Kijowski: 'Jestem jak ksiądz albo artysta'. Znalazł źródło utrzymania? - zdjęcie
21.12.17, 15:26zdj. Twitter

Kijowski: 'Jestem jak ksiądz albo artysta'. Znalazł źródło utrzymania?

Skompromitowany były lider Komitetu Obrony Demokracji, Mateusz Kijowski, nie daje o sobie zapomnieć. "Zostaję w kraju"- zapowiedział w wywiadzie udzielonym portalowi Wirtualna Polska. 

Z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie emigruje, ponieważ zebrano dla niego pieniądze. Dziennikarz Wirtualnej Polski dopytywał, dlaczego Kijowski właściwie nie pójdzie do pracy, skoro jest zdrowym mężczyzną w sile wieku.

"Nie słyszałem, żeby posiadanie rąk było gwarancją zatrudnienia. Nawet trudno komentować takie „opinie”. Nikt nic nie wie na temat mojego stanu zdrowia, na temat kwalifikacji też niewiele. Ale chętnie wyraża swoje zdanie. Jako ekspert"-lamentuje były lider KOD.

Mateusz Kijowski żali się również, że "dorobiono mu gębę złodzieja i alimenciarza".

"Kto mnie zatrudni? Dodam, że kilka dni w miesiącu spędzam na przesłuchaniach, więc moja dyspozycyjność nie jest pełna. Przez rok nie mogłem znaleźć pracy. Nawet teraz, kiedy cała Polska wie, jaką mam sytuację, nie pojawiła się żadna realna propozycja"-ubolewa Kijowski.

Rozmówca wp.pl powtarza również, że aby móc spłacić długi, musiałby zarobić ponad 8 tys. brutto. Z wywiadu dowiadujemy się także, że Mateusz Kijowski i jego żona są ofiarami kredytu frankowego i mają na utrzymaniu dwóch niepełnosprawnych synów żony z poprzedniego związku- są dorośli, ale niesamodzielni. 

"Dla mnie obciachem nie jest znaleźć się w trudnej sytuacji życiowej, tylko zachować się jak hiena. Jak ludzie, którzy się wręcz medialnie promują przy okazji wspaniałej akcji jaką jest "Szlachetna Paczka", a później mówią, że korzystanie z czyjejś pomocy to wstyd. To o co chodzi? Żeby pomóc czy żeby pokazać swoją wyższość?"-zastanawiał się rozmówca. 

Kijowski stwierdził też, że działacze KOD zrzucają się na niego, ponieważ oczekują od byłego lidera "określonej formy działalności". 

"Zostałem zatrudniony. Elżbieta Pawłowicz tak sformułowała cel „stypendium wolności”. O tym też mówią osoby, które się zrzucają. Oni wszyscy chcą, żebym działał w Polsce"- powiedział. Innymi słowy, niedoszły lider opozycji zamierza utrzymywać się po prostu... z datków. Tak jak robią to "księża, artyści czy politycy". Na tych ostatnich-zauważa Kijowski- składa się całe społeczeństwo, a  na niego tylko ci, którzy chcą. 

Wywiad wzbudził spore kontrowersje, a także pewien niesmak... "To kpina z uczciwych ludzi"- grzmią internauci w komentarzach.

yenn/wp.pl, Fronda.pl