Konkrety o cudach i spowiedzi na stadionie - zdjęcie
09.07.13, 20:11Rekolekcje na Stadionie Narodowym (Fot. Monika Nowak)

Konkrety o cudach i spowiedzi na stadionie

30

Mój artykuł odnosi się do wypowiedzi Tomasza Rowińskiego „Religijność stadionowa”, która ukazała się na portalu rp.pl 07-07-2013. W stopce tekstu napisano, że „Autor jest redaktorem „Christianitas”, sekretarzem redakcji kwartalnika „Fronda” dziennikarzem i publicystą portalu Fronda.pl, którego był korespondentem podczas spotkania z ojcem Bashoborą na Stadionie Narodowym”. Treść tego artykułu nie została powielona na naszym portalu, niemniej poprzez samą osobę autora, jak i ten cytowany podpis wielu kojarzy tę jego opinię ze stanowiskiem całego środowiska Frondy. Poprzez tę wypowiedź chcę osobiście okazać, że stanowimy środowisko pod wieloma względami zróżnicowane.

Będę teraz odnosić się do poszczególnych zagadnień poruszanych w artykule Tomasza Rowińskiego, a odpowiadać będę na nie wspomnieniem o faktach. Część z tych faktów była wspomniana w relacji Tomasza Rowińskiego zamieszczonej na portalu Fronda.pl, który jest dość rzetelnym sprawozdaniem, niemniej przedziwnie fakty te pominięto na łamach Rzeczpospolitej.

Cytat z rp.pl: „W mentalności pragmatycznej spotkanie na stadionie staje się „widzialnie” skuteczniejsze niż „nieefektywne” życie sakramentalne.”

Fakty:

1. Adoracja Najświętszego Sakramentu
Podczas całego czasu trwania rekolekcji w dwóch dużych pomieszczeniach przeznaczonych na tymczasowe kaplice trwała adoracja Najświętszego Sakramentu, wystawionego w monstrancjach. Miejsca tej adoracji zaznaczone było wielkimi niebiesko-żółtymi napisami, świetnie widocznymi ze stadionu. Także przy wszystkich wejściach umieszczone były strzałki z napisem „Adoracja”. Do tych kaplic wchodzili uczestnicy spotkania i klęcząc lub siedząc w bardzo „tradycyjny” sposób się modlili. O wadze tej modlitwy wielokrotnie wspominano podczas rekolekcji i zachęcano do niej. Podczas nabożeństwa „uwielbienia” jedna z monstrancji została wyniesiona na ołtarz i adorowana.  

2. Spowiedź
Podczas całego trwania rekolekcji obecnych było 500 kapłanów. Przeznaczony dla nich był odpowiedni sektor, niemniej łatwo było zauważyć, że był on niemal pusty, to znaczy kapłani nieraz siadali w nim dla odpoczynku, niemniej stale około 400 z nich, zmieniając się, spowiadało chętnych, którzy ustawiali się do nich w kolejce. Kapłani spowiadali też poza stadionem, spontanicznie proszeni przez uczestników. Większość z kapłanów miało fioletowe stuły, co było widocznym znakiem, że przyszli na stadion w celu spowiadania, lub, że stuły otrzymali od organizatorów. Ta spowiedź, jej miejsce i forma, była czymś uprzednio ustalonym ze strony organizatorów. Najczęściej stali oparci o stoliki barów, które były otwarte, jednak mało kto z nich korzystał, chyba że w ostateczności. Trwała w tym miejscu cisza, stosowna dla sakramentu pokuty. O tym że „księża stale spowiadają na koronie stadionu” i że ta spowiedź jest ważnym elementem uzdrowienia duszy i ciała, mówił o. John.

Rozmawiałam po zakończeniu rekolekcji z kilkoma kapłanami, którzy tam spowiadali i to co oni wskazują jako pierwszy niepodważalny i zaobserwowany przez nich „cud” to wyjątkowa głębia i ilość tych spowiedzi, spowiedzi po latach przerwy, spowiedzi z zatajanych wcześniej grzechów.
Inny zaś kapłan z diecezji Warszawsko-Praskiej dawał mi swoje świadectwo „przed tymi rekolekcjami spowiadałem jak wiele dni jak przed Wielkanocą”    

Cytat z rp.pl: „Rozbudza się emocje udające doświadczenie wewnętrzne, duchowe, a równocześnie kompletnie nie dba się o rozwijanie cnót związanych z wiarą”

Fakty:

1. Jestem zszokowana jak można osądzać wielu katolików, używając skrajnej opinii „kompletnie nie dba się”. Czy znacie nasze serca? Skąd ten duch pogardy?
2. Fakt, iż jeszcze nie ogłoszono łask i uzdrowień, że nie zrobiono tego podczas trwania rekolekcji, jak to ma miejsce podczas wielu nabożeństw protestanckich, lecz zostanie to uczynione po racjonalnym zbadaniu sprawy, najdobitniej świadczy o tym, że pobudzanie emocji nie stanowi celu działania organizatorów. Było by to przecież łatwe, wyciągnięcie z tłumu rozemocjonowanej osoby, aby pobudzała emocje. Nie zrobiono tego.   

Cytat z rp.pl: Już widzę wszystkich sceptyków, ale i licznych katolików, którzy spadają z krzeseł ze śmiechu wobec takiego „megaczerczowego”, z ducha protestanckiego stylu organizatorów.
Fakty: Kiedy modlimy się, nie powinno być dla nas najistotniejsze czy ktoś z nas się śmieje czy nie. Po prostu robimy coś zgodnie ze swoim sumieniem i przekonaniem, w posłuszeństwie Kościołowi, robimy to dla Jezusa, nawet wbrew opinii zirytowanego „tradycjonalisty”.

Fakt jest taki, że niewątpliwie najważniejszym elementem rekolekcji była Msza Święta sprawowana przez Abp. Henryka Hosera. Protestanci jak wiadomo nie uznają władzy biskupiej, ich nabożeństwa polegają zupełnie na czym innym. Gdzie więc ten protestancki duch? Wspominałam już też o Eucharystii i spowiedzi, które nie są protestanckie. Co zaś do „protestanckiego stylu”, to chyba „tradycjonalistę” zdenerwowała obecność dużej ilości osób. Ale czy nie lepiej, że przyszli oni przed Najświętszy Sakrament i do biskupa, niż do protestantów? Jeżeli ludziom podobają się pewne elementy estetyki, stylu, dlaczego nie ma to posłużyć w obronie jedynej prawdy katolickiej? Jeżeli zaś głębiej się temu przyjrzeć jest to po prostu „styl” dobrej organizacji imprez masowych, nie jest to „styl” ani protestancki, ani katolicki, ani pogański,  jest to „styl” profesjonalny i „styl” skuteczny. Stadion również nie jest ani protestancki, ani katolicki, jest to po prostu stadion, on ma cechy „stylistyczne” budowli z XXI wieku, nie zaś „styl protestancki”.

Cytat z rp.pl: „A więc liczą się atmosfera, emocje, a nie łaska, która przychodzi w „lekkim powiewie”. 
Fakty:
1. Skąd Tomaszu Rowiński znalazłeś tę ocenę, że nie liczy się dla NAS zebranych na stadionie prawdziwa „Łaska”, jak można tak oceniać z góry 60 000 dusz, w tym 500 kapłanów ze swoim biskupem. Daję Ci osobiste świadectwo (cóż więcej mogę zrobić), że dla mnie „łaska, która przychodzi w „lekkim powiewie” jest OK.
2. Jak można uważać, że, parafrazując „łaska, która przychodzi w „lekkim powiewie” zostanie przestraszona, wypłoszona przez człowieka, który ubrał się w krótkie spodnie (co zgorszyło korespondenta Frondy), człowieka, który kupił sobie hotdoga i napój w barze (podczas 11 godzin trwania rekolekcji). Czemu nim pogardzać, że głośno zaśpiewał o Jezusie na nietradycyjną nutę, podskoczył, czy pomachał ręką? Łaska sobie da z nim radę, zapewniam. Łaska nie polega na rzeczach zewnętrznych, estetyce.   

Cytat z rp.pl: „Ze względu na dużą ilość osób nie będzie możliwości korzystania z sakramentu pokuty i pojednania. Prosimy skorzystać z tego sakramentu wcześniej, aby księża byli do dyspozycji tylko w szczególnych przypadkach”. Mam wrażenie, że to ktoś tu myli akcenty. Jeszcze nie tak dawno nie było problemu z zapewnieniem możliwości spowiedzi w czasie popularnych odpustów w sanktuariach przyciągających dziesiątki tysięcy wiernych: ściągało się księży, skąd się dało i spowiadało nawet całe noce, do oporu.

Fakty: 1. Tak, takie ogłoszenie zostało dane przed rekolekcjami, ponieważ nie można było zapewnić spowiedników wszystkim 60 000 osobom, zatem nie sugerowano, że spowiedź jest zapewnianym im elementem rekolekcji, jak to ma miejsce podczas wielodniowych odpustów. Tego by się po prostu przy takiej ilości osób i krótszym niż podczas odpustu czasem trwania, nie dało zorganizować. Jest to normalne, że przed jednodniowymi rekolekcjami zamkniętymi apeluje się do osób, aby przychodziły już w stanie Łaski Uświęcającej. Taki apel nie przekreśla oczywistego faktu, że spowiednicy zawsze na rekolekcjach z Ojcem Bashobora posługują i tym razem nie mogło być inaczej. 

2. Fakt jest taki, że „ściągnięto” około 400 spowiadających ofiarnie i przez bardzo wiele godzin kapłanów. Jak można było tego nie wiedzieć? Proszę mi pokazać odpust w Polsce, na którym spowiada jednocześnie porównywalna liczba kapłanów. Robili to przez około 7 godzin od początku zgromadzenia do Mszy Świętej, a także po Mszy wielu wróciło do spowiadania. Co ich za ten trud spotyka? Drwina korespondenta Frondy?

Cytat z rp.pl: Jaką formację i obraz Kościoła wyniosły z tego spotkania osoby zewangelizowane stadionowo? Czy zobaczyły, że sakramenty są zwykłymi środkami zbawienia zostawionymi przez Pana Jezusa, a nie spotkania na stadionie, gdzie substytut nadprzyrodzoności mogą stanowić dobre samopoczucie i radosne uczestnictwo, plus nieco efektów specjalnych w postaci emanacji demonicznych lub domniemanych uzdrowień?

Fakty: Działanie Ducha Świętego w Kościele Katolickim nie jest „emanajcą demoniczną”. Już nawet samo hasło rekolekcji „Jezus na stadionie” mówi nam w Czyje Imię działo się to wszystko. Proszę bezpodstawnie nie rzucać takiej opinii wobec działania biskupa diecezji warszawsko-praskiej, oraz biskupa rodzimej diecezji Ojca Johna, ponieważ jest to po prostu i normalnie próba obrażenia tych Biskupów, podważenia ich autorytetu, czego nie zwykłam słuchać bez swojej reakcji. Nie ma na to żadnych danych, żeby podczas rekolekcji „Jezus na Stadionie” była miała miejsce jakakolwiek „demoniczna emanacja”. Co zaś do „domniemanych uzdrowień”, to może z oceną ich jakości zaczekajmy na ich ujawnienie, co jeszcze nie nastąpiło, a następnie poddajmy je próbie czasu i ocenie profesjonalistów. I kto tu działa pod wpływem emocji, czy czasem nie „korespondent” oceniający uzdrowienia jako „domniemane” przed zaznajomieniem się z faktami o nich ?

Cytat z rp.pl: Seanse charyzmatyczne zastępują życie sakramentalne (czyli widzialne znaki niewidzialnej łaski), książki o wyczynach egzorcystów, lekturę katechizmu czy nawet Pisma Świętego.

Fakty:
1. Msza Święta, Adoracja Eucharystyczna, spowiedź, konferencja, uwielbienie nie są „Seansami charyzmatycznymi”. To nie jest określenie używane przez katolickich organizatorów.
2. Zdaje się, że Tomasz Rowiński sam jest autorem książki o „wyczynach egzorcystów” (Tomasz Rowiński, zawód egzorcysta, wyd. M 2011). Kiedy czytałam tę książkę nie uważałam o sobie, żebym robiła to zamiast „lektury katechizmu czy nawet Pisma Świętego.” Po prostu, przeczytałam ją z zainteresowaniem. Jest wolność sowa, nie rozumiem dlaczego by miano nie pisać akurat o egzorcyzmach.

Zapowiedź

Była podczas rekolekcji też w pewnym miejscu na stadionie strefa szczególnej posługi, do której wolontariusze wyprowadzali osoby dziwnie się zachowujące. Szkoda że „korespondent” nie zainteresował się co się konkretnie dzieje z tymi osobami, jako dziennikarz mógł tam przecież wejść. W odizolowanym pomieszczeniu stadionu następowała wstępna rozmowa z doświadczonym kapłanem i z psychologiem. Niektórzy potrzebujący dostawali tam szerszą darmową posługę psychologiczną. Część zaś kierowana była w strefę gdzie modliło się wielu egzorcystów. Byli to egzorcyści wyznaczeni do posługi egzorcyscatu przez swoich biskupów, kapłani Kościoła Katolickiego. Modlitwa Ojca Johna była więc tylko wstępem, zaś zasadnicze egzorcyzmy były „tradycyjne”.  Egzorcyzmy stanowią ważny element tradycji Kościoła, nie wyrozumiem więc czemu akurat to stanowi dla tradycjonalisty cel krytyki. O tych „wyczynach egzorcystów” napiszę artykuł oparty na faktach.  Będzie on kolejnym głosem w dyskusji na temat prawdy o „rekolekcjach na stadionie”.

Podsumowując:

Środowisko Frondy różni się pod wieloma względami, a uwidocznianie polemiki między nami, zawsze stanowiło wielką wartość. Nie oburzam się zatem, co więcej, było dla mnie oczywiste, że Tomasz Rowiński wypowie się z punktu widzenia tradycjonalisty, a wiem, że tradycjonaliści jakby z zasady o. Johna Bashobora krytykują. Obawiam się jednak, że metoda jaką tym razem powziął Tomasz Rowiński, nie zbliży nas do Prawdy. Prawda, której wszyscy zgodnie poszukujemy musi opierać się na solidnie obserwowanych i sumiennie opisywanych faktach. Opiniowanie z pomijaniem faktów jest manipulacją. Po wypowiedziach jakie czytamy na portalu rp.pl widać, iż wielu ludzi dobrej woli poczuło się zranionych artykułem Tomasza Rowińskiego.

Maria Patynowska 

Komentarze (30):

anonim2013.07.9 20:31
Ja mogę dać skromne świadectwo. Kiedy o. Bashobora mówił o tym, jakim zniewoleniem jest palenie, jedna pani siedząca niedaleko mnie wstała i powiedziała "W takim razie nie będę więcej palić". Jeżeli wytrwa to jest to uzdrowienie. Może malutkie i skromne ale jednak.
anonim2013.07.9 21:07
Ja myślę, że istotne było poczucie wspólnoty. Byc blisko ludzi, którzy są Chrześcijanami, podobnie myślą i czują. W świecie, gdzie wiara i Kościół są wyśmiewane i wyszydzane, takie spotkania pokazują naszą siłę i wspólnotę. Co do uzdrowień, ten kapłan, tak jak to napisano w Ewangelii, podkreślał, że to "wiara uzdrawia", nie on sam. I Chrystus również powtarzał "idź, twoja wiara cię uzdrowiła". I to wiara uzdrawia, nie drugi człowiek. Ale jeśli przynosi ducha wiary, słowo Boże i potrafi zgromadzic wokół siebie tysiące ludzi, to już jest ogromne osiągnięcie i świadczy o tym, jak bardzo czujemy się izolowani i jak bardzo potrzebujemy byc we wspólnocie. Pozdrawiam wszystkich:)
anonim2013.07.9 21:09
Mam wrażenie że Rowiński umościł się wygodnie w swojej wieży i z góry obserwuje inne niż swoje podejście do przeżywania relacji z Bogiem....swoje traktując jako jedynie słuszne. A szkoda bo katolicki znaczy powszechny i mieszczą sie w naszym kościele różne duchowości i charyzmaty, często znacznie różniące się, ale wspólne co do meritum. Polecam p. Rowińskiemu lekturę św. Pawła...."Jak bowiem jedno jest ciało, a ma wiele członków, i wszystkie członki ciała, chociaż liczne, są jednym ciałem, tak samo i Chrystus. Ponieważ w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało: czy to Judejczycy, czy Grecy, niewolnicy, czy wolni: i wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem. Bo i ciało nie jest jednym członkiem, lecz wieloma"(1 Kor 12, 12-14). Dobrze jest nie robić monopolu ze swojej duchowości, czy charyzmatu...to bardziej przystoi Prawosławiu niż Katolicyzmowi, gdzie panuje zasada jedność w różnorodności.
anonim2013.07.9 21:11
@caritas.vincit To nie jest miejsce na propagandę New Age...proszę te wpisy zamieszczać we Wróżce a nie na Katolickim portalu. @Admin prosiłbym o usunięcie tej New Age-owej agitki
anonim2013.07.9 23:04
Pani Mario, gratuluję rzetelnej odpowiedzi na zarzuty!
anonim2013.07.9 23:51
Miałem okazję kilka razy rozmawiać z o. Johnem i kilka razy też modlił się nade mną. Osobiście to moje doświadczenie, bardzo to przeżyłem, i nie chodziło wcale o huśtawkę emocjonalną, choć emocje też były, ale o doświadczenie łaski Bożej, którą Pan Bóg wylał przez posługę tego kapłana. To było bardzo niezwykłe doświadczenie i do dziś jest dla mnie umocnieniem.
anonim2013.07.9 23:56
@grzegorz Jesteś bezwstydnym kłamcą. Stadion został wynajęty za stawki komercyjne, a ewentualne zyski, które okażą się po rozliczeniu całości kosztów z pewnością nie pójdą na samochody dla episkopatu, ani nawet pojedynczego księdza. Przeznaczenie pieniedzy zostało jasno publicznie ogłoszone. Łżesz okrutnie i nie wiem czy wiecej w tym ignorancji, czy złej woli.
anonim2013.07.10 0:32
Pan Rowiński jest mądrzejszy od biskupów i Kościoła. Moim zdaniem jest to wyraz pychy. Kościół jest taki jakim Go czyni Duch Święty poprzez swoich Apostołów. Ma różne charyzmaty.
anonim2013.07.10 1:44
@ksiądz - ja jeszcze poproszę o info ile zapłacono podatku dochodowego.
anonim2013.07.10 2:06
@mariamagdalena Od strony formalno-prawnej organizacją spotkania zajmowała się profesjonalna firma zewnętrzna. Zapewniam więc, że wszystko odbyło się zgodnie z obowiązującym prawem, co jest szczegolnie ważne w sytuacji, gdy "zainteresowani" z uwagą przypatrują się dziełom organizowanym w ramach Kościoła. Jeżeli masz zastrzeżenia do prawa, to zgłoś się do ustawodawców. Ja szczegółów nie znam, bo nie muszę.
anonim2013.07.10 2:13
Ja mogłem uczestniczyć w tych rekolekcjach tylko za pośrednictwem relacji telewizji "dobre media", za co jestem bardzo wdzięczny. Przed ekranem doświadczyłem mam nadzieję "dotknięcia Ducha Św" w trakcie adoracji. Pozostaję w nadziei, że tak było bo byłem w stanie łaski uświęcającej i starałem się uczestniczyć na miarę swoich możliwości w pokorze. To czego doświadczyłem było delikatne. To było Coś co przechodząc nie złamałoby gałązki, ani nie zgasiło tlącego się knota... ,a mnie napełniło szczerym śmiechem. Miałem wolę i cały czas miałem kontrolę nad sobą, która umożliwiał mi na powiedzenie "nie" ale chciałem mówić "tak". Czy Chrystus, czy Duch Święty mogą działać przez ekran komputera? W promieniu 350km? No czy mogą? Codziennie wstaję z tą nadzieją w sercu. Dziękuję ojcu John'owi i arcybiskupowi Henrykowi Hoserowi.
anonim2013.07.10 2:44
mam pytanie- szacowny Ojciec Daniel z Olsztyna kolo Czestochowy ktory jest charyzmatykiem wyraznie mowi ze najpierw musi byc uwolnienie a potem nastepuje uzdrowienie wiec gdzie jest ta jednosc czasami dla zwyklego czlowieka to zbyt trudne .
anonim2013.07.10 6:29
@Grzegorz + mariamagdalena: plemie judaszowe wyległo na forum. A co wam do tego ile to kosztowało? Jesteście z urzędu skarbowego? To spytajcie się co stało się z ukradzionymi, w majestacie Państwa, pieniędzmi z amber gold. Albo tam gdzie synek premiera pracował - w Lot. To są publiczne pieniądze , nasze, i tam drążcie. Z tego będzie pożytek. A od Chrześcijańskich spotkań - nic wam do tego. Nie rozumiecie tego ślepcy a do tego mącicie. Nic tu po was.
anonim2013.07.10 7:52
Reb co ty pitolisz o tej kobiecie i duchowym przywództwie mężczyzny? weź się nie kompromituj..
anonim2013.07.10 7:59
Bardzo ważne słowo! Bardzo Pani dziękuję! Byłem tam, widziaelm i przeżyłem spotkanie właśnie w bardzo katolickim duchu! Pan Rowiński i inni krytykujący spotkanie tradycjonaliści powinni nas po prostu przeprosić za obraźliwe słowa! Mało nas - biskupów, kapłanów z o. Boshoborą na czele!
anonim2013.07.10 8:01
@reb Używasz podobnych argumentów jak lewactwo z GW, nie niepokoi to Cię? Na twoim miejscu bym się zastanowił, bo krytykujesz biskupa miejsca, który ma władzę od Boga i czynisz to wraz z lewactwem. I nie masz jakiegoś szczególnego rozeznania, bo piszesz totalne głupoty porównująć katolickiego księdza, doktora, pokornego sługę Pana do szarlatana. To jest jawne nadużycie... Moim zdaniem poprzez mówienie o "myślących katolikach" popadasz w intelektualną pychę. A jak z tym byciem Dzieckiem Bożym? Kurczę ludzie trochę pokory, biskupi rozeznali, że jest to dobre. Nikt was tam nie zagania, jadą Ci co czyją, ale przestańcie wreszcie krytykować swoich biskupów. Nie prościej powiedzieć, że ten rodzaj duchowości mi nie odpowiada albo ja tego nie czuję... Na to masz prawo, ale wypisywanie bzdur i porównywanie Ojca Bashoborę do Harrisa, to już manipulacja a więc kłamstwo, takie samo jak głoszą spece z GW i TV. Co za "myślący katolicy" którzy "poznali prawdę" i siostrę w Panu nazywają feministką. Jakże to nieprawdziwe i krzywdzące jest. Red wake up man!
anonim2013.07.10 8:13
reb napisał: "Niestety wszystkie Panie muszą pokornie uznać, iż to JEZUS CHRYSTUS mężczyźnie a nie kobiecie nadał prymat przewodnictwa duchowego. Kobieta, winna wykazać daleko posuniętą pokorę i posłuszeństwo tak mądremu przewodnikowi jakim jest Tomasz Rowiński." *** Kulega nam ostro odleciał. 1. P.Tomasz nie jest żadnym przewodnikiem duchowym, a sądząc po tym co wyraził na łamach portalu rp.pl - można postawić tezę, że zarówno o chrześcijaństwie, jak i nauczaniu Kk ma mgliste pojęcie. Jezus żyje i działa poprzez swoich uczniów, tych, których powołał i którzy Mu się bezgranicznie zawierzyli - obdarza ich ku temu potrzebnymi w posłudze charyzmatami, to są nie tylko osoby duchowne, ale i tzw. laikat. 2. Pan nasz do posługi prezbiteratu zaprasza i nadal powołuje mężczyzn, jednak już co do apostolatu rozumianego, jako głoszenie Dobrej Nowiny, wybrał również niewiasty. To Magdalenie, jako pierwszej ukazał się po swoim zmartwychwstaniu i jej polecił, aby poinformowała o tym innych uczniów. Przy okazji zachęcam do zapoznania się z: LIST APOSTOLSKI MULIERIS DIGNITATEM OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II Z OKAZJI ROKU MARYJNEGO O GODNOŚCI I POWOŁANIU KOBIETY *** Jan Paweł II POSYNODALNA ADHORTACJA APOSTOLSKA CHRISTIFIDELES LAICI O POWOŁANIU I MISJI ŚWIECKICH W KOŚCIELE I W ŚWIECIE DWADZIEŚCIA LAT PO SOBORZE WATYKAŃSKIM II
anonim2013.07.10 8:18
Ileż to cudów dokonało się "po cichu" wymodlone na kolanach przed Najświętszym Sakramentem ile nawróceń, ile uzdrowień? . Iluż duchownych otrzymało powołania po takiej cichej modlitwie? Mam mieszane uczucia do wielkich stadionowych imprez. Na relacji dziennikarskiej widziałem na stadionie rodziny z coca colą i hot dogami. Tylko czy takie spotkania rzeczywiście wzmacniają wiarę w Boga czy raczej są traktowane jako kolejna impreza na stadionie?
anonim2013.07.10 8:22
reb napisał(a): Lip 10, 2013, 7:47 rano Ku przestrodze. Proszę zaznajomić się z historią niejakiego Cliva Harrisa. (...) Cliv Harris również uzdrawiał w imię Chrystusa, KK z otwartymi ramionami przyjmował waćpana, bezmyślnie uwiarygadniając jego niby wielki Charyzmat, który niestety po czasie okazał się wielką blagą i oszustwem. *** Cliv Harris NIE UZDRAWIAŁ W IMIE JEZUSA CHRYSTUSA, był zwyczajnym bioterapeutą. CHARYZMATY – CO TO TAKIEGO? Św. Paweł tak pisze o charyzmatach: „Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, innemu łaska uzdrawiania przez tego samego Ducha, innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce”. (1 Kor 12, 8-1) Charyzmat uzdrawiania Jest to dar modlitwy o duchowe, psychiczne i fizyczne zdrowie osoby proszącej o to Boga. Podobnie jak Pan Jezus uzdrawiał ludzi, tak samo i Duch Święty, który objawia w Kościele obecność zmartwychwstałego Chrystusa, udziela łaski uzdrowienia. Trzeba nam jednak pamiętać, że uzdrowienie może dotyczyć różnych sfer i nie zawsze bywa widziane gołym okiem. Dokonuje się naprawdę wiele uzdrowień na płaszczyźnie duchowej – widocznie na tych najbardziej Bogu zależy. http://mimj.pl/charyzmaty/
anonim2013.07.10 8:41
Tomo napisał(a): [ usuńcie ten komentarz! ]Lip 10, 2013, 8:18 rano Ileż to cudów dokonało się "po cichu" wymodlone na kolanach przed Najświętszym Sakramentem ile nawróceń, ile uzdrowień? . *** O.K. Ale zarazem ile osób młodych odeszło z Kościoła, nie doświadczywszy w nim Mocy żyjącego dziś, tu i teraz Jezusa? Dlatego też bardzo potrzebna jest ewangelizacja tego typu, jaka odbyła się na Stadionie Narodowym. Poniżej nagranie pokazujące jednego z prekursorów ewangelizacji. Ewangelizacja w Mocy - Sługa Boży E. Tardif http://pl.gloria.tv/?media=450635 *** " Na relacji dziennikarskiej widziałem na stadionie rodziny z coca colą i hot dogami." Człowieku - te rekolekcje trwały cały dzień, chyba zrozumiałym jest, że ludzie w przerwach potrzebowali się pożywić - czy?
anonim2013.07.10 8:44
reb napisał(a): Lip 10, 2013, 8:28 rano @Klara Nie chciałbym być niegrzeczny Klaro, ale proszę mi pozwolić Panią zapytać o stan cywilny. Jest Pani mężatką? Stawiam wszystko na to, iż jest Pani starą panną, przynajmniej wskazuje na to, dość jednoznacznie, ton Pani wypowiedzi. *** Bu-ha-ha. Jestem nie tylko mężatką, ale i matką dzieciom, a od lat dziewięciu mam możliwość cieszyć się wnuczkiem, oczekując na kolejne dziecka w rodzinie moich dzieci.
anonim2013.07.10 8:50
reb napisał: Cliv Harris był bioenergoterapeutą. Jednak problem jest w tym, iż Kościół dar Harrisa uznał za błogosławiony i własnym autorytetem potwierdził, iż źródłem tego daru jest sam BÓG. *** Jaki Kościół - Stolica Apostolska, czy tylko poszczególni proboszczowie na swoich parafiach? Poza tym - w tamtych latach Kościół urzędowy dopiero odkrywał skarby, jakie pozostawił nasz Pan, a które u nas przez wieki pokryła patyna czasu. Jednym z takich skarbów jest właśnie głoszenie z Mocą, co Bóg potwierdza widzialnymi znakami.
anonim2013.07.10 9:24
@red Dołączyłeś do chórku http://gosc.pl/doc/1624809.Tajfun-wokol-arcybiskupa
anonim2013.07.10 9:42
reb napisał: "Bp. Hoser wypowiedział się jasno, iż nic mu NIE WIADOMO na temat potwierdzonych przypadków wskrzeszeń czy uzdrowień." *** – Ojciec Bashobora nigdy i nigdzie nie powiedział, że uzdrawia czy wskrzesza umarłych – wyjaśniał niedawno na łamach „Gościa Niedzielnego" abp Henryk Hoser, który zaprosił ojca Bashoborę do Warszawy. – Kapłan kieruje modlitwą. A to, co dzieje się w wyniku tej modlitwy, nie jest przecież działaniem charyzmatyka. Uzdrowienia to nie czary-mary, to nie działanie czarodziejskie. To Boża ingerencja na skutek ludzkich próśb. To Bóg uzdrawia, wskrzesza. Zachęcam do przeczytania całości: http://www.rp.pl/artykul/1026943.html?print=tak&p=0 Czyli, jak widzisz, hierarcha powiedział coś zupełnie innego, to co jest nam - osobom wierzącym - dobrze wiadome. To nie o. Bashabora uzdrawia i wskrzesza.
anonim2013.07.10 9:56
Relacje z rekolekcji na Stadionie Narodowym. Stadion Narodowy pełen Ducha Świętego http://gosc.pl/doc/1621798.Stadion-Narodowy-pelen-Ducha-Swietego *** Stadion na kolanach http://warszawa.gosc.pl/doc/1621346.Stadion-na-kolanach
anonim2013.07.10 11:21
Podział na tradycjonalistów i modernistów w Kościele jest grzeszny i pochodzi od złego ducha. Czy wrażliwość Rowińskiego tego nie widzi?
anonim2013.07.10 14:46
Czyli rozumiem, że według rasowych tradycjonalistów, którzy gromią wszelkiego rodzaju formy odejścia od tradycyjnego przeżywania spotkania z Jezusem, cała ta imprezy pod hasłem "Jezus na stadionie" nie powinna mieć miejsca. Łatwo jest krytykować, to znaczy mówić, że to jest złe, ponieważ sto lat temu było inaczej, jednak trudno jest znaleźć wyjście alternatywne. Formułujemy pytanie w następującym sposób: skoro tak zorganizowana impreza religijna jest rozbieżna pod względem formy z urządzeniem wedle wskazań Tradycji Katolickiej, to jak w takim razie należałoby postąpić (konkretnie), aby to wydarzenie spotkało się z pełnym uznaniem tradycjonalistów? Odpowiedź można wypunktować: 1. Przeniesienie 60 000 ludzi w inne miejsce niż stadion, a najlepiej do budynku sakralnego. Jednak ze względu na wysoką liczebność uczestników przeniesienie w całości imprezy do jakiegokolwiek budynku sakralnego jest niemożliwe, stąd należałoby drastycznie ograniczyć tą liczebność. 2. Zrezygnowanie z wyrażania radości poprzez taniec oraz wymachiwanie rękami w rytm muzyki. 2. Zastąpienie instrumentów elektronicznych, takich jak gitary, syntezatory oraz instrumentów perkusyjnych przez organy kościelne. Dopuszczalna jest również orkiestra symfoniczna. 3. Wyrzucenie utworów muzycznych, które pod względem rytmiki przypominają utwory z gatunku muzyki popularnej. Zastąpienie ich chorałem gregoriańskim. 4. Zastąpienie postawy stojącej z wyciągniętymi rękami przez postawę klęczącą z rękami złożonymi. 5. Przyjmowanie Komunii Świętej wyłącznie w postawie klęczącej (z wyjątkiem osób starszych i chorych) przy specjalnie przygotowanych (nakrytych białymi obrusami) balustradach komunijnych. 6. Wstęp wzbroniony osobom nieodpowiednio ubranym. To znaczy, nie wolno mieć na sobie krótkich spodenek. Kobiety mogę mieć na sobie spódnice lub sukienki, natomiast spodnie są niewskazane. Do tego zakryte muszą być dekolty i ramiona. Na głowach kobiet powinny pojawić się opcjonalnie chusty.
anonim2013.07.10 19:19
Reb, piszesz, że Tobie dojrzałemu w wierze nie są dziwne pułapki zastawiane na ludzi małej wiary. Ale w dzisiejszym świecie, potrzeba jest by działać, iśc za porywem serca, za porywem Ducha Świetego. Z tego co napisałes wyłonił sie obraz JAAA człowiek wielkiej wiary, oni pisklaczki narażone na pożarcie.I co dalej....co dla nich zrobisz? Bedziesz sie modlił: Panie zrób coś...Trzeba nam sie otwierać na to co Bóg chce przez nas czynić, wyjść, ewangelizować, świadczyć... W dzisiejszym swiecie wypełnionym po brzegi złem, narkotykami i innymi plugastwami, trzeba porywu, trzeba Obecności, działania. Dzisiejsza młodziez, tak wychowana niestety przez nas, w wiekszości nie umie inaczej otworzyc drzwi Jezusowi. Potrzebuje wstrząsu, świadectwa żywego Koscioła. Potrzebuje wspólnoty. Być może na początku, rzeczywiście to emocje zostaną pobudzone, ale wierz mi potem idzie za tym pragnienie, tesknota za Bogiem i dorastanie, formacja. Tradycjonaliści, ludzie ukształtowani w wierze, no nie wiem...żeby naprawde kochac Boga trzeba kochac drugiego człowieka. Bóg powolał nas do wspólnoty. Do budowania wiezi nadprzyrodzonych. Pokazać Bogu jak sie cieszę, jak go i innych kocham, okazać swoje emocje, byc razem, czy to coś złego? Tradycjonaliści mi sie kojarzą z czymś zimnym, zamkniętym, przede wszystkim tylko dla siebie, bezruchem, upartością, faryzejstwem, smutkiem i końcem. Już sie przyzwyczaiłam do nich, do ich postawy. To nic, że cała Wspólnota eucharystyczna stoi, ja tradycjonalista bede kleczał, mam gdzieś wspólnote, ustalenia Koscioła i jedność. JA jestem świety i wiem najlepiej.Żal mi takich osób, bo ze swoją wytrwałoscią,wiedzą, mogli by dać tyle innym, ale nie ...ten upór,jak by sie Boga mieli wyrzec... Tylko On jest przede wszystkim w tych dookoła,w braciach, tam jest najbliżej, a oni jak ślepi Go tam nie widzą...szukaja w oddali....budują mury i twierdze. Duch Świety....nie ja chce mieć spokój, tak mi wygodnie, JA ...a oni biedni malej wiary, na pożarcie no cóż, tak mi ich szkoda... pomodle się, biedaki emocjonalni..... Wiadomo, zagrozeń nie mozna lekceważyć, ale przez to, że są,nie można zamykać się na Ducha Świetego, który był, jest i będzie twórczą Miłością Ojca i Syna. Eucharystia, Łaska Uswięcajaca, Mateczka Przenajświętsza, Słowo Boże, wstawiennictwo Świetych, to nasze oręża do walki ze złym. *Lepiej nam zginąć w walce, niż patrzeć na niedolę naszego narodu i Świątyni. Jakakolwiek zaś bedzie wola w Niebie, tak uczyni*
anonim2013.07.10 20:24
Ma być cud uzdrowienia, "tu i teraz", na Narodowym !!! Madonna już była, czas na show Boga! Lewusy sobie życzą takiego świadectwa, bo jak nie, to hulaj dusza...
anonim2013.07.10 23:01
Co mówi Św. Jan od Krzyża - do ruchów charyzmatycznych i Odnowy w Duchu Świętym Nigdy zatem nie powinna dusza ośmielać się pragnąć i dopuszczać do siebie tych objawień, choćby nawet były, jak mówię, od Boga. Gdyby bowiem pragnęła je przyjmować, spadnie na nią sześć przykrych następstw. Pierwsze: pomniejszy swoją wiarę, doświadczenie bowiem zmysłowe bardzo osłabia wiarę, ponieważ wiara, jak mówiliśmy, przekracza wszelkie odczucie zmysłowe. Nie zamykając oczu na te wszystkie rzeczy zmysłowe, pozbawia się środka zjednoczenia z Bogiem. Drugie: objawienia te nie odrzucone są przeszkodą dla ducha, bo na nich zatrzymuje się dusza (12) i duch nie może wzlecieć do tego, co jest niewidzialne. To właśnie była jedna z przyczyn, dla których Zbawiciel powiedział uczniom, iż lepiej jest. by On odszedł od nich, bo inaczej nie przyjdzie Duch Święty (J 16, 7). Dlatego również Marię Magdalenę, która po Zmartwychwstaniu przypadła do Jego stóp, oddalił, by umocniła się w wierze (J 20, 17). Trzecie: dusza, zatrzymując się na posiadaniu tych objawień, nie dąży do prawdziwego wyrzeczenia i ogołocenia ducha. Czwarte: traci wewnętrzny skutek i ducha tych objawień, albowiem zwraca oczy na to, co w nich zmysłowe, a co stanowi wartość podrzędną. Dlatego nie otrzymuje już tak obficie ducha, którego one sprawiają, ten bowiem udziela się i zachowuje dzięki wyrzeczeniu się wszystkiego co odczuwalne i bardzo różne od czystej duchowości. Piąte: traci łaski Boże, gdyż je sobie przywłaszcza i nie korzysta z nich należycie. Przywłaszczać je zaś sobie i nie korzystać z nich, to znaczy pragnąć ich, uważać je za swoje. A przecież Bóg nie daje ich duszy na własność, dusza nie powinna zapominać, że są one własnością Boga. Szóste: pożądanie tych objawień otwiera drogę szatanowi, by mógł duszę oszukiwać innymi widziadłami, które umie on bardzo naśladować i przedstawić je duszy jako dobre. Mówi bowiem Apostoł, (s.219) że diabeł może się przemienić w anioła światłości (2 Kor 11, 14). Za łaską Bożą będziemy jeszcze mówili o tym przedmiocie w trzeciej księdze, w rozdziale o łakomstwie duchowym. Jest przeto zawsze rzeczą stosowną, by dusza odrzucała te zjawiska z zamkniętymi oczami, od kogokolwiek by pochodziły. Jeżeli tego nie uczyni, da miejsce zjawom diabelskim i taką moc szatanowi, że nie tylko jedne zjawy będzie przyjmować za drugie, lecz tym sposobem mnożyć się będą te od złego ducha, a ustawać te od Boga i dojdzie do tego, że pozostaną same diabelskie. Doświadczyło tego wiele dusz nieostrożnych i nieroztropnych, które do tego stopnia się czuły bezpieczne przyjmując te rzeczy, że wiele spośród nich musiało wielkiego użyć trudu, by wrócić do Boga przez czystą wiarę. A niemało było takich, które nie mogły wcale wrócić, gdyż szatan już je zbyt usidlił. Przeto pożytecznie jest zamykać się i bronić przed nimi wszystkimi. Odrzucając bowiem złe, unika się błędów diabelskich, a odrzucając dobre, unika się przeszkody w wierze i duch zbiera z nich owoce. Jeśli wówczas, kiedy dusza je przyjmuje, Bóg je odbiera (ponieważ zagarnia je na własność, nie wykorzystując ich odpowiednio), a szatan wprowadza i pomnaża swoje, znajdując dla nich miejsce i okazję - to przeciwnie, gdy dusza wyrzeka się ich i jest im przeciwna, zły duch zaczyna ustępować, widząc, że nie sprawia szkody, Bóg zaś zwiększa i pomnaża łaski w tej pokornej i ogołoconej duszy, stawiając ją nad wieloma, jak owego sługę, który był wierny w małym (Mt 25, 21). Droga na Górę Karmel ks.II rozdz: 11, akapit: 7-8 •