Sprawę dziennikowi "Times of India" przedstawił RK Ladva, inspektor policji w Vastrapur. Manisha Bhatt wyszła za mąż w roku 2000, a rok później zaszła w pierwszą ciążę i dokonała aborcji. Później w przeciągu czterech lat powtórzyło to czterokrotnie. Za każdym razem, gdy dowiadywała się, że jest w ciąży, mąż i jego teściowie kazali przeprowadzić badanie USG. Gdy okazywało się, że urodzi się dziewczynka, mąż znęcał się nad nią psychicznie i zmuszał do aborcji.
Niechęć i niska ocena dziewcząt tkwią w tradycji hinduistycznej. Wyznawca hinduizmu jest przekonany, że osiągnie zbawienie dopiero wtedy, gdy spłodzi syna. W wielu przypadkach rodzina kobiety naciska na dokonanie aborcji, gdyż boi się ciężaru finansowego. Powszechną praktyką jest wymaganie olbrzymiego posagu od rodziny kobiety, która chce wyjść za mąż.
W Indiach od 1994 r. obowiązuje ustawa, która zakazuje w czasie ciąży określać płeć dziecka. Zakaz ma zapobiec dokonywaniu selektywnych aborcji.Z raportu UNICEF wynika, że codziennie Indie mogłyby mieć 7 tys. dziewczynek więcej, gdyby nie usuwano płodu po wykonaniu testu na płeć dziecka lub nie uśmiercano noworodka bezpośrednio po urodzeniu.
MM/Times of India
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




