Terlikowski: Równy status nie dla małżeństw i nienarodzonych - zdjęcie
02.12.11, 10:50

Terlikowski: Równy status nie dla małżeństw i nienarodzonych

20

- Jestem za związkami partnerskimi, bo uważam, że każda forma wspólnego życia ludzi powinna być wspierana - mówiła „Gazecie Wyborczej” Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, nowa pełnomocniczką rządu ds. równego traktowania. Niestety dziennikarze nie zapytali pani rzecznik, co z wielożeństwem, czy poliamorią, tak zachwalaną przez „Krytykę Polityczną”. Nie jest też jasne, czy pani rzecznik popiera związki platońskie, dorosłych mężczyzn z dorastającymi chłopcami, które też przecież są związkami międzyludzkimi. Jedno jest jednak pewne. Pani rzecznik zrobi wszystko, by homoseksualiści i ludzie żyjący na kocią łapę otrzymali uprawnienia, które dotąd miały małżeństwa. I już tylko ta zapowiedź pokazuje, że sprawiedliwość nie ma dla niej znaczenia.

 

Absolutnie fundamentalna zasada sprawiedliwości zakłada bowiem, że nie wolno przyznawać tych samych uprawnień osobom, które nie spełniaj tych samych obowiązków. Małżonkowie otrzymują – trzeba powiedzieć, że nieliczne – uprawnienia właśnie dlatego, że zobowiązują się do stworzenia trwałego związku i zrodzenia i wychowania dzieci. Ludzie żyjący na kocią łapę sami odrzucają zobowiązanie do trwałości, a pary homoseksualne nie mogą zrodzić i wychować dzieci. Przyznanie im zatem uprawnień, jakie mają małżeństwa, oznaczałoby prawną dyskryminację małżeństw. I trzeba to powiedzieć zupełnie jasno. Jeśli zatem rzecznik do spraw równego traktowania wykłada takie opinie, to w istocie opowiada się za nierównym traktowaniem ludzi, i uznaje, że homoseksualiści i ludzie w wolnych związkach są lepsi od małżeństw.

 

Kozłowska-Rajewicz dodaje także, że zrobi wszystko, by w Polsce można było mordować więcej dzieci. Ustawy zmienić nie może, ale obiecuje, że zajmie się tym, żeby ją egzekwowano. I niestety nie chodzi o to, by zamykać w więzieniach lekarzy, którzy zabijają dzieci, ani o to, by policja zaczęła w końcu zamykać nielegalne kliniki aborcyjne, ale o to, by tak poszerzać istniejące prawo, by można było w jego imię zabić jeszcze więcej dzieci. Słowem równy status należy się silniejszym, a słabsi niech spływają do kanalizacji. Taką mamy panią rzecznik.

 

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze (20):

anonim2011.12.2 11:13
<p>@Piogal - swoim bełkotliwym komentarzem dowodzisz, ze nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Ale nie martw się, tego można się nauczyć...</p>
anonim2011.12.2 11:48
<p>Związki partnerskie nie mogą mieć uprawnień małżeństw, bo nie są małżeństwami. Proste i logiczne. Nie wiem nad czym tu jeszcze deliberować?</p>
anonim2011.12.2 11:51
<p>Przeciez to oczywiste : dzieci nienarodzone nie są przestępcami, to nie muszą być chronione.</p> <p>Tak logika lewackiej p&oacute;łkuli.</p>
anonim2011.12.2 12:04
<p>O związkach partnerskich pisałem już : http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/zmuszanie_do_milosci_czyli_piec_powodow_przeciw_zwiazkom_partnerskim._27402</p> <p>Buszujący: proszę odpowiedz mi na pytanie: W czym gorsza jest moja mama i moja siostra /obie samotne, mama trochę niedołężna 75 lat/ kt&oacute;re mieszkają razem od pary homo ? bo ustawa o związkach partnerskich /pośrednio/ oraz to co piszesz m&oacute;wi, że są gorsze. Ja chciałbym się dowiedzieć w czym ?</p>
anonim2011.12.2 12:05
<p>@Ulaa Ja nie czytam \"Gaz Wyb\" to jak mam \"nią\" m&oacute;wić? Jestem wszyscy czy się nie zawieram w tym zbiorze.</p>
anonim2011.12.2 12:11
<p>@Cardassians daj spok&oacute;j ,bo oczy bolą czytać.</p>
anonim2011.12.2 12:11
<p>@Cardassians: Bezpłodność czy stan menopauzy wynika z ograniczenia funkcji organizmu a nie z natury bezpłodności co ma miejsce w związkach jednopłciowych.</p>
anonim2011.12.2 12:28
<p>@Cardassians: Wbrew pozorom ma znaczenie, bo nie można zr&oacute;wnać związk&oacute;w, kt&oacute;re z natury rzeczy nie mogą być płodne (ta sama płeć) ze związkami, kt&oacute;re wg natury są płodne, ale z r&oacute;żnych przyczyn od nich niezależnych ta płodność została zablokowana.</p>
anonim2011.12.2 12:37
<p>@ Cardassians nie znajduję u Ciebie żadnych argument&oacute;w na kt&oacute;re trzeba by było użyć kontrargument&oacute;w , przepraszam. Rozmowa z Tobą jest jak walenie grochem o ścianę .Ostrzegam innych bo to czas stracony. Ani przyjemności w formie ani polemiki z treścią.</p>
anonim2011.12.2 12:37
<p>Cardassians : to są ludzie chorzy może troszkę empatii dla chorych , co ? bo bezpłodność jest chorobą /wpisaną na listę/ a nienawiść do dzieci zdaje się, że też.</p> <p>Ale proszę odpowiedz na moje pytanie bo podobieństwa w moim przypadku są znacznie większe, jesteś na tyle inteligentny, że wymieniać nie muszę. Jeszcze jedno opieka dziecka nad niedołężnym rodzicem to sytuacja bardzo częsta. Połaczenie o kt&oacute;rym m&oacute;wisz to rzecz sporadyczna. Niepor&oacute;wnywalna.</p>
anonim2011.12.2 12:43
<p>@Cardassians: Dlatego, że dwoje os&oacute;b wchodząc w związek małżeński, zakładają że będą rodzić dzieci, a w związkach jednopłciowych takiego założenia nie można postawić. To, że z r&oacute;żnych losowych przyczyn nie mogą mieć dzieci to już inna sprawa. Analogicznie to że ktoś zachoruje i nie przyjdzie do pracy, to należy go zwolnić, albo obciąć premię?</p>
anonim2011.12.2 12:54
<p>@ Ulaa dzięki rozumiem , niemniej nie czytam nawet nagł&oacute;wk&oacute;w , ot wyparłam tę gazetę ze świadomości i brak mi czasu. Zgadzam się&nbsp; tobą czytając r&oacute;żne opinie i widząc naszych komunist&oacute;w kt&oacute;rzy tłumnie adorują Plikota żeby być na fali to dochodze do wniosku ,że chodzi tylko o władzę i pieniądze ,a nie żadnego człowieka.</p>
anonim2011.12.2 12:56
<p>Pampeluna - mylisz się.</p> <p>Cardassians - nie mogą się wsp&oacute;lnie rozliczać.&nbsp; Więc są gorsze powiedz mi dlaczego?</p> <p>Czy to nie jest dyskryminacja ?</p>
anonim2011.12.2 13:21
<p>R&oacute;wność kt&oacute;rą chcą wprowadzać ma poziom r&oacute;wności - Dziwka=Prostytutka=Kurtyzana.</p>
anonim2011.12.2 13:38
<p>Lolejszon ja bym dodał jeszcze = żona. Od razu z takim r&oacute;wnaniem się nie zgadzam.</p> <p>Cardassians : nie odpowiadasz na moje pytanie a było wcześniej. Oczywiście ja powiem, że małżeństwo w tradycji i przytłaczającej większości przypadk&oacute;w przedłuża trwanie społeczeństwa i dlatego otrzymuje przywileje/przynajmniej takie jest założenie/ Ty powołasz się na swoją kuzynkę i jej męża.</p> <p>Tak naprawdę w całej awanturze o związki partnerskie chodzi o afirmację dla związk&oacute;w homoseksualnych. I ma prowadzić do tego co już jest w kilku krajach zachodniej Europy. O homoseksualistach wolno dobrze albo wcale.&nbsp; Zresztą pisałem we wpisie kt&oacute;rego link podałem.</p> <p>Muszę iść do pracy. Żegnam.</p>
anonim2011.12.2 14:39
<p>@ Buszujący 89. Homoseksualiści i lesbijki to raczej wpadki nie zalicza, no chyba, że HIV.</p>
anonim2011.12.2 15:38
<p>Homoseksualizm jest uleczalny w srednio 2/3 przypadkow, za pomoca psychoterapii.</p> <p>Skoro jest uleczalny,to jest choroba/dewiacja. Te 2/3 przypadkow nabylo homoseksualizm w dziecinstwie. Tzn,ze ich dzieci moga ten homoseksualizm od nich przejac.&nbsp;</p> <p>Odpowiednio zdeterminowani do ojcostwa i \"malzenstwa\" homoseksualisci moga zalozyc spolke cywilna o takiej nazwie i poniewaz sa zdrowi fizycznie i plodni,moga splodzic dzieci z wynajetymi matkami,zdobywajac prawa rodzicielskie w sposob naturalny i takie dzieci wychowywac. Tworzenie dodatkowych przepisow to normujacych i dyskryminujacych malzenstwa klasyczne bezplodne,ubiegajace sie o adopcje jest niepotrzebne,a wrecz niedopuszczalne ze wzgledu przede wszystkim na lamanie praw czlowieka,w tym wypadku dzieci,do normalnego rozwoju.</p> <p>&nbsp;</p> <p>To calkowicie konczy jakakolwiek dyskusje na temat malzenstw homoseksualnych na poziomie racjonalnym.</p> <p>Reszta to propagandowy belkot.</p>
anonim2011.12.2 15:43
<p> <p>@Cardassians</p> <p>Przed małżeństwem cywilnym nikt tego nie sprawdza, bo jest to sztuczna, przegniła instytucja. Nie powinno się nazywać związk&oacute;w cywilnych małżeństwami. Legalizowanie małżeństwa przed urzędnikiem jest nieuprawnionym wejściem z buciorami w moje prywatne życie i nie życzę sobie tego. To mentalność protestancka i ub&oacute;stwianie państwa.</p> <p>Co innego w małżeństwie kościelnym. Tam małżonkowie zobowiązują się do otwartości na płodność.</p> </p>
anonim2011.12.2 17:16
<p> \"color: #000000; : Verdana, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 12px; background-image: initial; background-attachment: initial; background-origin: initial; background-clip: initial; background-color: #ffffff; margin: 8px;\"> <p>Patrzac na dyskusje nasuwa mi sie kilka spostrzezen. Otoz Piogal nie rozumie definicji slowa &uml;przywilej&uml; w kontekscie sprawiedliwosci. Przywilej jak sama nazwa wskazuje nie przysluguje ogolowi (tak, jak prawa) ale wybranej grupie, ktora spelnia kryteria otrzymania przywileju. Mowienie, iz nie ma sprawiedliwosci gdyz jedna grupa ma wieksze przywileje od innych jest w tym kontekscie niedorzecznoscia. Przywileje nie sa przyznawane uznaniowo ale wg. pewnej logiki. W przypadku malzenstwa (zwiazku kobiety i mezczyzny) ta logika jest splodzenie i wychowanie potomstwa (co pociaga za soba odpowiednie koszta dla malzenstwa a jednoczesnie korzysci dla spoleczenstwa). I widze, ze z tym punktem widzenia zgadza sie wiekszosc racjonalnych dyskutantow. Problem w zawezenie przywijlejow do malzenstw, ktore w istocie zamierzaja posiadac lub posiadaja dzieci. Oczywiscie logika nakazuje wykluczyc z przywilejow te, ktore deklaruja ze nie chca lub z jakis przyczyn nie moga miec dzieci. Chcialbym jednak zwrocic uwage, ze taka deklaracja wg. obowiazujacego prawa jest dobrowolna a informacja o bezplodnosci ktoregos z wspolmalzonkow jest tzw. dana wrazliwa, ktorej zdobycie i przetwarzanie jest rowniez ograniczone przez prawo. Pod zadnym pozorem nie ma natomiast logiki w przyznawaniu przywilejow malzenskich zwiazkom jednoplciowym, ktore nie rozmnazaja sie z przyczyn oczywistych. Proponuje zatem skupic wysilki na ulepszaniu prawa a nie jego dalszemu psuciu z uwagi na rzekome &uml;poszkodowanie&uml; homoseksualistow. Mam nadzieje, ze to wyczerpuje temat.</p> </p>
anonim2011.12.3 13:12
<p>Tak jest Panie Profesorze :D</p>