Irracjonalizm nowych ateistów - zdjęcie
23.12.11, 18:17

Irracjonalizm nowych ateistów

17

Jeśli ktoś przeczytał „Listy starego diabła do młodego” C. S. Lewisa, i ta książka podobała mu się – to po Eberstadt powinien sięgnąć w błyskawicznym tempie. Ta matka czwórki dzieci, pracownica naukowa Uniwersytetu Stanforda, były ambasador USA przy ONZ (starczy, ale listę jej osiągnięć można ciągnąć jeszcze długo) napisała bowiem książkę niezwykle podobną do lewisowskich listów. Tu również mamy do czynienia z listami, z podobnym poczuciem humoru, i z ujawnieniem najgłębszych założeń ateizmu czy niewiary. Analogiczne jest także to, że książkę tę czytać ze spokojem mogą tylko ludzie wierzący. Innym ateistyczne niebo stanie w płomieniach już po kilkunastu pierwszych jej stronach.

 

Wolna miłość jako porażka

 

Autorka bowiem – z systematyką godną buldożera – rozwala w pył wszystkie rzekome argumenty nowych (starych zresztą też) ateistów. A robi to z błyskotliwym humorem, lekka zgryźliwością i żelazną logiką. Zaczyna od „wolnej miłości”, czyli od argumentu, że dopiero nowy ateizm wyzwolić ma biednych zakutych w kajdany nakazów i zakazów religijnych chrześcijan, a także całe społeczeństwa i umożliwić im szczęśliwe życie... Narratorka (a jest nią świeżo nawrócona na ateizm A F Christian – celowo bez kropek, by można to była z angielska przeczytać jako a former christian, czyli była chrześcijanka – która próbuje wzmocnić argumentację przeciwników wiary) pokazuje, że cel, jaki stawiają sobie nowi ateiści już dawno został osiągnięty. W uniwersyteckich kampusach wstrzemięźliwość seksualna jest jedną z ostatnich rzeczy, jakich można oczekiwać. Młodzi ludzie zaczynają współżycie wcześnie, a wierność nie jest najmocniejszą stroną współczesnych mężczyzn.


Cel został zatem osiągnięty, a związanych z nim korzyści jakoś nie widać. „Nawet chrześcijanie potrafią liczyć, choćby tylko na palcach... Na przykład liczbę rówieśników z rozbitych domów, którzy miewają problemy zupełnie nieznane dzieciakom z kompletnych rodzin; liczbę dziewczyn unieszczęśliwionych z powodu dokonanej aborcji, chorób wenerycznych, które złapały, czy bodaj nieumiejętności potraktowania mężczyzn w sposób równie przedmiotowy, jak niegdyś je potraktowano” - wylicza narratorka, cały wywód kończąc pesymistycznym dla ateistów stwierdzeniem: „biorąc pod uwagę to wszystko, co stało się od czasów Rewolucji Seksualnej, chciałabym Was przekonać, że jako ateiści powinniśmy sobie odpuścić wszystkie te głodne kawałki o zajefajnej, wyzwalającej mocy seksu” - stwierdza Eberstadt.

 

Bóg nie szyty na miarę

 

Kolejny atak przytoczony zostaje na ulubioną tezę nowych (i startych też) ateistów twierdzących, że Bóg został wymyślony przez ludzi, tak by łatwiej im się żyło. I znowu atak to celny do bólu. „Jeśli bowiem ludzkim powodem, dla którego powołano do istnienia Frajera podczas głębokich poszukiwań dobrego samopoczucia – jak gdyby miał on być kosmicznym Prozakiem czy też otulającą wszechświat kołderką – to coś tu nie gra. Powiem szczerze: taki bóg nie jest skrojony na moją miarę i wielu, wielu innych też. Co innego bóstwo, które pozwoliłoby mi pić i palić, ile zechcę, zrzucić parę kilo, nie dostając po raz kolejny anoreksji (…), wysłać byłego chłopaka na drzewo, stosowanie do zasady, że my, ludzie, nie jesteśmy „zaprojektowani” do małżeństwa na całe życie (…) - o, z takim bogiem była wierząca mogłaby pogadać. Bóg, który zmienia chleb w iPody, a wodę w wódkę Grey Goose – to już coś (…) Ale Frajer? Żałosne bóstwo, które w kółko nawija o zasadach i zasadach, zasadach, z których każda wydaje się być wymyślona właśnie po to, aby stać na zawadzie wszystkiemu, na co akurat mam w danym momencie największą ochotę? Oczywiście, o ile właśnie nie powtarza, że mam kochać, kochać, kochać... swoich przeklętych nieprzyjaciół? Basta! To miałoby być moim „spełnieniem marzeń” - wyzłośliwia się autorka listów.

 

Moc chrystianizmu

 

I dalej pokazuje, że o ile istnieje masa ateistów, którzy zostali głęboko wierzącymi chrześcijanami, to brak „konwersji” w drugą stronę: głęboko wierzących chrześcijan, którzy nagle zdecydowali się zostać ateistami. Także porównanie osób zaangażowanych w promowanie nowego ateizmu i jednej z największych jego zdobyczy – czyli aborcji, z jej przeciwnikami (i tak się składa zazwyczaj ludźmi wierzącymi) pokazuje, który styl życia jest zdrowszy (tak czysto po ludzku). Obrońcy życia i ich demonstracje to zupełnie inny świat. Dzieci, rodziny, nastolatki są dosłownie wszędzie. Dzieci trzymające się za ręce. Rozdokazywanego dzieci, siedzące na barana i brykające na wszystkie sposoby. Dzieci z kolczykami i tatuażami. Dzieci z różańcami. Dzieci w koszulkach z napisem: „Jestem adoptowany, dziękuję mamo, że mnie masz”. Dzieci, dzieci, dzieci, dzieci, dzieci – czujecie ten odlot? Wygląda to bardziej na rave czy koncert rockowy, niż na zwyczajną akcję polityczną – to znaczy przypominałoby koncert, tyle, że dzieci wyglądają znacznie zdrowiej, i raczej nie mają przy sobie narkotyków. To, że twarze obrońców życia, są twarzami dzieci i młodzieży, jest dla nas ateistów, zjawiskiem tak fatalnym, że aż trudno nawet oszacować jego zgubny zasięg” - peroruje autorka listów.

/

I zadaje ateistom pytanie, co ich zdaniem przyciąga młodzież do ruchu pro life. Odpowiedź miażdży precyzją. Nie jest to indoktrynacja, ale przekonanie, że walcząc o życie robią coś dobrego dla świata. „Większość młodych ciemniaków nie uznaje wcale aborcji za jeden z punktów spornych, lecz za najistotniejszą kwestię, która dowodzi przewagi ich chrześcijańskiej moralności. Nigdy dość podkreślania, że miliony Ciemniaków są ciemniakami tylko z powodu istnienia aborcji na życzenie. (…) Najpierw uznają oni ją za zło, a dopiero gdy szukają uważających podobnie i konkretnie protestujących przeciwko wszelkim – tu cytuję - „nieludzkim występkom” (…) odkrywają instytucje przemawiające w imieniu Frajera” - wskazuje Eberstadt.

 

Ateiści nie mają bliźnich

 

Interesująco brzmi także sugestia, by ateiści – dla własnego dobra – wycofali się z twierdzenia, że są równie dobrymi ludźmi, jak wierzący. I nie chodzi tu o jakieś porównywanie jednostek, bo zawsze można znaleźć dobrego, a nawet bardzo dobrego ateistę, ale o porównywanie wielkich grup. I tu nowi ateiści pozostają bez szans. „Szpitale, jadłodajnie, opieka społeczna, instytucje dobroczynne, kliniki i wszelkie inne placówki, będące owocem niesmacznego, obsesyjnego skupienia się wierzących na punkcie wszystkich słabych i cierpiących. Jak niby mielibyśmy z nimi rywalizować my, ateiści? Katolicy: 615 szpitali, 1600 placówek świadczących pomoc pod szyldem Caritas Internationalis, ponad 7500 szkół i 221 uczelni (…) A przecież pomocą zajmują się bynajmniej nie tylko papiści – żydzi, protestanci i muzułmanie robią co mogą. (…) A przecież są jeszcze mormoni, i naprawdę nie chciałabym, żeby przyszło nam jako ateistom rywalizować z Kościołem Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich w jakimkolwiek konkursie na bohaterów pozytywnych” - snuje swoje rozważania Eberstadt, przytaczając dokładne dane pokazujące, jak wiara skłania do zaangażowania społecznego.


Najmocniejszym argumentem na rzecz tezy, że religia chroni ludzi, jest obraz z Paryża, gdzie, gdy nastały upały masowo zaczęli umierać starsi ludzie (prawie piętnaście tysięcy w miesiąc), których zwłoki odkrywano dopiero, gdy zaczynały gnić, bowiem ich rodziny, a nawet pracownicy pomocy społecznej nie mieli czasu się nimi zająć (wiadomo wakacje). „Czy byłoby to do pomyślenia w świecie, w którym to, co ludzie religijni nazywają rodziną, ma jeszcze znaczenie? A wreszcie, czy można sobie wyobrazić, by podobny koniec spotkał tych starych dziadków, gdyby byli muzułmanami, a nie europejskimi postchrześcijanami?” - stawia pytanie Eberstadt.


A na koniec mamy niesamowite, mocne i już zupełnie niezabawne strony poświęcone syndromowi postaborcyjnemu i czyśccowi. Warto je przeczytać, bowiem o najtrudniejszych sprawach Eberstadt mówi w sposób niezwykle prosty. „Frajerskie listy” nie są bowiem trudną lekturą naukową.Jest za to z pasją napisana książka, która w pewnych momentach naprawdę wyciska łzy, ale i autentycznie śmieszy. Szczególnie, gdy dowiadujemy się, że w piekle mówi się po... niemiecku.

 

Tomasz P. Terlikowski

 

M. Eberstadt, Frajerskie listy. Komiczna opowiastka o życiu, śmierci i ateizmie, tłum. K. Jasiński, Warszawa 2011, ss. 166.

 

Tekst jest poszerzoną wersją artykułu, który pojawił się na łamach „Gazety Polskiej”

Komentarze (17):

anonim2011.12.23 21:47
<p>Świetny Artykuł, moze nawet sięgę po świętach po tą pozycję. Poleccie mi najlepszą waszym zdaniem ksiażkę apologetyczną. Chodzi mi o taki tytuł kt&oacute;ry mocnymi argumentami pokazuje wyższość chrześcijaństwa nad pozostałymi religiami i czyni to dość obiektywnie. Będę wielce wdzięczny. Zastanawiam się nad zakupem \"To wspaniałe chrześcijaństwo\" D,souzy, ale nie wiem czy znajdę tam to co napisałem wyżej.</p>
anonim2011.12.23 22:03
<p>@Walka22: Polecam \"To wspaniałe chrześcijaństwo\". Naprawdę warto przeczytać.</p>
anonim2011.12.24 13:24
<p>A mi się nie podoba to. Nie czytałem, więc piszę na podstawie artykułu, może sama książka jest lepsza, ale</p> <p>Po pierwsze zamiast zasady \"poznaj swego wroga\" żeby go lepiej pokonać tu widać stosowanie zasady \"stw&oacute;rz sobie wroga\" łatwego dopokonania. Przykład rzekomy argument ateist&oacute;w starych czy nowych że człowiek stworzył Boga, żeby świat był fajny i przytulny.Nie znam takiego twierdzenia ateist&oacute;w za to znam dwa inne pierwsze staromarksistowskie, że religię stworzyły elity żeby panować nad masami drugie, że religię stworzył człowiek żeby wyjaśnić dlaczego życie jest takie trudne (a nie żeby było łątwe!). To też nędza intelektalna, ale już pani sobie z nią nie poradziła? Drugi przykład 615 szpitali. Ateiści twierdzą, że te około 600 szpitli religijnych w Stanach są tak naprawdę finansowane z funduszy publicznych. Nie wiem jak to jest, ale dobrze by było żeby i na to pani odpowiedziała. Przykład nawr&oacute;cenia: to prawda że głośne nawr&oacute;cenia to są najczęściej \"nowo narodzeni chrześcijanie\" ale ateista powie niestety zgodnie z prawdą, że od chrześcijaństwa odchodzą całe społeczeństwa. Zn&oacute;w nie widzę odpowiedzi.&nbsp; Nie chcę bronić nędzy ateizmu ale to co tu widzę to nabijanie się z tego z czym poradzić sobie najłatwiej</p> <p>Po drugie ważniejsze, drażni mnie ciągłe podawanie przykłądu muzułman&oacute;w jako tych bardziej religijnych kt&oacute;rzy nie pozwolą sobie pluć w twarz i nie boją się mocno stanąć w obronie swejj wiary. To jest prawda ale też tu chrzescijanie muszą się zastanowić czy w og&oacute;e chcą bronić swojej wiary bo na razie to widzę utyskiwanie że \"z Mahometa byście tak nie żartowali\" i nic więcej.. trzeba albo jasno sobei powiedzieć że chrześcijanin ma być pokorny, bity batem nieść dalej sw&oacute;j krzyż i pozwolić na siebie pluć i przestać patrzeć z zazdrością na islam albo powiedzieć że bronimy naszej wiary i naszych zasad, dążymy do tego żeby na całym świecie Dekalog stał się Konstytucją a Katechizm prawe i nie wahamy się użyć siły. Ale w Kościele widzę takie stanie w rozkroku jednocześnie usiłują podać przykład muzułman&oacute;w niejako trochę skorzystać z ich siły i waleczności ale samemu się nie narażać, tak się nie da.</p> <p>Książkę przeczytam oczywiście, może wtedy coś więcej i lepszego będę m&oacute;gł o niej napisać.</p>
anonim2011.12.24 13:34
<p>Solaw, czytałeś \"To wspaniałe chrześcijaństwo\"? Znajdę tam obiektywne argumenty na \"wyższosć\" chrześcijaństwa nad pozostałymi religiami?</p>
anonim2011.12.24 13:57
<p>Walka: ale jakie chcesz znaleźć argumenty? Że lepsze jest Zbawienie i życie wieczne od 72 hurys, kt&oacute;re oferuje Allah? Czy bardziej coś w rodzaju że chrześciajństwo nie stosuje przemocy i trochę tego zazdrości muziułmanom?</p> <p>Jestem trochę zgryźliwy ale jakie mogą być obiektywne argumenty na wyższość Prawdy kt&oacute;ra jest tylko w Kościele Katolickim nad kłamstwem herezjii i innowierstwa?</p>
anonim2011.12.24 14:12
<p><a \"text-decoration: none; color: #928b6e;\" name=\"komentarz_431350\" href=\"../../../users/dane/login/lou_s_cannen\"><cite>Lou S. Cannen</cite></a>&nbsp; :) Argumenty mające obiektywnie wykazać, że chrześcijaństwo jest wiarygodniejsze od islamu, buddyzmu, hinduizmu i innych...I zastanawiam się czy Dinesh D\'Souza sprostał temu zadaniu w swojej książcę. Mamy przewagę już w zasadzie na starcie, dzięki postaci Jezusa, bo kto inny wywarł na cywilizację większy wpływ? Jednak potrzebuję więcej...I dlatego pytam czy odp na swoje pytania znajdę w \"To wspaniałe chrześcijaństwo\".</p>
anonim2011.12.24 14:14
<p>No właśnie, dochodzimy do sedna sprawy. Dlaczego prawda chrześcijańska, tudzież katolicka ma być jedyną słuszną prawdą?</p>
anonim2011.12.24 15:32
<p>@Walka22: Czytałem. Jest tam dużo argument&oacute;w ale o wyższości wiary nad ateizmem. Sam możesz zobaczyć. Podaj mi maila, to Ci wyślę link do skanu.</p>
anonim2011.12.24 16:16
<p>[email protected] - m&oacute;j mail. Dzięki Solaw.</p>
anonim2011.12.24 22:10
<p>Snaut Może mam zbyt wysokie oczekiwania bo marzy mi się książka, z kt&oacute;rą m&oacute;głbym p&oacute;jść na polemikę z Hitchensem (nie żyje ale nie wiem czy w og&oacute;le jest inny tak błyskotliwy ateista, Dawkins jest (nie tylko)przy nim tępakiem zupełnym a czego by nie pisać to Hitchens jednak potrafił przywalic)a tutaj to niezbytwidzę. Przeczytałem teraz w google bookes drugi list i kawałek trzeciego (ile dostępne) i drugi, ten o \"stworzonym Bogu\" jest naprawdę słabiutkui. Trzeci wygląda z kolei na bardzo mocny chociaż kawałemk o szpitalach to jeden ze słabszych fragment&oacute;w ale jedynykt&oacute;ry wychwala katolik&oacute;w bo reszta to jednak bardziej Mormon&oacute;w. :-)</p> <p>No i jak pisałem drażni mnie potwornieten dwojaki stosunek do Islamu a wygląda na to że i tutaj się autorka nie ustrzegła tego \"gdyby to byi muzułmanie\". Albo chrześcijanie chcą być inni niż muzułmanie to niech szuakją swej siły gdzie indziej albo niech tacy się staną. Tymczaem wygląda to tak że wielu m&oacute;wi to \"nie rysowałbyś tak Mahometa\" ale jak jeden człowiek Anders Breivik stanął w obronie Wartości Chrześcijańskich i zrobił porządek na jaczejce norweskich neokomunist&oacute;w to się nagle wszyscy odniego odcinają.</p>
anonim2011.12.25 4:19
<p>Walka22, pozwolę sobie zaproponować Ci \"Chrześcijaństwo po prostu\" CS Lewisa. Klasyka apologetyki chrześcijańskiej. Polecam też książki Petera Kreefta. Nie wiem czy Kreeft jest wydawany w Polsce, ale chyba coś powinno być. Także doskonałą pozycją jest książka Scotta Hahna \"Przyczyny wiary\".</p> <p>____________</p> <p>God loves you</p>
anonim2011.12.25 14:03
<p>Snaut Nie bądź śmiesny. Dawkins jest biologiem ewolucyjnym a to mniej więcej taka \"nauka\" jak brednie o globalnym ociepleniu tylko jeszcze głupsza Zresztą Dawkins jest dobrze znany z tego, że panicznie się boi polemik z kreacjonistami kt&oacute;rzy nie raz zrobili z niego werbalnie miazgę! Oczywiści Hitchens i Dawkins o Wierze i teologii wiedzieli mneij więcej tyle samo czyli nic - i obaj mieli na ten temat nawjwięcej do powiedzienia !</p> <p>A co do Breivika to co on zrobił złęgo? To była jaczejka neokomuch&oacute;w popierających mordowanie nienarodzonych!!! Ja to widzę tak jakbym widziałw&nbsp; czasie II wojny AK robiące podobną akcje na obozie Hitlerjugend</p>
anonim2011.12.25 16:16
<p>Niekt&oacute;re posty z daleka pachną prowokacją. Jeden agent antykatolickiego lobby (Janusza P.?) podszywając się pod jakiegoś szalonego frondowego hunwejbina, wrzuci komentarz zawierający pochwałę odrażającej masowej zbrodni i wzywający do podobnych działań, żeby drugi napisał zaraz w \"Gazecie Wyborczej\", że katolicy z \"Frondy\" tacy właśnie są. Znamienne, że taka prowokacja ma miejsce w pierwszy dzień Świąt, kiedy czujność admina jest ze względ&oacute;w zrozumiałych stępiona. Adminie, obudź się!</p>
anonim2011.12.25 19:48
<p>QWERTY Odrażające masowe zbrodnie to popierwją ci, kt&oacute;rych Breivik sprzątał. Wiesz, że od aborcji zostło zamordowanych więcej ludzi niż w Holokauście? To zastan&oacute;w się teraz kogo Ty bronisz!</p>
anonim2011.12.25 20:01
<p>QWERTY Ja rozumem&nbsp; że nie każdemu może sie podobać, ael to jest WOJNA. Dzieci są mordowane bez skrupuł&oacute;w dzien i noc tam na Zachodzie. Mogą się jego metody nie podobać ale to on broni cywilizacji.&nbsp; Także przed muzułamnami bo to oni są dla nas groźni a nie nowi ateiści</p> <p>Nikogo nie zachęciam żeby tak robił jak Breivik ale nie rozumem dlaczego ma być miżal jego \"ofiar\" gdy oni popierali masowe mordowanie nienarodzonych - prawdziwie odrażającą masowoą zbrodnię!</p>
anonim2011.12.25 20:23
<p>Ulgen czytaj co piszę to była jaczejka młodzież&oacute;wki noweskich neokomunist&oacute;w partii popierająceh mordowanie nienarodzonych ! Tak każdy kto popiea zbrodnię staje się jej wsp&oacute;łwinnycm! Stalin to jest akurat chyba jakiś tw&oacute;j koleś skoro tak bronisz norweskich neokomunist&oacute;w</p>
anonim2011.12.25 23:34
<p>Ciężko to trochę napisane...Ja naprawdę uwierzyłem chyba wtedy, gdy pojąłem, że Chrystus nie był idealistycznym,&nbsp;rozmemłanym frajerem, na kilka lat za nim pojawiły się Eldredge.</p>