21.03.17, 13:00fot. PiS

Czarnecki: Gender... w Strasburgu

Dopiero co zakończyłem prowadzenie obrad Parlamentu Europejskiego w jego francuskiej siedzibie. Uświęconym (albo nieuświęconym) zwyczajem jest nieznana w polskim parlamentaryzmie procedura „wyjaśnień do głosowania”. Oto każdy MEP (Member of the European Parliament) ma prawo i czas po głosowaniach przedstawić uzasadnienie, dlaczego glosował w taki, a nie inny sposób. Jest to oczywiście nagminnie wykorzystywane do nabijana statystyki przemówień. Są wręcz grupy posłów, którzy zgłaszają się do niemal każdego punktu i w ten sposób zwiększając swój record w europarlamencie, mają szansę trafić do rejestru bardziej czy najbardziej aktywnych europarlamentarzystów. Uwaga, czasem nie są to bynajmniej back-bencherzy czyli posłowie z tylnych rzędów, ale osoby naprawdę istotne, pełniące wręcz funkcje w prezydium PE lub w prezydiach europejskich partii. W czasie tej sesji najbardziej oblegane raporty w celu „wyjaśnień po głosowaniu” to te związane z dwoma tematami: odpadami (sic!) i gender. I tak dawałem głos posłom, którzy objaśniali Urbi et orbi dlaczego oddali głos w taki, a nie inny sposób przy raportach włoskiej posłanki Simony Bonafe: „Składowanie odpadów”, „Odpady”, „Odpady oraz odpady pakowaniowe”. Ale tematy genderowe były równie oblegane. Sporo mówców zgłosiło się do wyjaśnień raportu hiszpańskiego ( katalońskiego) europosła Ernesta Urtasuna.: „Równość kobiet i mężczyzn w UE w latach 2014-2015”. Jednak raport eksminister w rządzie PO-PSL europoseł Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz – „Równe traktowanie mężczyzn w zakresie dostępu do towarów i usług oraz dostarczania towarów i usług” też budził zainteresowanie. Było też trzecie ‒ „Boh trojcu lubit”  gender-sprawozdanie, opisywanej już na tych łamach brytyjskiej socjalistki Claire Moody: „Fundusze unijne na rzecz równouprawnia płci”(choć akurat takiej „trójcy” Pan Bóg raczej nie lubi...).

Dyskryminacja pozytywna” wobec kobiet i Murzynów

Europarlamentarna gadka gadką, ale zainteresowałem się jak wygląda pozycja owych rzekomo słabszych i mniej inteligentnych (według Korwin-Mikkego) kobiet w Parlamencie Europejskim. Najlepiej wyrażą to liczby. W ostatnich ośmiu latach 37% wakatów na stanowiska kierowników działów, a więc prawie dwa na pięć objęły kobiety. W 2015 roku na stanowiska dyrektorów generalnych w PE mianowano 37,5% kobiet – ale wcale nie był to rekord w dziejach europarlamentaryzmu, bo w 2011 na tym samym szczeblu nominowano 44% kobiet, a w 2009 równo 40 procent. W trzech działach, w tym zajmującym się mediami (!) połowa stanowisk kierowniczych jest w rekach kobiet. „Dyskryminację pozytywną” względem kobiet, trochę podobną, jak wobec Murzynów w USA przeprowadza się już przy selekcji na stanowiska kierownicze. Choćby kierowników działów. Przykładem jest ubiegły rok, gdzie kobiety stanowiły ledwie 32% osób ubiegających się o takie stanowiska, po rozmowie kwalifikacyjnej było ich przeszło 34%, w kolejnym etapie, tzw. short listy, już ponad 44%, a po zakończeniu konkursów kobiety stanowiły wręcz większość, bo prawie 56% mianowanych.

Wśród pracowników Sekretariatu Generalnego PE kobiety stanowią prawie 56%, wśród asystentów 65 procent. Gdy chodzi o tę pierwszą grupę, na przestrzeni 60 lat, poczynając od 1957 roku, wskaźnik mężczyzn spadł o prawie 20%, kobiet podwyższył się o niemal 20%. Swoją drogą, stanowiska najlepiej opłacane aż w 4/5 zajmują mężczyźni, kobiety stanowią większość na etatach na etatach AD5 - AD9 (od prawie 57 do ponad 60 procent). Odsetek awansowanych wśród kwalifikujących się do awansu wybitnie wskazuje, że we wszystkich grupach przeważają panie. Gdy chodzi o asystentów we frakcjach (grupach politycznych), kobiety stanowią ponad dwie trzecie. Wśród tzw. asystentów akredytowanych, których musimy, według przepisów, zatrudniać w Brukseli, panuje równowaga: 990 mężczyzn na 912 kobiet. Kobiety zdecydowanie przeważają na wszystkich stanowiskach wśród pracowników PE zatrudnionych w niepełnym wymiarze czasu. W sumie jest w tej kategorii 335 mężczyzn i 1179 kobiet.

Kobiety ławą w europarlamencie

Gdy chodzi o urlopy rodzicielskie w pełnym wymiarze czasu to biorą je tylko mężczyźni na... wyższych stanowiskach. Gdy chodzi o asystentów, 100%(!) w tej kategorii stanowią kobiety. Identycznie jest w przypadku pracowników na urlopach rodzicielskich w połowie wymiaru czasu. Trochę więcej mężczyzn angażuje się w urlopy ze względów rodzinnych (nawet do 1/3 na wyższych stanowiskach), ale i tak dominacja kobiet jest tu wyraźna, zwłaszcza w kategoriach pracowników zatrudnionych w połowie wymiaru czasu.

Gdy mowa już nie tyle o pracownikach administracji, a o polityków, to wśród 39 delegacji do współpracy PE z różnymi krajami czy blokami krajów w drugiej połowie tej kadencji europarlamentu (2017-2019) dziewięć zajmują kobiety. Kierują one delegacjami do współpracy z Meksykiem, Chile, Albanią, Czarnogórą, krajami Maszreku, Półwyspu Arabskiego, Ameryki Środkowej, Azji Południowej, ale też postsowieckiej Azji Centralnej (Kazachstan, Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan, Turkmenistan i Mongolia). Na pięć zgromadzeń parlamentarnych wielostronnych kobiety kierują dwoma, co stanowi 40%, w tym Niemka bardzo ważnym dla mnie osobiście, jako jego wiceprzewodniczącego, ale geopolitycznie też dla Polski Zgromadzeniem Parlamentarnym EURONEST (czyli UE ‒ Partnerstwo Wschodnie).

Ryszard Czarnecki

Gazeta Polska Codziennie 20 III 2017