Kaczyński uczestniczył dzisiaj w ikniku Rodzinnym zorganizowanym na stadionie LKS Wolania w Woli Rzędzińskiej w województwie małopolskim.

Prezes PiS powiedział, że politycy jego ugrupowania uczestniczą w spotkaniach na terenie całej Polski, aby rozmawiać o problemach i oczekiwaniach Polaków.

"My, nasz program, ten, który za jakiś czas – nie tak już długi – ogłosimy, chcemy mieć przekonsultowany" - powiedział Kaczyński.

"Chcemy usłyszeć od obywateli, od naszych rodaków, (…) co jest potrzebne, czego chcą" - mówił prezes PiS. Dodał także, że chodzi "nie tylko o sprawy wielkie, ale także mniejsze, często bardzo lokalne".

"Zadaniem władzy jest służyć; służyć nie jakiejś konkretnej, uprzywilejowanej grupie, jakiejś w cudzysłowie elicie, czy ludziom bardzo bogatym, tylko służyć wszystkim, całemu narodowi" - podkreślił Kaczyński.

Stwierdził następnie, że wspólnota narodowa "nie może być fikcją, to musi być działanie, zmierzające do tego, by ludziom było coraz lepiej". Podkreślił także, że PiS zrealizował swoje obietnice z 2015 roku.

"Ktoś powie nie wszystko się udało, ale w życiu tak jest, że nie wszystko się udaje, nie każdy plan da się zrealizować od razu, a niektórych w ogóle nie udaje się zrealizować. Ale ogromna większość naszych planów została zrealizowana. My nie wprowadzaliśmy nikogo w błąd. Jak powiedzieliśmy, że będą pieniądze dla rodzin, po 500 zł było. A za chwilę będzie już 800 zł na każde dziecko" - powiedział.

Dodał, że rząd stale walczy z inflacją, podejmując jednocześnie działania, które zapobiegną wzrostowi bezrobocia i spadkowi PKB.

"W Polsce PKB nie spadło, płace jeśli chodzi o siłę nabywczą nie spadły. Mamy bardzo niskie bezrobocie, w tej chwili najniższe w UE" - stwierdził.

Podkreślił, że rządowi przede wszystkim zależy na "twardej obronie polskich interesów".

"Wszystko wskazuje, że wybory będą około połowy października. Stawką tych wyborów jest jasny podział: kto jest za Polską, Warszawą jako miejscem, gdzie się decyduje i niższymi władzami samorządowymi, które decydują o sprawach gminy, powiatu i województwa, a Berlinem, bo przecież tak naprawdę nie chodzi o Brukselę. Nie damy doprowadzić do wpadnięcia spod jednego buta pod inny. Te wybory będą elementem boju o Polskę. To będą najważniejsze wybory po 1989 roku" - stwierdził.