W poniedziałek, kilka dni po wyzwoleniu Chersonia przez siły ukraińskie wizytę złożył tam osobiście prezydent kraju - Wołodymyr Zełenski. Jak powiedział w trakcie konferencji prasowej, przybył do Chersonia, cieszyć się wolnością wspólnie z mieszkańcami i żołnierzami. Miasto było przez prawie 9 ostatnich miesięcy pod rosyjską okupacją.

- "Ukraina jest gotowa do pokoju, ale dla całej Ukrainy, na terytorium całego naszego państwa" – powiedział Zełenski. Zapowiedział, że wojska ukraińskie będą wyzwalały kolejne miejscowości na Ukrainie zdobyte wcześniej przez Rosjan.

- „Krok za krokiem idziemy ku wszystkim czasowo okupowanym terenom naszego kraju. Oczywiście, to jest trudne, to długa i ciężka droga” – mówił Zełenski, cytowany przez swoje służby prasowe.

Władze Ukrainy, zaznaczył prezydent, nie wierzą oświadczeniom Rosji, która próbuje zmylić całą społeczność międzynarodową.

- „Idziemy dalej. Jesteśmy gotowi do pokoju, ale do pokoju dla całego naszego kraju. To terytorium naszego państwa. My szanujemy prawo międzynarodowe i suwerenność każdego państwa, a teraz chodzi o suwerenność naszego kraju. Dlatego walczymy z rosyjską agresją” - podkreślił Zełenski.

Nie interesują nas ziemie innych krajów. Nas interesuje wyłącznie wyzwolenie spod okupacji naszego kraju, naszych terytoriów. Dlatego nie wiem, jakie (tereny) będą następne, ale będą”
Na tę wizytę prezydenta Ukrainy w Chersoniu bardzo nerwowo zareagowali przedstawiciele Rosji.

- "Zostawiamy to bez komentarza. To terytorium Rosji" – napisał na Twitterze rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, komentując to wydarzenie.

Warto przypomnieć, że 5 października br. prezydent Władimir Putin podpisał ustawy o rzekomym włączeniu nowych terytoriów (w tym Chersonia) do Federacji Rosyjskiej. Chodzi aż o ok. 18 proc. terytorium Ukrainy. Dekrety te nie są akceptowane przez społeczności międzynarodowe, a na tych terenach Kreml przeprowadził wcześniej - w dniach od 23 do 27 września - pseudoreferenda w sprawie przyłączenia ich do Rosji.