Think-tank z USA radzi Polsce dogadać się z Białorusią - zdjęcie
03.12.19, 14:45

Think-tank z USA radzi Polsce dogadać się z Białorusią

31

Jamestown Foundation sugeruje, że albo Zachód postawi na Białoruś z jej obecną władzą, albo na Bugu będzie granica z Rosją. Analiza nie uwzględnia jednak obecnego uzależnienia Białorusi od Moskwy i panicznych manewrów jej prezydenta.

Sprawę opisuje portal Belsat.eu.

 

Analizę pt. “The Growing Importance of Belarus on NATO’s Baltic Flank” („Rosnące znaczenie Białorusi na bałtyckiej flance NATO”) napisał sam Glen E. Howard. A więc dyrektor Jamestown Foundation, ważnego w Waszyngtonie i opiniotwórczego obecnie konserwatywnego think-tanku, były dyplomata i ekspert od polityki wschodnioeuropejskiej.

Analiza prezentuje nie tylko poglądy nabierające popularności w waszyngtońskich elitach, ale też opinie, wydawałoby się, rewolucyjne w świecie zachodnim. Mówi, że należy wesprzeć Alaksandra Łukaszenkę takiego, jaki jest. Nie zawracać sobie głowy demokracją, wartościami i prawami człowieka. Tylko po prostu otworzyć się na władze Białorusi. Bo inaczej Mińsk padnie szybko łupem Władimira Putina, a nad Bugiem staną rosyjskie czołgi.

 

Jak Tito

Raport stawia prostą i czarno-białą tezę. Według Glena E. Howarda Białoruś jest obecnie najważniejszym państwem w Europie Środkowo-Wschodniej z punktu widzenia równowagi sił i bezpieczeństwa. I albo Białoruś stanie się całkowicie podległa Rosji, albo zachowa wobec niej niezależność. Tutaj Howard zauważa, że białoruskie elity czynią wiele wysiłków, by niezależność utrzymać.

I tak np. w 2015 r. Łukaszenka odmówił Rosji utworzenia bazy dla myśliwców. Mińsk stara się wymuszać na Rosji, by jej lotnictwo przebywało i prowadziło manewry na białoruskim niebie zgodnie z umowami, nie przekraczając limitów czasowych. W dodatku w czasie manewrów wojskowych Zachód-2017 białoruski prezydent, irytując Moskwę, nie zgodził się na zwiększenie rosyjskiego kontyngentu.
Raport skrupulatnie wylicza wszelkie działania białoruskiej władzy świadczące o jej asertywności względem Moskwy. I porównuje sytuację Łukaszenki do pozycji Josipa Broz-Tito w czasach zimnej wojny. Tito udało się „wybić” na niepodległość wobec Stalina i ZSRR. Tyle, że jugosłowiański przywódca znajdował się w diametralnie innej sytuacji.

Po pierwsze Jugosławia była na peryferiach bloku wschodniego, a nie w jądrze ścisłych, strategicznych interesów Moskwy, jak dzisiejsza Białoruś. Po drugie Tito miał względem sowieckiej hegemonii alternatywę ideologiczną (jugosłowiańska wersja socjalizmu) i geopolityczną (był jednym z liderów tzw. państw niezaangażowanych – nie stojących ani po stronie ZSRR, ani NATO w zimnej wojnie).

Tito miał konkretną ofertę dla Zachodu i dla Wschodu. Pierwszym mówił: otwórzcie rynki pracy dla obywateli Jugosławii (co zrobiły RFN i Austria), dajcie nam kredyty i technologie, sprzedawajcie broń (Jugosławia kupowała francuskie i amerykańskie czołgi i samoloty). Od drugich chciał surowców, technologii militarnych i akceptacji dla swojej wersji socjalizmu. Tito doskonale sobie radził w takiej polityce. Ale Łukaszenka to nie Tito. Nie ma żadnej oferty ideologicznej i geopolitycznej, ani dla Zachodu, ani dla Wschodu. Nie potrafi się wybić na niepodległość nawet w kwestiach polityki historycznej i symbolicznej.

Świadczą o tym choćby ostatnie obchody pogrzebu powstańców styczniowych w Wilnie – przemilczane przez rządowe media Białoruskie, w strachu przed reakcjami Moskwy. Białoruski lider nawet nie próbuje budować alternatywy wobec rosyjskich planów „integracji” w przestrzeni posowieckiej. Nie rzuca Putinowi wyzwania ideologicznego, z grubsza zgadzając się na rosyjski model sprawowania władzy. Nieśmiałe próby uciekania przed „rosyjskim światem” (russkim mirem) i okresowo podejmowaną białorusinizację trudno uznać za ofertę ideologiczną budowaną w kontrze do Moskwy.

 

Wartości na bok

Howard dowodzi, że Białoruś zaczęła szukać odnowy relacji z Zachodem po 2014 r. i rosyjskiej agresji na Ukrainie. To prawda, ale poszukiwania były jedynie lekko zmodyfikowaną wersją kanonicznej dla Łukaszenki polityki wahadłowej. Czyli, kiedy Putin dociska, wtedy Mińsk wykonuje gesty wobec Zachodu. Nie po to, by rzeczywiście otworzyć Białoruś, ale po to by pokazać Putinowi, że białoruski lider ma inne opcje.

Ta polityka stała się jednak dawno czytelna dla Rosji i Zachodu. I nieskuteczna. Próbujący podobnych zagrań Wiktor Janukowycz sparzył się na takiej polityce. W momencie przesilenia okazało się, że Rosja zamiast wesprzeć go i pomóc utrzymać władzę, brutalnie realizowała swoje partykularne interesy odrywając od Ukrainy Krym i Donbas.
Łukaszenka prawdopodobnie bardziej przestraszył się zatem losu Janukowycza, niż losu Ukrainy. Czy jednak Janukowycz nie miał ze strony Zachodu oferty? Miał. Na stole leżała umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską, a gdzieś w tle perspektywa przystąpienia Ukrainy do NATO. Łukaszenka nie raz słyszał zaproszenia na szczyty Partnerstwa Wschodniego i je odrzucał. Z trudem zdobył się na pierwsze, ostrożne wizyty w Europie, jak niedawno w Austrii.

Wydaje się, że białoruski prezydent po prostu boi się oferty Zachodu w takiej postaci, jaką mu przez lata przedstawiano. Zarówno Europa, USA, Polska oraz międzynarodowe instytucje finansowe rytualnie powtarzają: kredyty, współpraca i oferta dla Białorusi tak, ale najpierw reformy. Przede wszystkim polityczne takie jak np. wolne wybory.
Upór Łukaszenki przed rozmontowywaniem nomenklaturowej gospodarki i liberalizacją polityczną był niezmiennie odwrotnie proporcjonalny do ulegania wobec Rosji i wpuszczania na Białoruś rosyjskiego kapitału, zacieśniania współpracy służb, czy dania rosyjskim mediom wolnej ręki. Raport Jamestown skupiając się na kwestiach militarnych i strategicznych nie analizuje dostatecznie obecnego stopnia zależności Białorusi od Rosji.

Ta zależność i tak jest już głęboka. Łukaszenka świadomie wiązał się z rosyjskim patronem. Bo Moskwa, w odróżnieniu od USA, czy UE dawała mu osobiste gwarancje bezpieczeństwa i utrzymania władzy. Dopiero sytuacja na Ukrainie uzmysłowiła prezydentowi Białorusi, że Moskwa może mieć plan „B”. Obawiając się tego, Łukaszenka rozpoczął od nowa chocholi taniec, pokazując, jak bardzo stara się wymknąć z objęć wschodniego sąsiada.

Howard postuluje: na bok wartości, zapomnijmy o demokracji. Działajmy w duchu cynicznej „realpolitik”. Niech Polska i USA wesprą Łukaszenkę, bo on jest gwarancją niezależności Białorusi.

Problem w tym, że właśnie tego oczekuje Łukaszenka. By Zachód zaczął formułować taką właśnie ofertę. Wsparcie z zamkniętymi na autorytaryzm oczyma. Ale nie po to, żeby realnie z tego wsparcia skorzystać, ale by nadal kokietować Moskwę. Łukaszenka chce naprawdę pokazać, że tylko jego władza jest gwarancją zachowania lojalności Białorusi. Ale nie niezależności od Moskwy.

Wbrew temu, co opisuje w swoim raporcie Glen E. Howard, białoruski lider nie jest panną na wydaniu uciekającą przed porzuconym kochankiem-tyranem. A raczej jego żoną po przejściach. Czasem obrażoną i skłóconą, czasem uciekającą, ale zawsze wracają do męża.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Komentarze (31):

KATON STARSZY2019.12.3 22:13
Bardzo słusznie tylko czy Niemcy i Francja nam pozwolą.Przecież między nimi a kacapami wspólpraca kwitnie,że hej.No i,czy żydki nam pozwolą.
aspiring educationalist2019.12.3 19:13
Czy to ten sam "think-tank" który dziesięć lat temu sugerował sojusz polsko-turecki przeciwko Rosji?
tragiczne życie starego pedała2019.12.3 16:55
𝐋𝐞𝐜𝐡 𝐊𝐞𝐥𝐥𝐞𝐫-𝐊𝐫𝐚𝐰𝐜𝐳𝐲𝐤, a kim on jest? "Ekspert" od Lema, pedofil, "prowokuje", wymyśla dziesiątki pseudonimów udaje antysemitę sam będąc żydem z NKWD-wskich żydów. Jego niektóre "nicki" to m.in.: 𝐀𝐠𝐧𝐢𝐞𝐬𝐳𝐤𝐚, 𝐉𝐏𝐈𝐈𝐈, 𝐨𝐟𝐢𝐜𝐞𝐫 𝐋𝐖𝐏 (co za żart? żyd-pedał "oficer"), 𝐃𝐚𝐫𝐢𝐚_𝐃𝐚𝐧𝐢𝐥𝐜𝐳𝐲𝐤,... Jak pisał o sobie, cyt.:"Nie tylko lubię źeńskie "nicki", ale i lubię się ubierać jak Rafalala - w zaciszu domowym."- Jest tak przewidywalny jak spłuczka u mnie domu, jest jak goowna w dworcowych WC - niespłukiwalny.
aspiring educationalist2019.12.3 19:14
Leszku! Naprawdę donosiłeś esbecji?
Janek2019.12.3 16:46
Polska wschodnia polityka ograniczyła się do wyścigu w uznawaniu niepodległości państw powstających z rozpadu ZSRR, i na tym się zakończyła. Zmarnowany czas. Brak pomysłu na te kraje i zmarnowany potencjał Polaków, co im się zostało za kordonem, bo ciągle wierzyli, że Polska wróci w swoje granice. Jak mawiają Czesi, "to se ne vrati pane Havranek" :)
Agnieszka2019.12.3 16:45
Czyli USA ma ochotę na interesy w Białorusi - choćby nieruchomości po żydowskim mieniu bez-spadkowym, który uzależniony od zachodu kraj będzie musiał oddać złodziejom z żydowskiej i wszelkiej gangsterki - ale nie wie co na to Rosja, więc jak zawsze mamy łba nadstawić, by jak zawsze - sprawdzonym na Ukrainie zwyczajem - wszystkim tam drogę do interesów utorować i od wszystkich potem w d... oberwać i być uważanym przez mieszkańców za najgorszego wroga, który za ich zbrodnie ma przepraszać. "Dzięki" za rady.
Polexit2019.12.3 16:19
Zdecydowanie jestem za zbliżeniem się z Białorusią! Znam doskonale Białoruś, bo corocznie od wielu lat spędzam tam 4 - 6 tygodni. Piękne drogi (tanie paliwo), niezwykle przyjaźni ludzie, markety, w których nie oszukują (jednakowe ceny na towarze i w kasie! - w Polsce rzadko zdarza się) i wiele innych pozytywnych argumentów! Jeszcze: bezpieczeństwo! Służby celne i graniczne w przeciwieństwie do polskich są przyjazne, rzetelne i uczciwe!
Agnieszka2019.12.3 16:56
To jak ich lubisz, to czego chcesz im zniszczyć ten błogostan i oddać pod zarząd żydo-amerykańskiej gangsterki, co każe im wszystko sobie oddać, szantażując czym się da? Niech sobie szczęśliwie żyją bez robactwa, które im z zachodu do pasożytowania możemy nanieść. Skoro po tylu latach podobno niepodległego od Rosji państwa sami sobie poradzić z tym nie możemy, to okrucieństwem jest zarzucać tym tego biednego, osłabionego rosyjską niewolą kraju.
Mirek2019.12.3 16:19
Diagnoza postawiona przez Amerykanów względem Białorusi jest jak najbardziej słuszna . Białoruś to nie Jugosławia i pomiędzy tymi krajami nie wolno stawiac znaku równości . Jak na razie Łukaszenka zręcznie lawiruje ale jak długo jeszcze . Dlatego uważam że Polska i Stany Zjednoczone powinny wesprzeć Białoruś z obecnym prezydentem Łukaszenką zamiast droczyć się o szczegóły .
yogi2019.12.3 16:00
O tym wszystkim cały czas mówi JK Mikke
Pisowiec2019.12.3 16:03
Mikke to ruska onuca to już każdy wie!! Świadomy albo nieświadomy agent wpływu Kremla!!! Won za Don z nim!
Pisowiec2019.12.3 15:49
Białoruś to Rosja!!!! Gnębią naszych rodaków, daleko od standardów demokratycznych są!!! Za Bugiem to tylko Ukrainę trzeba wspierać!!! Oni jedni powiedzieli Moskwie NIE!!!! Białoruś to ruskie pachołki są, a takim my mówimy NIE!!! Komuchy won za Don paszli won do swoich!!! Polska to UE i NATO a nie onuce ruskie!!! Paszli won z tymi radami!!!
Janek2019.12.3 16:36
@Pisowiec, a ty z ukraińskiego SBU propagandzista, żydokomuna stepowa? "Polska to UE i NATO", śmiszno i straszno?
hrabia Potocki2019.12.3 15:42
zgadzam sie z ta opinia , powinnismy scislej wspolpracowac z Bialorusia,abslutnie jest to konieczne, zaczac inwestowac i wspierac ja pod rzadami nawet Lukaszenki , niech sie rozwija i niech rozwija sie przyjazn miedzy naszymi bratnimi narodami, to zawsze sie oplaci, pozdrawiam
obserwator2019.12.3 15:26
Najlepsza rada to - nie sluchac dzisiejszych skorumpowanych fundacji czy think-tankow
robaczek2019.12.3 15:15
no ja to???? przeciez nasze dyplomatolki wszystko ogarna USa sie juz zaczyna na nas wypinac ;] Orban nam zalatwi chody w Rosji hahahha pięknie tutaj!!! tak nie za mądrze, nie za trudno!!! w sam raz dla patusków katolickich ;] tzw. KATO-PATO MEN prawda?
jk2019.12.3 15:22
Degeneratywna szujo, wypnij się sam na siebie i się wyliż pomiędzy
think-tank ma racje-ale to nie realne2019.12.3 15:13
Łukaszenka mówiąc wulgarnie daje doopy Putinowi, ale chce żeby EU za to mu płaciło. Nie ma nadziei na przeciągnięcie Białorusi do Europy. Jest zrusyfikowana, zresztą Białoruś to sztuczny twór Stalina.
jk2019.12.3 15:18
Lecz się zgniłku, nie jest zrusyfikowana. Młode pokolenie szczególnie zdecydowanie mówi Rosji NIE.
think-tank ma racje-ale to nierealne2019.12.3 15:28
Niech się ciebie imbecylku zapytam, ile ty z "młodego pokolenia" znasz? I gratuluje znajomości jęz. Najjaśniejszej? Nie ma takiego "narodu" jak bialoruski.
T.2019.12.3 15:06
Polska siedzi tyłkiem na dwóch stołkach, i musi tak sprytnie balansować żeby nie spaść z żadnego. Już dawno powinniśmy się dogadać z Białorusią i Rosją. Jedną ręką trzymać się blisko NATO, do Rosji i Białorusi puszczać przyjacielskie oczko i uśmiechać się, wypić razem po kielichu, a w drugiej mieć odbezpieczoną broń w razie gdyby jednak Rosja postanowiła nam jedno oko wybić a wódka nie była dostatecznie zimna. Rosja była jest i będzie i trzeba się zawsze umieć z nią dogadać, i żadne szczekanie zacietrzewionych pisiorków tego nie zmieni.
kibice2019.12.3 15:17
onuca 3 sort
T.2019.12.3 15:33
Dziękuje w ustach niedouczonego pisiora dekownika brzmi to jak komplement. Niemalże tak jak homoś wyzywający mnie od homofobów.
Kubiak2019.12.3 17:25
Ani jednym ani drugim nie wystarczy aby sie uśmiechać i wypić po kielichu. Wpływy polityczne muszą się szybko przełożyć na korzyści gospodarcze czy militarne. Np załatwienie kupowania swojego uzbrojenia czy gazu. Wpływy w spółkach i ułatwienia działalności gospodarczej dla wskazanych podmiotów. Kiedyś kupowaliśmy gaz od Rosji teraz już sporo od USA. Uzbrojenie podobnie.
rebeliant2019.12.3 15:03
A mój Think-tank mówi, aby każdy naród należący do cywilizacji białego człowieka był ze sobą dogadany. Toczenie teraz wojen między nami to jest właśnie ten kąsek, na który czekają wszelkie wrogie nam rasistowskie cywilizacje. dodam, że sunnicka Turcja tez właśnie na to czeka. Tyranstany Azji na to właśnie czekają. Musimy zdać sobie sprawę, że lepiej jest żyć o misce kaszy gryczanej i odeprzeć napór tych cywilizacji niż dać się wpędzić w wojnę, w której nie będzie wygranych, lecz trumf i sukces naszych wrogów. Kluczowym tutaj jest odrzucenie używek i wzmożony kontakt z rzeczywistością, do którego prowadzi dająca realne owoce praca.
PP2019.12.3 15:02
Co na ten temat sądzi Pan Targalski ? Ponieważ chcielibyśmy przeczytać też opinię najlepszego polskiego specjalisty w tej.
POPO2019.12.3 14:58
Jamestown Foundation ma rację. Wschodnia granica Europy powinna przebiegać koło Smoleńska.
Otto2019.12.3 14:48
"Radzi"? Chyba nakazuje, dobre to, że pisraelici sluchaja usraela więc blizsze kontakty z Białorusią wyjda Polsce na dobre no chyba, że zmieni się madrość etapu i usrael i ue znowu za jakiś czas beda szczekac na Łukaszenke:)
oficer LWP2019.12.3 15:00
Stęskniłem się za tobą "Otto", wpadnij wieczorem, koniecznie w tych majtkach co w sobotę.
kapral2019.12.4 2:26
Nie bądź śmieszny przecież pałkę to ty nie myjesz. To cie Otto rzucił.
oficer LWP2019.12.3 15:27
gumki weź truskawkowe i bananowe