Wczoraj Szymon Hołownia żalił się na sytuację wewnątrz opozycji w czasie spotkania z mieszkańcami Piły. Dziś opublikował nagranie, na którym w podobnym tonie wyraża swoje niezadowolenie z działań Platformy Obywatelskiej, która wciąż naciska na stworzenie wspólnej listy opozycji.

- „Ta histeria wokół jednej listy, kompletnie absurdalna, zupełnie nam dzisiaj niepotrzebna, wykrwawia nas. Wielu puściły hamulce i opozycji brakuje dzisiaj czegoś, co jest nieodzowne do wygrania wyborów, mianowicie emocji, z którą ludzie patrząc na nas, będą mieli poczucie, że ta ekipa to dowiezie, ta ekipa to wygra. Brakuje zapachu zwycięstwa”

- stwierdził polityk.

- „Kłótnie, napięcia, absurdy, szantaże, straszenia. Opozycjoniści straszą piekłem, że ktoś dostanie srogie baty, obrażają, opowiadają bardzo niemądre rzeczy. Kiedy słyszę ze strony sekciarstwa politycznego, że ja jestem odpowiedzialny za śmierć Mikołaja Filiksa, a będę odpowiedzialny za śmierć innych nastolatków, bo odpowiadam za to personalnie, że PiS nadal w Polsce rządzi i będzie rządził kolejną kadencję. (…) Słyszę, że pójdę do piekła i będę się smażył w gorącym kotle, albo że nie jesteśmy patriotami, albo że dostaniemy srogie baty”

- dodał.

Odniósł się przy tym do opublikowanych w poniedziałek przez „Gazetę Wyborczą” wyników „sondażu obywatelskiego” przekonując, że „większość z tych ustaleń można między bajki włożyć”.

Hołownia przestrzegł też polityków innych ugrupowań opozycji, że jeśli dalej będą go „straszyć”, to „przegrają”.

- „Możecie mnie straszyć piekłem, srekłem, cokolwiek sobie wymyślicie, możecie opisywać mi temperaturę w kotłach, zapowiadać darcie pasami, wieszanie za żebro jak Janosika, albo jeszcze inne historie… to nic nie zmieni. Nadal przegramy z PiS-em”

- podkreślił.

- „Więc możecie nas zabić, próbować wepchnąć pod próg, żebyśmy wrócili na kolanach… tylko że wy się wtedy też na tych kolanach znajdziecie. Nie wygracie”

- dodał.