Prokuratura boi się Nowickiej? - zdjęcie
11.01.12, 09:23

Prokuratura boi się Nowickiej?

5

W połowie listopada Fundacja Pro-prawo do życia złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa nielegalnego lobbingu, płatnej protekcji i złamania przepisów prawa farmaceutycznego przez Wandę Nowicką. Prokuratura postanowiła, że sprawa zajmować się nie będzie, o czym 7 grudnia 2011 poinformowała PAP.

 

- Zgodnie z art. 305 §4 i 306 §1 kodeksu postępowania karnego Fundacja ma prawo zaskarżyć postanowienie prokuratora. Ten ostatni liczył jednak,  że tych przepisów się nie dopatrzymy, więc rzeczniczka prasowa prok. Monika Lewandowska kłamała mówiąc prasie, iż decyzja prokuratury jest prawomocna, a samego postanowienia (również wbrew prawu) nam nie przysłano - komentuje Aleksandra Michalczyk z Fundacji Pro. 

 

Po interwencji, jaką podjęli obrońcy życia, Fundacja otrzymała pismo o postanowieniu proluratury, ale z zupełnie politycznym uzasadnieniem. - Prokurator nie tylko postawił się w roli sędziego, ale również nieomylnego wszechwiedzącego, który po prostu wie, że Wanda Nowicka „nie powołuje się na wpływy w instytucjach państwowych i samorządowych”. Zero faktów, zero dowodów, zero odniesienia - ocenia Michalczyk. 

 

Zdaniem prokuratury, "nie można bowiem w przedmiotowej sprawie przyjąć, iż działania kierowanej przez Wandę Nowicką Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny miały na celu informowanie i zachęcanie do stosowania danego produktu leczniczego bądź też zwiększanie jego sprzedaży i konsumpcji”. - Prokurator nie raczył nawet zajrzeć do akt sprawy Nowicka przeciwko Najfeld. Gdyby spojrzał, znalazłby fragmenty wyroku, mówiące o tym że Federa dopuściła się przestępstwa z art. 129 Prawa farmaceutycznego (reklama produktu leczniczego bez uprawnienia) - dodaje Michalczyk. 

 

Działaczka Fundacji Pro podaje też dwa przykłady budzące wątpliwości, jeśli chodzi o postać Wandy Nowickiej. "Z wpłat dokonanych przez Gedeon Richter sfinansowano m.in. druk materiałów edukacyjnych dla grup młodzieżowych Ponton zajmujących się m.in. edukacją seksualną w szkołach. Wśród wydrukowanych broszur znajdowała się broszura pt. "antykoncepcja po stosunku" zawierająca opis działania środka antykoncepcyjnego E., którego producentem jest firma Gedeon Richter. Nazwa środka była wielokrotnie przywoływana w broszurze."

 

„Z wpłat dokonywanych przez Gedeon Richter PLC SA w 2008 roku sfinansowano prowadzenie korespondencji w serwisie internetowym www.wpadka.pl. W tym zakresie producent środków antykoncepcyjnych składał w ramach działalności PR „zamówienia” obwarowane sankcją zwrotu środków w przypadku niedostarczenia „towaru” i oczekując wystawienia „faktury” za niego. Taka forma współpracy w ocenie sądu, jest odpowiednia do podmiotów będących w relacji zleceniodawca-zleceniobiorca.”

 

eMBe

Komentarze (5):

anonim2012.01.11 10:28
<p>Nowicka to wielkie zero.</p>
anonim2012.01.11 10:51
<p>A p&oacute;żmiej będzie se strzelał w policzek?</p>
anonim2012.01.11 12:11
<p>aborcyjna kr&oacute;lowa rządzi prokuraturą, masakra co się w tym państwie dzieje</p>
anonim2012.01.11 16:05
<p>@Ulgen: Z tekstu wynika, że to prokuratura nie ma w tym przypadku argument&oacute;w; argumenty FundacjiPro wydają się sensowne.</p>
anonim2012.01.11 17:50
<p>A czy Autor artykułu jest prawnikiem? Szkoda już mi sił tłumaczyć, że prokuratur w myśl ustawy z 20 czerwca 1985 r. &nbsp;POSIADA pewne uprawnienia sądownicze (np. rozsądza zasadność zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa) i Lwowska doktryna prawa stanowionego wrost nazywa ją pierwszą instancją sądowniczą w postępowaniu karnym. Tylko czy autor zna prawo czy po prostu nauczył się w szkole trzech prawnych formułek, kt&oacute;rymi szafuje?</p>