Wolność religijna po polsku - zdjęcie
06.03.15, 16:34fot. Wikimedia Commons

Wolność religijna po polsku

35

Sąd Najwyższy oddalił kasację od wyroku, czego domagała się prokuratura. Sędziowie uznali, że postępowanie Nergala choć wykraczało poza normy społeczne, nie było przestępstwem.

W 2007 r. artysta publicznie podarł Biblię, powiedział: "żryjcie to g..o", a Kościół Katolicki nazwał "największą zbrodniczą sektą". Dzięki podarciu Biblii - stał się zapraszanym do telewizjicelebrytą, zaczął wypowiadać się jako autorytet moralny, dostawał propozycję firmowania kampanii reklamowych. 

Gdyby zrobił to samo z Koranem - musiałby poddać się operacji plastycznej i zniknąć, jeśli chciałby zachować życie. Gdyby podarł Torę a Synagogę nazwał zbrodniarzami, zostałby zniszczony cywilnie - nazwany antysemitą i zmuszony do zmiany zawodu.

Rodzimy sąd ustalił dość nonszalanckie granice wolności religijnej. Bo jeśli można dowolnie obrażać większość, a mniejszości chroni dogmat o przeciwdziałaniu dyskryminacji to prawnicyw tym kraju chyba już dawno utracili poczucie prawa i sprawiedliwości.

Tomasz Teluk

Komentarze (35):

anonim2015.03.6 11:44
tak,dokladnie tak samo jak katolicy moga lzyc satanistow ,gejow,i wszytskich innych ktorym z ich bozia nie po drodze
anonim2015.03.6 11:46
dlatego tu na forum wszelka maści jedzie na katolikach jak na łysej kobyle, ale do czasu...
anonim2015.03.6 12:12
Zbyszku_katoliku... Zwróć łaskawie uwagę na to, jak inny katolik, niejaki Majestic, w każdym wpisie obraża i "jeździ" po ateistach jak po łysych kobyłach, zupełnie niesprowokowany przez nikogo. Tu na forum. Czy to ci nie przeszkadza? Upomniałeś go choć raz? A niejaki Majestic to tylko czubek góry lodowej. Takich jak on jest tu więcej...
anonim2015.03.6 13:13
Pozwalając na publiczne darcie Biblii, SN błądzi. Ale nie można mieć do niego pretensji za pozwalanie na nazywanie KRK "zbrodniczą sektą", skoro sam KRK swobodnie szafuje pojęciem sekty, czy sekty destrukcyjnej wobec wielu mniejszości religijnych. Jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzą - powiedział Jezus.
anonim2015.03.6 16:50
Zbyszek_katolik - "ale do czasu..." - ja tu po katolikach nie jeżdże, ale co to ma przepraszam znaczyć?
anonim2015.03.6 17:04
Kościół sam jest sobie winien - od Soboru Watykańskiego II obowiązuje deklaracja "Dignitatis humanae" o wolności religijnej, w której poucza: "...aby w sprawach religijnych nikogo nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu, ani nie przeszkadzano mu w działaniu według swego sumienia pry¬watnym i publicznym, indywidualnym lub w łączności z innymi, byle w godziwym za¬kresie”. Teraz trzeba znosić tego konsekwencje - skoro sumienie Nergala nakazuje mu drzeć Biblię, to nie należy mu w tym przeszkadzać, zgodnie z deklaracją soborową, tym bardziej, że jego zdaniem jest to właśnie "godziwe".
anonim2015.03.6 17:09
Tak się dzieje, jak świeckie państwo uzurpuje sobie prawa do bycia arbitrem w kwestiach duchowych do czego nie ma kompetencji...
anonim2015.03.6 17:35
Odkrywam Nic nie napisałem o przymusie, więc mi tego nie imputuj. Czy przed SWII, gdy Kościół nie głosił "wolności religijnej", to przymuszał kogokolwiek "do działania wbrew sumieniu" ? Może podasz jakieś przykłady ? - tylko proszę nie sięgaj do zamierzchłych czasów średniowiecza, o których nie masz najmniejszego pojęcia :)
anonim2015.03.6 17:40
A wyrzucić to na zbity! Nam nie po drodze z każdym kto obraża inne religie.
anonim2015.03.6 18:09
@enrque111 Pierwsze z brzegu: porywanie żydowskich dzieci w dziewiętnastowiecznych Włoszech
anonim2015.03.6 18:28
@Wiltkarte Domyślam się, że dowodu na wypisywane przez ciebie brednie, próżno będę się dopominał ? :) @Odkrywam Doceniam twoją purystykę, jeśli chodzi o poprawność polszczyzny - jestem pod wrażeniem :) Ale, w kwestii merytorycznej jakoś straciłeś rezon :))))
anonim2015.03.6 18:44
@enrque111 Głośna sprawa Edgarda Mortary z 1858 roku bodajże. Dziecko zostało potajemnie ochrzczone przez niańkę. Później wkroczyło Oficjum i siłą zabrało dziecko do klasztoru. Ostatecznie rodzice nigdy nie odzyskali syna. Sprawa odbiła się głośnym echem w światowej prasie więc nie powinieneś mieć problemów ze znalezieniem szczegółów
anonim2015.03.6 18:53
@Wiltkarte Jeden, jedyny, incydentalny przypadek, który i tak świadczy o wielkim humanitaryzmie w Państwie Kościelnym, które pozwalało przez cały czas na codzienne odwiedziny dziecka przez rodziców. Dziś w krajach "demokratycznych", odbiera się dzieci od rodziców bez powodu, lub z byle powodu (nadmiernej religijności, nadopiekuńczości, biedy, karcenia itd), co powinno cię napawać znacznie większym oburzeniem, czyż nie ?
anonim2015.03.6 19:06
@enrque111 Jeden nagłośniony. Ta praktyka wcale nie była rzadka, szczególnie na południu Włoch. Zabieranie dzieci rodzicom bez powodu jest złe. Nieważne kto to robi. A że porywacz jest taki miły że pozwala na odwiedziny... Twoje wyzwanie polegało jednak na znalezieniu przykładu jak Kościół gwałci czyjeś sumienie bez odwoływania się do średniowiecza. Myślę, że podałem całkiem niezły bo sam papież był zaangażowany
anonim2015.03.6 19:10
@enrque111 http://en.wikipedia.org/wiki/Lost_children_of_Francoism W czasach dyktatury Franco w Hiszpanii z pomocą hiszpańskiego Kościoła Katolickiego rodzicom sympatyzującym z republikanami odebrano (de facto porwano) w sumie co najmniej kilkadziesiąt tysięcy dzieci. Bardzo często działo się to zaraz po porodzie. Rodzicom mówiono, że dziecko zmarło. W całym procederze kluczową role odegrali zakonnicy i zakonnice, którzy zrobili z tego handel dziećmi.
anonim2015.03.6 19:16
Problem w tym, że mamy za dużo sądach sędziów - kaloszów, którzy nieraz sami mają głęboko w dupie polskie prawo.
anonim2015.03.6 19:22
@Wiltkarte Nie demonizuj sprawy, gdyby chłopiec chciał wrócić do rodziców, to nikt nie stawiałby żadnych przeszkód. Tak jednak nie było i te codzienne wizyty nic nie pomogły. Zakładam, że jesteś, jak zdecydowana większość dzisiejszych ateistów za skrupulatnym przestrzeganiem prawa, np. popierasz decyzję Sejmu o odrzuceniu postulatu obywatelskiego, aby nie posyłać dzieci w wieku 6 lat do szkoły, jesteś za ratyfikacją "konwencji antyprzemocowej", odbieraniem dzieci biednym rodzicom, wolnością religijną w wydaniu Nergala itd. Dlaczego zatem masz coś przeciwko incydentalnemu przypadkowi odebrania dziecka żydom, których on nie akceptował ? @kresowiak Lewacka propaganda przeżarła ci mózg do tego stopnia, że mógłbyś z nim startować w konkursie serów z największymi dziurami :) Masz jakieś dowody, badania naukowe, opisy historyków, którzy potwierdzają twoje brednie ?
anonim2015.03.6 19:31
Kresowiak1990 najpierw sprawdź na wikipedii z której bezkrytycznie informacje zdobywasz co znaczy słowo Dyktatura które do generała Franco absolutnie nie pasuje, był przywódcą znakomitym dzięki jego decyzjom Hiszpania uniknęła lewicowego terroru.
anonim2015.03.6 19:48
Temu ... jeszcze się grunt pod jego butami pokruszy...
anonim2015.03.6 20:03
@Enrque111 Akurat przytoczone przez ciebie kwestie mnie nie ruszają. Sam chodziłem do szkoły od piątego roku życia (liczę zerówkę), konwencja mnie całkowicie nie obchodzi a jeśli chodzi o odbieranie dzieci- uważam, że jest to złe, ale w niektórych przypadkach konieczne. Nie było konieczne odbieranie dziecka dobrze sytuowanej i dobrze funkcjonującej rodzinie tylko dlatego że jakiejś niepiśmiennej wieśniaczce uwidziało się że dziecko trzeba ochrzcić Natomiast widzę, że twoje poglądy ewoluują: teraz to ty jesteś za odbieraniem dzieci rodzicom- pod warunkiem, że robi to Kościół Poza tym- jak możesz mówić że Edgardo nie akceptował swoich rodziców? Pragnę przypomnieć, że porwano go we wczesnym dzieciństwie a następnie wyprano mózg!
anonim2015.03.6 20:08
@enrque “Jeden, jedyny, incydentalny przypadek, który i tak świadczy o wielkim humanitaryzmie w Państwie Kościelnym” Jeden nagłośniony, ale było tego więcej, choć nie tak znów wiele. Natomiast rzeczywiście ochrzczone, choćby potajemnie, dziecko żydowskie było odbierane rodzicom. Innym przykładem naruszania wolności sumienia mogą być przymusowe kazania dla Żydów. “gdyby chłopiec chciał wrócić do rodziców, to nikt nie stawiałby żadnych przeszkód.” Trudno powiedzieć. Niewątpliwie obowiązywało wtedy prawo zabraniające wychowywania chrześcijańskich dzieci przez niechrześcijan i chociaż potajemne chrzty były źle widziane a przez pewien czas surowo karane, nie zmieniało to losu dziecka. W tej sprawie zresztą była propozycja powrotu dziecka do rodziny, ale jej warunkiem była konwersja i rodzina odrzuciła. @Weltkarte “podałem całkiem niezły bo sam papież był zaangażowany” Nie bardzo wiadomo czy Edgardo Mortara pałał szczególną chęcią powrotu do rodziny. Nie został odcięty od kontaktu z nimi, na pewno potem, po upadku Państwa Kościelnego sam zdecydował zostać przy katolicyźmie i potem został księdzem. “Nie było konieczne odbieranie dziecka […] tylko dlatego” …że takie było prawo?
anonim2015.03.6 20:18
@Weltkarte Twoje preferencje, co do odbierania dzieci od rodziców są diametralnie inne, niż te, które były kiedyś. Być może w przyszłości nastaną czasy, gdy zacznie się odbieranie rodzicom dzieci z jeszcze innych powodów. W Anglii np. odebrano już tylko od polskich rodziców ponad 100 tys. dzieci z różnych, najczęściej bardzo błahych powodów. W Niemczej jest to nagminne, odbiera się dzieci np. za rozmawianie z nimi po polsku. Tak więc ten, incydentalny przypadek z XIX wieku jest niczym w porównaniu z Nowym Wspaniałym Światem, którego jesteś piewcą :)
anonim2015.03.6 20:36
@Igor Masz rację, takie było wtedy prawo- dzięki za poprawienie Sądzę jednak, że sześciolatek będzie tęsknić za rodziną i będzie chciał do niej wrócić. Nie wiem kiedy pozwolono na te widzenia. Przed czy po nagłośnieniu historii, ale zwróć uwagę, że były one nadzorowane. Później, kiedy już otrzymał "dobre, katolickie" wychowanie prawdziwą rodziną w jego odczuciu stał się Kościół. Jego życiowe wybory dobrze tłumaczy wzmożone religijnie wychowanie.
anonim2015.03.6 20:43
@enrque “W Anglii np. odebrano już tylko od polskich rodziców ponad 100 tys. dzieci z różnych, najczęściej bardzo błahych powodów.” To jakaś plota była, chociaż powielona przez Onet z powołaniem na ambasadę. Rocznie w UK pod opiekę państwa trafia ok. 30 tysięcy dzieci, z tym, że oznacza to każdą niepełnoletnią osobę objętą opieką przez co najmniej 24h. Liczba 100 tysięcy dzieci odebranych polskim rodzicom jest zupełnie nierealna. “W Niemczej jest to nagminne, odbiera się dzieci np. za rozmawianie z nimi po polsku.” To też nieprawda. Nie wolno rozmawiać w innym niż niemiecki języku w czasie nadzorowanych wizyt, gdy któryś rodzic (lub obydwoje) ma już ograniczone prawa rodzicielskie.
anonim2015.03.6 20:50
@Weltkarte "Nie wiem kiedy pozwolono na te widzenia. Przed czy po nagłośnieniu historii, ale zwróć uwagę, że były one nadzorowane." Tak, były. Ale niekoniecznie to jest przyczyną możliwej niechęci do powrotu. Edgardo Mortara został całkiem szybko po odebraniu niemal adoptowany przez papieża, warunki materialne miał na pewno dużo lepsze niż w domu, mogło mu się po prostu spodobać. Z kolei odmowa konwersji mogła go zniechęcić do rodziny. Więc byłbym tutaj ostrożny bardzo.
anonim2015.03.6 21:30
@Igor Rodzice Edgardo Mortara przez cały miesiąc, codziennie mogli przychodzić i namawiać go do powrotu, gdyby się zgodził, to mógłby wrócić do rodziców. Obecnie praktycznie nie ma szans na to, aby dziecko, które odebrano rodzicom mogło decydować o sobie. Morał jest więc taki, że w XIX wieku była większa wolność osobista, niż dziś, a krytykowanie Kościoła za to, że w incydentalnych przypadkach (tylko w Państwie Kościelnym) miał prawo odebrać dziecko rodzicom, a ono i tak mogło, jeśli chciało wrócić do nich, jest nie tylko wielkim nadużyciem ale i łajdactwem. Domyślam się, że liczby odbieranych dzieci w Anglii, które podały media, nie trafiają do twojej wyobraźni, więc je kwestionujesz - do mojej trafiają, a nawet śmiem podejrzewać, że i tak są zaniżone, zważywszy, że obejmują wieloletni okres.
anonim2015.03.6 22:32
@enrque “gdyby się [E. Mortara] zgodził, to mógłby wrócić do rodziców.” Wątpliwe; byłoby to wbrew praktyce (tych przypadków było niewiele, ale Mortara nie był jedyny) i wbrew prawu Państwa Kościelnego. Ale jak masz jakieś źródło to chętnie zmienię zdanie. “Domyślam się, że liczby odbieranych dzieci w Anglii, które podały media, nie trafiają do twojej wyobraźni, więc je kwestionujesz” To już nawet nie chodzi o wyobraźnię. Angielskie statystyki rządowe mówią o 30 tysiącach rocznie trafiających pod opiekę (w ogóle; nie tylko polskich i nie tylko odbieranych); media też różnie, np. goniący za sensacją Daily Mail pisał o kilkunastu tysiącach rocznie (odebranych, nie tylko polskich). Gdzie tu zmieścić 100 tysięcy polskich dzieci? BTW, media najpierw podały informację o 100 dzieciach rocznie odbieranych Polakom a w niecały miesiąc później inne media (na pierwszy wygląda Onet) o 100 tysiącach odebranych w ogóle. Wygląda na typową rozrastającą się plotę. Swoją drogą, jak to jest, że jesteś niebywale sceptyczny (i słusznie) wobec przeróżnych bredni o “zbrodniach Kościoła” a 100 tysięcy polskich dzieci odebranych w Anglii łykasz jak młody karp?
anonim2015.03.6 23:29
@Igor Znany jest tylko jeden przypadek odebrania dziecka rodzicom w Państwie Kościelnym, jeśli znasz inne, to chętnie o nich poczytam. Twoje wątpliwości nie mają przy tym żadnego znaczenia. Co do odbierania dzieci w Anglii, to bardziej wierzę polskim mediom, mówiącym o 100 tys dzieci z polskich rodzin (są to dane z kilku lat), niż twoim przypuszczeniom, że było ich znacznie mniej. Nawet, jeśli masz rację, to jak się ma jedyny tego typu przypadek z XIX wiecznego Państwa Kościelnego z tylko tymi tysiącami (nie ważne kilkanaście, czy kilkadziesiąt tysięcy rocznie) "państwa demokratycznego" ?
anonim2015.03.7 1:53
Pomyślmy jak Jezus Chrystus musi kochać nawet i "takich" ludzi, którzy Go obrażają, niszczą Ewangelię itp., że umarł i za nich. O Jezu Chryste - jak Ty Panie kochasz ludzi. Nikt tylko Ty Chryste. Ave Maryja!
anonim2015.03.7 9:20
@enrque “Twoje wątpliwości nie mają przy tym żadnego znaczenia.” Czytałem trochę o tej sprawie, teraz też sprawdziłem; wszędzie jest podana jako warunek powrotu konwersja rodziny. Co więcej, ówczesne prawo Państwa Kościelnego zabraniało wychowywania chrześcijańskich dzieci przez niechrześcijan. Dziecko stawało się chrześcijańskie w momencie chrztu, nawet wbrew woli rodziców. “Znany jest tylko jeden przypadek odebrania dziecka rodzicom w Państwie Kościelnym, jeśli znasz inne, to chętnie o nich poczytam.” Takich spraw nie jest wiele, ale możesz o nich poczytać tutaj: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/22154/papieze-a-zydzi Natomiast - i pisze też o tym Kertzer - Inkwizycja starannie badała czy rzeczywiście dziecko zostało ochrzczone; były też przypadki gdy formuła chrztu nie została poprawnie wypowiedziana i wtedy dziecko nie było odbierane. Są też przypadki gdy dziecko zostało ochrzczone za zgodą rodziców (albo rodzica, zgoda ojca wystarczała), wtedy też nie mogło wrócić do rodziny, jeśli ta została przy judaiźmie. “Co do odbierania dzieci w Anglii, to bardziej wierzę polskim mediom, mówiącym o 100 tys dzieci z polskich rodzin (są to dane z kilku lat)” W UK jest mniej niż milion Polaków łącznie z dziećmi; dokumenty brytyjskie mówią o 30 tysiącach dzieci rocznie pod opieką państwa >24h (2013, wcześniej było mniej); media brytyjskie o kilkunastu tysiącach dzieci odebranych rodzicom (nie tylko polskim). Po prostu 100 tysięcy tutaj zupełnie nie pasuje; albo wszyscy dookoła kłamią i jedyny Onet (reszta za nim powtarza) ma odwagę powiedzieć prawdę, albo Onet walnął bzdurę. (No ale pewnie pasuje Ci do ideolo, więc będziesz wierzył “polskim mediom”, tym, które podają wyższą z liczb oczywiście*.) “jak się ma jedyny tego typu przypadek z XIX wiecznego Państwa Kościelnego” Nie jedyny, choć były rzeczywiście nieliczne, ale wojenki ideologiczne to sobie prowadź z kim innym.
anonim2015.03.7 11:54
@Igor Jak już wspomniałem, sprawa Edgardo Mortara była incydentalna (może jedna na kilkanaście lat), drugiego podobnego przypadku z Państwa Kościelnego nie znajdziesz. Natomiast, porywanie, odbieranie i wyrywanie dzieci rodzicom, przy użyciu sił policyjnych jest dziś powszechną praktyką we wszystkich państwach UE. Dochodzi do kilkuset porwań (w imieniu prawa) dzieci, które w większości przypadków nie mają szans powrotu do rodziców. czy to cię nie oburza ? Czy ten jedyny przypadek Edgardo Mortara jest bardziej drastyczny od tych setek tysięcy współczesnych porwań ? Nie będę się z tobą sprzeczał, czy w Anglii rocznie jest 30 tys, czy 100 tys porwań dzieci, a gdyby było ich tylko 10, to uważałbyś że to za mało, czy za dużo ?
anonim2015.03.7 12:56
@enrque “sprawa Edgardo Mortara była incydentalna (może jedna na kilkanaście lat), drugiego podobnego przypadku z Państwa Kościelnego nie znajdziesz.” Coś koło tego i nigdy nie twierdziłem inaczej. Podobne przypadki w Państwie Kościelnym znajdę bez problemu, np. dziewczynka imieniem Rosa ochrzczona bez zgody rodziców w 1809, odebrana w 1816; dziecko Salvatore Tivoli odebrane w chwili narodzenia, w Toskanii, na żądanie władz rzymskich (w 1815; Tivoli pochodził z Rzymu); poddana tej procedurze Sara Bises nie została ostatecznie odebrana ponieważ uznano, że nie została poprawnie ochrzczona. “gdyby było ich tylko 10, to uważałbyś że to za mało, czy za dużo ?” Nie wiem czy za mało czy za dużo. Jak dziecko jest bite czy gwałcone, powinno być odebrane. Jak małe jest bez opieki bo rodzice nachlani nie wiedzą jak się nazywają, też. Ile jest przypadków takich, że nie powinno być a jest? (Ile takich, że powinno być a nikt o tym nie wie aż będzie za późno?)
anonim2015.03.7 14:13
@Igor Jeśli dziecko jest bite przez rodziców, to jest ich sprawa, jeśli jest maltretowane, to trzeba sprawę zbadać i ukarać sprawcę (nie czynią tego zawsze oboje rodzice). Dziecko w najgorszym wypadku powinno być przekazane dalszej rodzinie, dopiero gdy takiej nie ma, lub stanowczo odmówi przyjęcia kuzyna, należy zapewnić opiekę państwa. Dziecko należy do rodziców, jest członkiem rodziny i ona ma prawo zajmować się jego wychowaniem. Wtrącanie się państwa nie powinno mieć miejsca pod żadnym pozorem, chyba że naruszony zostanie kodeks karny, tak jak w stosunku do dorosłych.
anonim2015.03.7 18:02
@enrque “Jeśli dziecko jest bite przez rodziców, to jest ich sprawa, jeśli jest maltretowane, to trzeba sprawę zbadać i ukarać sprawcę” “Wtrącanie się państwa nie powinno mieć miejsca pod żadnym pozorem, chyba że naruszony zostanie kodeks karny, tak jak w stosunku do dorosłych.” Żeby to było takie proste… bicie narusza kodeks karny; uderzysz dorosłego, to ma on prawo wnieść prywatny akt oskarżenia. Dziecko tu jest w pułapce proceduralnej: też jest to naruszenie, ale wnieść oskarżenie może tylko przedstawiciel prawny - czyli zapewne ten, który uderzył. Plus zazwyczaj brakuje świadków... Nie jestem za zabieraniem czy oskarżaniem karnym za każde uderzenie, ale za np. coś takiego powinien być co najmniej kurator: http://www.tvn24.pl/poznan,43/4-latek-publicznie-pobity-przez-matke,518259.html (o ile relacja jest prawdziwa, ale od tego jest policja i sąd). “Dziecko w najgorszym wypadku powinno być przekazane dalszej rodzinie” No tak, ale w takim wypadku też przecież przekazuje państwo.
anonim2015.03.7 23:52
Nie można obrażać kogokolwiek kim jest. Jezus nakazał miłować bliźniego i swoich nieprzyjaciół. A co odnisi się do obrażania katolików bazkarnie to nie obejdzie się bez kary, jak nie tu to po śmierci. Każdy będzie osądzony ze swoich czynów. Jezus niósł swój krzyż z miłością i pokorą a nie wymyślał i opuwał jemu nienawidzących. A odnośnie wolności religijnej, nie ma takiego czegoś jak wolność religijna jest tylko jeden Bóg w trójcy jedyny, Maryja, aniołowie i wszyscy Święci , jego Ewangelia i prawa, ten kto się do tego nie dostosuje ląduję w czyściu lub piekle. Tyle w temacie!!!!