"Wolałabym importować gaz z Wielkiej Brytanii i Norwegii, jak to robiliśmy w przeszłości, oraz Holandii. Ale nie były one już do dyspozycji. Pytaniem dla nas było: droższy LNG – o jedną trzecią – czy tańszy gaz rosyjski " - powiedziała Merkel, odnosząc się do swoich decyzji, które w znacznym stopniu wpłynęły na uzależnienie Niemiec od rosyjskich surowców energetycznych.

Była kanclerz wzbraniała się przed przyznaniem, że tego rodzaju polityka stanowiła błąd.

Merkel wypowiedziała się także na temat wojny na Ukrainie oraz podejmowanych przez Niemcy prób jej zapobiegnięcia.

"Próbowałam za pomocą tego, co było do mojej dyspozycji, zapobiec tej sytuacji. To, że się nie udało, nie jest dowodem, że nie należało próbować" - powiedziała Merkel. "Dyplomacja jest koniecznością" - dodała.

Jednocześnie Merkel nie chciała się wypowiadać na temat możliwych scenariuszy zakończenia tego konfliktu. Dodała, że poparłaby scenariusz, w którym wojna zostaje zakończone przy stole negocjacyjnym.

Była kanclerz dodała także, że w trakcie swoich rządów niewystarczająco skupiała się na promowaniu kobiet i parytetów. "Nie osiągnąłem celu, który chciałam osiągnąć" - powiedziała. "Potrzebujemy parytetu – wszędzie" - dodała. W ocenie byłej kanclerz parytet powinien mieć miejsce także w Bundestagu.