Wypowiedź ta kontrastuje z wcześniejszymi deklaracjami amerykańskiej administracji, kiedy sugerowano, że konflikt może potrwać „od czterech do sześciu tygodni”.
Tymczasem walki weszły już w kolejny etap, a napięcie w regionie utrzymuje się na wysokim poziomie. Trump odrzucił także zarzuty, jakoby jego decyzje były motywowane politycznie: „Ludzie mówią, że chcę zakończyć to wyborami uzupełniającymi, ale to nieprawda”.
Waszyngton – mimo przedłużonego zawieszenia broni – nie zamierza rezygnować z presji na Teheran. Prezydent USA zapowiedział dalsze działania mające skłonić Iran do ustępstw, w tym wykorzystanie narzędzi gospodarczych i blokady morskiej. Jak zaznaczył, celem jest „porozumienie korzystne dla narodu amerykańskiego”.
Ostra odpowiedź napłynęła natomiast ze strony Iranu. Przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf stwierdził, że warunki rozejmu są podważane przez działania USA i ich sojuszników. „Całkowite zawieszenie broni ma sens tylko wtedy, gdy nie jest naruszane przez blokadę morską i branie światowej gospodarki za zakładnika” – napisał w mediach społecznościowych. Dodał również, że „ponowne otwarcie cieśniny Ormuz jest niemożliwe w przypadku tak rażącego naruszania rozejmu”.
Irański polityk nie pozostawił wątpliwości co do stanowiska Teheranu wobec presji militarnej: „Amerykanie nie osiągnęli swoich celów przy pomocy agresji militarnej i nie osiągną ich poprzez zastraszanie. Jedyną drogą jest uznanie praw narodu irańskiego”.
