Michaił Kasjanow, były współpracownik Władimira Putina i premier Rosji w latach 2000-2004, powiedział, że rosyjski prezydent znajduje się pod ogromną presją w związku z załamaniem gospodarczym w Rosji.

Kasjanow sprzeciwiał sie aresztowaniom krytyków Putina, takich jak Michaił Chodorkowski, a następnie został przez Putina zdymisjonowany i stał się opozycjonistą.

Kasjanow udzielił wywiadu niemieckiej gazecie Bild. Po zajęciu Krymu przez Rosję Kasjanow wskazywał, że należy "być twardym wobec Putina, w przeciwnym razie Zachód zapłaci później dużo wyższą cenę".

- Teraz, po ataku na całą Ukrainę, Zachód zareagował jednogłośnie: sankcje, zakaz importu i izolacja to konsekwencje dla Rosji. To wszystko ku zaskoczeniu Putina - ocenił.

- Putin jest zdumiony i zszokowany jednością UE i partnerów transatlantyckich - stwierdził.

W jego ocenie w najbliższym czasie nie zakończy się rozlew krwi na ziemi ukraińskiej. Ponadto jego zdaniem Zachód, na czele z Niemcami, był zbyt miękki i mało stanowczy wobec Władimira Putina.

- W 2008 r. można było rozpocząć rozmowy o przyjęciu Ukrainy do NATO, ale ówczesna kanclerz Angela Merkel była temu niechętna. Zachód może teraz jedynie pomóc w dostawach broni - stwierdził.

W jego ocenie jedyna kluczowa przewaga Rosji od strony militarnej to przewaga w powietrzu. Zakaz lotów mógłby pomóc ją zniwelować, jednak do jego wprowadzenia zapewne nie dojdzie.

- Putin znajduje się pod ogromną presją z powodu ostrych sankcji gospodarczych, które odczują wszyscy Rosjanie - ocenił Kasjanow.

- Tylko dostawy ropy i gazu na Zachód utrzymywały rosyjską gospodarkę przy życiu - dodał.

W jego ocenie kluczową rolę odgrywają tutaj Niemcy, ponieważ "gdy tylko Niemcy ograniczą zakupy ropy i gazu, rubel spadnie".

Ponadto zdaniem Kasjanowa zachód nie powinien polegać na przewrotach wojskowych oraz zbuntowanych rosyjskich oligarchach, gdyby ci zdecydowali się przejąć w Rosji władzę.

jkg/onet