Chłopiec był cały we krwi, bez zaciśniętej pępowiny. Trafił na kompleksowe badania do szpitala.

To już 21. dziecko uratowane we wrocławskim Oknie Życia. Siostry boromeuszki od września 2009 roku każdego dnia i każdej nocy czuwają przy ul. Rydygiera 22-28, umożliwiając rodzicom, którzy z jakichś powodów nie są w stanie wychować swojego dziecka, anonimowe oddanie go w bezpieczne miejsce.  

- „My nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, co matka musiała przeżywać. Na pewno zrobiła to dla dobra tego dziecka – widocznie była w tak trudnej sytuacji, że Okno Życia było dla jej dziecka szansą na lepsze życie. Modlimy się z siostrami zarówno za rodziców biologicznych i za przyszłych rodziców adopcyjnych dziecka. Wszyscy tego wsparcia potrzebują”

- podkreślają zakonnice.