W dalszej części swojej wypowiedzi ocenił:

To, co obserwujemy przez ostatnie miesiące, to jest żywy dowód klęski niemieckiego przywództwa”.

Przypomniał, że Niemcy były przecież krajem, który miał decydujący głos w dotychczasowej polityce UE. Stwierdził również, że w normalnej sytuacji i dobrze funkcjonującej demokracji nie sprawdzanie się danego przywództwa oznacza jego zmianę. Europoseł stwierdził, że Niemcy tymczasem nie tylko nie odchodzą:

[…] ale jeszcze mają czelność i mówią: w takim razie my dalej będziemy rządzić, a nawet musimy mieć jeszcze większą władzę, taką, żeby żaden kraj nie mógł zablokować naszych decyzji”.