Rozkład rodziny powoduje ateizm - zdjęcie
17.01.14, 15:57Fot. Free Digital Photos

Rozkład rodziny powoduje ateizm

20

Książka nosi tytuł „Wiara dzieci bez ojca: Psychologia ateizmu” (Faith of the Fatherless: The Psychology of Atheism). Niedawno pojawiło się drugie wydanie tej pracy, pierwszy raz opublikowanej w 1999 roku.

Vitz wskazuje, że relacja dzieci z ojcem ma bardzo duże znaczenie dla rozwoju wiary tychże. Jeżeli jest on nieobecny lub nie wypełnia swoich powinności, dzieci mogą mieć skłonności do ateizmu. Działa to także w drugą stronę. Vitz przytacza przykłady wielu wierzących, którzy mieli świetną relację ze swoimi ojcami. Wymienia między innymi Blaise Pascala, Williama Wilberforce’a, który walczył z niewolnictwem, oraz Dietriecha Bonhoeffera, wielkiego oponenta nazizmu.

„Musimy zrozumieć, że ateizm ma silny związek z naszym emocjonalnym podejściem do życia, innych ludzi i wielu innych rzeczy” – powiedział autor książki. „Sądzę, że powinni zastanowić się nad tym zarówno ateiści jak i wierzący”.

Autor podkreśla, że che pokazać prawdziwą twarz tzw. „Nowego ateizmu”, np. poprzez podkreślenie faktu, że słynny Richard Dawkins był molestowany seksualne przez duchownego, czy poprzez wskazanie na związek ateizmu z autyzmem. Vitz zapewnia jednak, że jest świadomy istnienia wyjątków, które sprzeciwiają się jego tezie. W swojej książce podaje nawet przykład ateisty Sama Harrisa, który wedle wszystkich źródeł miał bardzo dobrą relację ze swoim ojcem.

Gdy książka została opublikowana po raz pierwszy w 1999 roku, spotkała się z niezwykle ambiwalentnym przyjęciem. Religijne media uznały ją za niezwykle wartościową publikację, opisując ją jako „zajmującą analizę czynników psychologicznych w kwestii wiary i ateizmu”.

Media ateistyczne i humanistyczne nie były zachwycone. Magazyn Skeptic określił książkę jako „obraźliwą wobec tych z nas, którzy doszli do niewiary w rezultacie ostrożnych badań i rozważań”.

Mark Brumley, który odpowiada za ponowne wydanie książki uważa, że publikacja jest bardzo aktualna także teraz, gdy w USA pojawia się coraz więcej ateistów. „Niektórzy ateiści starają się zrównać ateizm z racjonalnością. Książka Vitza pokazuje, że ateizm... posiada bardzo wiele nieracjonalnych elementów”.

Pac/charismanews

Komentarze (20):

anonim2014.01.17 16:45
Nic nowego... Ojciec jako autorytet ma duzy wplyw na dziecko... badania zbedne...
anonim2014.01.17 16:52
Czemu nie napiszecie nic na temat dbania o płód? Np. żeby nie pić w czasie ciąży, żeby nie kłaść się pod samochód w ogóle, a zwłaszcza podczas sylwestrowej podróby... To cenne i praktyczne porady. Interesujmy się płodem nie tylko przez pierwszych osiem tygodni, później to wciąż jeszcze jest człowiek.
anonim2014.01.17 17:15
ateiści nie umieją żyć w prawdzie
anonim2014.01.17 17:41
Ateizm to kalectwo umysłowe.
anonim2014.01.17 17:46
Nie bardzo się z tym zgadzam. Dlaczego? Bo sam chciałem być ateistą i to wcale nie z powodu zaburzonych relacji z ojcem. Problem leżał w tym, że konfrontowałem to co napisano w Biblii z tym co mnie otaczało i wychodziło mi że coś jest nie tak np.: - w Biblii były opisane wielkie wspaniałe cuda a wokół mnie nie ma żadnych cudów; - nie wiem czy Bóg jest (bo nie ma dowodów); - nie wiem czy istnieje Niebo czy Piekło (bo nie ma dowodów); - nie wiem czy jest życie po śmierci (bo nie ma dowodów). Można by tak wymieniać. Ateista uznaje to co jest mierzalne, co można zaobserwować i zbadać. Nie zostałem ateistą tylko dlatego, że ateizm nie odpowie mi na najważniejsze pytanie: czy moje życie ma jakiś sens? Jednak nie do końca gardzę ateizmem, czasami sam lubię myśleć jak ateista. Dlaczego? Bo ateizm jest racjonalny.
anonim2014.01.17 18:47
Pewną racjonalność widziałbym u agnostyka, ale nie u ateisty.....
anonim2014.01.17 18:47
Ateizm to najciemniejszy ciemnogród. Koniec kropka.
anonim2014.01.17 19:04
to downkins nie tylko przez biologa był wykorzystywany jako dziecko do czynności ale i przez duchownego biedny człowiek nie dziwo ze został ateistą skoro az tyle przykrosci go spotkalo nieodwracalne w jego psychice zaszly przemiany ze zawzięcie kwestionuje istnienie Boga ale ma do tego swoje prywatne powody
anonim2014.01.17 19:14
egoizm + pycha (odrzucenie prawdy) =ateizm kata' ale'theian- "według prawdy"(żyć) Co to znaczy to można się dowiedziec czytając Nowy Testament....:-)
anonim2014.01.17 19:25
Ateizm jest nieracjonalny z tego powodu, że prowadzi do chaosu w relacjach zarówno z samym sobą jak i z innymi ludźmi. Nie wprowadza również hierarchii wartości, co skutkuje relatywizmem, degradującym systemy moralne i prawne.
anonim2014.01.17 20:30
@sct Właściwa diagnoza. Racjonalista powinien się zatrzymać na pozycji agnostycyzmu. Ateizm to "jeden most za daleko" poprzez co ateista w oparciu o metodę, którą się posługuje staje się po prostu śmieszny........... @ Kropelka +++ Nie przejmuj się wpisami z "etyki rowerowej"= jak do czegoś się nie dorasta to najlepiej to ośmieszyć cyklistami , gradobiciem, suszą .... To są ich "argumenty". I myślą .że są przekonywujacy. Są zabawni, jesli nie żałośni....Pozdrawiam ;-)
anonim2014.01.17 20:42
Petes Wicked. Nowy Testament a w nim kata' alethe'ain nie są 'dowodem" tylko wskazaniem sposobu życia. Rzeczywiście widzę, że z logiką kłopoty.......... No i przekora . Ta jest największą przeszkodą w dochodzeniu do prawdy.
anonim2014.01.17 20:57
"Media ateistyczne i humanistyczne nie były zachwycone. Magazyn Skeptic określił książkę jako „obraźliwą wobec tych z nas, którzy doszli do niewiary w rezultacie ostrożnych badań i rozważań”." I magazyn Skeptic miał rację. @Kropelka Mogę Cię zapewnić, że z ja - ateista z rodziny ateistów - nie mam żadnego problemu z hierarchią wartości oraz moralnością. Ba! W rodzinie zostałam nauczona głębokiej tolerancji dla ludzi odmiennych pod względem koloru skóry, orientacji seksualnej (w mojej rodzinie nigdy nie mówiło się źle o gejach czy lesbijkach), przekonań - a tego brakuje w większości rodzin katolickich. Czemu nie możesz zaakceptować faktu, że nie wszyscy muszą wierzyć? Przypomnę tylko, że każdy katolik jest ateistą, bo nie wierzy w Allaha, Buddę, Światowida, Wielkiego Potwora Spaghetti - ja poszłam po prostu o jednego boga dalej (tak, tak, to słowa Dawkinsa, którego w mojej rodzinie się czytało).
anonim2014.01.17 21:10
Całkiem do rzeczy jest wpis aż do momentu " w tym przypadku......( te przywołane stworki nie są bytem istniejącym realnie, i nie można ich porównywać z bytem ,tym bardziej z nadprzyrodzonym (błąd metodologiczny). Porównywać można rzeczy równoległe. Dobrze,że istnieje zgoda co do irracjonalności przekory, chociaz realnie niestety istnieje...
anonim2014.01.17 21:34
@PetesWicked. Pojmowanie rzeczywistości jako bytu udowodnionego empirycznie jest ciasnotą umysłową i czynieniem z siebie jedynego i ostatecznego punktu odniesienia co według mnie jest demoniczną pychą. Pomyśl co za kilka-nascie - dziesiąt-lat będzie z Ciebie i to "to to" kreuje się na Pana bytu, któremu "pozwala istnieć" lub nie......... Argument z "popularności " to chyba Twój wymysł bo nigdy o takim naukowym argumencie nie słyszałem.....
anonim2014.01.17 21:45
No i to, że rzeczy są niemożliwe do udowodnienia empirycznie nie oznacza, że rzeczy są równoległe.....
anonim2014.01.18 0:33
kochaj blizniego swego jak siebie samego http://youtu.be/dGhyMkIxvjU tu kolega raper wszystko ma wyjaśnione juz pod czaszką i w sercu proste i logiczne.. az sie dodaje !
anonim2014.01.18 11:25
Bzdura rodzinę rozwala grzech. Najtragiczniejsze jest to, że w KK istnieją kapłani, którzy propagują destrukcję małżeństwa i rodziny. Wspierają i błogosławią wiarołomnych małżonków i nazywają sakramentalnego małżonka byłym. Nie ukrywam przeżyłam traumę słysząc w Sądzie na rozprawie o podział majątku. Jak ksiądz katolicki nieustannie powtarzał zeznając w sprawie BYŁA ŻONA MOJEGO BRATA. Żona do dnia 9 października 2013 r. nie wiedziała, ze jest byłą żoną swojego męża. Konsekrowany szwagier jej widać nie słucha Pana Jezusa, który jak wiemy potępia rozwód i naucza o sacrum małżeństwa i rodziny.
anonim2014.01.19 0:31
@kontestatorkrk Twój awatar mówi wszystko.Opętani często reagują na prawdę bardzo agresywnie.
anonim2014.01.20 10:45
Rozkład rodziny powoduje ateizm. Nie wiem, czy autor przypadkiem nie puszcza oczka. Znam wiele rodzin gdzie są agnostycy i ateiści. Trzymają się siebie bardzo blisko i darzą siebie wielką, szczerą miłością i zaufaniem. Ich dzieci uczą się, kończą szkoły i działają w wolontariatach. Jak widać, czynią dobro (sobie i innym) z wewnętrznej potrzeby, a nie z "książkowych" nakazów. Ateista = zły? Rzymsko katolik = dobry? Jeżeli ocenianie, ludzi i związków, przez pryzmat wiary jest "jedynie słuszne" to wolę należeć do tych "złych".