- Wówczas nie istniało jeszcze porozumienie wizowe między Wybrzeżem Kości Słoniowej a Włochami. I tak stałem się nielegalnym... - tłumaczy Marra. - Jednak największym problemem był język – dodaje Afrykańczyk. Początkowo pracował na czarno w fabryce.

Gdy jednak nauczył się włoskiego, poznał Pismo Święte. - Szukałem czegoś, co wychodziło poza kontekst islamski. Znalazłem odpowiedź, którą wyczytałem w Ewangeliach – to było to, czego szukalem. Ukierunkowały mnie na służbę innym, dlatego też zdecydowałem się zostać kapłanem – mówi były mieszkaniec zachodniej Afryki.

Oczywiście pierwotnie rodzina mieszkająca w ojczyźnie nie była zadowolona z tej decyzji. - Jednak zrozumieli, że mówię poważnie i że nie żartuję. Rzeczywiście czułem, że to moja droga. W końcu to zrozumieli i pozwolili mi nią iść – tłumaczy czarnoskóry kapłan. Obecnie jest księdzem w miejscowości niedaleko Mediolanu.

- Mam nadzieję, że biskupi zauważą prawdziwe problemy Afryki – mówi w kontekście trwającego właśnie w Rzymie synodu biskupów afrykańskich. - Afryka potrzebuje prawdziwie przeżuć słowo Boże, by wejść w tajemnicę Ewangelii. Smak Bożego Słowa zrobiłby dobrze Afryce – mówi ks. Bangaly Marra.

 

sks/Kath.net

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »