27.05.20, 16:45Fot. via: Wikipedia CC 3.0

W oczekiwaniu na Zesłanie Ducha Świętego

      Myślę, że doskonale pamiętamy wszyscy opis Zielonych Świąt przedstawiony w drugim rozdziale Dziejów Apostolskich. Nie jest bowiem łatwo zapomnieć ów szum z nieba, ogniste języki i entuzjazm, który wylewał się z serc Apostołów.

     Chciałbym wpierw przyjrzeć się temu, co poprzedziło Pięćdziesiątnicę, następnie zaś pokazać, jakie skutki wydarzenie to pozostawiło w historii Apostołów i wspólnoty Kościoła.

     Najpierw musimy sobie uświadomić, że Apostołowie przygotowywali się do Zesłania Ducha Świętego około trzech lat. To, co dokonało się w Jerozolimie, nie spadło na ludzi, którzy znaleźli się przypadkowo w pobliżu Wieczernika, ale wydarzyło się w życiu tych, którzy byli najbliższymi towarzyszami Jezusa z Nazaretu. Oni to widzieli znaki, które czynił, słuchali nauk, które głosił. Mieli też za sobą doświadczenie niejednej wspólnie przeprowadzonej rozmowy. To wszystko było dla nich czymś w rodzaju dalszego przygotowania.

     Chwile szczególne Apostołowie musieli przeżyć w czasie bezpośrednio poprzedzającym śmierć Jezusa. Zebrani w Wieczerniku słyszeli o tym, że musi przyjść inny Pocieszyciel, że konieczne jest odejście Jezusa (zob. J 14,16-17.26; 15,26-27; 16,1-56). Nie przypuszczam, że wszystko z przemówienia Jezusa zrozumieli, ale to co mówił, zostało w ich pamięci.

     Męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa były tym, co przerosło naturalne zdolności poznawcze Apostołów. Tego co przeżyli uczniowie, nie możemy sobie nawet wyobrazić. Oto osoba, którą znali, kochali, z którą związali swoje życie, zostaje w majestacie prawa żydowskiego i rzymskiego skazana na śmierć należną największym zbrodniarzom. Krzyż postawiony na Golgocie zdawał się przekreślać wszystko o czym marzyli uczniowie. Doświadczenie przegrania i porażki nie zostało im oszczędzone. Wstrząs był tak wielki, że kiedy kobiety przyniosły wiadomość, iż grób jest pusty, słowa świadectwa wydały się czczą gadaniną.

     A potem dochodzi do spotkania, spotkania które ma stać się nowym początkiem. Przeczytajmy, jak pokazał nam to spotkanie Jan:

     "Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane" (J 20,19-23).

     Owocem tego spotkania było obdarowanie Duchem Świętym. Uczniowie zostają obdarowani, aby mocą Ducha posługiwać tym do których zostaną posłani.

     Od dnia Zmartwychwstania zaczyna się szczególny czas: przez 40 dni Jezus ukazuje się Apostołom dając im wiele dowodów, że żyje, poucza ich o Królestwie Bożym. Daje im również polecenie, aby nie opuszczali Jerozolimy, ale oczekiwali wypełnienia obietnicy Ojca. Dzięki temu będą mogli rozpocząć misję obejmującą swym zakresem cały świat (por. Dz 1,1-8).

     Myślę, że to przypomnienie historii uczniów uświadomiło nam prawdę, iż do Zesłania Ducha Świętego musieli oni zostać przygotowani. Jestem głęboko przekonany, że to co później rozpoczęli Apostołowie, było możliwe również dzięki temu, co przeżyli wcześniej w czasie podążania za Jezusem.

     Pięćdziesiątnica jest więc dniem, w którym kończy się oczekiwanie uczniów.

     Teraz zobaczmy co się dzieje z Apostołami po tym wydarzeniu. Rozpoczyna się życie wspólnoty, które można scharakteryzować za pomocą następujących słów: misja i świadectwo, budowanie Kościoła żywego (myślę, że ten termin jest szczególnie bliski nam oazowiczom).

     Wyraźnie możemy o tym przeczytać w następnych rozdziałach Dziejów. Po pierwszym kazaniu Piotra Apostoła nawraca się około trzech tysięcy ludzi. Trzeba im pomóc, zorganizować nauczanie... Dzieje (co prawda w sposób niepełny) mówią o tym, jak kształtowało się życie pierwszych wspólnot (zob. Dz 2,42-47; 4,23-37). Jest ważne, abyśmy czytając te fragmenty Dziejów pamiętali o Duchu, mocą którego mogły się dokonać wszystkie te wydarzenia. On był tą siłą napędową dzięki której mogli trwać w nauce Apostołów, znosić prześladowania i żyć we wspólnocie na co dzień bez wielkich wzruszeń. Czytając Dzieje zobaczyć Działanie Ducha, który napełnia Kościół pociechą (zob. Dz 9,31).

     Nie do przecenienia jest również rola Ducha Świętego jako tego, który wspierał dzieło ewangelizacyjne pierwszego Kościoła. On wspierał świadectwo Apostołów (zob. Dz 5,32) dotknął serca diakona Filipa, gdy ten zbliżał się do dworzanina etiopskiego. Tenże sam Duch przemawiał do Piotra, zachęcając go, aby poszedł z wysłannikami Korneliusza (Dz 10,19-20; 11,12). Autor Dziejów przypisuje również posłudze Ducha Świętego początek misyjnej działalności Apostoła Pawła (zob. Dz 13,2-4). W trakcie działalności misyjnej Paweł był również prowadzony przez Ducha, który niejednokrotnie wskazywał, dokąd ma się udać (zob. Dz 16,6).

     Szczególnie wyraźnie zaznaczył Duch swoją obecność w trakcie tzw. soboru w Jerozolimie, kiedy zebrani Apostołowie stawiali sobie pytanie czy nowoochrzczeni poganie muszą jeszcze zostać poddani obrzezaniu. Jakie były owoce soboru? Zajrzyjcie do Dziejów 15,22-29.

     Byłoby błędem sądzić, że obecność Ducha zakończyła się w początkach istnienia Kościoła. Jezus dał obietnicę, że Duch Pocieszyciel będzie z uczniami na zawsze (J 14,16-17). I trzymając się w wierze tej obietnicy możemy śledzić obecność Ducha we współczesnym świecie i w Kościele. Zapraszam was teraz do studium kilku fragmentów Katechizmu Kościoła Katolickiego, które pokazują obecność Ducha.

     "...Duch przygotowuje ludzi, uprzedza ich swoją łaską, aby pociągnąć ich do Chrystusa. On ukazuje im zmartwychwstałego Pana, przypomina im Jego słowa i otwiera ich umysły na zrozumienie Jego śmierci i Jego Zmartwychwstania. Uobecnia im misterium Chrystusa, szczególnie w Eucharystii aby pojednać ich z Bogiem i doprowadzić do komunii z Nim...." (nr 737).

     "...Chrystus - Głowa Ciała - rozlewa Go (Ducha) na swoje członki, aby je karmić, uzdrawiać, ustalać ich wzajemne funkcje, ożywiać, posyłać by dawały świadectwo, włączać je do swojej ofiary składanej Ojcu i do swojego wstawiennictwo za cały świat..." (nr 738).

     Wszystkie podkreślone czasowniki pokazują służbę Ducha. Mogą być one zachętą do modlitwy o konkretne działanie Ducha w nas. Widzimy w nich bowiem także i nasze potrzeby. To ja potrzebuję prowadzenia, pokarmu; to ja potrzebuję aby mi przypominać słowa Jezusa...

     Ja również muszę przygotować się na przyjęcie Ducha. Myślę, że jedynym sposobem będzie droga uczniów Jezusa, którzy poznawali Pana osobiście a potem przyjęli dar Ducha.

     Na koniec chciałbym przytoczyć fragment modlitwy prawosławnego biskupa, który kiedyś przeczytałem i który pozostaje we mnie do dziś jako ilustracja pokazująca znaczenie Ducha dla Kościoła.

     "Bez Ducha Świętego Bóg jest daleki, Chrystus jest przeszłością, Ewangelia martwą literą, Kościół tylko organizacją, władza panowaniem, posłannictwo propagandą, kult przywoływaniem wspomnień, a postępowanie po chrześcijańsku moralnością niewolników. Lecz w Duchu Kosmos jest wywyższony i wzdycha rodząc Królestwo, Chrystus Zmartwychwstały jest w nim obecny, Ewangelia jest siłą życia, Kościół znakiem komunii z Trójcą Świętą, władza służbą, która wyzwala, Posłannictwo Zesłaniem Ducha Świętego, liturgia wspominaniem i przewidywaniem a postępowanie człowieka jest przebóstwione".

Ks. Adam Prozorowski

Tekst pochodzi z pisma Ruchu Światło-Życie "Wieczernik", nr 109

Komentarze

kura2020.05.27 21:14
katolicy w Ducha Świętego nie wierzą...dowodem na to jest brak Jego objawień...całkowicie martwy kult
Urszula2020.05.31 12:15
No, ale jest cała masa różnych objawień, których doświadczyły różne ziemskie, grzeszne istoty od samej Maryi. Ona i tak jest już większa u katolików niż Bóg więc o się będą przyjmować jakimś duchem nawet świętym
Radziszewski to żyd i prowokator Kremla2020.05.27 17:42
"Leszek" Keller-Krawczyk - Radziszewski to żyd i prowokator na liście płac Kremla!
n2020.05.27 17:25
Proszę Księdza... O czym Ksiądz pisze... Jak żył św. Jan Paweł II to ja rozumiem, że modlitwa: "niech zstąpi Twój Duch" miała sens. Ale teraz to Wy duchowni wciskacie kit o pnięknym i dzielnym Bergoglio co to na białym koniku pokona zastępy wroga... No, ale dla niego wrogiem jest Chrystus. Może najpierw tam w gronie duchowieństwa ustalcie o jakiego ducha Wam chodzi, bo jak mi wiadomo to ostatnio w tej Waszej bergogliańskiej wydmuszce czci się Pachamamę, obnosząc ją po obiektach sakralnych przed tabernakulum a Wy wszyscy nie możecie się na to nacmokać z zachwytu. Pamięta Księżulo co to się działo jak Filistyni postawili Arkę Przymierza przed Dagonem? Dzisiaj takim Dagonem jest bergogliańskie badziewie a Wy robicie za Filistynów.
Urszula2020.05.31 12:12
Udowodnij, że dla papieża Franciszka Jezus był wrogiem. Bo tak chlapać jęzorem może każdy. Wy katole, kłócicie się między sobą, uznajecie autorytety po uważaniu, każdy uważa kogo chce. Nie ma dla was jednolitej nauki - każdy wierzy wg swojego uznania, co mu jest wygodne. Jesteście wyznawcami Babilonu Wielkiego, sługami wielkiej nierządnicy. Nie ma u was tego na co Jezus wskazywał - po tym poznają, żeście moimi uczniami jeśli wzajemną miłość mieć będziecie. W was jest sama nienawiść, złość, pycha, złorzeczenie. Jezus o was powiedział: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz w ogień piekielny. Żałosne jest to, że jedni papieża, wybranego przez konklawe, uważają za swojego papieża, inni za wroga. To którzy są katolikami?
BÓG JEST2020.05.27 17:17
Ostatni akapit tekstu to święta prawda. Duch to Życie i Miłość.