Proroctwo kardynała Ratzingera. Oto, jaki będzie Kościół jutra - zdjęcie
03.03.19, 19:00fot. Peter Nguyen Minh Trung, lic. CC BY-SA 2.0 via Flickr, zdj. edytowane

Proroctwo kardynała Ratzingera. Oto, jaki będzie Kościół jutra

14

Przyszłość Kościoła może wyrosnąć i wyrośnie z tych, których korzenie są głębokie i którzy żyją z czystej pełni swojej wiary. Nie wyrośnie z tych, którzy dostosowują się jedynie do mijającej chwili ani z tych, którzy tylko krytykują innych i zakładają, że sami są nieomylnymi prętami mierniczymi; nie wyrośnie z tych, którzy podejmują łatwiejszą drogę, którzy unikają pasji wiary, twierdząc, że wszystko, co stawia im wymagania, co ich uraża i zmusza ich do poświęcenia siebie jest nieprawdziwe i nieaktualne, despotyczne i legalistyczne. 

Ujmując to bardziej pozytywnie: przyszłość Kościoła, po raz kolejny, jak zawsze, zostanie ukształtowana przez świętych, to znaczy przez ludzi, których umysły nie zatrzymują się na hasłach dnia, ale dociekają głębiej, którzy widzą więcej niż widzą inni, ponieważ ich życie obejmuje szerszą rzeczywistość. 

Bezinteresowność, która czyni ludzi wolnymi, osiąga się jedynie poprzez cierpliwość małych codziennych aktów samozaparcia. Przez tę codzienną pasję, która sama objawia człowiekowi w ilu wymiarach jest on niewolnikiem własnego ego, przez tę codzienną pasję i tylko poprzez nią oczy człowieka powoli się otwierają. Widzi tylko na tyle, na ile przeżył i przecierpiał. 

Jeśli dzisiaj prawie nie jesteśmy już w stanie uświadomić sobie Boga, to dlatego, że tak łatwo przychodzi nam uciec od samych siebie, od głębi naszego jestestwa za pomocą narkotyku takiej czy innej przyjemności. W ten sposób nasza własna głębia wewnętrzna pozostaje dla nas zamknięta. Jeśli prawdą jest, że człowiek widzi tylko sercem, to jakże jesteśmy ślepi! 

Jaki to wszystko ma wpływ na problem, który rozpatrujemy? Oznacza to, że chełpliwe i głośne twierdzenia tych, którzy wieszczą Kościół bez Boga i bez wiary, to wszystko pusta paplanina. Nie potrzeba nam Kościoła, który celebruje kult działania w modlitwach politycznych. To jest zupełnie zbędne. Dlatego też on sam siebie zniszczy. 

To, co pozostanie, to Kościół Jezusa Chrystusa, Kościół, który wierzy w Boga, który stał się człowiekiem i obiecuje nam życie po śmierci. Ksiądz, który nie jest nikim więcej niż pracownikiem socjalnym może być zastąpiony przez psychoterapeutę i innych specjalistów; ale ksiądz, który nie jest specjalistą, który nie stoi [z boku], obserwując grę, udzielając oficjalnych rad, ale w imię Boga stawia się do dyspozycji człowieka, który towarzyszy ludziom w ich smutkach, w ich radościach, ich nadziei i strachu, taki ksiądz na pewno będzie potrzebny w przyszłości. 

Pójdźmy krok dalej. Z obecnego kryzysu wyłoni się Kościół jutra – Kościół, który stracił wiele. Będzie niewielki i będzie musiał zacząć od nowa, mniej więcej od początku. Nie będzie już w stanie zajmować wielu budowli, które wzniósł w czasach pomyślności. Ponieważ liczba jego zwolenników maleje, więc straci wiele ze swoich przywilejów społecznych. 

W przeciwieństwie do wcześniejszych czasów będzie postrzegany dużo bardziej jako dobrowolne stowarzyszenie, do którego przystępuje się tylko na podstawie samodzielnej decyzji. Jako mała wspólnota, będzie kładł dużo większy nacisk na inicjatywę swoich poszczególnych członków. Niewątpliwie odkryje nowe formy posługi kapłańskiej i będzie wyświęcał do kapłaństwa wypróbowanych chrześcijan, którzy wykonują już jakiś zawód. 

W wielu mniejszych parafiach lub autonomicznych grupach społecznych opieka duszpasterska będzie zazwyczaj prowadzona w ten sposób. Obok tego niezbędna również będzie posługa kapłańska w pełnym wymiarze czasu, jak dawniej. 

Ale we wszystkich tych zmianach, w których, jak można się domyślać, Kościół na nowo odnajdzie swoją istotę i pełne przekonanie, co do tego, co zawsze było w jego centrum: wiary w Trójjedynego Boga, w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem, w obecność Ducha Świętego aż do końca świata. W wierze i modlitwie na nowo uzna sakramenty za formę oddawania czci Bogu, a nie za przedmiot wiedzy liturgicznej. 

Kościół będzie wspólnotą bardziej uduchowioną, nie wykorzystującą mandatu politycznego, nie flirtującą ani z lewicą, ani z prawicą. To będzie trudne dla Kościoła, bo ów proces krystalizacji i oczyszczenia będzie kosztować go wiele cennej energii. To sprawi, że będzie ubogi i stanie się Kościołem cichych. 

Proces ten będzie tym bardziej uciążliwy, że trzeba będzie odrzucić zarówno sekciarską zaściankowość, jak i napuszoną samowolę. Można przewidzieć, że wszystko to będzie wymagało czasu. Proces będzie długi i żmudny, tak jak droga od fałszywego progresywizmu w przededniu rewolucji francuskiej – kiedy biskup mógł być uważany za błyskotliwego, jeśli wyśmiewał się z dogmatów, a nawet sugerował, że istnienie Boga wcale nie jest pewne – do odnowy w XIX wieku. 

Ale kiedy minie już proces tego odsiewania, wielka moc popłynie z bardziej uduchowionego i uproszczonego Kościoła. W totalnie zaplanowanym świecie ludzie będą strasznie samotni. Jeśli całkowicie stracą z oczu Boga, odczują całą grozę swojej nędzy. Następnie odkryją małą trzódkę wyznawców jako coś całkowicie nowego. Odkryją ją jako nadzieję, która jest im przeznaczona, odpowiedź, której zawsze potajemnie szukali. 

A zatem wydaje mi się pewne, że przed Kościołem bardzo trudne czasy. Prawdziwy kryzys ledwo się zaczął. Będziemy musieli liczyć się z tym, że nastąpią straszliwe wstrząsy. 

Jestem jednak równie pewny, co pozostanie na koniec: nie Kościół politycznego kultu, który już jest martwy, ale Kościół wiary. Może już nie być dominującą siłą społeczną w takim stopniu, w jakim był do niedawna; ale będzie cieszyć się świeżym rozkwitem i będzie postrzegany jako dom dla człowieka, gdzie znajdzie on życie i nadzieję wykraczającą poza śmierć. 

Kościół katolicki przetrwa mimo mężczyzn i kobiet, niekoniecznie ze względu na nich. A jednak, nadal mamy do odegrania naszą rolę. Musimy modlić się i pielęgnować bezinteresowność, wyrzeczenie, wierność, pobożność sakramentalną i życie skoncentrowane na Chrystusie. 

Józef Ratzinger w 1969 roku w rozgłośni Hessian Rundfunk

mod/Misyjne.pl

Komentarze (14):

kto2019.03.9 11:43
Wiedza powoli zabija kościół, im więcej wiemy tym bardziej odwracamy się od kościoła. W większości wierzących to +60 jak oni powymierają " a natury nie oszuka nikt " to będzie koniec kościoła.
Niemiec2019.03.4 2:17
Proroctwo? Co to za gusła i bajania?!
Vistula2019.03.4 3:05
Du bist ein Vollidiot weißt du das?
Vistula2019.03.4 1:52
Genialny teolog, ponadczasowy.
gośka2019.03.3 22:49
Duch Święty to nasza przyszłość!...żałuję, że tak jak mówi papież: ludzkość nie dorosła do ważnej roli kobiety...bo Duch Święty zachowuje się jak Kobieta...być może kobiety są stworzone na Jego/Jej wzór....zazwyczaj kochają bezwarunkowo swoje dzieci...podobnie On kocha dusze w piekle mimo, że Jezus i Ojciec się nimi brzydzą...oby kiedyś jakaś ofiarna zakonnica doznała objawienia Ducha Świętego aby mogła potwierdzić żądania, o jakich Wam mówię...czyli o odpusty za dusze w piekle gł. w dniach 1-8 listopad...o wynagradzanie z ich grzechy...dla Boga wszystko może być możliwe...Bóg może przechytrzyć szatana...już raz to zrobił poprzez śmierć Jezusa...ale szatan mimo tego po śmierci ma duszę w szachu...i jedynie Duch Święty może pomóc takiej duszy...bo to Pocieszyciel, zrozumiałam co znaczy pocieszenie od piekła
sct2019.03.3 22:01
I on to przewidział już w 1969 roku...Prawdziwy wizjoner!
Michał Pasierb2019.03.3 22:00
Ubogi Kościół wiary w JEZUSA CHRYSTUSA składający się z cichych ludzi, którzy żyją EWANGELIĄ- bardzo mi się podoba to proroctwo J.Ratzingera z 1969 roku....
Stanislaw znad Dunajca2019.03.3 20:59
Lubię porównywać Kościół do kuru. Chodzi po podwórku świata, szukając ziarna. Znajdzie niekiedy pszenicę, niekiedy jakiegoś pędraka, a niekiedy kawałek padłej, trującej...osy! Ale z tego wszystkiego powstaje jajko. Jeszcze przy porodzie trochę będzie krzyku, ale nie długo, bo gospodarz czy gospodyni już czyha i natychmiast to jajko zabiera do siebie. A ta kura nie ma czasu ani się na swój wytwór napatrzeć, ani nacieszyć. Uciechę ze świętych, owoc pracy Kościoła, mają niebiosa! My wobec świata jesteśmy niekiedy tylko grzesznikami i gorszycielami! Taka jest natura Kościoła - istnieć by z grzeszników "produkować" świętych... dla nieba!! Kto tego nie rozumie, niech czyni pokutę!
Auferetur Inferunt Insaniam2019.03.3 20:13
Wizja przerażająca: "To, co pozostanie, to Kościół Jezusa Chrystusa, Kościół, który wierzy w Boga". Jak to możliwe? Zmiana o 180 stopni???
Stanislaw znad Dunajca2019.03.3 20:10
Żadna to przyszłość Kościoła, jak w nim pozostaną sami święci! Tu na ziemi Kościół jest dla grzeszników, których ma czynić wierzącymi i świętymi. A dla świętych jest przygotowane niebo, nie Kościół!
Twitter:Promujcie_PWS2019.03.3 19:59
Kościół będzie, ale już nie ten, co kiedyś.
Olgierd Szary2019.03.3 19:34
Napisać to teraz - byłoby to tylko bardziej stwierdzeniem dziejącego się już procesu, niż przewidywaniem. Ale powiedzieć to 50 lat temu w 1969 - to przenikliwość i zrozumienie samej istoty i chrześcijaństwa - i istoty człowieka.
Frondo droga 2019.03.3 19:31
co kombinujecie że pod niektórymi artykułami nie da się zamieścić komentarza? Jeśli kombinujecie róbcie to z finezją
Gamberro2019.03.3 19:21
Kapitalne