,,Idę do nieba, ty zostajesz’’. Heroiczna matka, która oddała życie  - zdjęcie
25.10.20, 13:31(fot. facebook)

,,Idę do nieba, ty zostajesz’’. Heroiczna matka, która oddała życie

40

Chiara Corbella Petrillo odmówiła leczenia, by ratować życie nienarodzonego synka. Ktoś powie: takich historii jest wiele. Być może. Jednak ta 28-letnia kobieta uczy czegoś więcej: że Bóg to nie maszynka do spełniania życzeń. Zaufanie, iż On wie lepiej - jeśli mamy nie zwariować - musi wyprzedzić nasze starania o cud. Że przeciwieństwem strachu nie jest odwaga, lecz wiara.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o tej 28-letniej Włoszce, pomyślałam, że to, co ją spotkało, jest dla przeciętnego człowieka nie do udźwignięcia. Jej biografia jeszcze bardziej utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Chiara z pewnością nie była przeciętna. Bo które dziecko w wieku siedmiu lat pisze na widokówce znad morza: „Maryjo i Jezusie, proszę Was, żebym została świętą”? Wiele wskazuje na to, że jej pragnienie ma szansę się spełnić. Proces beatyfikacyjny Chiary Corbelli Petrillo rozpoczął się 18 lipca 2018 roku w rzymskiej Bazylice św. Jana na Lateranie.

Małymi krokami do świętości

Urodziła się 9 stycznia 1984 r. w Rzymie. Wychowywała się w rodzinie katolickiej, chodziła też na spotkania wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Była piękną dziewczyną, towarzyską. Lubiła ludzi i wszyscy dobrze się z nią czuli. „I wcale nie była odważna. Kiedy chodziła do szkoły, nigdy nie zgłaszała się na ochotnika. Taka drobnostka, ale o czymś świadczy. To nie była przebojowa kobieta, która bierze się za bary ze światem. Nie, ona miała wiarę. Wiara i odwaga to dwie różne rzeczy. Przeciwieństwem strachu nie jest odwaga, lecz wiara. W wierze siłę daje ci Ktoś Inny. Odwaga oznacza, że próbujesz sobie radzić sam. Ona była silna siłą Kogoś Innego” - podkreślał jej mąż Enrico.

Poznali się w 2002 r. w Medjugorje. Po powrocie do Rzymu zostali parą. Szybko się zaręczyli, jednak wkrótce pojawiły się między nimi pierwsze kryzysy. Narzeczeni nawet zerwali ze sobą. Dziewczyna bardzo przeżywała rozstanie. Za radą kierownika duchowego o. Vita D'Amato pojechała na rekolekcje do Asyżu. „Zrozumiałam, że przyszłości małżeństwa nie buduje się na realizowaniu własnych pragnień i formowaniu drugiej osoby według własnych oczekiwań. Bóg nigdy niczego nie zabiera, a jeżeli tak robi, to tylko po to, by ofiarować ci dużo więcej” - zanotowała w dzienniku. Jako swoją życiową dewizę obrała słowa „piccoli passi possibile”, czyli „malutkimi możliwymi krokami do przodu”. Pozostała jej wierna do końca.

Po sześciu latach znajomości młodzi powiedzieli sobie sakramentalne „tak” w Asyżu. W wywiadach Enrico wspominał, że znajomi zachwycali się pięknem i elegancją jego żony. „Gdzie znalazłeś taką księżniczkę” - pytali.

Wszystko jest po coś

Po powrocie z podróży poślubnej okazało się, że oczekują upragnionego dziecka. Pierwsze badanie wykazało USG, że będą mieli córeczkę. Jednocześnie wykryto u niej bezmózgowie. Lekarze zasugerowali aborcję. Małżonkowie zdecydowanie odmówili. Dziewczynka otrzymała imiona Maria Grazia Letizia (grazia - „łaska”, letizia - radość). „Będziemy jej towarzyszyć tak długo, jak tylko będziemy w stanie” - pisała Chiara w dzienniku. Poród przebiegł bez komplikacji. Rodzice ubrali córeczkę w różowe ubranka i tulili w ramionach. O. Vito ochrzcił małą. Po 30 minutach Maria odeszła. „Nie ma ważniejszej rzeczy, niż pozwolić człowiekowi urodzić się, tak by mógł być kochany” - podkreślali Chiara i Enrico.

Kilka miesięcy potem okazało się, że znów spodziewają się dziecka. Niestety badania wykazały, iż chłopczyk urodzi się bez nóg. I tym razem rodzice nie załamali się. Zaczęli planować, jak urządzić dom, by niepełnosprawny synek mógł się rozwijać. Tymczasem kolejne USG pokazało, że dziecko nie ma nerek, ma niedorozwinięte płuca i pęcherz, a i stan pozostałych narządów nie daje mu szans na przeżycie. Odmówili aborcji. Pięknie ubrany mały Dawid Giovanni cicho kwilił w ramionach mamy, gdy o. Vito udzielał mu chrztu. Po 38 minutach ziemskiego życia, otoczony miłością, umarł.

Chiara powtarzała, że nawet największe nieszczęścia dzieją się po coś. „W małżeństwie Bóg zechciał dać nam dwoje wspaniałych dzieci. Ale poprosił, byśmy towarzyszyli im tylko do narodzin, pozwolił nam je utulić w ramionach, ochrzcić i oddać z powrotem w ramiona Ojca ze spokojem, miłością i niepojętą radością” - zanotowała w swoim pamiętniku. Pogrzeby dwójki swoich dzieci Chiara i Enrico zamienili w manifest życia.

Każdy dzień ma swoją łaskę

Małżonkowie nie zrezygnowali z marzeń o dziecku. Przeszli szereg badań, m.in. genetycznych, które wykazały, że choroby dzieci nie były ze sobą powiązane. Chiara trzeci raz zaszła w ciążę. Synek rozwijał się prawidłowo. Jednak ich radość nie trwała długo. Kiedy kobieta była w piątym miesiącu, zdiagnozowano u niej nowotwór języka. Poddała się operacji, ale w obawie o życie i zdrowie dziecka zrezygnowała z chemioterapii i radioterapii. Lekarze znowu proponowali aborcję, Chiara była jednak nieprzejednana. Walczyła o każdy dzień synka pod swoim sercem. „Dziś przybyło mu kolejne kilka gramów” - zapisała w dzienniku.

Francesco przyszedł na świat 30 maja 2011 r. Trzy dni później świeżo upieczona mama rozpoczęła chemioterapię. Okazało się jednak, że już jest za późno. „Przestałam próbować zrozumieć. Gdybym nie przestała, zwariowałabym. Każdy dzień ma swoją łaskę. Ja mam tylko robić jej miejsce” - powiedziała do swojej przyjaciółki. W wyniku postępów choroby Chiara straciła oko. Nigdy jednak nie żałowała swojej decyzji. Wiedziała, że jej dni na ziemi są policzone, mimo to była pełna pokoju i ufności w Bożą Opatrzność. „To, czego Bóg chce dla nas, jest o wiele piękniejsze niż to, o co moglibyśmy prosić, używając własnej wyobraźni” - napisała na tej samej widokówce, na której jako siedmiolatka wyraziła swoje pragnienie zostania świętą.

Śmierć nie ma ostatniego słowa

„Ostatnie miesiące były bardzo ciężkie, ale zarazem cudowne. W tym czasie nasz związek bardzo się pogłębił, a Jezus stale był przy nas obecny. Piękna jest świadomość, że sam Chrystus trwa przy krzyżu człowieka. Jestem fizjoterapeutą i pracowałem z ludźmi chorymi terminalnie. Wiedziałem, co nas czeka, nigdy nie myślałem jednak, że można tak pięknie umierać. Zawsze wiedzieliśmy, że śmierć nie ma ostatniego słowa. W centrum naszej wiary jest Jezus, który zmartwychwstaje, więc i my także zmartwychwstaniemy. Zawsze o tym pamiętaliśmy” - wyznał w jednym z wywiadów Enrico.

Pewnego dnia podczas modlitwy przed Najświętszym Sakramentem mąż zapytał Chiarę: „Czy jarzmo, który nosisz, jest naprawdę tak słodkie, jak mówił Pan?”. „Tak, jest słodkie” - odpowiedziała z uśmiechem. „Pan daje łaskę w stosownej chwili. I rzeczywiście widziałem, że umierała szczęśliwa. Doskonale wiedziała, dokąd idzie” - zapewniał Enrico.

Zaufaj, bo warto!

Agonia rozpoczęła się wieczorem 12 czerwca 2012 r. Tego dnia w Kościele czytano Ewangelię o soli ziemi i świetle świata. O 1.00 o. Vito odprawił Mszę św. przy łóżku Chiary. Zebrała się cała rodzina. Enrico rozesłał do przyjaciół esemesa: „Nasze lampy są zapalone. Czekamy na Oblubieńca”. 13 czerwca - w dniu, kiedy wspominamy Matkę Bożą Fatimską - Chiara dołączyła do dwójki swoich dzieci w Niebie.

Jej pogrzeb wyglądał jak wesele. Kościół św. Franciszki Rzymianki pękał w szwach, kilkudziesięciu księży w białych szatach sprawowało Mszę św., której przewodniczył o. Vito. Między ławkami biegał mały Francesco. Mąż odczytał list - testament Chiary skierowany do jej synka: „Francesco, idę do Nieba zająć się Marią i Dawidem, a ty zostaniesz z tatą. Tam będę się za was modlić. Pan Bóg od zawsze chciał, żebyś żył i On sam wskaże ci drogę, jeśli otworzysz przed Nim swoje serce. Zaufaj Mu, bo naprawdę warto. Chiara, twoja mama”.

Zgodnie z jej prośbą na pogrzeb nie przynoszono kwiatów, za to każdy z uczestników otrzymał doniczkę z małą roślinką - symbol życia, które trzeba pielęgnować.

Echo Katolickie 38/2018; opoka.org.pl

Komentarze (40):

Ale ona miała wybór2020.10.26 11:52
Profesor Mariusz Zimmer z Kliniki Ginekologii i Położnictwa Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu był gościem telewizji TVN24. Lekarz skomentował czwartkowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przerywanie ciąży w przypadku, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodnie z polską konstytucją. - Świat poszedł tak do przodu, cała nauka poszła tak do przodu, że wyodrębniła z położnictwa dodatkowo dziedzinę perinatologii. I nagle zapada decyzja grupki ludzi, którzy uzurpują sobie prawo do skłaniania kobiet do ogromnego cierpienia, do decydowania o losie ich życia, w tym psychicznego - mówił prof. Zimmer.
Gryf2020.10.26 11:14
Chiaro, módl się za nam!. Módl się zwłaszcza za tymi zaślepionymi biednymi duszami, które nie chcą uznać, że każde życie pochodzi od Boga, każde jest przez Niego chciane i jest święte.
UWAGA !2020.10.25 18:31
Uwaga! Nie dajmy ulicy manipulować treścią wyroku TK. Fakty są takie: Wyrok: - NIE dotyczył zakazu aborcji w wypadku GWAŁTU - NIE dot.zakazu aborcji w razie ZAGROŻENIA ŻYCIA MATKI - NIE zakazuje BADAŃ PRENATALNYCH - Wejdzie w życie dopiero PO jego publikacji — czytamy we wpisie sędzi Trybunału Konstytucyjnego.
zbyszek2020.10.25 18:17
Bóg dawał wyraźnie do zrozumienia, że ci ludzie nie powinni mieć dzieci. Nie posłuchali i tak się skończyło.
Dziewczyna2020.10.28 22:21
Nie mozecie miec dzieci bo i tak nie bedziecie razem.... Bog mowi wieloma jezykami i tylko od nas zalezy jak to zrozumiemy
Hania2020.11.14 14:47
Jak się skończyło? Skończyło się świętością,Zbigniewie.
Anonim2020.10.25 18:08
Tak wygląda kobieta piękna, nie tylko ciałem ale także duchem, tak wygląda miłość matki do dzieci, tak wygląda świętość. Dzięki takim postawom ten świat jeszcze istnieje a nie skończył jak Sodoma i Gomora
wicek2020.10.25 18:06
Oni nie krzyczeli o swoim niesczczęściu, nie obwiniali za nie rządu, premiera, kościoła, księży i Boga, tylko żyli do końca jak ludzie prawdziwej wiary. I to jest wzór prawdziwego życia. Jak powiedział św. Paweł "W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem."
Total Mayhem2020.10.25 17:51
Ma być po bożemu. Innych wyborów dla kobiet Kaczor i Episkopat chcą zakazać artykułem kodeksu karnego.
Olej2020.10.25 17:43
Łzy płyną Panie Boże, dla człowieka za trudne. Oby łaska Twoja była w nas, byśmy potrafili unieść życie w każdym jego wymiarze.
MaxFiend2020.10.25 17:17
Wiedząc, że jako rodzice mają wady genetyczne przekazywane dzieciom postanowili do "skutku" próbować nie licząc się z losem "poczętych dzieci"? No to moje gratulacje odpowiedzialności rodzicielskiej! Jest co naśladować!
Hania2020.10.25 21:04
Robili badania.NIE STWIERDZONO wad genetycznych. Niektórzy ludzie nigdy nie zrozumieją świętości,bo to jest ŁASKA.
MaxFiend2020.10.25 23:21
Po dwóch przypadkach nie trzeba było nawet badań, by to wiedzieć. Widocznie łaska mądrości nie każdym rodzicom jest dana, nie wspominając o wyobraźni.
skuter2020.10.25 17:06
No cóż żeby zrozumieć takie zachowanie matki Trzeba się najpierw zastanowić w jakim celu czy z jakiego powodu jesteśmy na tym świecie I po co w ogóle jesteśmy stworzeni A no po to by żyć dla innych nie dla siebie Życie dla innych człowieka ubogaca A życie dla siebie człowieka uwstecznia
Setki tysięcy Żydów i Polaków podczas IIWŚ2020.10.25 15:31
wykazało się heroizmem wchodząc do komór gazowych.
i masz słuszność2020.10.25 15:49
Kto oddaje życie, zyskuje życie. A czy mistycy nie ostrzegali przed karą za grzechy? Tu, teraz to tylko malutki etapik naszego życia. Życie wieczne czeka nas po śmierci, a męczennicy prościutko do nieba idą. Szydereę i inwektywy przyjmuję z pokorą i pewnością że są odwrotnie proporcjonalne do Bożej nauki
Nie było Polaków w komorach gazowych!2020.10.25 15:55
Żyd TO NIE Polak!
Anonim2020.10.26 11:52
Profesor Mariusz Zimmer z Kliniki Ginekologii i Położnictwa Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu był gościem telewizji TVN24. Lekarz skomentował czwartkowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przerywanie ciąży w przypadku, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodnie z polską konstytucją. - Świat poszedł tak do przodu, cała nauka poszła tak do przodu, że wyodrębniła z położnictwa dodatkowo dziedzinę perinatologii. I nagle zapada decyzja grupki ludzi, którzy uzurpują sobie prawo do skłaniania kobiet do ogromnego cierpienia, do decydowania o losie ich życia, w tym psychicznego - mówił prof. Zimmer.
Iza2020.10.25 14:40
Czytajcie ze zrozumieniem - miała wybór, odmówiła, nie została zmuszona przez prawo, jak chce polski kler.
wicek2020.10.25 18:09
Nie rozumiesz. Ona nie miała żadnego wyboru bo do głowy by jej nie przyszło, że można zamordować dziecko. O tym jest ta historia. Mało tego: poświęciła swoje życie żeby ratować życie swojego dziecka.
Anonim2020.10.25 23:17
Dowiedz się najpierw prawdy jakie stanowisko w takich sprawach ma KK ,a nie piszesz bzdury .Kobieta gdy ciaża zagraża jej życiu ma prawo zdecydować czy ratować siebie czy dziecko ,nikt kobiety nie potępia za to ,że ratowała swoje życie . Znam takie przypadki .
Po 11 ...2020.10.25 14:36
Tzw. Holocaust eee ... nie popieram, ale rozumiem.
Natalja Siwiec2020.10.25 14:35
Jej decyzje, jej życie. Niech ma świadomość, że spiredoliła życie swojemu dziecku i mężowi.
Suka2020.10.25 16:27
zwykła!
masz na mysli2020.10.25 17:55
oczywiscie natalie
Anonim2020.10.25 23:18
W jaki sposób ? Jej mąż i synek mają się dobrze .
Natalja Siwiec2020.10.26 9:12
no tak, zostali sami z problemem
Hania2020.11.14 14:50
Zostali z perspektywą Nieba.A jakie Ty masz perspektywy?
Po 11 ...2020.10.25 14:11
Ale to chyba ok, że mogła zadecydować. Nikt nie proponuje prawa zmuszającego do robienia aborcji. Takie zmuszanie, jest równie niemoralne jak zmuszanie do nie robienia.
Gwen2020.10.25 14:07
Chiara mogła odmówić aborcji i być męczennicą za swoją wiarę, mogła radośnie przeżywać własne bohaterstwo. 22. października Polki zostały zmuszone do męczeństwa za NIE SWOJĄ wiarę arbitralnym wyrokiem nielegalnego Trybunału Konstytucyjnego. Te z nas, które wyszły na ulice protestować przeciwko bestialskiemu prawu są TAKIMI SAMYMI BOHATERKAMI, JAK CHIARA. SOLIDARNOŚĆ NASZĄ BRONIĄ.
Anonim2020.10.25 23:20
Bohaterki z was? Raczej wulgarne babsztyle.
AAAtomek2020.10.25 13:50
Czekam na artykuł, jak polski polityk prawicowy o głębokiej wierze katolickiej poświęca życie swojej córki, żeby uratować jej dziecko z gwałtu? Macie coś takiego na frondzie, na podorędziu?
Maria Błaszczyk2020.10.25 13:48
Pani Chiara podjęła decyzję. Miała wybór. Niczego więcej nikt nie żąda.
AAAtomek2020.10.25 13:51
Ona miała wybór, w Polsce by już nie miała...
Maria Błaszczyk2020.10.25 13:56
Akurat tego wyjątku, póki co, nasze ludzkie pany nie zakazały, tu chodziło o ratowanie jej życia. Ale jak jeszcze trochę trzeba będzie poprzykrywać kolejek karetek, długów publicznych, zwolnień wśród urzędników państwowych i większych i mniejszych skandalików, to kto wie?
Ci chcesz powiedziec?2020.10.25 16:28
bełkotliwo idiotko
Cool2020.10.25 20:04
Nie kompromituj się wtórny analfabeto ... 3/4 z was powtarza te same brednie, nie umiecie czytać po polsku??
Anonim2020.10.25 23:32
Miała by ,bo nikt nie ma zamiaru zmuszać kobiet by rodziły dzieci ,jeżeli ciąża zagraża życiu ,kobieta ma prawo wyboru i nikt tego nie kwestionuje ,jesteś niedouczony ,albo celowo wprowadzasz w błąd.
wicek2020.10.25 18:12
Pisałem już o tym: ona nie miała wyboru bo dla niej życie dziecka było cenniejsze niż jej własne życie, co udowodniła umierając dla swojego dziecka. O tym jest ten artykuł .
Maria Błaszczyk2020.10.25 19:55
No właśnie miała. Mogła przerwać ciążę lub ją donosić. "Lekarze znowu proponowali aborcję". I dokonała go w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Nikt z nas swoich przekonań nie wybiera.