Czy zwierzęta i maszyny mogą być osobami? - zdjęcie
19.06.13, 11:50Fot. dantada/MorgueFile

Czy zwierzęta i maszyny mogą być osobami?

19

Książka Leibera z 1985 r. jest formą fikcyjnej rozmowy - dyskusji prowadzonej przez członków Komisji Administracji Kosmicznej ONZ (rzeczywista organizacja nazywa się Biurem ONZ do spraw Przestrzeni Kosmicznej) i dwóch prawników reprezentujących strony konfliktu. Komisję tę- jak sugeruje filozof, powołano do życia w ostatnim dziesięcioleciu XX w. do rozpatrywania kwestii prawnych w kosmosie i poza nim. Składają się na nią- zapewne nieprzypadkowo- przedstawiciele światowych potęg gospodarczych. Wai Chin reprezentuje Chiny, Barbara Hershell- USA, Indira Ramajan- Indie, Klaus Versen- Szwajcarię. Wśród tych oświeconych komisarzy-mędrców świata jest również Juan Mendez, możemy założyć że z Brazylii, nieprzypadkowo były ksiądz.

Szympans i komputer-robot

Celem tego wysłuchania jest rozważenie „praw osoby” na satelicie Finland Station w odniesieniu do samicy szympansa Washo-Delta (w 1967 r. rzeczywisty szympans Washo został nauczony języka migowego przez Alana i Beatrix Gardnerów). Szympansica, znająca również język migowy, została wysłana w kosmos dla badania efektów stanu nieważkości i potencjalnego wykorzystania hormonów w medycynie. Ponieważ po latach przebywania na stacji kosmicznej nie może już żyć w ziemskich warunkach, firma Humanico, która ją tam posłała, chce dokonać „terminacji”, w wyniku czego zwierzą zginie.

Podobny los ma spotkać komputera Turinga 346 z sensorami i mechanicznymi rękami, którego członkowie załogi traktują jak człowieka i nazywają AL. W zamierzeniu miał on nauczyć się nawiązywania przyjaznych relacji i rozwiązywania problemów, co przynajmniej do jakiegoś stopnia mu się udało. I on również nie może powrócić na Ziemię, dlatego będzie musiał zginąć wraz z szympansem. Chyba, że uratuje ich wygadana prawniczka.

Amnesty International i ACLU

Hominida i maszynę reprezentuje Mary Godwin z ramienia organizacji Amnesty International i International Civil Liberties Union. Dobór nazwiska i organizacji również nie jest tu przypadkowy. XVIII w. feministka, Mary Wollstonecraft Goodwin była autorką “Vindication of the Rights of Women”, zaś jej córka Mary Goodwin to Mary Sheley, autorka „Frankensteina”. Obie były zaangażowane w walkę o „prawa kobiet”. Amnesty International angażuje się dziś w kampanię produkowania kolejnych praw człowieka (np. do aborcji), tym samym nadużywając i wykoślawiając ich znaczenie. Organizacja International Civil Liberties Union nie istnieje (jeszcze?), zaś jej odpowiednik American Civil Liberites Union (ACLU), prowadzi podobną politykę to Amnesty International (ostatnio zwalcza zakaz aborcji ze względu na rasę i płeć).

Prawnicy z Uniwersytetu Harvarda: kto może być osobą?

Przeciwnikiem oświeconej i nowoczesnej Mary Godwin jest Peter Godman (z „uprzedzeniami”), reprezentujący „stary porządek świata” i Humanico, która zajmuje się zarządzaniem Finland Station. Oboje są rasowymi prawnikami po Harvardzie.

Godwin uważa, że „jej klienci” myślą i czują, dlatego dzięki temu rozwiniętemu życiu poznawczemu i emocjonalnemu są osobami. W konsekwencji tego mają prawo do kontynuacji istnienia, czyli podstawowego prawa w ramach wolności i dążenia do szczęścia. Godman zaś argumentuje, że ponieważ nie są istotami ludzkimi, nie mogą być osobami. Wykazuje przy tym, że słowa: człowiek, istota ludzka, osoba są synonimami „od zawsze”, używanymi nawet w dokumentach ONZ, i mogą być stosowane zamiennie. Według prawnika z Humanico, który martwi się „przeludnionym światem”, ludzie rozumują, mają godność, wartość, świadomość, może nawet duszę, wiodą odpowiedzialne życie, co definiuje je jako osoby ludzkie.

Prawa za inteligencję

Prawniczka sugeruje za to, aby nie odwoływać się do tradycji pojęciowej, gdyż egalitaryzm jest nowym trendem (wspomina oczywiście kobiety bez praw) i powołując się na swoją imienniczkę cytuje, że to rozum i inteligencja nadaje nieodłączną godność i wartość. Według niej, da się je przetestować, np. testem Turinga z 1949 r., który mógłby sprawdzić, czy komputer może udawać człowieka w grze imitacyjnej. W zabawie tej zgadujący musiałby spośród dwóch osób rozróżnić płeć osoby pytanej (choć jej ani nie widział, ani nie słyszał jej głosu), zadając odpowiednie pytania i analizując padające odpowiedzi. Jak zauważa prawniczka, test ten z powodzeniem przeszedł robot AL, a do tego jest dyskretny, odpowiedzialny, cierpliwy i ma niesamowitą pamięć. Choć maszyna nie ma ludzkiego ciała, może się uczyć, sama programować, a nawet stworzyć swój duplikat. W pewnym sensie więc się reprodukuje.

Małpy i małpoludy

Pomimo, że szympans nie mógł przejść testu na inteligencję tak dobrze jak robot, Mary Godwin uważa, że nie dyskwalifikuje go to jako osobę. Według niej, zachowuje się on jak człowiek myślący i czujący, a do tego rodzi się podobnie do nas. Jest bardziej inteligentny niż opóźnieni umysłowo ludzie, komunikuje się również ograniczoną liczbą znaków migowych. Do jej rozumowania dołącza się komisarz Mendez, który przypomina, że Europejczycy kiedyś nazywali Indian z Boliwii małpami. Chińczyk Wai Chin podaje przykład mitologii chińskiej, w której występują małpy o ludzkich cechach (ich polscy odpowiednicy zapewne przypomną sobie komiksy o Tytusie, Romku i A'Tomku).

Mężczyzna zapładnia szympansa

Przy okazji dyskusji o prawach zwierząt dowiadujemy się o chińskim eksperymencie dr Ji Yongxianga, który ogłosił, że w 1967 r. mężczyzna zapłodnił samicę szympansa (jak podaje Leiber pisał o tym „Chicago Tribune” w 1981 r.). Celem eksperymentu było stworzenie osobnika do ciężkich prac lub wykorzystywania jako dawcę organów. Takim pomysłom nie ma się zresztą co dziwić, skoro- jak to formułuje prawniczka- człowiek to sieć łańcuchów DNA, który jest nośnikiem włączającym się, przełączającym i wyłączającym, podobnie jak u robota. Dla niej jesteśmy maszyną zaprogramowaną przez rodziców i nauczycieli, a nasz mózg to skomplikowana sieć neuronów.

Podyskutuj z komputerem

Aby ubarwić dyskusję, włącza się do niej sam zainteresowany, komputer AL, próbując bronić własnego prawa do życia i przekonać komisję, że i on przeżywa mając swoje doświadczenia (równocześnie mówi, że trudno jest to udowodnić). Znawców literatury i filmów science fiction to oczywiście nie zaskoczy. Po 30 latach od ukazania się książki Leibera możemy sobie wyobrazić, jak daleko rozwinęła się technologia. Choć nadal nie udało się naukowcom ani stworzyć, ani wyhodować sztucznej skóry, aby bardziej upodobnić roboty do ludzi, to możliwości maszyn wzrosły do tego stopnia, że rozmawiający z automatami ludzie (przez telefon), nie do końca zdają sobie sprawy, z kim tak naprawdę rozmawiają. Hiroshi Ishiguro, japoński konstruktor znany z tworzenia androidów, czy robota-własnego sobowtóra, poruszającego ustami i oczami idzie jeszcze o krok dalej. Dmitry Itskov ma za to plany wszczepienia ludzkiego mózgu w „ciało” maszyny, czy przeniesienia umysłu do komputera. Ciekawe, czy zgodziliby się z prowokacyjnym wnioskiem z z książki Leibera: człowiek to rozumne zwierzę, zaś komputer to mechaniczne zwierzę rozumne?

Kosmici się zemszczą

Zwolennicy praw zwierząt i maszyn podpowiadają nam, że musimy zwalczyć „zaściankową moralność” na rzecz „bardziej otwartej koncepcji osobowej”. Według nich, nie powinniśmy się ograniczać tylko do „naszej krwi”. Tym bardziej, jak przewiduje prawniczka Mary Godwin, że kiedyś mogą nawiedzić Ziemię obcy-mechaniczni albo obcy wyglądający jak szympansy, bardziej od nas rozwinięci i z lepszą bronią i ukarać nas za złe traktowanie ich braci. A konkretnie- jak ostrzega Godwin- za wykorzystywanie szympansów do eksperymentów medycznych, zamiast- jak sugeruje- wykorzystywanie do tego celu mniej inteligentnych ludzi (bioetyk Peter Singer się kłania).

To naprawdę zadziwiające, że osoby, które przewidują najazdy kosmitów wyglądających jak szympanse, nie są w stanie założyć, że może to raczej ich spotka kara z bardziej prawdopodobnego źródła. Właśnie za „zaściankową moralność”, brak „szerokiej koncepcji osobowej”, dyskryminowanie i „terminowanie na Ziemi” malutkich, kilkudniowych czy kilkumiesięcznych ludzi zabijanych przed urodzeniem, niepełnosprawnych dzieci, ludzi chorych i starych zabijanych po urodzeniu.

Prawo do małżeństwa dla wszystkich?

Jednak jeśli mamy jeszcze bardziej deformować „zaściankową moralność” i walczyć z brakiem „szerokiej koncepcji osobowej” (jak zalecają „oświeceni”), przygotujmy się na zapewnienie im kolejnego prawa: do małżeństwa. Ci, którzy nie bardzo potrafią wyobrazić sobie związków partnerskich z szympansami i maszynami (np. seksrobotami), muszą cierpieć na brak „szerokiej koncepcji osobowej”. Muszą być oczywiście zoo- i robotofobami. Bioetyk Peter Singer, który zresztą jest ojcem hiszpańskiej rezolucji przyznającej zwierzętom prawa człowieka (w ramach Great Ape Project), uważa, że stosunki seksualne ze zwierzętami mogą być wzajemnie satysfakcjonujące. Niemiecka organizacja zoofilów ZETA już nad tym pracuje, aby związek przestał być piętnowany. Za to projektant Carl Lagerfeld marzy o ślubie z kotką. Czy już to Państwo jakoś widzicie, poszerza się wam tolerancja i oświeca umysł? Inteligentne małpy mogą w czasie ceremonii zaślubin komunikować się językiem migowym, a psy i koty szczekać i miauczeć morsem. A „osoby mechaniczne” przemawiać głosem pani z GPSu, która jest taka mądra, bo ma w głowie wszystkie mapy świata.

Natalia Dueholm

Komentarze (19):

anonim2013.06.19 12:39
Jan28 i inni nawet się nie rozumieją, że deptają godność człowieka. Człowieka zrównali do materii, dio atomów z których się składa.. I to jest wg. nich "naukowe podejście", "oświeceniowe". Również nie potrafią określić granic aprobowania swoich poglądów. A My potrafimy i to nas tak naprawdę różni. Dlatego jesteście w stanie zaaprobować wypróżnianie się ludzi w miejscach publicznych bo to jest naukowym podejściem - zgodne z poznaną fizjologią człowieka - inne aspekty nie są brane pod uwagę np. skromność, wstydliwość bo to są cechy nie spotykane u zwierząt.
anonim2013.06.19 13:07
Bzdury jakieś dla idiotów.
anonim2013.06.19 13:50
Cóż, kiedyś wyznacznikiem bycia osobą było posiadanie białej skóry, a teraz jest nim posiadanie 46 chromosomów. Jedno i drugie kryterium jest równie bez sensu. Ale istoty pokroju Autorki muszą JAKOŚ uzasadniać swoje głębokie przekonanie o wyższości nad całą resztą stworzenia...
anonim2013.06.19 14:30
"Jan28 i inni nawet się nie rozumieją, że deptają godność człowieka. Człowieka zrównali do materii, dio atomów z których się składa.. I to jest wg. nich "naukowe podejście", "oświeceniowe"." Codzienne przeblagiwanie na kolanach bostw, proszenie, dziekowanie i bicie sie w piersi to ta godnosc czlowieka?
anonim2013.06.19 15:50
Czy interaktywny kot, wymyślony - przez bardziej rozgarniętego człeka - czuje radość, gdy pogłaskany mruczy? Dlaczego musi więc czuć radość z mruczenia kot stworzony przez wszechmocnego Mistrza kreacji? Nie znamy stopnia samoświadomości zwierząt i żadne argumenty odnośnie budowy ich układu nerwowego, czy zachowania nie są w stanie tego przesądzić. Jak Kartezjusz możemy to mruczenie uznać za przyjemny pogłos pracującej maszyny. Powiecie: Bóg tak nie może zwodzić. Pewnie tak, ale z drugiej strony przekazał nam, że cały stworzony świat jest tylko tłem dla naszego życia. Może być nawet rodzajem matrixu, niekończącymi się kolumnami cyferek...Poza człowiekiem, bo jaki wierzymy: wszystko, co czynimy naszym braciom, samemu Panu czynimy.
anonim2013.06.19 18:52
Dla mnie nie ulega wątpliwości, że zwierzęta czują i mają osobowość w sposób zbliżony do tej ludzkiej (chociaż na o wiele bardziej prymitywniejszym i prostszym poziomie). Wie to każdy kto miał przez dłuższy czas kota lub psa (i poświęcał mu trochę uwagi, a nie trzymał na krótkim łańcuchu całe życie). Uważam że zwierzę może być przyjacielem dla człowieka, ale z wyraźnym podziałem człowiek przewodnik - zwierzę poddany. Natomiast jakiekolwiek próby zrównywania zwierzęcia z człowiekiem są po prostu śmieszne również z naukowego punktu widzenia. Dlatego próby zoofili czy zawierania małżeństwa są nawet nielogiczne (nie wspominając o etycznej kwestii...)
anonim2013.06.19 19:56
Małpy człekokształtne powinny otrzymać także czynne i bierne prawo wyborcze oraz parytety w parlamencie i spółkach skarbu państwa. Żeby nie dyskryminować małp z wszelkich aktów prawnych powinno się wykreślić pojęcie człowieka i zastąpić czymś, co nie będzie dyskryminowało człekokształtnych. Oczywiście także prawo do zawierania małżeństw gatunkowych i międzygatunkowych, włącznie z prawem adopcji dzieci ludzkich przez homoseksualne pary szympansów.
anonim2013.06.19 21:08
@Mirmił "Czy interaktywny kot, wymyślony - przez bardziej rozgarniętego człeka - czuje radość, gdy pogłaskany mruczy? Dlaczego musi więc czuć radość z mruczenia kot stworzony przez wszechmocnego Mistrza kreacji? Nie znamy stopnia samoświadomości zwierząt i żadne argumenty odnośnie budowy ich układu nerwowego, czy zachowania nie są w stanie tego przesądzić. Jak Kartezjusz możemy to mruczenie uznać za przyjemny pogłos pracującej maszyny." Ależ możemy udowodnić że koty czują radość tak samo jak my - działają w ich mózgu podobne substancje za radość właśnie odpowiedzialne. "Powiecie: Bóg tak nie może zwodzić. Pewnie tak, ale z drugiej strony przekazał nam, że cały stworzony świat jest tylko tłem dla naszego życia. Może być nawet rodzajem matrixu, niekończącymi się kolumnami cyferek..." Możemy nawet zostać solipsystami. Co do artykułu - test Turinga nie udowodni nam że maszyna jest osobą, mówił o tym Searle. Obecne boty językowe są w stanie udzielać nam pozornie świadomych odpowiedzi, jednak opierają się one na zaprogramowanym języku. Język jest modelem rzeczywistości, pisał o tym Wittgenstein. Aby być osobą trzeba przeżyć rzeczywistość od nowa, od narodzenia i stworzyć/naucz się języka osobistego, utworzyć go od podstaw. Każdy bowiem z nas posługuje się polskim, jednak każdy od podstaw budował rozumienie go, przypisywanie słów do idei, pojęć, bytów. Maszyna, aby być świadoma, musi być w pewien sposób krytyczna wobec siebie, musi móc modelować swój własny kod programu, tak jak my modelujemy nasze postrzeganie rzeczywistości w miarę dorastania. Wiedza AI (sztucznej inteligencji) musi z założenia być niepełna i z potrzeby doskonalona. Istnienie tzn. silnej inteligencji jest nieweryfikowalne (nie powtarzam za Searlem, sam tak uważam), jednak można udowodnić że jej model jest możliwy.
anonim2013.06.20 0:03
@Anonymous: "Ależ możemy udowodnić że koty czują radość tak samo jak my - działają w ich mózgu podobne substancje za radość właśnie odpowiedzialne" Nie możemy. Możemy tylko udowodnić, że w kocim mózgu pojawiają się podobne substancje do tych, które u ludzi często towarzyszą radości. Możemy stworzyć interaktywnego kotka, który po wlaniu do pyszczka setki nie będzie mógł ustać na łapkach. Czy będzie się on czuł pijany? Nie chcę przez to powiedzieć, że Bóg się z nami jakoś bawi. Raczej może jest tak, że jak konstruktor stosuje podobne rozwiązania na różnych poziomach organizmów, nadając im coraz wyższe "funkcjonalności".
anonim2013.06.20 8:46
"Nie chcę przez to powiedzieć, że Bóg się z nami jakoś bawi. Raczej może jest tak, że jak konstruktor stosuje podobne rozwiązania na różnych poziomach organizmów, nadając im coraz wyższe "funkcjonalności". " Na obecnym etapie nauki wiemy, ze to podobienstwo substancji, organow, czy mechanizmow wynika z ewolucji a nie widzimisie jakiegos konstruktora. Badzmy powazni podczas dyskusji.
anonim2013.06.20 9:59
@Mirmił "Nie możemy. Możemy tylko udowodnić, że w kocim mózgu pojawiają się podobne substancje do tych, które u ludzi często towarzyszą radości." Możemy udowodnić że koci mózg jest bardzo podobny do ludzkiego, jak zresztą wielu zwierząt, bo wszyscy jesteśmy eukariontami i wyewoluowaliśmy ze wspólnej, a wraz z nami nasze mózgi. Koty okazują stany emocjonalne co wybitnie wskazywałoby na to, że owa substancja wywołująca radość u ludzi wywołuje ją również u kotów. Jeśli ta analogia do Ciebie nie trafia to znaczy że nie możemy udowodnić nawet że drugi człowiek czuje radość. Znowu: pozostaje nam solipsyzm. "Możemy stworzyć interaktywnego kotka, który po wlaniu do pyszczka setki nie będzie mógł ustać na łapkach. Czy będzie się on czuł pijany?" To będzie tylko program wyświetlający takiego kotka, co nie znaczy że nie da się stworzyć takiego programu, który dla ustalonej przez nas definicji "pijaństwa" BĘDZIE pijany. Jak już pisałem: sztuczna inteligencja musiałaby umieć doświadczać stanów i je oceniać, modelować swoje rozumienie rzeczywistości.
anonim2013.06.20 12:59
@Komentarz @Anonymous Tylko, że tzw. teoria ewolucji jest li tylko absurdalnym bajaniem. @Anonymous Człowiek może powiedzieć o swoich emocjach. Poza tym ten sam zewnętrzny przejaw np. płacz, często nawet u ludzi, może oznaczać różne emocje. I na odwrót: setka zazwyczaj poprawia humor, ale czasem może zdołować. Pisałem o kotku materialnym i a nie wirtualnym. Być moze część z nas dożyje czasów, gdy interaktywne zwierzątka będzie dość trudno odróżnić od prawdziwych.
anonim2013.06.20 13:21
@Mirmil "Tylko, że tzw. teoria ewolucji jest li tylko absurdalnym bajaniem." Ponownie apeluje o niesplycanie dyskusji.
anonim2013.06.20 17:44
dzisiaj dla oszalałej lewicy wszystko może być osobą. Jednak za jednym wyjątkiem - dzieci przed urodzeniem, które można zabijać do woli i.
anonim2013.06.21 12:30
@Mirmił "Tylko, że tzw. teoria ewolucji jest li tylko absurdalnym bajaniem." Aha. To wytłumacz mi po co Bóg zrobił nam kość ogonową. Ewolucja jest teorią naukową, do tego dowodliwą (możliwą do udowodnienia/falsyfikacji) na przykładzie organizmów pomniejszych, takich jak wirusy czy bakterie. No ale nie o tym była dyskusja, zresztą, nie mam zamiaru przekonywać przekonanego. "Człowiek może powiedzieć o swoich emocjach." To tylko nasza wyobraźnia, słowa istnieją tylko w naszej głowie, znowu: solipsyzm mój drogi :) Absolutny sceptycyzm jest nie do pogodzenia z normalnym funkcjonowaniem w świecie. Musimy mimo wszystko przyjąć jakieś założenia i mieć nadzieję, że skoro nasze obserwacje zgadzają się z nimi, to świat obserwowany przez nas jest prawdziwy, taki jakim go widzimy. "Poza tym ten sam zewnętrzny przejaw np. płacz, często nawet u ludzi, może oznaczać różne emocje. I na odwrót: setka zazwyczaj poprawia humor, ale czasem może zdołować." Ależ te uczucia u innych ludzi to tylko Twoja projekcja. Tak samo jak Ty możesz założyć, że zewnętrzne przejawy uczuć u zwierząt są "niczym takim", tak samo ja mogę odnieść to skrajnie sceptyczne twierdzenie do ludzi; nie jesteś w stanie mi udowodnić że tak nie jest. "Pisałem o kotku materialnym i a nie wirtualnym." Dla mnie "wirtualny" nie oznacza "nieistniejący", albo "niematerialny". Gdyby taki kotek wirtualny miał osobowość z prawdziwego zdarzenia (a nie program który wyłącznie reaguje na ludzkie komendy odpowiednią grafiką) to byłby takim samym kotem jak ten materialny. (w sensie: istotą czującą i myślącą) @nick_zastępczy "dzisiaj dla oszalałej lewicy wszystko może być osobą." Dzisiaj dla frondziarzy wszystko co niezrozumiałe musi być lewicowe. "Jednak za jednym wyjątkiem - dzieci przed urodzeniem, które można zabijać do woli." Och tak, opowiedz mi jak to wg. Ciebie zlepek komórek (embrion) może być osobą a kot/sztuczna inteligencja już nie.
anonim2013.06.21 23:31
@Anonymous nie jestem zwolennikiem solipsyzmu, ale jest logicznie i faktycznie możliwe, by zwięrzęta były maszynami, choć nie jestem do tego przekonany. Swoich uczuć i połączonych z nimi przejawów mogę być pewien. Nie będąc solipsystą, mogę także z dużym prawdopodobieństwem głosić sądy o innych ludziach, przez analogię. Zaprzeczając temu, to Ty wpadasz w absurd i mówisz jakby: nie wiem w ogóle, co czuję i jak to się wyraża. Bzdura. Ewolucja (przez duże E rozumiana jako przjeście od "prazupy" do człowieka) nie jest w ogóle teorią naukową. To niefalsyfikowalne bajanie. Kośc ogonowa dobre...Pytanie jako dowód? A dlaczego w różnych programach komputerowych są te same elementy? Windows 7 np. wyewoluwał z Windows XP?
anonim2013.06.23 13:19
@Mirmił "nie jestem zwolennikiem solipsyzmu" Ja też nie, mówię to ironicznie, choć skrajny sceptycyzm jest teoretycznie "najracjonalniejszą" ideologią. "Nie będąc solipsystą, mogę także z dużym prawdopodobieństwem głosić sądy o innych ludziach, przez analogię." Ano. Dlatego przez analogię przenoszę to również na zwierzęta. " Zaprzeczając temu, to Ty wpadasz w absurd i mówisz jakby: nie wiem w ogóle, co czuję i jak to się wyraża. Bzdura." Ale skąd wniosek że to co czuję ja jest wspólne dla innej istoty? Jeśli przez analogię, to może być zastosowana również do zwierząt. "Ewolucja (przez duże E rozumiana jako przjeście od "prazupy" do człowieka) nie jest w ogóle teorią naukową." Oj, nie wiem. Miałem już na Frondzie boje o to i ja rozumiem to tak: na dnie oceanów istniały gejzery które dostarczały wystarczająco dużo energii w postaci ciepła, by mogły powstać pierwsze organizmy żywe. Inną z teorii (dla mnie mniej prawdopodobną, ale możliwą, przy czym obie mogły zajść równolegle) jest ta z wyładowaniami elektrycznymi (te były dość powszechne na pierwotnej Ziemi )w celu dostarczenia energii i podmycie nowego życia pod skały lub inną warstwę chroniącą przed szkodliwym wpływem promieniowania obecnego wtedy na Ziemi. Na pierwszą teorię niemal idealnym "dowodem" jest istnienie tzn. archonów, ekstremofilnych jednokomórkowców, które są metanogeniczne (żywią się metanem) i termofilne (lubią ekstremalne ciepło) co pasuje co teorii z gejzerami na dnie wszechoceanu "prazupy". Następnie, gdy warunki życia się poprawiły, ze wspólnego korzenia te pierwsze organizmy podzieliły się na archeony i eukarionty, od których pochodzimy. " To niefalsyfikowalne bajanie." Owszem, jednak lepsze to niż nic. "Kość ogonowa dobre...Pytanie jako dowód?" Na pytanie znajdujemy odpowiedź - była potrzebna człowiekowi zanim zszedł z drzewa. Mamy więcej tzn. organów szczątkowych, które wyraźnie sugerują, że kiedyś byliśmy przynajmniej inaczej przystosowani do życia, niż teraz jesteśmy. Takie tłumaczenie oferuję komuś, kto nie wierzy w ewolucję przez duże E, czyli tzn. "makroewolucji" (w co często nie wierzą zwolennicy ID/kreacjonizmu), mimo że odkryliśmy mnóstwo form przejściowych między gatunkami zwierząt a nawet gromadami - ryby w płazy, płazy w gady, etc. Bo sugerować że mieliśmy wspólnego przodka z małpami to już za wiele, czyż nie? "A dlaczego w różnych programach komputerowych są te same elementy?" Przy komputerach nie mamy wątpliwości kto je stworzył. Są one nadto tworzone celowo. "Windows 7 np. wyewoluował z Windows XP?" Możemy mówić o sztucznej ewolucji, albo tzn. "doborze sztucznym". Obecnie rozwija się specyficzna gałąź programowania zwana metaprogramowaniem, gdzie program może sam ingerować w swój kod i "programować się", jednak ciężko to jeszcze nazwać ewolucją, bowiem ta przebiega w sposób losowy, program musiałby świadomie/nieświadomie popełniać jakieś błędy i pozwalać na zapisywanie się ich w kodzie, oraz dokonywać kopii samego siebie, aby te lepsze przeżyły pomyłki w wyniku mutacji kodu. W dużym skrócie: programy/komputery przypominają wirusy/bakterie, ale brakuje im paru cech by mogły samoistnie "ewoluować". Wszystkie wirusy/robaki czy oprogramowanie komputerowe stworzyli ludzie, świadomie.
anonim2013.06.23 13:21
Zapomniałem napisać: Ewolucja przez "duże E" to jeszcze nie abiogeneza, choć często łączy się oba terminy. Można więc wierzyć w makroewolucję, ale nie w abiogenezę.
anonim2013.06.24 14:10
Dzięki takim ludziom jak np. P. Singer, A. Hitler, J. Stalin i wielu innych mniej znanych, widać niepowtarzalną cechę gatunku homo sapiens odróżniającą go od 'innych gatunków zwierzęcych': człowiek ma ogromną siłę samodestrukcji jeśli tylko tego chce. Każdy inny 'gatunek zwierzęcy' walczy, żeby przetrwać - człowiek może dokonywać nawet najbardziej absurdalnych i potwornych rzeczy z uśmiechem na twarzy, gdyż nawet najgorszą potworność jest w stanie sobie 'logicznie' wytłumaczyć... W przyszłości zapewne oprócz praw zwierząt, praw maszyn będą jeszcze powołane prawa roślin (te pewnie już się knują w którejś z ekologicznych głów, bo przecież rośliny czują), prawa bakterii, prawa tlenu atmosferycznego i wszyscy w końcu podusimy się lub padniemy z głodu. Ale za to zrobimy to w jakże szczytnych celach!