miały szczególny dla księdza wydźwięk, znaczenie? Jeśli tak, to dlaczego akurat one szczególnie utkwiły księdzu w pamięci?

Przez niedosyt jaki doświadczyłem, były to święta, które przeżyłem podczas wojny, przebywając w Niemczech, zamknięty w obozie. Pamiętam, że wtedy jako dziecko widziałem przez okna, jak ludzie stroją piękne choinki, jak przygotowują potrawy. Stojąc z zewnątrz widziałem tylko przez szyby ogromne ciepło. Będąc w obozie żyłem w warunkach trudnych, bolesnych, wtedy doceniłem co znaczą te Święta. Kiedy wojna już minęła, w moim domu rodzinnym zawsze kultywowaliśmy aspekt religijny świąt – modliliśmy się, chodziliśmy na Pasterkę. Z roku na rok Święta Bożego Narodzenia przeżywałem głębiej, aż trafiłem do Wyższego Seminarium Duchownego, gdzie poprzez teologię mogłem dotknąć jeszcze głębszego wymiaru tego święta.

Dziękuję za rozmowę.