Z tych dziesięciu osób pięć straciło życie w Nigerii, dwie w Burkina Faso i po jednej w Sierra Leone, w Kenii oraz w Sudanie. Agencja przytacza przykład młodego kleryka Emmanuela Alabiego z Nigerii, który zmarł w czasie przymusowego marszu narzuconego mu przez jego porywaczy. Napastnicy, zraniwszy, uprowadzili go wraz z dwoma jego towarzyszami z seminarium w Iviankopodi.
W Ameryce zginęły w sumie cztery osoby: jednego księdza zabito w Meksyku, drugiego, pochodzenia indiańskiego, w Stanach Zjednoczonych. Dwie zakonnice – s. Evanette Onezaire oraz s. Jeanne Voltaire zostały zamordowane przez członków jednego z uzbrojonych gangów na Haiti.
W Azji śmierć poniosło dwóch misjonarzy: brutalnie zamordowano katolickiego księdza Donalda Martina w Mjanmie (Birmie) – jego okaleczone ciało w lutym znaleźli parafianie, drugi kapłan zginął na Filipinach . Fides podaje też, że „jedyny ksiądz zamordowany w Europie stracił życie w Polsce”. W sumie od roku 2000 do 2025 na całym świecie zabito 626 katolickich misjonarzy.
Jednym z najniebezpieczniejszych kontynentów dla prowadzenia działalności misyjnej pozostaje Afryka. Jak powiedział abp Fortunatus Nwachukwu, który jest Nigeryjczykiem i sekretarzem Dykasterii ds. Ewangelizacji: „To wszystko jest źródłem głębokiego smutku (...), także odrobinę wstydu”. Dodał też, że „Nigeria jest jednym z państw o największej populacji religijnej na świecie: narodem wierzących, chrześcijan i muzułmanów. Wszyscy twierdzimy, że jesteśmy narodem pokoju”.
Arcybiskup wyraził nadzieję, że także ludność muzułmańska „potępi i odrzuci wykorzystanie ich religii do popełniania aktów przemocy”. Jednocześnie podkreślił, że zamordowani chrześcijanie nie próbowali być bohaterami, ale ponieśli śmierć tocząc zwykłe życie, np. w seminarium lub szkole. Uważa on, że rząd Nigerii powinien zrobić więcej, by zapewnić bezpieczeństwo i ochronę niewinnych ludzi.
