Według doniesień amerykańskich mediów, żądanie to nie obejmuje oficjalnych dyplomatów, ale dotyczy przede wszystkim osób postrzeganych jako wpływowe przedstawicielstwa obcych służb — elementów, które USA widzą jako zagrożenie dla swoich interesów w regionie.

Według źródeł śledczych administracja Trumpa oczekuje również, że Caracas ograniczy lub zerwie swoje stosunki gospodarcze z tymi czterema państwami oraz zgodzi się na szersze partnerstwo z USA w sektorze naftowym, faworyzując amerykańskie firmy w sprzedaży ciężkiej ropy.

Żądania te pojawiają się po operacji amerykańskich sił specjalnych, w wyniku której w ostatnich dniach schwytano dotychczasowego przywódcę Wenezueli Nicolása Maduro oraz rosnącej roli Stanów Zjednoczonych w zarządzaniu tamtejszymi zasobami energetycznymi. Prezydent Trump ogłosił ostatnio, że Wenezuela ma przekazać USA 30–50 milionów baryłek ropy naftowej, które zostaną sprzedane po cenach rynkowych, a uzyskane środki mają być wykorzystane na korzyść obywateli obu krajów.

Amerykańskie żądania spotkały się z krytyką ze strony rządów państw sprzeciwiających się działaniom Waszyngtonu wobec Caracas. Rosja, Chiny, Kuba i Iran wielokrotnie potępiały ingerencję USA w sprawy Wenezueli, zarzucając Waszyngtonowi naruszenie suwerenności i prawa międzynarodowego. Jednocześnie sekretarz stanu Marco Rubio informował członków Kongresu, że USA widzą w tych działaniach „szansę na zmuszenie Wenezueli do korekty kursu politycznego”.