Mariusz Paszko, portal Fronda.pl: Mamy dalsze siłowe „naprawianie” państwa przez obecny obóz rządzący za pomocą uchwał Sejmu, które nie mają żadnej powszechnie obowiązującej mocy prawnej. Tym razem próbują się zabrać za Trybunał Konstytucyjny. Jak by to Pan Redaktor skomentował?

 

Andrzej Potocki, publicysta tygodnika „Sieci” i dziennikarz telewizji wPolsce.pl: Jest to kolejna próba łamania prawa. To jest oczywisty skandal, a sprawa jest całkowicie oczywista. Po raz kolejny następuje próba rządzenia przez koalicję 13 grudnia poprzez uchwały. Przypomnę tylko, że uchwała służy tylko i wyłącznie temu, aby wskazać kierunek, żeby podkreślić jakąś ważną sprawę, natomiast nie jest ona absolutnie źródłem prawa w Polsce. Chcąc więc „reformować” w sytuacji obecnego rządu Trybunał Konstytucyjny, najwyższy organ w wymiarze sprawiedliwości, to nie da się tego robić uchwałami.

Podobnie zresztą było z telewizją publiczną i innymi mediami, a jest to jasno określone w Konstytucji i polskim systemie prawnym i należy to robić ustawami, które muszą przechodzić przez Senat i uzyskać podpis Prezydenta RP. Jeśli natomiast chodzi o uchwały, to cała ta droga legislacyjna jest pominięta z racji tego, że uchwała po prostu jest tylko i wyłącznie niewiążącą oceną danej sytuacji poprzez parlament – i nic więcej.

W tej konkretnej uchwale mamy zapis, że Sejm stoi na stanowisku, że uwzględnienie w stanowisku organu władzy publicznej rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego wydanych z naruszeniem prawa może on uznać za naruszenie zasady legalizmu przez te organy. Taką uchwałę można więc sobie przegłosować i na tym koniec.

Jeśli natomiast chodzi o – że tak to dosadnie określę – „rzeźbienie” w składzie Trybunału Konstytucyjnego oraz o to, co w ogóle planuje teraz obecny rząd to poza ustawą przydałaby się jeszcze zmiana Konstytucji, ale – jak wiadomo – koalicja 13 grudnia nie posiada takiej większości, aby móc tego dokonać.

Sejm w tej uchwale oczywiście zaapelował do sędziów TK o rezygnację i do tego oczywiście zawsze ma prawo. Są tam jeszcze ponadto takie „kwiatki do kożucha” jak to, że Sejm apeluje do sędziów Trybunału o przyłączenie się do „procesu demokratycznych przemian”, co brzmi po prostu śmiesznie i to jest zwyczajnie niepoważne. Gdyby to nie miało skutków realnych w sensie takim, że rzeczywiście może grozić siłowe wejście do Trybunału Konstytucyjnego, bo inaczej nie wyobrażam sobie, aby mogło dojść tam do zmian personalnych, to byłoby to de facto kontynuacją tego zamachu stanu rozpoczętego atakiem na media publiczne. Innymi słowy mamy rozbój prawny, można powiedzieć nawet „bandyterkę prawną” w wykonaniu obecnego rządu, który w tej chwili porywa się na najwyższą instytucję w naszym systemie prawnym.

 

MP: Czy wobec umocowanego w konstytucji Trybunału Konstytucyjnego zostaną zastosowane takie same środki, jak w mediach publicznych, czyli wjazd ochroniarzy, blokady wejściówek? Na antenie Telewizji wPolsce prof. Przemysław Czarnek już ostrzegał, że to siłowe przejęcie jest przez obecny rząd planowane i podkreślał, że Prawo i Sprawiedliwość będzie tym próbom zapobiegało.

 

AP: W tym przypadku rządzący nie mają innej możliwości, jak tylko i wyłącznie – jak już wspomniałem – przejąć Trybunał siłą. Uchwała ta natomiast jest jedynie pewną osłoną dla elektoratu, który dyszy nienawiścią do Prawa i Sprawiedliwości a – jak mawiał klasyk – „ciemny lud wszystko kupi”. Te działania są dokładnie na to obliczone. Prof. Czarnek ujawnił rzeczywiście plan zamachu na Trybunał Konstytucyjny i podkreślił, że PiS zamierza przeciwdziałać tym nielegalnym działaniom rządu. Ponieważ mamy do czynienia z kolejną próbą zamachu na praworządność i demokrację – o czym świadczy ta uchwała, a poprzednio podobna uchwała powstała w kwestii nielegalnego przejęcia mediów publicznych - to mamy reakcję obozu Prawa i Sprawiedliwości. W przypadku wspomnianych mediów publicznych, pani notariusz uciekła właśnie za granicę do Argentyny, obawiając się konsekwencji swoich działań. Pisała przecież protokół z posiedzenia ministra kultury, pułkownika Sienkiewicza, nie będąc na miejscu, co wykazały nagrania z monitoringu oraz zapisy w księdze wejść i wyjść. Ta pani przecież wyssała sobie z palca cały akt notarialny, a w przypadku notariuszy jest to nadużycie uprawnień, czyli dosyć poważne przestępstwo. Krótko mówiąc, taki był początek siłowego przejęcia mediów publicznych. W przypadku TK mamy dokładnie takie samo zagrożenie.

Należy tu także wskazać na pewien niuans, o którym jeszcze nie wspomniałem, a mianowicie, że uchwały sejmowe mogą podlegać kontroli ze strony Trybunału Konstytucyjnego, a więc Prawo i Sprawiedliwość – jak twierdzi prof. Czarnek – zamierza nielegalne działania w tym względzie skarżyć do organizacji międzynarodowych. Stwierdził też, że przede wszystkim będziemy bronić Trybunału Konstytucyjnego, jeżeli ekipa 13 grudnia będzie chciała zrobić to siłowo i usunąć sędziów tak, jak zostały usunięte zarządy Telewizji Polskiej, radia publicznego. W tym przypadku nawet powołanie likwidatorów w radiu publicznym i TVP, które są wpisane do Ustawy, było całkowicie nielegalne. Jak stwierdził prof. Czarnek, jest to zamach na ostatnie bastiony praworządności w Polsce. Nie zdradził jednak, jaka będzie koncepcja obrony Trybunału w razie prób siłowego przejęcia tej instytucji, ale na przykład - o czym wspominałem już dużo wcześniej przy przejmowaniu telewizji, co powinien zrobić Prezydent - żeby w odpowiednim czasie użyć Żandarmerii Wojskowej. W ostatnim czasie jednak zostało wymienione dowództwo tej służby i w tej chwili takie działanie może stać pod znakiem zapytania.

Ostatecznie nie może być przecież tak, żeby jakieś agencje ochrony, których szefostwo powiązane jest z przywództwem Platformy Obywatelskiej i koalicji rządzącej, a także – bo z tego znane są tego typu agencje ochrony – z byłą SB-cją, aby oni rządzili w kraju i przejmowali siłą najważniejszą instytucję polskiego systemu prawnego, jaką jest Trybunał Konstytucyjny.

 

MP: Politycy rządowi już sugerują apel do organów państwowych o niestosowanie się do części wyroków TK. Czy to kompletne zamieszanie i takie apele mają cokolwiek wspólnego z praworządnością?

 

AP: To, co obecnie dzieje się w wymiarze sprawiedliwości, zmierza cały czas w kierunku totalnego chaosu. Minister Bodnar nie może sobie do końca poradzić z prokuraturą, ponieważ nie było tam siłowego przejęcia jak w przypadku mediów publicznych, a Prokuraturę Krajową obroniła Służba Więzienna, w związku z tym agencjami ochrony nie mogli tam wkroczyć. Jednak dalej swoimi rozporządzeniami i dyrektywami Bodnar niestety – można to nazwać dosłownie – rozwala cały system prokuratury, przestępcy wychodzą na wolność, nastąpił bunt części prokuratorów, którzy nie uznają uzurpatora, czyli pseudoprokuratora czy neoprokuratora Bilewicza i uważają, że – i mają tu świętą rację – właściwą osobą na tym stanowisku nadal pozostaje Barski. PiS zresztą zabezpieczył to ustawowo i musi tu być zgoda Prezydenta RP, a Pan prezydent Duda już oświadczył, że takiej zgody nie udzieli, ponieważ pan Bilewicz et consortes są tam zwyczajnie nielegalnie.

Poza tym w Sejmie zaczyna się debata na temat kolejnej „reformy” i chodzi o KRS, a to grozi naprawdę poważnym perturbacjami, ponieważ tak zwani „neosędziowie” – jak nazywa ich partia rządząca – a de facto są to sędziowie zostali powołani na stanowiska decyzją i podpisem Prezydenta RP, a więc są pełnoprawnymi sędziami i jest ich około trzech tysięcy. Czyli po ich usunięciu trzeba by było unieważnić wydane przez nich wyroki? Przecież to bardzo destrukcyjnie uderzyłoby w obywateli.

Ostatnio na przykład wypuszczono przestępcę. Czy takie działania towarzystwo ekipy rządzącej nazywa „naprawą” porządku demokratycznego? Przecież to jest po prostu skandal. Do tego wszystkiego mają oni jeszcze poparcie Brukseli i eurokratów – tam jest przecież ewidentny układ von der Leyen a Tuskiem, oczywiście wbrew polskiej racji stanu, powiedzmy sobie to szczerze. Rozwalanie systemu prawnego w Polsce, w czym się specjalizuje obecna koalicja rządząca, bo przecież nic innego nie robią, co służy Polsce. Z protestami rolników też nie umieją sobie poradzić. Mają dwie lewe ręce do rządzenia, ale do rozwalania są pierwsi, a cały ich przekaz o „praworządności” to jeden wielki bełkot. Jeśli ktoś tego słucha, to albo jest skończonym idiotą albo nie rozumie w ogóle, co dookoła niego się dzieje albo jest fanatycznym zwolennikiem partii rządzącej i – mówiąc krótko – oszołomem.

 

MP: Jeśli doszłoby do siłowych rozwiązań w TK, to czy nie odnosi Pan wrażenia, że Tusk pcha Polskę w stronę nieomalże wojny domowej, osłabiając kraj na korzyść zachodu UE i niezadowolonych z utraty swej pozycji Niemiec?

 

AP: Moim zdaniem Tusk obawia się czegoś w rodzaju wojny domowej, aczkolwiek robi wszystko na krawędzi emocjonalnie wściekłych już ludzi, czemu dali wyraz wczoraj w Warszawie rolnicy, kiedy doszło do w miarę poważnych starć między policją a demonstrującymi. Słychać wiele głosów, że to policja zaczęła całą rozróbę. W związku z tym na przykładzie rolników Tusk ewidentnie testuje Polaków. Osobiście – mimo że nie jestem fanem wojen domowych – to uważam, że w tej sytuacji protest rolniczy powinien być znacznie ostrzejszy. Jest obecnie organizowany razem z Solidarnością, ze zwolennikami Prawa i Sprawiedliwości – to jest obecnie jedyna droga, żeby Polskę uratować. Chodzi przecież o ład prawny i demokrację. Obecny rząd natomiast chce ukręcić głowę wolności, praworządności i demokracji w naszym kraju i to jest ewidentne i robi to od początku od przejęcia władzy. Niszczy w zasadzie wszystko, co przez osiem lat zrobił PiS i to właściwie w prawie każdej dziedzinie. To dotyczy nie tylko praworządności, ale nawet polityki historycznej.

Trudno powiedzieć, gdzie jest granica społecznej wytrzymałości i tego dokładnie nikt nie wie, ale do niej powoli się zbliżamy. Dzieje się to tylko i wyłącznie z uwagi na działania obecnego rządu pod przywództwem, bo on jest za to wszystko odpowiedzialny jako główna osoba, Donalda Tuska.

 

MP: Nawiązując do treści tej uchwały o TK, między innymi były szef PKW Wojciech Hermeliński sugeruje sędziom Trybunału, że powinni oni ustąpić. Na jego słowa zareagowała prof. Krystyna Pawłowicz, która powiedziała: „Mamy złamać ślubowania obrony Konstytucji” i "Jak panu nie wstyd?"

 

AP: Jemu akurat zapewne nie wstyd, ponieważ Hermeliński jest posłusznym wykonawcą i doskonale wie – nawet bez telefonów – jak należy się płaszczyć przed nową władzą i jak zrobić tak, żeby ta władza była zadowolona z tego, co on wygaduje i za nic ma poszanowanie prawa. Niech więc sobie apeluje do sędziów i – jak już wspomniałem – apelować może każdy i on też. Warto jednak podkreślić, że on się tym apelem kompromituje, no bo z jakiej niby racji ci sędziowie Trybunału Konstytucyjnego mają ustępować. Może jako prawnik spróbuje wytłumaczyć, na jakiej podstawie mieli by to zrobić? Oczywiście stosowałby metodę tłumaczenia, którą stosuje partia rządząca używając narracji w stylu „sędziowie dublerzy” itd.

Wielu prawników wypowiada się, że PiS co prawda „jechał po bandzie”, ale Konstytucji nigdy nie złamał w tym zakresie. Sędziowie są nominowani przez Prezydenta RP i to generalnie zamyka temat. Osobiście studiowałem prawo i trochę się w tych sprawach orientuję.

Konkludując, takie opowieści mogą oni sobie snuć w prywatnych rozmowach z Hołownią, który o przepisach prawa ma takie pojęcie jak ja o seminarium duchownym, a może nawet i mniejsze. Było to wyraźnie widać przy kwestii posłów Kamińskiego i Wąsika. Możemy jednak mieć nadzieję, że ten rząd wcześniej czy później zostanie obalony albo sam się przewróci i wtedy wszystko wróci do normy, a PiS tym razem już nie odpuści. Całe towarzystwo jak nic pójdzie pod sąd, albowiem to, co oni robią chwilami już nawet nie tyle jest przestępstwem co zbrodnią. Wyjaśnię – zbrodnia to więcej niż przestępstwo i jest zagrożona wyższą dolną granicą kary aniżeli przestępstwo. To nie jest oczywiście zbrodnia jak w przypadku zabójstwa czy fizycznego okaleczenia, ale można przecież być zbrodniarzem politycznym i w mojej ocenie z czymś takim w działaniach obecnego rządu mamy do czynienia.

 

MP: Uprzejmie dziękuję Panu Redaktorowi za rozmowę.