26.02.15, 17:30

Diabeł nienawidzi mszy trydenckiej

Pochodzi Ksiądz z niezwykłej rodziny, ma Ksiądz bowiem dwóch braci i wszyscy jesteście kapłanami. Jak kształtowało się w Księdzu umiłowanie liturgii Mszy świętej?

ks. Tomasz Połomski, wikariusz parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Józefowie: Moje spotkanie z liturgią Mszy św. odbyło się na poziomie rodzinnej parafii. I tak naprawdę to rodzinna parafia, kościół, jego zapach, wystrój, odprawianie Mszy św. przez proboszcza sprawiało, że bardziej i bardziej pragnąłem i poznawać i uczestniczyć. Tak wiec sposób odprawiania przez mojego proboszcza Mszy św. oraz to, że po niej nie uciekał z kościoła lecz klękał na stopniach przed tabernakulum było dla mnie bardzo ważną katechezą: ksiądz, który odprawia pobożnie i który się modli.

Kiedy pierwszy raz usłyszał Ksiądz o łacińskiej liturgii? W jakich okolicznościach? Czy były to pozytywne słowa, czy może wręcz przeciwnie? Jakie refleksje nachodziły wówczas Księdza odnośnie liturgii przedsoborowej?

Ten ryt zachowuje i strzeże przed sentymentalizmem i aktorstwem, otwiera na transcendencję, na świętość Trójjedynego Boga.

O łacińskiej liturgii usłyszałem, a właściwie czytałem jeszcze przed seminarium, nie pamiętam już tytułów tych pozycji, ale to był mój pierwszy kontakt. Mój ksiądz proboszcz z rodzinnej parafii często odprawiał Msze w ornatach tzw. skrzypcowych, trzymał złączone palce, miał dłonie rozłożone na szerokość barków, zastanawiało mnie dlaczego – szukałem, czytałem. Najwięcej informacji przekazał mi mój kolega z seminarium, Paweł Wróblewski, od tamtego właściwie momentu czytałem bardziej fachową literaturę i opracowania na temat zmian soborowych, zwłaszcza w dziedzinie sakramentów i Mszy świętej. Pojawiło się pragnienie odprawiania tej Mszy.

Paweł podarował mi mszał licząc, że kiedyś przyjdzie taka chwila, że będę z niego korzystał. Tak też się stało. Po pojawieniu się dokumentu papieża Benedykta XVI Summorum pontificum, rozpocząłem naukę celebracji. Pomagał mi w tym bardzo pan Michał Barcikowski, byłem wtedy wikariuszem w Zielonce. Czytałem w Internecie, oglądałem filmy instruktażowe, dopytywałem kapłanów – ks. Grzegorza Śniadocha czy ks. Sergiusza Orzeszko. Przyszła ta wielka dla mnie chwila, kiedy po raz pierwszy odprawiłem Mszę cichą, była to sobota przed I niedzielą wielkiego postu. A potem już niedziele, święta, pierwsze piątki…

Jakie towarzyszyły Księdzu przemyślenia podczas sprawowania pierwszej Tridentiny?

Podczas odprawiania pierwszej Mszy trydenckiej byłem bardzo przejęty, wręcz zdenerwowany. Chciałem to uczynić bardzo poprawnie, miałem świadomość, że to jest coś wielkiego, przeczuwałem również, że rozpoczną się cierpienia i dokuczanie, nie myliłem się. Natomiast po Mszy św. wielkie dziękczynienie za ten dar. Świadomość, ze odprawiłem Mszę św. Jana Vianneya, św. Jana Bosko, św. Ojca Pio, że tyle pokoleń kapłanów wypowiadało te same teksty, te same ruchy i gesty, że tak wielkie rzesze wiernych wychowały się na tej Mszy św., również osiągnęły świętość. Przypomniały tu się słowa Papieża Benedykta XVI: to co dla poprzednich pokoleń było święte, również i dla nas może być święte.

A jak wyglądała formacja seminaryjna w dziedzinie liturgiki? Czy pojawiał się temat Mszy trydenckiej? Jak był nacechowany stosunek Księdza profesorów i kolegów wobec tej kwestii?

Temat Mszy trydenckiej pojawiał się w ramach zajęć, natomiast oczywiście bez żadnych ćwiczeń i pozytywnego słowa. Wręcz przeciwnie – było to niestety przedstawiane z pewną nutką kpiny albo obojętnie, jako coś przestarzałego. Pamiętam, jak jeden z profesorów określił Mszę trydencką, że jest to modlitwa księdza do szafy (tak został określony ołtarz i jego nastawa). Wszystkie te argumenty oczywiście są oklepane i nie odnoszą się do rzeczywistości. Warto przeczytać książkę ks. Grzegorza Śniadocha mówiącą na ten temat, w której rozprawia się on z licznymi mitami.

Od pewnego czasu odprawia Ksiądz regularnie – co tydzień – Mszę w nadzwyczajnej formie. W jaki sposób kształtuje się indywidualna pobożność kapłańska pod wpływem starej Mszy?

Obecnie jestem wikariuszem w parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Józefowie, jest tu przystosowany dolny kościół do celebracji Mszy w nadzwyczajnej formie. Jest ona odprawiana w każdą niedzielę i święta, także w dni powszednie we wtorki i czwartki oraz w pierwsze soboty miesiąca. Od dwóch lat jest również Triduum Sacrum. Cieszy to, że powstają w naszej diecezji nowe miejsca, placówki, gdzie ta Msza jest celebrowana. Jest Józefów, Zielonka, Wołomin (te parafie są pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej), również w Wielgolesie. Są kapłani, którzy odprawiają.

Czy ta forma ma wpływ na duchowość kapłańską?

Uważam, że tak. Trzeba zapytać tych, którzy nas widzą, obserwują, bo „po owocach ich poznacie”. Ta Msza wyraża najpełniejszy obraz teologii i wiary katolickiej. Jest skarbem, perłą zakopaną, ale nadal perłą. Coraz bardziej widzimy postępujący modernizm i protestantyzację kościoła, jego judaizację. Msza trydencka jest zachowaniem czystości i nieskazitelności wiary katolickiej. Ten ryt zachowuje i strzeże przed sentymentalizmem i aktorstwem, otwiera na transcendencję, na świętość Trójjedynego Boga. I nie widzę innego sposobu, antidotum, jak powrót do tradycji. Nie tylko w postaci Mszy świętej.

Co jakiś czas pojawiają się spekulacje, że celebracja w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego zostanie ograniczona lub zakazanka. Jak Ksiądz sądzi, czy sytuacja w tej kwestii się zmieni?

Od pięciu lat odprawiam Mszę w tej formie, mogę powiedzieć, że połowa mojego kapłańskiego życia jest związana z tym rytem. Nie wiem jaka będzie przyszłość, Bóg to wie. W tej pracy nie należy się zrażać trudnościami. Padają różne argumenty. Od osób świeckich i duchownych, które są dobre i pobożne, ale nie rozumieją albo po prostu nie mają łaski zrozumienia wartości tej liturgii. Największym sposobem na przekonanie jest moja modlitwa i post podjęty w tej intencji. Te ryty to jak dwa światy. Nie do pogodzenia. Jedno jest pewne – Kościół przesiąknięty modernizmem i nowinkami, o czym mówił św. Pius X czy Pius XII, musi się zmierzyć z tymi przeciwnościami. Mamy pewność, że diabeł tej Mszy nienawidzi i zrobi wszystko, aby jej obraz zafałszować czy obrzydzić. Trzeba się modlić i pokutować, a także jak najpobożniej odprawiać nową Mszę i przez to prowadzić do starego rytu.

Bóg zapłać za rozmowę!

Rozmawiał Kajetan Rajski

 

Źródło: pch24.pl

Komentarze

anonim2015.02.22 18:16
" Te ryty to jak dwa światy. Nie do pogodzenia. " *** Wychodzi więc na to, że Benedykt XVI głosząc: "Te dwa wyrazy zasady modlitwy (Lex orandi) Kościoła nie mogą w żaden sposób prowadzić do podziału w zasadach wiary (Lex credendi). Są to bowiem dwie formy tego samego Rytu Rzymskiego." (SUMMORUM PONTIFICUM) - z wiernych Kk robił idiotów.
anonim2015.02.22 18:21
Bogu niech będą dzięki za księdza. Uważam że myślący i prawdziwie kochający Chrystusa księża prędzej czy później powracają do Trydentiny, a może dostają łaskę od Boga by powrócić do doprawiania Trydentiny. A jest różnica co czytamy choćby powyżej.
anonim2015.02.22 18:23
Klaro to nie KK robił z ludzi idiotów to wierchuszka rewolucji październikowej w KK ... tak to określił BXVI.
anonim2015.02.22 18:25
I nadal robi ...to są konkretni biskupi i wykładowcy to ci mówiący że Trydentina to "odprawianie do szafy" że ksiądz odprawiający Trydentinę wygląda "jakby go brzuch bolał" ...i podobne wyśmiewania ... do czasu łotry!
anonim2015.02.22 18:44
Co do "judeizacji" Kościoła - polecam: Żydowskie źródła liturgii Kościoła "Papież Jan Paweł II w jednej z katechez wygłaszanych przed Wielkim Jubileuszem roku 2000 powiedział: „Rozważając tajemnicę Izraela i jego nieodwołalne powołanie chrześcijanie zgłębiają również tajemnicę swoich korzeni. W źródłach biblijnych, dzielonych wraz z braćmi żydami, znajdują elementy, które są im nieodzowne, by żyć własną wiarą i ją pogłębiać. Dostrzegamy to na przykład w liturgii. Tak jak Jezus, którego Łukasz przedstawia nam w chwili, gdy w synagodze nazaretańskiej otwiera księgę proroka Izajasza (por. Łk 4,16n), podobnie i Kościół korzysta z liturgicznego bogactwa narodu żydowskiego. Kościół układa Liturgię Godzin, liturgię Słowa, a nawet strukturę modlitw eucharystycznych zgodnie z wzorami tradycji żydowskiej. Niektóre wielkie święta, jak Pascha i Pięćdziesiątnica, nawiązują do żydowskiego roku liturgicznego " http://www.katolik.pl/1707,416.druk?s=1
anonim2015.02.22 18:46
Znam ks. Tomasza. Nie z każdą jego opinią się zgadzam, ale zapewniam Państwa, że to święty -- niezwykle pobożny i wielce maryjny -- kapłan, który ponad wszystko kładzie sprawę zbawienia dusz.
anonim2015.02.22 18:58
Tradycja jest piękna, ale bez przesady. Inna była mentalność ludzi żyjących w ubiegłych wiekach, a inna jest obecnie. To co wtedy było zrozumiałe, dzisiaj może śmieszyć. Zresztą mam wątpliwości czy ludzie wykonując pobożne, tradycyjne pieśni, zastanawiali się nad słowami jakie śpiewają. Jest to szczególnie widoczne w Pieśniach Wielkopostnych, podam dwa przykłady: 1. "Ach, mój Jezu jak Ty klęczysz" Ach, mój Jezu, jakeś srodze – do słupa przywiązany, – za tak ciężkie grzechy nasze – okrutnie biczowany. Przyjdź, mój Jezu, przyjdź, mój Jezu, – przyjdź, mój Jezu, pociesz mnie, – bo Cię kocham serdecznie. 2. "Krzyżu święty nade wszystko," Nędzneby to serce było, Coby dziś nie zapłakało, Widząc Stworzyciela swego Na krzyżu zawieszonego, Na słońcu upieczonego Baranka wielkanocnego. *** Sorry, mnie powyższe wcale nie skłania do zadumy nad odkupieńczą ofiarą naszego Pana, wręcz przeciwnie. Uważam, że osoba wychowywana współcześnie odbiera takie treści, jako egzaltowane i religianckie, dziwne, a nawet śmieszne. *** A tutaj, dla porównania pieśń neokatechumenalna: IV pieśń o Słudze Jahwe - (Iz 53,2nn) https://www.youtube.com/watch?v=ruEanmrtxMg
anonim2015.02.22 19:25
Wybaczcie Klarze żyje wśród Niemców to się jej na mózg udziela.
anonim2015.02.22 19:42
@Klara (oporna uczennica Pańska) Kpisz? Dzięki takiej właśnie pobożności Polska przetrwała...Gdyby nie nakazy biskupów do obowiązkowego uczestnictwa we wspólnotach parafialnych przynajmniej raz w miesiącu, to odłączyliby się całkowicie. Najprostszym testem jest pozycja Matki Bożej w danej wspólnocie.
anonim2015.02.22 19:54
Do "Klary /opornej uczennicy Pańskiej - proszę napisać w jakim rycie odprawiali msze wcześni chrzescijanie ? Moim zdaniem to nie ma znaczenia jaki ryt / który wymyślono duzo póżniej.Ważna jest szczera modlitwa z pokuta i przyjmowanie Najświętszego Sakramentu za pośrednictwem kapłana.Rozważania podobne jak w tym artykule doprowadziły do bolesnych rozłamów w Kościele.
anonim2015.02.22 19:54
Ekstra. Kolejny trads przekonany że Chrystus który przychodzi na Mszy Trydenckiej jest "lepszy" od tego który przychodzi na Novus Ordo. Wiecie tradi że trwanie w takiej herezji wyklucza was ze wspólnoty Kościoła?
anonim2015.02.22 20:01
Do "Klary" -To nie KK robił tylko przeuczeni teolodzy i biskupi,Przypomnieć należy że pierwsi uczniowie Chrystusa byli NIEPIŚMIENNI ,a pomimo tego Kosciół potęzniał i rozprzestrzeniał się w cały ówczesnym świecie.Ewangelie są pisane językiem prosty i jasnym bez teologicznych tyrad.Nie potrzeba być profesorem dr habilitowanym aby głosić Jezusa chrystusa !!!!!
anonim2015.02.22 20:09
Znam ks. Tomasza osobiście i jestem przekonany, że gdyby było więcej takich księży, Kościół nie znajdowałby się w tak kiepskim stanie jak obecnie.
anonim2015.02.22 20:11
Mamy cztery Ewangelie, a jednego Pana Jezusa. W obu formach Mszy św. powinniśmy umieć się odnaleźć, a zwłaszcza odnaleźć przychodzącego do naszych wspólnot żywego i prawdziwego Chrystusa. Nie rezygnujmy z bogactwa udostępnianego nam przez miłosierną Matkę Kościół. Niech Bóg będzie wywyższony w naszym życiu.
anonim2015.02.22 20:17
Upiorna uczennica i Kaspian to już do jakiegoś innego kościoła należą...nie do katolickiego
anonim2015.02.22 20:24
No ładnie... w sumie chcę się wybrać na taką mszę zobaczę. Ale bez przesady np moja babcia mi opowiadała że przed wojną nie wiele rozumiała ze mszy po łacinie jak i duża część chłopstwa dlatego ludzie modlili się na książeczkach. Dopiero msza w języku narodowym pozwoliła jej na pełne uczestnictwo. Wyjście do ludzi także się liczy. Ryt łaciński niestety kojarzy mi się z wąską grupą tradycjonalistów-intelektualistów, dziś to tak wygląda, a wyjście do ludzi także jest ważne.
anonim2015.02.22 20:34
Ludzie dawniej mieli zapewne większą świadomość co się dzieje na Mszy św. niż obecnie.
anonim2015.02.22 20:40
rozumiem zatem, że msza po trydencka jest lubiana przez Szatana i zatem nieważna? Po co zatem chodzicie do Kosciola skoro to wszystko jest dzielem szatana, tak umilowanego przez katolików?
anonim2015.02.22 20:45
prostychlop Zdanie mojej babci żyjącej w tamtych czasach jest o tym zgoła odmienne :) Ale rozumiem ze ty pamiętasz lata 30te i to że każdy chłop znał łacinę spoko.
anonim2015.02.22 20:48
@Klara 1. "Ach, mój Jezu jak Ty klęczysz" Ach, mój Jezu, jakeś srodze – do słupa przywiązany, – za tak ciężkie grzechy nasze – okrutnie biczowany. Przyjdź, mój Jezu, przyjdź, mój Jezu, – przyjdź, mój Jezu, pociesz mnie, – bo Cię kocham serdecznie. 2. "Krzyżu święty nade wszystko," Nędzneby to serce było, Coby dziś nie zapłakało, Widząc Stworzyciela swego Na krzyżu zawieszonego, Na słońcu upieczonego Baranka wielkanocnego. Nie wiem co masz do tych pieśni.Dziś śpiewaliśmy je w kościele na Mszy św.Nikt się nie "dziwił".
anonim2015.02.22 20:53
@Klara Wiem też że żyć w tzw."Reichu" może wierzącego trochę...zniekształcić...Pełno tam heretyków i innych "tolerancyjnych" zboków
anonim2015.02.22 21:01
Szok, tu nie chodzi o znajomość łaciny ale tego czym jest Msza św
anonim2015.02.22 22:10
Diabeł nienawidzi każdej Mszy św., bo każda jest ofiarą Chrystusa. Oglądałem na YouTube msze trydenckie sprawowane przez różnych kapłanów. Niestety muszę stwierdzić, że u żadnego nie widziałem szczególnej pobożności. Jeżeli problemem jest ułożenie rąk, to tam na pewno nie ma ducha jest czysty rytualizm. Jeżeli ważność Mszy św. mierzona jest dokładnością wykonania rytu, to to jest szamanizm a nie święta liturgia. To, co piszę nie znosi obowiązku troski o poprawność gestów, ale przesada w tym to poważne zagubienie istoty Mszy św. Przez lata służyłem do Mszy św. trydenckiej (od 1964 r.) i zapewniam w owych czasach znajomość łaciny wcale nie była powszechna. Co znaczą słowa, które wypowiadałem poznałem po latach. Powszechne było śpiewanie przez ludzi litanii lub nawet odmawianie różańca z przerwą na wybrane fragmenty Mszy św. Wielką radością było wprowadzenie języka polskiego do liturgii. Dopiero wtedy poznaliśmy modlitwy dokładnie. Dla wielkich zwolenników łaciny mam kilka argumentów na to, że przesadzają: Jezus nie nauczał po łacinie, Ostatnia Wieczerza nie była sprawowana po łacinie, Jezus nie przemawiał z krzyża po łacinie, żadna księga Pisma Świętego nie powstała po łacinie. Łacina to był praktyczny wybór, tak jak praktycznym wyborem był potem powrót do języków narodowych. PS. zastanawia mnie niesamowicie silne skupienie się na sobie sporej części zwolenników rytu trydenckiego. Nie chcą dostrzec, że jest on jednym z wielu rytów Kościoła Katolickiego. Wcale nie był pierwszym i nie jest już ostatnim...
anonim2015.02.22 22:27
@Tadeusz-23 Msza Trydencka w Kościele rzymskokatolickim była pierwszym rytem (wyewoluowała do formy obecnej bez żadnych "reform liturgicznych) i będzie ostatnim, ponieważ obecny NOM jest sztucznym tworem, małpującym nabożeństwa protestanckie, coraz bardziej przypominający "cyrk na kółkach" (wystarczy obejrzeć te dziwactwa, które odstawia się w różnych krajach świata). Tego typu wynaturzone nabożeństwa odstręczają ludzi od wiary (zapewne to było jednym z celów tego tworu), więc od niej odchodzą lub wybierają oryginał (protestancki), jak np. a Ameryce Łacińskiej. Zatem w rezultacie jedyną Mszą katolicką pozostanie "tridentina".
anonim2015.02.22 22:43
@enrque111 Tak kompletnie nie masz pojęcia o historii Kościoła że aż żal na to patrzeć. O czymś takim jak choćby chrześcijaństwo wschodnie to słyszałeś kiedyś? I gwarantuję ci że NOM dużo bardziej przypomina Mszę pierwszych wieków chrześcijaństwa niż tridentina.
anonim2015.02.22 23:31
@Kaspian figę wiesz jak wyglądały msze pierwszych katolików, bo nikt tego nie wie. Ale nawet gdyby to archeologizm został oficjalnie potępiony przez KK. Natomiast NOM powstał po to by jak najbardziej zbliżyć katolików do protestantów, stąd konsultacje z protestantami gdy powstawał ... poczytaj co pisze jej twórca Bugnini. Ty się doucz.
anonim2015.02.22 23:32
@Kaspian figę wiesz jak wyglądały msze pierwszych katolików, bo nikt tego nie wie. Ale nawet gdyby to archeologizm został oficjalnie potępiony przez KK. Natomiast NOM powstał po to by jak najbardziej zbliżyć katolików do protestantów, stąd konsultacje z protestantami gdy powstawał ... poczytaj co pisze jej twórca Bugnini. Ty się doucz.
anonim2015.02.22 23:38
"NOM przypomina bardziej mszę pierwszych chrześcijan" stary oklepany chwyt posoborowia, które niby to chce się zbliżyć do starych wzorców ...ale prześladuje tych co zmian nie chcą i chcą być wierni starym wzorcom ... bo to oczywiście muszą być stare wzorce ale tylko te zgodne z trendami nowymi ... to jest sztuka robienia z mózgu wody modenistów!
anonim2015.02.22 23:48
Nom daje szerokie pole do popisu co bardziej "pomysłowym" kapłanom. Można zobaczyć efekty tej wesołej twórczości. Już tylko to powinno dać do zastanowienia.
anonim2015.02.23 1:04
@Kaspian "....Ekstra. Kolejny trads przekonany że Chrystus który przychodzi na Mszy Trydenckiej jest "lepszy" od tego który przychodzi na Novus Ordo. Wiecie tradi że trwanie w takiej herezji wyklucza was ze wspólnoty Kościoła?...." Ty to w ogóle nie wiesz na czym polega Msza. Masz bardzo KONSUMPCYJNE podejście. Oczekujesz podczas Mszy przybycia Chrystusa jak dostawy pizzy do domu. A czy Ty COŚ dajesz od siebie? aby silniej poczuć obecność Chrystusa, by się z nim duchowo połączyć? Czy idziesz do kościoła jak do kina na jakiś seans i jedynie BIERNIE uczestniczysz...gdyż widzę po wypowiedzianych przez Ciebie słowach iż nastawiasz się tylko na BRANIE a nie na DAWANIE. Różnica pomiędzy Mszą Trydencką a Novus Ordo polega przede wszystkim na podejściu człowieka do Chrystusa a nie Chrystusa do człowieka bo Chrystus jest wszędzie ten sam. Polega na GODNYM UCZCZENIU Jego obecności z większym uwypukleniem zbawczej ofiary (tam jest bardziej rozbudowana forma a teraz bardziej uszczuplona) a tu konsumpcji Ciała Pańskiego oraz dzięki temu na nawiązaniu SILNIEJSZEJ WIĘZI z Chrystusem. Jeśli nastawiasz się jedynie na BRANIE, to różnicy tej z pewnością nie zauważysz.
anonim2015.02.23 8:43
mam zaszczyt należeć do parafii, w której posługuje ksiądz Tomasz
anonim2015.02.23 9:16
Czy przed SWII ludzie przez łacinę mniej rozumieli, co się dzieje na mszy św.? Ja mam wręcz przeciwne zdanie. Dawniej ludzie, często niepiśmienni, byli lepiej wyedukowani religijnie niż obecnie. Nie wiem, czy grzeszyli mniej czy więcej, ale generalnie grzechu nie nazywali cnotą co dziś staje się nagminne. Gdyby przyjąć, że język narodowy daje pełniejsze uczestnictwo w nabożeństwie, to najbardziej religijni byliby dziś luteranie czy kalwini.
anonim2015.02.23 10:10
@Krzyżowiec Mam zaszczyt należeć do parafii, w której X Tomasz posługiwał dotychczas. Świetny ksiądz, święty człowiek!
anonim2015.02.23 10:41
@Credo - dokładnie tak, są na szczęście jeszcze w naszym kraju katoliccy księża
anonim2015.02.23 12:02
Cóż, świrów nie brakuje;)
anonim2015.02.23 13:48
a ja myślę, że problem nie w rycie ale w postawie Księdza/Kapłana/Celebransa i wiernych; zauważcie że PAN JEZUS uzdrawia również w kościołach protestanckich, zielonoświatkowych, u baptystów; problem leży w naszej postawie a nie w mówieniu, ja jestem od Piotra a Ty od kogo...i jesteś bee
anonim2015.02.23 13:51
Polipid3; nie rozumiem czemu obrażasz "Klarę" ona ma bardzo wyważone zdanie , za to Twoja postawa w wypowiedzi na jej temat przeczy nauce Jezusa(chyba ,że wskażesz gdzie Jezus kpił z braci i sióstr.
anonim2015.02.23 13:53
Nieznajoma_200; dziękuję za Twój głos
anonim2015.02.23 19:43
@Trybik - full support and total respect! +++
anonim2015.02.23 21:09
. a na zwykłej to nawet bywa? Papież o tradycjonalistycznych kapłanach: Część ma problemy psychologiczne i moralne. http://www.fronda.pl/a/papiez-o-tradycjonalistycznych-kaplanach-czesc-ma-problemy-psychologiczne-i-moralne,47876.html
anonim2015.02.23 21:31
@Kaspian "Ekstra. Kolejny trads przekonany że Chrystus który przychodzi na Mszy Trydenckiej jest "lepszy" od tego który przychodzi na Novus Ordo. Wiecie tradi że trwanie w takiej herezji wyklucza was ze wspólnoty Kościoła?" To byloby zbyt proste i piekne. Oni uwazaja, ze oni sa lepsi od innych kaplanow - tych zwiedzionych przez szatana ktory meznie walczy z ich msza. To jest jednak jakis problem psychiczny (jak mowil Papiez). To taki - nomen omen - mesjanizm. Biedni ci wszyscy "inni" ksieza, ten (Boze wybacz) bezpozny Papiez. Jak oni musza walczyc o czystosc chrzescijanstwa, jak wiele od nich zalezy, jak Bog musi im byc wdzieczny ... no paranoja w czystej formie.
anonim2015.02.23 22:21
i zapewniam w owych czasach znajomość łaciny wcale nie była powszechna. Co znaczą słowa, które wypowiadałem poznałem po latach. Powszechne było śpiewanie przez ludzi litanii lub nawet odmawianie różańca z przerwą na wybrane fragmenty Tadeusz_25: "Mszy św. Wielką radością było wprowadzenie języka polskiego do liturgii. Dopiero wtedy poznaliśmy modlitwy dokładnie. " Dokładnie zgadza się to z wypowiedziami prostych ludzi z którymi rozmawiałem a którzy pamiętają tamte czasy... Jakoś nie widzę specjalnej estymy do dawnego rytu wśród emerytów oni wolą różaniec po polsku i RM, ewentualnie inne formy modlitw w języku narodowym ! Dzisiejsi zwolennicy starego rytu co ciekawe są zazwyczaj młodsi... zazwyczaj są facetami (Kobiety jakoś bardziej racjonalnie podchodzą do tematu) i zazwyczaj inteligentni. Dochodzi tu psychologiczna zasada "dawniej było lepiej"... jak chcice wiedziecie jak prosty lud znał religijność "dawniej" to poczytajcie np "Chłopów" oraz źródła z epoki szczególnie ciekawa jest wiara tego ludu w znachorów itp. Ksiądz był, twarde nakazy moralne także ale lud swoje... to się nie zmienia i przestańcie idealizować Pan Jezus jest tak samo obecny w tamtych czasach jak i dziś.
anonim2015.02.23 22:24
Jeżeli ktoś na takiej mszy czuje większą obecność Boga to spoko. Tylko dlaczego ten stary ryt nie wzbudza takiego pobudzenia wśród prostych emerytów pamiętających tamte czasy ? To jest niesamowicie ciekawe zagadnienie...
anonim2015.02.24 11:51
@Szok. To wcale nie jest "niesamowicie ciekawe" zagadnienie. Wyjaśnienie tego zjawiska (łatwego przyjęcia się nowej Mszy) jest banalnie proste. Człowiek ze swej natury jest leniwy, więc cała Msza po polsku, krótsza i uproszczona, trafiła na podatny grunt. Tak samo było i jest z księżmi. Po dwu-trzykrotnym uczestnictwie, nową Mszę mógłby "odprawić" praktycznie każdy. Nie wyczerpuje to oczywiście wszystkich przyczyn sukcesu nowej liturgii, ale na pewno jest jedną z najważniejszych. Z Panem Bogiem.
anonim2015.02.24 15:39
Ksiądz Tomasz Połomski jest wspaniały, też miałem to szczęście go poznać. Kaspian jest niedouczony i ma problemy z przyjęciem czegokolwiek wznioślejszego niż własna pycha, a Klara niedouczona uczennica do tego jest jeszcze beton soborowy. Oni też przekręcają naukę Kościoła.
anonim2015.02.24 22:34
i papież Franciszek też nienawidzi tej mszy! Przypadek? Nie sądzę...
anonim2015.02.25 18:04
Piw Skąd wniosek że papież "nienawidzi" jakiejś mszy. Dlaczego przypisujecie ludziom uczucia które często są waszymi? Ludzie uczestniczący w mszy trydenckiej nie są lepsi od tych którzy z radością przyjęli nowy ryt (czytaj od większości katolików z całego świata żyjących, którzy z racji wieku pamiętają obie msze). Mówię widzę ze emeryci chętnie broniom religii jak choćby Radia Maryja jakoś nie słyszałem o kółkach "mszy trydenckiej" do których należały by starsze babcie.
anonim2015.02.25 19:02
@ Szok Już mówię dlaczego tak uważam. Najpierw zachęcam do zapoznania się z relacją z corocznego spotkania Papieża z duchowieństwem Rzymu z 19 lutego br. http://rorate-caeli.blogspot.com/2015/02/important-francis-says-reform-of-reform.html Franciszek z pogardą wypowiadał się o seminarzystach przywiązanych do tradycji mówiąc o ich moralnych i psychologicznych "odchyłach". Tutaj tekst z Frondy http://www.fronda.pl/a/papiez-o-tradycjonalistycznych-kaplanach-czesc-ma-problemy-psychologiczne-i-moralne,47876.html Poza tym proszę zwrócić uwagę na potraktowanie przez Franciszka zakonu Franciszkanów Niepokalanej. Wrogość Papieża do starożytnej liturgii jest widoczna na każdym kroku. Papież "olewa" nawet normy związane z rytem zwyczajnym, najchętniej wcale by Mszy nie odprawiał tylko paradował wśród wiwatujących tłumów. Masz jeszcze jakieś wątpliwości?
anonim2015.02.25 21:21
Yhm mam dużo, np taką że ŚWIĘTY Jan Paweł II tak kochany przez Polaków nie akceptował bractw starego rytu (ten sam papież którego imienia wedle egzorcystów tak lubianych przez tradycjonalistów boi się panicznie szatan) W tekście zacytowanym przez Ciebie jest takie zdanie: "Następnie Franciszek powiedział, że niektórzy biskupi zaakceptowali „tradycjonalistycznych” seminarzystów, którzy zostali wyrzuceni z innych diecezji. Ludzie ci zachowywali się „bardzo dobrze, bardzo pobożnie”. Zostali wyświęceni na kapłanów, ale okazało się później, że mają „psychologiczne i MORALNE PROBLEMY”. Hmm wiesz po tym co np stało się w Irlandii papież uważa na sprawy moralne kleru. Jakoś ryt trydencki nie przeszkadzał temu co się tam działo. Skoro papież tak mówi ja mu wierze. Zresztą jak ktoś się uważa lepszy od papieża i twierdzi że reszta katolików to modernistyczne lewaki (nie kłąmie takie cytaty tradycjonalistów znajdziesz nawet tutaj na frondzie...) to nie dziwne że papież mówi że niektórzy z nich mają problemy.
anonim2015.02.25 21:26
Podkreślam od razu nic nie mam do tego że ktoś się modli po łacinie, ale wyzywanie innych katolików przez wąską (w Polsce może 1%) grupę tradycjonalistów którzy jako jedyni posiedli możliwość "prawdziwego obcowania z Panem Jezusem" trąci przesadą. Dalej też nie uzyskałem odpowiedzi dlaczego starsi ludzie pamiętający tamten ryt nie wołają o jego powrót a wolą kółka różańcowe po polsku i RM? Dlaczego najwięksi fanatycy starego rytu są młodzi i są inteligentnymi facetami?
anonim2015.02.26 9:55
Ksiądz z mojej parafii , widywany kiedyś na co dzień ,a tak mało o nim wiem. Dzięki modlitwom i spowiedzi takich księży ,wierzę.
anonim2015.02.26 11:31
Trybik dobrze powiedziane. Najgorszą rzeczą jest podział. Kościół straci wiernych ,kiedy zacznie się kłótnia o wartość odprawianej mszy. Jeżeli ci co mają głosić miłość pochodzącą od Boga , tłuką się o rodzaj sprawowanej mszy "to gdzie ten Bóg ", zapyta każdy. Siejecie zgorszenie.Trzeba się modlić za świętość kapłanów ,tak jak ujął to ksiądz Tomasz ,tak aby każda odprawiana msza dostojeństwem przypominała tridentinę. I to będzie bardzo dużo. Nie twórzcie sztucznych podziałów. Szatan aż zaciera ręce. W Kościele jest miejsce dla każdego.
anonim2015.02.26 14:03
Ciekawe, czy ktoś z krytyków Tridentiny kiedykolwiek brał w niej udział.Jeśli nawet nie rozumiemy łacińskich modlitw odmawianych przez Celebransa, to powinniśmy w tym czasie trwać pod Krzyżem wraz z umęczonym Chrystusem.
anonim2015.02.26 19:49
Oczywiste jest że tzw. Tradycjonalistom nie chodzi tylko o Msze św. chodzi o całą doktrynę i wypaczanie nauki Kościoła przez soborowie.
anonim2015.02.28 23:53
"Świadomość, ze odprawiłem Mszę św. Jana Vianneya, św. Jana Bosko, św. Ojca Pio, że tyle pokoleń kapłanów wypowiadało te same teksty, te same ruchy i gesty, że tak wielkie rzesze wiernych wychowały się na tej Mszy św., również osiągnęły świętość. ..."