Rosja nie była, nie jest i nie będzie częścią Zachodu - zdjęcie
25.11.14, 13:42Władimir Putin (fot. YouTube)

Rosja nie była, nie jest i nie będzie częścią Zachodu

3

Wielu obserwatorów życia politycznego zastanawia się, dlaczego Władimir Putin tak bardzo zawrócił Rosję z europejskiej ścieżki rozwoju. Jak jednak pisze Leonid Bershidsky „ stało się to już na długo przed jego kadencją – mianowicie w połowie lat 90. XX wieku podczas wojny domowej w Jugosławii”. 

Wraz z pojawiającymi się trudnościami natury ekonomicznej w związku ze spadającymi cenami ropy, rosyjski prezydent coraz bardziej stara się przekonywać Rosjan o swoim patriotyzmie,  przekonując, że Zachód jest dla niego podstępnym rywalem:

„Za każdym razem, gdy Rosja staje na nogi, jest silniejsza i gotowa bronić swoich interesów poza swoimi granicami, natychmiast zmienia się nastawienie świata do Moskwy i jej liderów. Pamiętacie co było z Borysem Jelcynem? Początkowo świat przyjął go bardzo dobrze. Nieważne co powiedział, Zachód go chwalił. Ten sam człowiek w momencie, gdy zabrał głos w sprawie obrony Jugosławii, stał się dla świata alkoholikiem i szaleńcem. Raptem każdy dostrzegł, że Borys Nikołajewicz Jelcyn lubił wypić. Czy wcześniej o tym nie widziano? Wiedziano, ale to nie przeszkadzało światu w robieniu interesów z Moskwą. Fakt ten zaczął przeszkadzać Zachodowi dopiero wtedy, gdy Rosja chciała bronić swoich interesów na Bałkanach. Gdy Jelcyn bezpośrednio zaczął o tym mówić, stał się nagle dla Zachodu prawie wrogiem. Tak wygląda rzeczywistość. Było to całkiem niedawno, a ja pamiętam do dobrze” - cytuje portal Forsal.pl.

Leonidowi Bershidsky'emu te słowa Putina narzucają niejako skojarzenie z wystąpieniem pierwszego ministra spraw zagranicznych Rosji Andrieja Kozyriewa w 1992 roku podczas spotkania KBWE:

„Podczas gdy w pełni prowadzimy politykę wejścia do Europy, to uznajemy także, że pod wieloma względami, o ile nie w większości, nasza tradycja jest związana z Azją. Oznacza to poważne ograniczenia w zbliżeniu z Europą Zachodnią.
Widzimy, że pomimo pewnej ewolucji, strategie NATO i Unii Zachodnioeuropejskiej, które są oparte o plany wzmacniania obecności wojskowej w państwach bałtyckich oraz na innych obszarach postsowieckich, pozostają niezmienione…
Po drugie, obszar byłego Związku Radzieckiego nie może być postrzegany jako strefa pełnego przyjmowania norm KBWE. W istocie bowiem jest to strefa postimperialna, w której Rosja musi bronić swoich interesów, przy użyciu wszystkich dostępnych środków – zarówno gospodarczych jak i militarnych. Powinniśmy nalegać, aby byłe kraje ZSRR bez zbędnej zwłoki wstąpiły do nowej federacji lub konfederacji – będziemy pod tym względem nieustępliwi.
Po trzecie, wszyscy ci, którzy myślą, że mogą lekceważyć nasze interesy, i że Rosja podzieli los Związku Radzieckiego, nie powinni zapominać, że mówimy przecież o państwie zdolnym do stanięcia w obronie siebie jak i swoich przyjaciół” - mówił rosyjski minister.

Dziś – jak podkreśla autor artykułu - Władimir Putin i szef rosyjskiego resortu spraw zagranicznych Siergiej Ławrow cały czas powtarzają to samo co Andriej Kozyriew. „Rosja chce sprzymierzyć się z Chinami, chce także, aby kraje byłego ZSRR wstąpiły do bloku państw pod przewodnictwem Moskwy – Unii Eurazjatyckiej. Ponadto Moskwa otwarcie podkreśla swoje interesy w państwach sąsiednich i chce ich bronić przy użyciu wojska” - pisze Bershidsky.

„Rosja pod rządami Jelcyna miała czyste intencje, ale później bardzo szybko pogrążyła się w bezwstydnej korupcji i powróciła do przetestowanych już koncepcji polityki zagranicznej z czasów sowieckich. Rosja zaś jako kraj nigdy nie była wystarczająco jednolita, aby Zachód mógł traktować ją jako prawdziwego sojusznika” - przekonuje autor analizy.

Jego zdaniem, obecna alienacja Rosji jest pod niektórymi względami gorsza niż otwarta rywalizacja z czasów zimnej wojny. „Podczas gdy poprzednia wrogość opierała się na obcości i nieznajomości kultur po obu stronach, to dzisiejsze gorzkie relacje zawierają cyniczne rozczarowanie rozwiedzionej pary. Putin bardzo łatwo przekonuje do swojego stanowiska swoich wyborców. Sprawia to, że nawet jeśli odejdzie od władzy, zbliżenie pomiędzy Zachodem a Rosją będzie jeszcze trudniejsze” - uważa  Leonid Bershidsky.

Ra/Forsal.pl

Komentarze (3):

anonim2014.11.25 14:58
Europejska ścieżka rozwoju? Jak zwykle jakaś propagandowa nowomowa. ie ma takiego czegoś, za to obecnie można zaobserwować unijną ścieżką stagnacji gospodarczej.
anonim2014.11.25 21:03
No rzeczywiście odkrycie na miarę Nobla. Przecież tu nie chodzi o pierdoły jak dobrobyt, gospodarka czy surowce mineralne. Różnice między społeczeństwami są różnicami cywilizacyjnymi. Rosja jest ukształtowana przez cywilizację turańską, więc stosunki społeczne oparte są na przemocy i pogardzie. Niezależne od tego, czy rządzi car, czy panuje bolszewizm, czy "demokratycznie" wybrany Putin. Zmiany ustroju to tylko pryszcze na historii cywilizacji. Podobnie Niemcy. Kiedyś były w orbicie cywilizacji łacińskiej, ale pogrążyły się odmętach cywilizacji bizantyńskiej. Zamiast ekscytować się takim spostrzeżeniami może lepiej przeczytać coś z historiozofii?
anonim2014.11.26 6:00
Rosja nie jest i nie będzie również częścią Europy. Kałmuki za Ural!