Przegrany, ale błogosławiony, czyli cała prawda o Karolu de Foucauld - zdjęcie
02.12.20, 07:55Fot. via Wikipedia, CC 0

Przegrany, ale błogosławiony, czyli cała prawda o Karolu de Foucauld

6

Samotny święty

Został wyniesiony na ołtarze 13 listopada 2005 r. przez Benedykta XVI. Proces beatyfikacyjny zakończył Jan Paweł II, za którego uznano cudowne uzdrowienie kobiety za pośrednictwem błogosławionego. 

Za życia nie osiągnął praktycznie nic. Zmarł samotnie, zamordowany przez ludzi, którym poświęcił życie. Jego dzieło wydało owoce dopiero po śmierci. Na całym świecie jak grzyby po deszczu powstają wspólnoty inspirowane duchowością Karola de Foucauld. 

Był trapistą, natomiast zgromadzenie jego imienia to Mali Bracia i Małe Siostry Jezusa. Żyją zwyczajnie, zgodnie z Ewangelią. Często z wykluczonymi – ubogimi, Cyganami, prostytutkami, czy koczowniczymi plemionami gdzieś na terenach pustynnych. Odwiedzają biedne dzielnice, fawele, slumsy. 

Z wagabundy pustelnik

Foucauld jest przykładem gwałtownego nawrócenia, porzucenia swojego dotychczasowego życia i pójścia za Jezusem. Urodził się w połowie XIX w. w bogatej, arystokratycznej rodzinie we Francji. Studiował filozofię u jezuitów, ale stracił wiarę. Zarówno filozofia jak i literatura rozczarowała go. Gdy umarł jego dziadek, pogrążył się w duchowym kryzysie. 

Zaczął kontynuować rodzinne tradycje i wstąpił do armii. Został podporucznikiem i służył w Afryce. Pędził życie światowe. Nie stronił od alkoholu i narkotyków, miał tabun kochanek. Został także uznanym naukowcem. Narodowe Towarzystwo Geograficzne nagrodziło go za eksplorację krajów arabskich, głównie Maroka i Algierii. Jednak nie to było jego prawdziwym powołaniem. 

Coraz częściej czuł się bardziej jak świnia niż człowiek – jak wspominał. W rdzennych mieszkańcach Północnej Afryki urzekła go gościnność i religijność. Wrócił do Kościoła. W Paryżu przyjął sakramenty i udał się na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Tam spotkał Chrystusa i zapragnął żyć jak On. 

Być bliżej Chrystusa

Wstępuje do zakonu trapistów, lecz wkrótce opuszcza zakon. Najpierw posługuje siostrom klaryskom w Nazarecie, a potem udał się do Tuaregów, aby żyć wśród tego koczowniczego plemienia na Saharze. Czym jest kochać Jezusa? Kochać. Kochać nieprzyjaciela. Innowiercę, wroga. 

Zamieszkuje w Beni-Abbes, potem w Tamanrasset. Uczy się języka nomadów, tworzy niewielką wspólnotę. Gdy wybucha I wojna światowa, przemoc i gwałt docierają także do Afryki. Ginie śmiercią męczeńską z rąk rebelianta.

Był typem trudnego świętego. Radykalny asceta, żywiący się kilkoma daktylami dziennie, szukający wytchnienia w 50 stopniowym upale, śpiący na ziemi, z kamieniem pod głową. Nie było wielu, którzy byli w stanie dotrzymać mu kroku. Niczym ojcowie Kościoła pierwszych wieków szukał boga w odosobnieniu i kontemplacji. 

Całe życia poświęca medytacjom nad Słowem Bożym. Chrystusa odnajduje właśnie w Jego Słowie. Wypełniać je to po prostu być i kochać. Wiarę wypełniać w czynach. Oddawać Jego woli w posłudze miłosierdzia. Po ludzku nie osiągnął nic. Zmarł w samotności. Ale nie w zapomnieniu. Jego dzieło jest żywe do dziś. 

Tomasz Teluk

Wkrótce nakładem Fundacji Instytut Globalizacji ukaże się seria dzieł duchowych bł. Karola de Foucauld. Jako pierwsza zostanie wydana książka pt. „Duch Jezusa”. Więcej informacji: www.globalizacja.org 

Komentarze (6):

B.2020.12.9 19:31
Szukał Boga, a nie boga. Jest tam jakiś korektor? Ów Święty niewątpliwie spotkał Jezusa, skoro potrafił tak radykalnie zmienić życie. Jego radykalizm przypomina świętego Franciszka, ale i Brata Alberta. Jeśli byli i są między nami tacy ludzie jak oni, co będzie po śmierci z nami, zwykłymi zjadaczami chleba, których nie stać na żaden radykalizm i którzy najczęściej sa po prostu "letni" w swojej wierze?
rebeliant2020.12.2 19:53
"Mali Bracia i Małe Siostry Jezusa" - jacy mali ? Jakie szkiełko wy patrzycie ? Kto dla was jest wyższy od "małych" ?
rebeliant2020.12.2 19:47
"Cyganami"... akurat w ich biedę, to już od dawna powątpiewam. Biedę liczyć należy jeszcze obciążeniem pracą, a to widać u innej grupy społecznej opluwanej jako "faszystowska większość". I tak: jedni nie wyrabiają się na zakrętach, aby mieć środki na utrzymanie siebie i rodziny i ledwo wychodzą na 0, a inni prowadzą lewe biznesy, trudnią się bandyctwem, udają biednych, a jeżdżą limuzynami i śmieją się w twarz tyrającym frajerom... śmieciom polskim bo takie jest odniesienie sporej części tej grupy plemiennej. Ale jest i plus dla nich, gdyż odsłaniają ucisk i wyzysk nas przez świętych nierobów, którzy są wliczeni w nasz ciężar i chyba rozumiem postępowanie Cyganów. Polacy powinni brać z nich przykład i nie dawać się ugłaskać na grzecznego pachołka wyrobnika ani świątobliwym wybawcom, ani czerwonym burżujom.
Tom Tom2020.12.2 8:10
Boga piszcie wielka literą.
Natalja Siwiec2020.12.2 10:11
Oni świadomie w celu gównoburzy. Nie znasz Frądy?
piątka2020.12.2 11:28
ty też jestes pożyteczny- użyźniasz glebę odchodami. a widzisz ? Wisła pięknieje.A w Izraelu na twych g.... chodują dorodną marchew, którą nabywasz w s-market. Nie potrzebujesz myślec !