Jaka jest różnica między Eucharystią a Mszą świętą? - zdjęcie
23.05.20, 21:17

Jaka jest różnica między Eucharystią a Mszą świętą?

10

To wielki paradoks, że ktoś obecny na Mszy św. nie przyjmuje Komunii. To tak jakby ktoś przyszedł na proszony obiad i nic nie zjadł. Absurd, sprzeczność.

Z ks. dr. Józefem Górzyńskim, wykładowcą liturgiki w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie rozmawia Piotr Chmieliński. ("Niedziela", Edycja warszawska (st.) 41/2004)


 

Piotr Chmieliński: - Jaka jest różnica pomiędzy Eucharystią a Mszą św.?

Ks. Józef Górzyński: - Te dwa terminy w dużym zakresie się pokrywają. Można powiedzieć: „idę na Mszę św.” lub „idę na Eucharystię”. I jedno i drugie jest poprawne. Jednak Eucharystia jest pojęciem znacznie szerszym, bo obejmuje aspekty, które wykraczają poza sam akt kultycznej celebracji, który zamyka się w ramach obrzędu zwanego Mszą św. Ten akt kultyczny zaczyna się pieśnią na wejście a kończy pieśnią na wyjście.

Poza Mszą św. istnieje duża przestrzeń kultu Tajemnicy Eucharystycznej. Ten kult to: adoracja Najświętszego Sakramentu, procesja z Najświętszym Sakramentem, Komunia św. dla chorych lub umierających. To wszystko zamyka się w pojęciu celebracji sakramentu Eucharystii. Bo to jest ciągle sakramentalna obecność Boga wśród nas. Dlatego też każdy akt kultu eucharystycznego poza Mszą św. jest ściśle związany z samą celebracją Mszy św. Bez celebracji Mszy św. nie można sobie wyobrazić kultu eucharystycznego, bo on albo do niej prowadzi, albo z niej wynika. Na ogół to drugie. Zwykle najpierw dokonuje się kulminacyjny moment celebracji eucharystycznej, czyli Msza św., a później podejmujemy kult eucharystyczny, ale już nie w ramach Mszy św. Wiąże się to z praktyką przechowywania chleba eucharystycznego, co dało przestrzeń do kultu poza Mszą św.

Przechowywanie postaci eucharystycznych wiązało się zawsze z koniecznością udzielania Komunii św. chorym. A świadomość, że jest to ciągle rzeczywista, sakramentalna obecność Pana Jezusa, skłaniała do otoczenia tych postaci czcią i kultem. W historii ta cześć i adoracja dla postaci eucharystycznych systematycznie wzrastała. Tabernakulum znalazło się w centrum świątyni, co dla samej celebracji Mszy św. nie do końca dobrze się przysłużyło, bo zdominowało ołtarz. Przy celebracji Mszy św. najważniejszy jest ołtarz. To on jest najważniejszym miejscem w kościele, a tabernakulum to tylko miejsce przechowywania Najświętszego Sakramentu. I chociaż wyznajemy rzeczywistą obecność Pana Jezusa w postaciach eucharystycznych, to jednak celebracja eucharystyczna ma wymiar dynamiczny. Czyli jest to dziejąca się rzeczywistość zbawcza. Uobecniając na ołtarzu w sakramencie Eucharystii mękę, śmierć i zmartwychwstanie Pana Jezusa nie uobecniamy tylko Jego realnej obecności w postaciach eucharystycznych. W ramach celebracji Mszy św. realna obecność Pana Jezusa jest bowiem nie tylko w postaciach eucharystycznych.

- A gdzie jeszcze?

- W ludzie Bożym zgromadzonym dla oddawania czci swojemu Panu, w Słowie Bożym i w osobie kapłana, który przewodniczy zgromadzeniu liturgicznemu. To są wszystko realne obecności Pana Jezusa, wszystkie równie ważne, ale funkcjonujące w ramach dziejącej się akcji liturgicznej. Obecność Pana Jezusa w postaciach eucharystycznych jako jedyna wychodzi poza akcję Mszy św., ponieważ jako jedyna z form obecności jest substancjalnie związana z postacią, czyli jest obecnością trwałą. Do momentu, kiedy trwa postać, jest w niej realna obecność Pana Jezusa. Zupełnie inaczej jest np. z ludem, który jeżeli po zakończeniu liturgii rozchodzi się do domu, nie stanowi już zgromadzenia liturgicznego, a zatem nie ma już w nim realnej obecności Pana Jezusa. Dlatego tak istotne jest zgromadzenie. Często ludzie pytają dlaczego tak ważna jest ich obecność na Mszy św. Bo to jest właśnie realna obecność Pana Jezusa. Gromadzenie się ludu Bożego jest aktem liturgicznym. Jeżeli więc ktoś ogranicza się tylko do obejrzenia Mszy św. w telewizji, to on nie stanowi realnej obecności Pana Jezusa. Bo nie ma znaku liturgicznego, jakim jest zgromadzenie.

Podobnie kapłan. Jeżeli kończy akcję liturgiczną, to dobiega też końca jego funkcja in persona Christi.

Podsumowując, dzięki postaciom eucharystycznym tajemnica Eucharystii wychodzi poza akcję Mszy św. I, tak jak mówiliśmy, dzięki temu osoby, które nie były na zgromadzeniu, mogą przyjąć Komunię św.

- A jak Ksiądz skomentowałby postawę kogoś, kto był obecny w zgromadzeniu, a nie przyjął Komunii św.?

- To jest wielki paradoks, którego w historii próbowano uniknąć. Taka postawa, że ktoś obecny na Mszy św. nie przyjmuje Komunii jest po prostu nielogiczna, wewnętrznie sprzeczna. Ktoś taki duchowo jakoś korzysta z tego uczestnictwa, ale nie sięga po to, co najważniejsze. To tak jakby ktoś przyszedł na proszony obiad i nic nie zjadł. Absurd, sprzeczność. Dlatego w historii katechumenom czy pokutnikom pozwalano na uczestniczenie jedynie w liturgii Słowa. Po jej zakończeniu musieli opuścić kościół. I było to logiczne.

- Czy dziś warto coś takiego wprowadzić?

- Trudno powiedzieć. Marzy mi się Msza św., podczas której wszyscy obecni przystępują do Komunii św. Niestety zwykle na Mszach więcej jest ludzi, którzy nie mogą przyjąć Komunii, a więc nie uczestniczą w pełni w liturgii. Trzeba być pojednanym z Bogiem i Kościołem. Jeżeli ktoś nie jest pojednany, to nie jest zdolny do pełnego uczestnictwa, chociażby nie wiem jak intencjonalnie się deklarował, że jest. Bo to uzdolnienie nie pochodzi z człowieka, ale jest łaską, którą przyjmujemy lub nie.

- Niektórzy uważają, że skoro już dawno się nie spowiadali, to nie mogą przystąpić do Komunii. Czy można przystąpić do Komunii bez wcześniejszego wyspowiadania się?

- Oczywiście. Trzeba jednak być w stanie łaski uświęcającej. Dopóki ten stan trwa, można przystępować do Komunii. Do spowiedzi idziemy przede wszystkim dlatego, że zerwaliśmy więzy z Bogiem poprzez grzech. To jest podstawowy argument pójścia do spowiedzi. Sakramentalne rozgrzeszenie przywraca zerwane więzy z Bogiem i można znowu przystępować do Komunii. To jest proste. Nieco bardziej skomplikowana jest sprawa z osobami, które nie popełniają żadnych grzechów ciężkich. Kościół zaleca wtedy przystępowanie do tzw. spowiedzi okresowej.

- Co jaki czas?

- To już jest kwestia sumienia danej osoby, która powinna może rozeznać tę sprawę ze swoim spowiednikiem czy kierownikiem duchowym. Ważne jest zachowanie pewnej regularności, bez zbyt długich przerw.

Trzeba też pamiętać, że sakrament pokuty nie tylko oczyszcza nas z grzechów, ale także daje bardzo konkretną łaskę uzdrowienia i umocnienia na drodze życia. Tak więc warto z tego daru korzystać.

"Niedziela", Edycja warszawska (st.) 41/2004

Całość na stronie tygodnika:

 



Komentarze (10):

anonim2020.05.26 15:29
Bzdurne porównania. Obiad - msza. Można iść na obiad do przyjaciół i niekoniecznie jeść, chodzi o spotkanie z przyjaciółmi, rozmowy, bliskość, itp. A ksiądz marzy by wszyscy, bo wtedy wszyscy pójdą do spowiedzi - lepszy intel co się dzieje.
STANISLAW2020.05.24 11:53
Mnie jeszcze jedno w tym, skądinąd dobrym artykule. To dziwne zestawienie: a)Sprawa prosta z tymi, co zgrzeszyli ciężko, bo: rozgrzeszenie, przywrócona więż z Bogiem - i... do komunii' b)Sprawa skomplikowana z tym, którzy nie popełniają grzedchu cięzkiego. Otóż to nie tak. Odwrotnie!!! Z grzechem ciężkim - ciężko! bowiem trzeba solidnie wypełnić ciężkie nieraz warunki, a przynajmniej solidnie się na wypełnienie nastawić. Najcięższe, to szczera chęć zmiany życia oraz zadośćuczynienie - naprawianie szkód wyrządzonych Bogu (sic!) i/lub człowiekowi! (sic! bo coś tam trzeba oddać, za coś przeprosić, zgorszenie naprawić...). Natomiast z tymi, co nie popełniają grzechu cięzkiego, nie ma żadnego problemu; problem może mieć duszpasterz ze sobą, gdy nie wie, co poradzić, czy np. ten grzesznik musi iść do wielkanocnej spowiedzim, czy nie.
andy2020.05.24 11:31
Msza Święta to bezkrwawa Ofiara samego Pana Jezusa, który ofiaruje się za nas Bogu Ojcu. I TO JEST NAJWAŻNIESZE. My świeccy powinniśmy pobożnie uczestniczyć w składaniu tej Ofiary, ale to nie my ją składamy, lecz w imieniu Pana Jezusa składa ją kapłan. My jako zgromadzenie (lud Boży) jesteśmy elementem drugorzędnym. Nawet jeśli nas nie ma, a kapłan składa ofiarę Bogu, to ona jest tak samo ważna bez naszej obecności. Nieprawdą jest, że lub Boży składa ofiarę, to czyni Pan Jezus za pośrednictwem kapłana. Ksiądz liturgista za bardzo przejmuje się ustaleniami modernistów na II Soborze Watykańskim, które odbiegają od dwutysiącletniej nauki Kościoła.
tron 2020.05.24 11:12
W dawnych wiekach katechumeni to byli ci, którzy mieli być dopiero przyjęci do wiary a więc przygotowywali się do chrztu. Jak więc mogli przyjmować komunię. Jeżeli Jezus jest obecny w opłatku i osoba go przyjmie to jak długo jest on obecny w danej osobie? I jak to jest, że dawniej Kościół zalecał spowiadać się np. tylko raz w roku na Wielkanoc i to było prawidłowo a teraz nagle lepiej jest niemal codziennie a niby Kościół jest niezmienny.Kto ma rozum i myśli samodzielnie niech pomyśli.
KATOLIK2020.05.24 10:44
Bzdurne posoborowe wywody. Miało być wyjaśnienie czym się różni Msza święta od Eucharystii i nic konkretnego nie powiedział. Dzisiaj nadużywa się słowa Eucharystia, idę na Eucharystię, byłem na Eucharystii, a kiedyś mówiło się po prostu: Msza święta. O ile rozumiem Eucharystia to to samo co Komunia święta, ale nie mam pewności, a ksiądz profesor tego nie wyjaśnił.
anonim2020.05.24 9:15
Eucharystia z języka greckiego oznacza dziękczynienie. Reszta, to dorabianie ideologii do nadużywania słów, którego znaczenia się nie zna, lub nie rozumie. Ale kit można wcisnąć, a zgodnie z prawdą Kurskiego: "Ciemny lud to kupi" Ale tak: Polak będzie uczył Włocha robić pizzę, i Greka znaczenia słowa eucharystia.
Seks pokazy randki2020.05.23 22:49
Szukam miłego i kulturalnego faceta na spotkania lub stały związek. Mam na imię Lena lat 25, wzrost 169cm, Moje kontakt do mnie telefon tu - http://xlove.com.pl Znajdź mnie po niku: Lenka25x napisz do mnie spotkajmy się!
Kamil2020.05.24 22:40
Durna babo! Tfuuuu....! / alfonsie Lechu.../ Nie szanujesz się za grosz! Znasz zwroty, jak was nazywają! Nie wierzę, że nie da się uciec od ALFONSA! CZYŻBYŚ UCIEKŁA Z SOPOTU ??? Mili i kulturalni są zajęci, żonaci! Pozostali tylko tacy jak TY ! Weź się za prawdziwą pracę, nie bądź materacem dla chłopów ! Obudż się!.... najgorszej jakości!
STANISLAW2020.05.23 21:38
"Marzy mi się Msza św., podczas której wszyscy obecni przystępują do Komunii św." Takie są na Zachodzie. Nie spowiadają się, z zawsze czują się godni Komunii św.! Jest to świętokradztwo. Zostawmy grzesznikom prawo bycia na mszy (liturgii Slowia i modlitwie z wiernymi) i powstrzymania się od Komunii św. Bądźmy tolerancyjni!!!
STANISLAW2020.05.23 21:33
To nie jest paradoks, że ktoś przychodzi na Mszę, ale nie przyjmuje Komunii św. W starożytnym Kościele istniały dwie części mszy, raczej oddzielne: msza katechumenów (to właściwie lirturgia słowa dla katechumenów i grzeszników) i msza wiernych, czyli właściwa Eucharystia dla przyjmujących Komunię. Więc byli wtedy tacy, którzy mieli prawo przyjść na mszę, ale nie do Komunii św! Zostawmy to prawo. Bo kiedy ten, uznający się za niegodnego, może spotkać się ze społecznością wierzących, posłuchać słowa Bożego i wezwania do pokuty oraz umocnić wiarę?