Terlikowska: To przez aborcje kobiety umierają na raka piersi! - zdjęcie
04.04.16, 09:33

Terlikowska: To przez aborcje kobiety umierają na raka piersi!

29

Każdy, kto sprzeciwił się masowemu szczepieniu dziewczynek przeciwko wirusowi HPV, został okrzyknięty barbarzyńcą, który zgadza się na to, by kobiety umierały na raka szyjki macicy. Na nic tłumaczenia, wyjaśnienia, że na razie o szczepionce wiadomo niewiele, że nie wiadomo, jaką ona da ochronę, kiedy dziś zaszczepione dziewczęta będą w 30. czy 40. roku życia. Na nic tłumaczenie, jak ważna jest w profilaktyce tego nowotworu cytologia. Żadne argumenty nie docierały. Najgłośniej za potrzebą szczepionki krzyczały te same środowiska, które dziś tak bardzo walczą o prawo kobiet do aborcji – najlepiej na żądanie. Szkoda, że są one tak bardzo krótkowzroczne, że nie zauważają innego związku – między aborcją a rakiem piersi. W ostatnich latach pojawiło się sporo badań potwierdzających tę zależność: „Związek aborcji z nowotworem piersi (w skrócie określany mianem ABC Link-Abortion-Brest Cancer link) nie powinien być ignorowany, ponieważ został udowodniony w około pięćdziesięciu badaniach naukowych i w metaanalizach. Wśród autorów tych badań szczególnie chcę wymienić Angelę Lanfranchi pracującą w New Jersey, która jest chirurgiem specjalizującym się w walce z rakiem piersi. Zapadalność na tę chorobę w Stanach Zjednoczonych wciąż wzrasta od momentu legalizacji aborcji w USA” – pisze Benedetta Foa w książce „Imię cierpienia”.

Z kolei Joel Brind, docent endokrynologii i biologii Uniwersytetu w Nowym Jorku, w pracy The Abortion – Brest Cancer connection,  podaje dane, z których wynika, że od 1973 roku (moment legalizacji aborcji w USA) aborcja stała się przyczyną co najmniej trzystu tysięcy zachorowań na nowotwór, które skończyły się śmiercią pacjentek.

Badania Amerykanów potwierdzili chińscy naukowcy: „Metaanaliza, przeprowadzona przez chińskich naukowców i opublikowana na łamach magazynu „Cancer Causes and Control”, potwierdziła, że po dokonaniu aborcji ryzyko raka piersi wzrasta o 44%. Okazało się także, że ryzyko to rośnie proporcjonalnie do liczby kolejnych zabiegów – po dwóch zwiększa się o 76%, a po trzech o 89%”. Chińskie media informowały także o badaniu, z którego wynika, że w ostatnim dziesięcioleciu sło ryzyko raka piersi wśród Chinek w średnim wieku zamieszkujących miasta wzrosło o 20-30%. . Dane te cytuję za portalem jak najbardziej walczącym o prawo do zabijania dzieci, czyli NaTemat.

Od Stanów Zjednoczonych po Chiny widać jak na dłoni związek aborcji z rakiem piersi. Jeśli ktoś myśli, że w Polsce jest inaczej, to się myli. „Rak piersi jest jedną z najczęściej występujących chorób nowotworowych. W Polsce rak piersi rozpoznawany jest najczęściej u kobiet w wieku 50–69 lat. Rośnie jednak liczba przypadków diagnozowanych u kobiet młodszych. U kobiet w wieku 20-49 lat zachorowalność na raka piersi wzrosła prawie 2-krotnie w ciągu ostatnich 30 lat. Oznacza to, że rak piersi coraz częściej dotyka kobiet w pełni aktywnych w życiu zawodowym, rodzinnym i społecznym” – to wnioski z raportu „Rak piersi w Polsce. Leczenie to inwestycja”. I choć nie każda kobieta, u której zdiagnozowano nowotwór, ma za sobą aborcję, to dane te niepokoją. Tym bardziej, że w grupie, w której jest najwięcej przypadków tego nowotworu, są kobiety, których młodość i czas rozrodczy przypadały na lata, kiedy w naszym kraju legalne byłe usuwanie ciąży. Jak podaje Krajowy Rejestr Nowotworów w Polsce co piąta kobieta ze zdiagnozowanym nowotworem złośliwym cierpi na raka piersi. Rak piersi to także jedna z głównych przyczyn zgonu polskich kobiet. Po raku płuc to druga przyczyna śmierci z powodu nowotworów.  

Przywoływana już dr Lanfranchi w 2010 roku została uznana za najlepszego lekarza leczącego raka piersi w Nowym Jorku. W artykule opublikowanym w piśmie „Linacre Quarterly” wyjaśniła, w jaki sposób zwiększa się ryzyko wystąpienia raka piersi po aborcji. Aborcja hamuje naturalne procesy fizjologiczne, dokonujące się w piersiach podczas całego okresu ciąży. Gdy dochodzi do poczęcia, produkowana jest gonadotropina, która odpowiada za wzrost poziomu estrogenu i progesteronu. W rezultacie dochodzi do podwojenia ilości tkanek piersi typu 1 i 2, w których może rozwijać się rak. Po 20. tygodniu ciąży pojawia się kolejny hormon odpowiedzialny za produkcję mleka. Zdaniem prof. Lanfranchi, dopiero po 32. tygodniu ciąży zmniejsza się ryzyko zachorowania na raka piersi, kiedy dojrzałe są tkanki typu 4, które hamują rozrost komórek rakowych. Dokonanie aborcji przed 32. tygodniem jest bardzo ryzykowane. Pod koniec ciąży 85. proc. tkanek piersi jest odpornych na raka. Warto przy okazji odnotować, że wpływu na zwiększenie ryzyka raka piersi nie ma samoistne poronienie, ponieważ jest ono na ogół wynikiem zbyt niskiego poziomu hormonów: estrogenu i progesteronu. 

Szkoda więc, że zwolennicy praw kobiet, tak łatwo szafują zdrowiem i życiem tych, o prawa których rzekomo walczą. Ich logika jest doprawdy porażająca. Badania prowadzone w różnych krajach nie pozostawiają wątpliwości. Aborcja zwiększa ryzyko raka piersi i to kilkukrotnie. I kto tu jest barbarzyńcą, którego celem jest torturowanie kobiet? Ci, którzy fundują im takie nowotwory w imię walki o „prawa kobiet”.

Małgorzata Terlikowska

Komentarze (29):

anonim2016.04.4 9:37
A gdzieś tu u was czytałem że lekarstwem na raka jest koszerne żarcie i czosnek a przykładem są żydzi, którzy nie chorują lub chorują w znikomym stopniu.
anonim2016.04.4 9:43
„Linacre Quarterly -rzeczywiście obiektywny periodyk
anonim2016.04.4 9:46
Ależ WSZYSTKIE 'argumenty' piewców aborcji są kłamliwe... To tylko kłamstwa podsuwane gawiedzi Chodzi o to samo co i na początku: aby tępić 'podludzi' Geneza skrobanek jest w 99% rasistowska Rasistowskie bydło reklamuje aborcję wśród oczadziałych od propagandy 'murzynów' i 'białych murzynów' bo się ich/nas brzydzi. To jak rozpijanie Wodą Ognistą Indian aby ich zepchnąć do rezerwatów.
anonim2016.04.4 9:48
trzeba rozesłać ten artykuł do wszystkich posłów z Nowoczesnej, PO, PSL , którzy tak zajadle walczą o zabijanie dzieci...
anonim2016.04.4 9:52
Bardzo ciekawy artykuł Pani Małgosiu. Nie wiedziałam o tej zależności, dziękuję za poszerzenie horyzontów :) Ostatnio pewna osoba zapytała mnie, dlaczego księża mają decydować o życiu wielu kobiet, zaglądając w ich macice... A ja wtedy zapytałam: "A jaki Ty miałeś wpływ na to, że zostałeś poczęty?" Usłyszałam: "No... żaden...". "To dlaczego chcesz mieć wpływ na to, które dziecko się urodzi, a które nie? Czy nie uważasz, że każde dziecko ma taką samą szanse do życia jak Ty?" Osoba ta zamilkła... a po chwili odpowiedziała: "I znowu Ci wyprali mózg w tym kościele?". To teraz ja pytam. Czy Ci krzyczący lewacy wezmą na siebie odpowiedzialność za te wszystkie chore kobiety?
anonim2016.04.4 9:52
Rozsyłanie arta jest bezcelowe, bo adresatom (tym decyzyjnym) to czy baby pomrą na raka wisi poniżej dolnych zawiasów... To się może nawet im podobać. Chodzi tylko i wyłącznie aby siać śmierć wśród 'podludzi', aby ich zdemoralizować i tępić.
anonim2016.04.4 9:58
Jest jeszcze jedna sprawa o której WSZYSCY milczą. Jeśli 'aborcja' jest 'lega;na, to jak sądzę* WIĘKSZOŚĆ 'zabiegów' jest robiona babkom ZMUSZONYM przez 'konkubentów' do tego kroku. Babka dostaje wpizd i mimo płaczu MUSI się wyskrobać. jakoś NIKT nie dba o ochronę kobiet zmuszonych przemocą, biciem do tego kroku. Zakaz aborcji, taki na serio zakaz, chroni właśnie je przed strasznym dramatem. Dlaczego 'prawo' tysiąca kobiet do 'pozbycia' się 'problemu' ma być ważniejsze od uchronienia tysiąca przed zmuszeniem ich do zamordowania dziecka za co płacą straszną cenę? *większość, bodaj 3/4 związków damsko-męskich po aborcji się rozpada w relatywnie krótkim czasie. Odsetek występowania syndromu postaborcyjnego też jest poszlaką.
anonim2016.04.4 9:59
@Zerro Czyżby za dużo Wody Ognistej? Zostaw ją lepiej Indianom.
anonim2016.04.4 10:03
agagogogo lepiej sobie sprawdź kto to była Margaret Sanger albo cokolwiek się dokształć potem farmazoń jak potłuczona
anonim2016.04.4 10:35
Warto też podnieść jak znaczny wpływ na raka piersi ma emancypacja kobiet. Od momentu wprowadzenia prawa wyborczego dla kobiet zachorowalność na raka piersi wzrosła kilkukrotnie. Co prawda nikt nie przeprowadził badań pod kątem czy wszystkie chore brały udział w głosowaniach, jednak liczby mówią same za siebie.
anonim2016.04.4 10:41
Ależ Janie, masz rację przecież 'emancypacja' oznacza tak naprawdę zasuwanie w pracy, często w przemyśle przy chemikaliach, żarcie pigułek hormonalnych (babka wyemancypowana MUSI być zawsze gotowa na pstryknięcie palcami do nadstawienia futerka). Za emancypacją idzie 'wyzwolenie' kobiet spod kurateli Ojca i Męża, czyli poddanie je kurateli Władzy i Koncernów - teraz kobiety są wzorowymi konsumentkami produktów Wielkiego Przemysłu. Są sobą czyli pija pepsi. Emancypacja to fatamorgana. To kajdany schowane w różowym futerku.
anonim2016.04.4 10:52
@Zerro - Cóż może moja aluzja była zbyt subtelna. Wg mnie prawo do aborcji ma taki sam wpływ na raka piersi jak prawo kobiet do głosowania
anonim2016.04.4 10:55
Może pani Małgosia otworzy gabinet lekarski i te swoje dyrdymały będzie wciskać indywidualnie
anonim2016.04.4 10:59
Janie Twoja aluzja była nie tyle 'subtelna' co głupia. Stąd moje szyderstwo. BTW ty nie sądzisz, że związku nie ma, co chciałbyś aby go nie było. Kliniczny przykład samo-zakłamania.
anonim2016.04.4 11:32
Niestety, ale to prawda (nie tylko co do przyczyna raka piersi!). Badania chińskich kobiet , chorych na raka piersi, macicy, jajników itd. są porażające: wykazano ścisłą zależność tych nowotworów od ilości aborcji u poszczególnych kobiet oraz przekrojowo co do środowisk. Materiały były przygotowane na międzynarodową konferencje (w Seulu?) i zostały zablokowane przez organizatorów. Zostały opublikowane w Stanach Zjednoczonych.
anonim2016.04.4 11:57
A od picia herbaty się umiera...
anonim2016.04.4 11:58
A wystarczy wygooglować: Major medical organizations which have analyzed data on abortion and breast cancer have uniformly concluded that abortion does not cause breast cancer. These organizations include the World Health Organization, the U.S. National Cancer Institute, the American Cancer Society, the American Congress of Obstetricians and Gynecologists, the Royal College of Obstetricians and Gynaecologists, the German Cancer Research Center, and the Canadian Cancer Society. The World Health Organization concluded in 2012 that "sound epidemiological data show no increased risk of breast cancer for women following spontaneous or induced abortion", updating their earlier finding that "induced abortion does not increase breast cancer risk". The American Cancer Society concluded: "At this time, the scientific evidence does not support the notion that abortion of any kind raises the risk of breast cancer or any other type of cancer." The U.S. National Cancer Institute, which is part of the National Institutes of Health,found that "induced abortion is not associated with an increase in breast cancer risk", assigning this conclusion the strongest possible evidence rating. The American Congress of Obstetricians and Gynecologists found that "early studies of the relationship between prior induced abortion and breast cancer risk were methodologically flawed. More rigorous recent studies demonstrate no causal relationship between induced abortion and a subsequent increase in breast cancer risk." The Royal College of Obstetricians and Gynaecologists reviewed the medical literature and concluded that "there is no established link between induced abortion or miscarriage and development of breast cancer." The College recommended in its official clinical practice guidelines that "Women should be informed that induced abortion is not associated with an increase in breast cancer risk." The German Cancer Research Center concluded in 2013 that abortion and miscarriage pose no risk of breast cancer. The Canadian Cancer Society stated in 2013: "The body of scientific evidence does not support an association between abortion and increased breast cancer risk."
anonim2016.04.4 12:11
Okej... oczywiste jest, że Ośrodki propagandy, czyli większość 'pism lekarskich' będzie kłamać, oszukiwać i łgać na polecenie Władzy I Koncernów. A że Władze i Moce popierają aborcje podludzi to będą wybielać ile wlezie.
anonim2016.04.4 14:49
@Zerro: jasne. A dalej to tylko chemtrails, UFO chipy, NWO i joga :-D
anonim2016.04.4 15:18
@Walret i Reptilianie. Nie rozumiem, dlaczego antyaborcjonistom nie wystarczy po prostu argument ochrony życia poczętego. Ok, kumam, uważają, że po zapłodnieniu mamy już do czynienia z nową duszą. Nie mnie wnikać, ja w duszę nie wierzę w ogóle. Po co im jakieś medyczne pseudo-fakty i rozpaczliwe próby uściślenia własnych poglądów? Za mało wiary?
anonim2016.04.4 15:20
...i ludzie-jaszczury, nie zapominajmy o naszych prawdziwych władcach.
anonim2016.04.4 15:22
@mimosky Ach, byłeś szybszy ;)
anonim2016.04.4 16:35
Mordowanie swoich dzieci może i ma wpływ na zwiększenie się raka u matek, ale to nie jest głównym problemem, bo jest nim kwestia: czy społeczeństwu wolno zaakceptować prawo pozwalające zabić bezbronnego, niewinnego człowieka, osobnika własnego gatunku, na jakimkolwiek etapie rozwoju.
anonim2016.04.4 18:27
"To przez aborcje kobiety umierają na raka piersi!" A nie przez wolę Boga?
anonim2016.04.4 18:39
@Jack_Holborn®, ja naprawdę nie życzę tobie ani twojej małżonce możliwości stanięcia przed wyborem: "ja albo chore dziecko"... Czy ty i tobie podobni narzucający/wymuszający swoją wolę TO ROZUMIECIE? Nie obchodzi mnie w co wierzysz i co obiecane ci jest w niebie, na dobrą sprawę gówno mnie obchodzi w co wierzysz. Nie narzucajcie swojego sposobu pojmowania świata wg własnych ideologii! Zostawcie to dla siebie we własnych świątyniach! Umartwiajcie się i wierzcie w stwórce na chmurce! ALe wara wam od reszty społeczeństwa!
anonim2016.04.5 7:30
A czy przypadkiem te same kobiety które chorują dzis na raka piersi nie były w wieku rozrodczym lub urodziły się/ zostały poczęte po wybuchu elektrowni w Czarnobylu? Są miliony kobiet które chciały lub chcą mieć dzieci, nigdy nie dokonywały aborcji i też zapadają na tę chorobę. Widzę jakieś próby logicznego rozumowania i łączenia faktów, ale może niekoniecznie tych które należy ze sobą łączyć.
anonim2016.04.5 11:00
Tylko nie zachoruj na raka piersi, Małgosiu, bo wiesz, o co będziemy Cię podejrzewać.
anonim2016.04.5 12:36
ależ walretcie, co do tzw chemitrailsów... ja w przeciwieństwie do półdebili postgimnazjalnych, od lat jestem smakoszem tzw 'techniki wojskowej'. Stąd doskonale wiem, że rozpylanie w warstwach atmosfery pyłów metalicznych to 'stara' technika zwiększająca możliwości strategicznych (i nie tylko) radarów pozahoryzontalnych... to się po prostu robi. Nowoczesne pociski balistyczne trzeba wykrywać naprawdę szybko. Podobnie rozprowadza się związki siarki - aby podnieść albedo ziemi i tym samy ją ochłodzić. Błąd ludzi od 'chemitrailsów' polega tylko na tym, że sądzą oni, że rozpylane trucizny trują ludność 'opylanych obszarów'. To nie jest prawda ponieważ pyły te opadają bardzo powoli (albo wcale). Za to idioci nie dostrzegający prawdy i pierdzielący debilizmy że to 'tylko smugi kondensacyjne a nie chemitrailsy' ośmieszają się gruntownie, jako że chemitrailsy to są absolutnie również smugi kondensacyjne, tyle że kondensacja zachodzi na sypanym pyle. Tak że sam okazałeś się semiinteligentem tylko. typowe dla Ofiar Reformy Gimnazjalnej. Kompletna atrofia logicznego rozumowania - skutek pałowania waszych łbów testami przez lata szkolne... to nie mogło nie zniszczyć IQ. Sory, ale
anonim2016.04.6 16:54
Czyli poronienia miałyby taki sam skutek. Trzeba większej dostępności do antykoncepcji i legalizacji sterylizacji kobiet.