Deklarację końcową uchwalono... w środku obrad. Chrystianofobia, antysemityzm oraz islamofobia wywołują niepokój jako szerzące się "negatywne stereotypy religijne". Arcybiskup Tomasi nie uważa dokumentu za doskonały, jednak mówi, że budzi on satysfakcję.

 

Deklarację końcową genewskiej konferencji przegłosowano z trzydniowym przyspieszeniem. Pośpiech spowodowany został skandalem jaki wywołało przemówienie irańskiego prezydenta Mahmuda Ahmadineżada, w którym atakował Izrael i Żydów. W reakcji na jego słowa delegaci krajów zachodnich opuścili salę obrad.

- Przyjęta w Genewie deklaracja o rasizmie nie jest doskonała, ale budzi zadowolenie - komentuje dla Radia Watykańskiego arcybiskup Silviano Tomasi, stojący na czele watykańskiej delegacji na konferencję Durban II.

We wspomnianym dokumencie wyrażono m.in. niepokój z powodu „nasilenia negatywnych stereotypów religijnych, w tym islamofobii, antysemityzmu i chrystianofobii".

- Myślę, że wszystkim zależało, by jasno wskazać na to co istotne w dokumencie, pomijając inne interpretacje czy wydarzenia polityczne. Dokument końcowy wyraża przesłanie, że nowe formy rasizmu, ksenofobii i nietolerancji są nie do przyjęcia. Dokument nie jest doskonały, respektuje jednak istotne prawa człowieka - powiedział arcybiskup Tomasi.

Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun wyraził nadzieję, że państwa, które zbojkotowały konferencję, przyłączą się do wspólnoty międzynarodowej w określonej tym dokumentem walce z rasizmem. Do krajów bojkotujących genewskie spotkanie należą Polska, USA, Włochy, Niemcy, Holandia, Nowa Zelandia, Australia, Kanada oraz Izrael.

MM/RV/Rz

 

Zobacz także:

Watykan bierze udział w konferencji Durban II

Bojkot konferencji przez niektóre państwa i szarże irańskiego prezydenta

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »