Poszkodowani są leczeni w szpitalach w Monachium. - Nie bądźcie smutni. Mieliście zaszczyt cierpieć za imię Pana. Przez wasze cierpienie kościół koptyjski otrzymał wiele wyrazów sympatii, a świat zwrócił uwagę na naszą trudną sytuację – powiedział duchowny do leczących się w Niemczech kobiet.

Jedna z nich straciła w zamachu matkę, dwie siostry i ciotkę. Więcej szczęścia miał mężczyzna, który pracuje w Aleksandrii jako lekarz. - Podczas wybuchu znajdowałem się nieopodal ołtarza, a nie przy mojej rodzinie. To było straszne. Wszędzie leżeli ciężko ranni i zmarli. Jako lekarz od razu zacząłem udzielać pierwszej pomocy, nie wiedząc, co się dzieje z moją rodziną. Dopiero po okrutnie dłużącym się czasie trwającym półtorej godziny dowiedziałem się, że nic im się nie stało.

Podczas późniejszego spotkania z dziennikarzami hierarcha domagał się od władz egipskich, by w większym stopniu kontrolowali radykalnych imamów. - Proszę rząd egipski, by chronił prawa koptów tak, jak prawa naszych muzułmańskich sióstr i braci. Żądam sprawiedliwego ukarania sprawców zamachu w Aleksandrii, by nie ucierpiało na tym dobre imię naszej ojczyzny Egiptu – powiedział.

1 stycznia podczas zamachu na koptyjski kościół w Aleksandrii zginęło 23 chrześcijan, kolejne kilkadziesiąt osób zostało rannych. Kościół koptyjski to jedna z najstarszych wspólnot chrześcijańskich na świecie. Kalendarz koptyjski zaczyna się od roku, w którym na rzymskim tronie zasiadł cesarz Dioklecjan, który rozpoczął okrutne prześladowania chrześcijan. „Kościół męczenników” liczy sobie obecnie 1727 lat.

sks/Kath.net

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »