Mi od tej eschatologii głowa pęka i nie rozumiem jak to będzie. Do pewnego momentu rozumiem. Po śmierci będziemy sądzeni że swoich czynów i sytuacja grzesznika będzie jakoś tam gorsza niż świętego. (Choć i to jest określane jako pójście do domu Ojca) Ale ten drugi raz? Wyciągną nas z grobów i drugi sąd? Posiedzę w domu Ojca, a potem bęc, zmartwychwstanie do potępienia, bo coś innego w końcu wyskoczyło niż na tym pierwszym sądzie ? (Maemling jako zdjęcie poglądowe).
Może ratunkowe jest to co mamy na początku dzisiejszego czytania z księgi Izajasza "Tak mówi Pan: «Gdy nadejdzie czas mej łaski, wysłucham cię, w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą." (Iz.49).
