Na tej niedużej włoskiej wyspie wprowadzono właśnie stan wyjątkowy. W ciągu ostatnich kilku dni na wyspę przedostało się tak wielu nielegalnych migrantów z Afryki, że – oceniają obserwatorzy – ich liczna już przekracza ilość rdzennych mieszkańców wyspy.

- W ciągu kilkudziesięciu godzin przypłynęło tam tak dużo osób, że służby wprowadziły stan wyjątkowy. W porcie doszło do tragicznego wypadku, w wyniku którego zginęło dziecko – podaje portal polsatnews.pl.

Burmistrz Lampedusy zaapelował także do władz w Rzymie o wprowadzenie rozwiązań strukturalnych mających chronić rdzennych mieszkańców Lampeduzy.

- To mały obszar, który nie jest w stanie poradzić sobie z taką liczbą osób proszących o pomoc. W ostatnich latach okazaliśmy solidarność i gościnność, ale teraz jesteśmy zmęczeni i wykończeni i nie mamy struktur ani logistyki, aby sobie z tym wszystkim poradzić – powiedział Mannino.

Napływ migrantów rozpoczął się w środę. Według agencji AP w ciągu dwóch dni przybyło tam około 6,8 tysięcy osób, głównie z Tunezji.

Ponieważ przybyłych jest już więcej niż stałych mieszkańców wyspy, władze wprowadziły w środę wieczorem stan wyjątkowy.