Koniec świata. Bać się czy czekać z nadzieją?  - zdjęcie
25.11.21, 17:25

Koniec świata. Bać się czy czekać z nadzieją?

7

Nigdy nie będziesz wystarczająco dobry, aby bez lęku stanąć twarzą w twarz przed Bogiem. Całe szczęście nie na tym polega nasze przygotowanie na śmierć lub koniec świata. Przyda się tu coś innego - pytanie, czy już wystarczająco kocham.

STRACH CZY UFNE CZEKANIE?

Jeśli czytając dzisiejszą Ewangelię o powtórnym przyjściu Pana, widzisz siebie w słowach "ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi", prawdopodobnie nie jesteś jeszcze gotowy na swoją śmierć ani na koniec świata. Chrześcijanin ma przyjąć inną postawę: zamiast lęku - tęsknota, zamiast strachu - ufne czekanie, w miejsce przerażenia - podekscytowanie, że już za chwilę nareszcie spotkam się z Bogiem twarzą w twarz i będziemy już wiecznie razem.

Brzmi niewiarygodnie, prawda? Lecz właśnie tak Jezus nakazuje nam oczekiwać końca tego życia:  "A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie". Skąd więc nasz lęk przed Bogiem i rzeczami ostatecznymi? Co robić, aby nie bać się, tylko ufnie oczekiwać na na moment swojego odejścia z tego świata?

CZY JESTEM WYSTARCZAJĄCO DOBRY?

Jednym z powodów naszego lęku przed spotkaniem z Bogiem w wieczności jest pewien duży skrót myślowy wbijany w nas od dziecka na katechezie, że aby znaleźć się w niebie, należy sobie na to zasłużyć dobrymi uczynkami. Kto z nas umie policzyć, czy mam już na niebiańskim koncie wystarczającą ilość dobrych uczynków, lub przynajmniej więcej tych dobrych niż złych? Nikt tego nie wie, dlatego jeśli faktycznie to miałoby być wyznacznikiem tego, czy znajdę się w niebie, całe życie będę się bał, czy jestem wystarczająco dobry i czy wystarczająco przestrzegam przykazań.

Całe szczęście, to nie ilość dobrych uczynków zdecyduje o mojej wieczności. Nie da się niczym "zasłużyć" czy "wykupić" sobie bliskości z Bogiem w niebie. Jezus nigdzie nie powiedział "Zbieraj dobre uczynki, abyś zasłużył sobie na niebo". Mówił za to: "Wytrwajcie w miłości mojej" oraz  "A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem". Do Nieba wejdziemy więc dlatego, że Jezus przez swoją ofiarę na krzyżu "przygotował nam tam miejsce", czyli odkupił nas ("zbliża się wasze odkupienie"). Ja mam jedynie "trwać w jego miłości", a dopiero dzięki temu "przynosić owoc obfity", czyli owocować w dobre uczynki, które dla większości z nas niesłusznie są pierwszym wyznacznikiem tego, czy pójdziemy do nieba czy nie.

APOKALIPSA, CZYLI ZDARCIE ZASŁONY

Jeśli zrozumiem tę kolejność, zrozumiem również, co będzie kryterium mojego wiecznego życia i mogę wreszcie przestać się bać o spotkanie z Panem po śmierci. Naprawdę dużo łatwiej jest kochać niż liczyć skrupulatnie wszystkie swoje dobre uczynki. Dużo prościej jest poznawać Boga przez spędzanie czasu z Nim, niż żyć daleko od Niego, a potem w strachu ciągle myśleć "czy to już grzech, czy nie?".

"W miłości nie ma lęku" powie święty Jan, przebywający cały czas przy sercu Jezusa. Dlatego dla tych, którzy ze wszystkich sił uczą się kochać Boga, koniec świata będzie przypominał coś w rodzaju zaślubin, gdy po tylu latach wspólnych rozmów, zainteresowań, czułości "na odległość" i oczekiwania na ten moment, zostanie w końcu zdjęta zasłona (gr. apokalipsis) i spotkasz się ze swoim Ukochanym twarzą w twarz.

Zapytano kiedyś Matkę Teresę z Kalkuty - "Czy boi się Matka swojej śmierci?". "A czy boi się pan wracać do swojego domu?". Czy ty boisz się wracać do swojego Domu? Jeśli nie znasz Pana domu i nie wiesz, że to twój dom - będziesz się bał. Jeśli za życia poznasz Ukochanego na tyle, że będziesz wiedział jak On za tobą tęskni - powrót do Domu stanie się twoim drugim największym pragnieniem, bo pierwszym będzie to, abyś do tego Domu mógł dotrzeć nie tylko ty sam, ale i wszyscy, których kochasz i za których czujesz się odpowiedzialny.

Ks. dr Piotr Spyra

Tekst ukazał się na profilu ks. Piotra Spyry na Facebooku.

Komentarze (7):

Jest Fronda? Jest przedpiątunio?2021.11.25 20:11
Jest LOLcontent!!!
Po 11 ...2021.11.25 19:52
Dziś ludzkość ma za sobą około 150 niedoszłych końców świata - daje nam to średnio jedną przepowiednię zagłady na 13,5 roku, licząc od narodzin Chrystusa. Rok 2000 był ulubionym rokiem wizjonerów, gdyż aż czternastu uważało, że właśnie wtedy Ziemia przestanie istnieć. Drugi w kolejności to 1999 rok – wskazywało na niego osiem przepowiedni, dalej 500 r. n.e. - 3 oraz 1694 również 3.
hehe2021.11.25 19:31
i znowu u ruskich na zdjęciu magazyn z amunicją szlag trafił??,niezła rospir.dolucha
Styki2021.11.25 18:34
TRZECIA TAJEMNICA FATIMSKAJej treść dotyczy tylko naszej wiary. Przyrównywanie Trzeciej Tajemnicy z jakimiś katastroficznymi zapowiedziami czy nuklearnym holokaustem jest deformowaniem znaczenia Przesłania. Utrata wiary na Kontynencie jest gorsza niż anihilacja narodu, a jest prawdą, że wiara w Europie stale słabnie.” W końcu mamy słynną wypowiedź kardynała Luigi Ciappi, osobistego teologa czterech papieży, w tym papieża Jana Pawła II: „W Trzeciej Tajemnicy zostało przepowiedziane, pomiędzy innymi sprawami, że wielka apostazja w Kościele rozpocznie się od samego szczytu.” Katolicy mają wielkie powody aby wierzyć, że istnieje część Trzeciej Tajemnicy – drugi tekst, który dopiero czeka na ujawnienie – zawierający „wybuchową treść” dotyczącą masowej apostazji w Kościele.
katolik2021.11.25 18:01
ABP Gądecki z Kościółem powierzył się szatanowi i ludzie przez jego postawę masońską sa wyszczepiani jak bydło co 0,5 roku- wierni i Ksieża chorują po wyszczepieniu i będą umierać !!!!
katolik2021.11.25 17:59
z nadzieją jest tylko jedno ale, że ludzie myslą, że to bajka, nigdy nie nastąpi i dlatego nie wierzą Bogu, ale teraz wierzą masonom-- własnie dokonuje się koniec świata -- wyszczepianie chemią genetycznm=ą co 0,5 roku-- Ludzie sa ulegli masono i zachowują się jak bydło w boksach gotowe do wyszczepienia każda ilością chemii !
Alojzy Cedzidło2021.11.25 17:43
Matka Teriza i jej kult cierpienia.