Sławomir Cenckiewicz obnaża prawdę o Hermaszewskim - zdjęcie
09.04.18, 07:35Screenshot Youtube / fot. domena publiczna (via Wikipedia)

Sławomir Cenckiewicz obnaża prawdę o Hermaszewskim

Towarzysz Kosmonauta” - taki tytuł nosi artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” autorstwa Sławomira Cenckiewicza, w którym lustruje on postać generała Mirosława Hermaszewskiego.

Lubi budować mit pilota i kosmonauty przypadkowo wykorzystanego przez komunistów. Liczne dokumenty ukazują brutalną prawdę o jego komunistycznym zaangażowaniu i tajnej współpracy z WSW”

- stwierdza Cenckiewicz.

Polemizuje też z argumentacją, której użył prezydent Andrzej Duda w trakcie wetowania ustawy degradacyjnej. Wskazywał wówczas choćby na drugorzędną rolę w WRON Mirosława Hermaszewskiego. Jak podkreśla Cenckiewicz w artykule:

Doszło tym samym do bezprecedensowej i dość niebezpiecznej interpretacji działalności WRON w latach 1981-1983, z której wynikać może, że w ramach owego »związku przestępczego o charakterze zbrojnym« istniały niejako dwie równoległe struktury […]: »zła« z gen. Wojciechem Jaruzelskim na czele i »dobra«, w gruncie rzeczy przypadkowa i pasywna, w której przewodził siłą wciągnięty do WRON pilot kosmonauta”.

Według historyka Hermaszewski tylko swoim oportunistycznym życiowym wyborom zawdzięcza wszystko. Przypomina, że już w liceum został aktywistą Związku Młodzieży Socjalistycznej. Gdy kończył Oficerską Szkołę Lotniczą w Dęblinie z kolei, był zaangażowanym członkiem PZPR. Dodaje również, że likwidacja zbioru zastrzeżonego IPN odsłoniła smutną prawdę:

Już na pierwszym roku studiów w Dęblinie wojskowa bezpieka wytypowała Hermaszewskiego do werbunku w celu kontroli środowiska podchorążych”.

Dodaje, że formalny werbunek miał miejsce w lutym 1962 roku, a Hermaszewski zgodził się pomagać WSW „w walce z wrogą działalnością”, przyjmując pseudonim „Długi”.

Autor tekstu zarzuca też generałowi, że ten podobnie jak większość kadry oficerskiej, która nastawiona jest na robienie kariery, chciał dobrze żyć z „wszechpotężną WSW”.

Na koniec dodaje, że ppłk Mirosław Hermaszewski nie był postacią przypadkową we WRON, czego dowodzi cały kontekst historyczny, rola WSW oraz osobiste zaangażowanie Jaruzelskiego w proces doboru kadr oficerskich LWP w latach 1967-1990.

dam/"Do Rzeczy",Fronda.pl