Terlikowska: Lewackie wychowanie czy demoralizacja - zdjęcie
08.04.16, 16:16

Terlikowska: Lewackie wychowanie czy demoralizacja

8

Bohaterką reportażu zamieszczonego na stronach „Gazety Wyborczej” jest Agata Diduszko-Zyglewska. To publicystka „Krytyki Politycznej”, o której swego czasu było bardzo głośno, kiedy opisywała, jak niedobrzy lekarze nie chcieli wypisać jej recepty na antykoncepcję awaryjną. Teraz zaś kamera pokazuje, jak wraz ze swoimi dziećmi przygotowuje się do wyjścia na manifestację w sprawie tzw. wyboru kobiet. Obrazki dzieci szykujących flagi, przygotowujących się do wyjścia przeplatane są wypowiedziami p. Diduszko-Zyglewskiej. Z nich można się dowiedzieć, że są tacy, którzy twierdzą, że od momentu zapłodnią jest tzw. dziecko poczęte. Nie wiem, jaką wiedzę o prenatalnym rozwoju człowieka posiada lewicowa publicystka, ale wydaje się logiczne, że skoro doszło do poczęcia, czyli połączenia plemnika z komórką jajową, to mamy do czynienia z dzieckiem na najwcześniejszym etapie rozwoju. Dzieckiem poczętym. Z dzieckiem, a nie z bliżej niezidentyfikowaną istotą, która nie wiadomo kiedy zmienia się w dziecko (może dopiero w kanale rodnym, albo jeszcze później?). Na takim etapie kilka lat temu były także dzieci pani Diduszko-Zyglewskiej, które teraz idą z mamą walczyć o prawo do zabijania innych dzieci: „bo trzeba działać, bo to jest ważne” – przytacza publicystka słowa swojej córki. Nie wiem, na ile dzieci te są świadome, o co walczą ich rodzice, nie wiem, czy nie zadają sobie pytania o to, dlaczego akurat ja się urodziłem, a inne dzieci nie mogą. Lewicowe matki oczywiście szybko znajdują na to odpowiedź: „zarodek nie jest człowiekiem, kobieta jest człowiekiem, ergo może z nim zrobić, co jej się żywnie podoba”. Zatem można je bezkarnie zabijać. Oto lewacka logika, tylko dzieci żal.

Ta sama „Gazeta Wyborcza”, która z takim zaangażowaniem pokazywała dzieci na manifestacji proaborcyjnej, rozpętała straszną akcję, jak to na katechezie w Radomiu 11-letnie dzieci miały dowiedzieć się, czym jest aborcja (trudno dziś uciec od tego tematu, skoro od rana do wieczora jest on obecny w mediach). Katechetka opowiadała, jak ona wygląda. Poprosiła, żeby dzieci obejrzały w internecie "Niemy krzyk" i by porozmawiały z innymi nauczycielami, np. biologii, jak wygląda sprawa aborcji” – donosiła „GW” jedna z matek. „- Te dzieci mają po 11 lat. Dziewczynki nawet nie zaczęły jeszcze miesiączkować, a co dopiero mają wiedzieć o seksualności człowieka. Przejrzałam podstawę programową dla lekcji religii w podstawówce i nie ma tam słowa o takim temacie - denerwuje się inna mama. Rodzice relacjonują, że dzieci zapytane o to, co działo się na lekcji, o swoje odczucia, odwracają się i nie chcą rozmawiać, zamykają się w sobie. - Jedna z dziewczynek ma młodsze rodzeństwo. Ten przekaz zrozumiała w ten sposób, że ręce i nogi wyrywa się nie tylko płodom, ale też małym, żywym dzieciom. Pilnowała młodszej siostrzyczki w nocy, żeby rodzice nie zrobili jej krzywdy - mówi kobiet”.

Oto znów kolejny przykład schizofrenii. Z nauczycielami w szkole rozmawiać o aborcji nie można, bo dzieci doznają traum i szoku, bo dzieci dowiadują się, że w efekcie aborcji inne dzieci tracą życie. I wielkie oburzenie „Gazety Wyborczej” i odsądzanie od czci i wiary pani katechetki. Można natomiast zabierać dzieci na proaborcyjne manifestacje w towarzystwie kamery „Gazety Wyborczej”, by w walce o prawo do aborcji wspierały swoich rodziców. Można im kupić soczek, posadzić na trawie i niech przyglądają się, jak ich matki, koleżanki ich matek wykrzykują hasła, odmawiające człowieczeństwa tym najmniejszym dzieciom, i walczą o prawo do tego, co tak bardzo zbulwersowało rodziców z Radomia, że aż złożyli donos do „Gazety Wyborczej”. Dlaczego ta sama gazeta, która tak chętnie nagrywa dzieci lewicowej publicystki, nie bulwersuje się, że prezentowane na manifestacji treści są nieodpowiednie dla kilku-, czy nawet kilkunastoletnich dzieci. Dlaczego nie ubolewa, że widok wieszaków, wulgarnych haseł, może odcisnąć się na psychice i wrażliwości tak małego dziecka? A może dzieci wychowywane w lewicowych domach mają inną wrażliwość? Może lewackie wychowanie to już nie wychowanie, a demoralizacja?

Małgorzata Terlikowska

 

 

Komentarze (8):

anonim2016.04.8 16:29
To przerażające mieszać dzieci do zbrodni, plamić ich serca brudem i okrucieństwem ludzi dorosłych. "Lepiej sobie przywiązać kamień młyński do szyi i wrzucić w morze niż być powodem do zgorszenia dla jednego z tych braci moich najmniejszych."
anonim2016.04.8 16:45
Rodzice mają rację. Katechetka powinna zostać dożywotnio wywalona z nauczania podstawowego dzieci.
anonim2016.04.8 17:05
Za to wg wychowania prawackiego dzieci mogą zabijać swoje matki.
anonim2016.04.8 18:11
"Dzieci idą manifestować, by matki mogły zabijać swoje dzieci – oto lewackie wychowanie. Doprawdy nie wiem, jak można patrzeć w oczy swojemu dziecku i jednocześnie odmawiać prawa do życia innym dzieciom." A co w wypadku, gdy wystąpią powikłania i ciąża zagraża życiu matki? Co to za "wychowanie", gdy świadomie naraża się życie matki, żony, córki?! Pani Terlikowska, na tym świecie są też ludzie, którzy zwyczajnie nie wierzą w moc trzech zdrowasiek! Nie wepchniecie nikomu na siłę swojej chorej ideologii, nie zmusicie kobiet do rodzenia, szczególnie w takich sytuacjach! Nie rozumie tego Pani? Podobnie, większość kobiet nie będzie chciało rodzić dziecka poczętego podczas gwałtu! Te kobiety znajdą sposób, pewnie niejednokrotnie tragiczny w skutkach dla ich samych. Pani nawet nie zdaje sobie sprawy jak ta chora ustawa może zaszkodzić. Ale ja zdaję sobie też sprawę, że do Pani i Pani szanownego małżonka takie argumenty nie trafiają...
anonim2016.04.8 19:16
Faktycznie, widok wieszaka odciska nieodwracalne piętno w duszy kilkulatka.
anonim2016.04.8 21:03
katechetka to nie nauczycielka , bowiem katecheza nie ma nic wspólnego z nauką (znaczenia słów można sobie poszukać choćby w Wikipedii ) .
anonim2016.04.9 10:42
Niesamowite jak wąskie horyzonty umysłowe ma Małgorzata Terlikowska. Ona nie umie napisać artykułu o niczym innym tylko o rodzinie wielodzietnej, albo o potępieniu aborcji, potępieniu kobiet które myślą inaczej niż ona. Ta kobieta wydaje się niczym innym nie interesowac, nie mieć na żaden inny temat nic do powiedzenia. Bo o czym ma mówić kobieta, która non stop jest skoncentrowana na dzieciach. Czy to zachęca do wielodzietności ? Nie, to zniechęca. Jak mam się stać taką klępą, która nie potrafi nic powiedzieć (napisać) na temat kultury, nauki, polityki w innym zakresie niż katolicka polityka rodzinna, - to nie mam zamiaru sobie tak zawęzać horyzontów myślowych "kościół, dzieci i kuchnia" Ciekawe czy jakakolwiek czytelniczka została przez nią zachęcona do jej stylu życia?
anonim2016.04.9 11:36
@anna1967 to zależy tylko od człowieka, ilość dzieci nie ma z tym nic wspólnego . Pani Terlikowska nie zagłębia się nawet w to co pisze , nie analizuje też komentarzy, bowiem nigdy nie darzyło się aby w kolejnych felietonach jakoś się do nich odniosła. Tacy ludzie zdarzają się niezależnie od płci, statusu społecznego czy ilości dzieci. To ludzie którzy boją się myśleć żeby nie popsuć wizerunku świata , który został im narzucony i który tradycyjnie podtrzymują i zgodnie z tradycją niezmieniony przekażą swoim dzieciom.