05.02.14, 09:36fot. sxc.hu

Prof. Maria Ryś: „Standardy edukacji seksualnej to seksualizacja dzieci”

- Przez lata starałam się pomóc kobietom po aborcji. Muszę powiedzieć, że nie spotkałam większego cierpienia na tym świecie niż kobieta cierpiąca wskutek zaburzeń postaborcyjnych – przyznała w czasie wykładu zatytułowanego „Ratyfikacja Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej - następstwa dla jednostki” prof. Maria Ryś. Jak wytłumaczyła prelegentka zjawisku, które dzisiaj się nazywa gender przygląda się od wielu lat z zupełnie innej strony. Z punktu widzenia tzw. praw aborcyjnych, reprodukcyjnych i edukacji seksualnej dzieci. - Wielu kobietom nie udało mi się pomóc – przyznała prof. Ryś.

- Jak prawa reprodukcyjne mają się do gender? Wpiszcie państwo w wyszukiwarki gender mainstreaming – stwierdziła prof. Ryś. - W podstawowym dokumencie na stronie 50. czytamy o najważniejszych priorytetach. Wśród tych priorytetów jest nie tylko dostęp kobiet do opieki zdrowotnej ale także szczególne uwzględnienie prawa reprodukcyjnego i seksualnego, zapewnienie możliwości legalnej aborcji, zapewnienie pełnego dostępu do edukacji seksualnej dziewcząt i chłopców – wytłumaczyła.

Jak zauważyła prof. Maria Ryś zjawiska gender nie da się poznać bez wczytania się w życiorys jednej z najważniejszych osób w tym zakresie Margaret Sanger- wojującej feministki, propagatorki marksizmu w Stanach Zjednoczonych.

- W jej życiorysie znalazła się również Polska. Warto wiedzieć jakie wskazania widziała w stosunku do naszego narodu – zauważyła mówczyni.

Jak nakreśliła prof. Ryś dzisiaj w zakres tego zjawiska włącza się łagodny feminizm, radykalny feminizm, badania naukowe i badania pseudonaukowe. I jak dodała  problem jest zdefiniowaniem gender.

- Próbowałam znaleźć definicję gender w dokumentach europejskich. Nie ma. Nie ma jednoznacznej definicji gender. Warto się zastanowić dlaczego?- zauważyła prof. Ryś. Jak dodała brak jednoznacznej definicji utrudnia wszelkie analizy.

W czasie wykładu prof. Ryś zwróciła uwagę, że w konwencji jest zapisane, że ważne jest to co społeczeństwo uznaje za odpowiednie tylko, że dziś głos oddaje się naukowcom.

- Co wynika z badań naukowców? Dowiadujemy się, że tak naprawdę tak samo mogą wychowywać rodzice tej samej płci – mówiła.  Jednak te opinie są sprzeczne z danymi jakie opublikował Mark Regnerus.

-Rzekomo standardy edukacji seksualnej mają służyć przekazywaniu wiedzy – zwróciła uwagę prof. Ryś – jednak wszyscy uczciwi psychologowie podkreślą: to jest seksualizacja dzieci . Te standardy edukacji seksualnej to jest seksualizacja dzieci. Rozbudzanie potrzeb, których dziecko nie ma, a które trzeba będzie zaspokoić.

- Bardzo często słyszymy – kontynuowała -  że dziecko musi mieć podstawowe wiadomości dotyczące antykoncepcji ponieważ to uchroni je to przed aborcją. To jest najczęściej padający argument. Pamiętam jak wielkie były protesty jak Jan Paweł II mówił, że problem antykoncepcji łączy się z aborcją. W 2014 roku został opublikowany raport amerykański dotyczący ostatnich pięciu lat, kto w Ameryce dokonał aborcji? 99, 2 proc. kobiet które dokonały aborcji stosowały antykoncepcję – mówiła dodając, że w całej sprawie nie chodzi o dobro kobiety tylko o zyski firm farmaceutycznych, klinik aborcyjnych.

- Nie raz słyszę smutne rozważania ale są prawa, ale są rezolucje, którym trzeba się podporządkować. Jak to musimy? Przecież prawa tworzą ludzie. Prawa zmieniają ludzie i wszystkie prawa mogą zmienić ludzie – stwierdziła prof. Ryś.

Ujmując problem Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej metaforycznie prof. Ryś stwierdziła:

- Ta koncepcja  jest jak zupa grzybowa, którą przygotowano z wielu prawdziwków, do której dodano tylko kilka muchomorów: zmianę podejścia do płci człowieka,  uderzenie w dotychczasową wielowiekową tradycję, prawa rodziców do wychowania dzieci  zgodnie z wyznawanymi przez nich wartościami w imię specjalnej genderowej morfologii kontroli, którą ma wdrażać konwencja. Czy podanie tak przyrządzonej potrawy wyjdzie narodom na dobre? Trzeba się przede wszystkim zastanowić czy propozycje takiego ujmowania płci, a także krytycznego, negatywnego spojrzenia na tradycję zamiast wyzwalającego charakteru nie będą miały destrukcyjnych skutków? – pytała prelegentka.

- Konwencja ma działać przeciwko przemocy i dyskryminacji. W rzeczywistości, i to trzeba podkreślić, ta konwencja nadaje instytucjonalną przemoc wobec małżeństwa, rodziny, tradycji, wartości cenionych przez wieki nie tylko w naszym narodzie ale kulturze judeochrześcijańskiej – podsumowała prof. Maria Ryś.

Wykład „Ratyfikacja Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej - następstwa dla jednostki” został wygłoszony w czasie konferencji „Ratyfikacja Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej - następstwa dla jednostki, społeczeństwa i państwa” 4 lutego w Sejmie RP.

Ab

Komentarze

anonim2014.02.5 9:44
Obrzydliwe jest to określenie "reprodukcyjne".
anonim2014.02.5 11:10
masakra
anonim2014.02.5 12:21
Czołową prekursorką ideologii gender jest wymieniona w artykule Margaret Sanger, która m.in. pisała: "Kobieta jest upośledzona przez to, że jest żoną i matką". Dla niewiedzących - Margaret Sanger, to socjalistka, miłośniczka Marksa, rozwódka, osoba, która jako środki antykoncepcyjne zalecała groźne dla zdrowia i życia płukanie pochwy lizolem i dwuchlorkiem rtęci, która negowała sens stosowania naturalnych metod planowania rodziny uzasadniajac, że "zostało naukowo udowodnione, że kobieta może począć w każdym momencie cyklu". Ta niedouczona kobieta, była czynną zwolenniczką rozwoju eugeniki negatywnej i wydawała pismo "The Birth Control Review", w którym m.in. publikował Ernst Rüdin, twórca hitlerowskiego planu "higieny rasowej". Jej czasopismo promowało eugenikę, postulowało wprowadzenie przymusowej sterylizacji i aborcji dla osób "nieprzystosowanych". Krytykowała rodziny wielodzietne, a w 1932 roku opublikowała w "The Birth Control Review" swój "Plan pokojowy", sugerujący wprowadzenie obowiązkowej segregacji, sterylizacji i reedukacji "dysgenicznego inwentarza". Rok później opublikowała w tym czasopiśmie artykuły Ernsta Rüdina pt. "Pilna potrzeba eugenicznej sterylizacji" oraz Leona Whitney'a pt. "Selektywna sterylizacja" , przedstawiające zalety nazistowskiego programu eugenicznego. W 1939 roku Sanger zapoczątkowała "Projekt Murzyn" , którego celem było ograniczenie rozrodczości czarnych obywateli USA. Ta marksistka, eugenistka, propagatorka antykoncepcji i rasistka jest sztandarową postacią ideologii gender. To m.in. "osiągnięcia" jej chorej osobowości, nienawidzącej macierzyństwa, nie dostrzegającej niczego złego w segregacji ludzi na "przystosowanych" i tych "nieprzystosowanych", których należy się pozbyć, jej rasistowskie poglądy legły u podstaw nie tylko ideologii hitlerowskich Niemiec, ale również u postaw współcześnie lansowanych poglądów odnośnie "rozrodczości". Poglądy m.in. tej mrocznej postaci są bazą ideologii gender.
anonim2014.02.5 12:30
@obserwator... Skoro "99, 2 proc. kobiet które dokonały aborcji stosowały antykoncepcję", to odsetek aborcji wśród osób stosujących i niestosujących antykoncepcji jest taki: 99, 2 proc. kobiet które dokonały aborcji stosowały antykoncepcję 0,8 proc. kobiet które dokonały aborcji nie stosowały antykoncepcji. W związku z czym twoje uwagi są co najmniej śmieszne i prawdopodobnie jesteś albo psychologiem, albo socjologiem albo humanistą z ideologicznymi klapkami na oczach.
anonim2014.02.5 14:09
@Obserwator http://www.pch24.pl/Mobile/Informacje/informacja/id/20636
anonim2014.02.5 17:00
@obserwator... Twoje wyliczenia wariantowe mają jedną zasadniczą wadę. Milcząco założyłeś, że spośród 1 mln kobiet, zażywających antykoncepcję jest aż 90-99,9% kobiet. Niby na jakiej podstawie tak twierdzisz? A jeśli jest tylko połowa, albo mniej? Wtedy twoje wyliczenia, dla wariantu pół na pół, będą następujące: Przykładowy wariant 3: - z 1 000 000 osób 500 000 stosuje antykoncepcję, zatem odsetek aborcji w grupie stosującej antykoncepcję to 992/500 000 = 0,1984%, natomiast odsetek aborcji w grupie nie stosującej antykoncepcji to 8/500 000 = 0,0016%. To by oznaczało, że osoby stosujące antykoncepcję dokonują aborcji częściej 124 razy!
anonim2014.02.6 22:02
@Fascination... "@Kropelka: Przecież Obserwatorowi właśnie o to chodziło, że tezy tekstu są oparte o takowe "milczące założenia"! Popełniłaś błąd - po prostu się do niego przyznaj, a nie brnij dalej." Zabawna jesteś.... "Milczące założenia" poczynił obserwator, ja w swoim wariancie 3 "milcząco" założyłam inną opcję, aby mu pokazać, że dane, które używa, są wzięte z sufitu i stosując manipulację danymi można w ten sposób wykazać istnienie każdej opcji jako "jedynej prawdziwej". Ale nie zmienia to faktu, że jeśli w 2014 roku został opublikowany raport amerykański dotyczący ostatnich pięciu lat na temat aborcji, to otrzymany rezultat, że 99, 2 proc. kobiet które dokonały aborcji stosowały antykoncepcję, jest daną z oficjalnego raportu, który zapewne nie opiera się na "milczącym założeniu".
anonim2014.02.8 17:30
@obserwator... Widzę, że jesteś specjalistą od „milczących założeń” na przykład takiego, że jestem „humanistką”, ale nich ci będzie. Być humanistą to przecież nic uwłaczającego, jeśli rozumie się przez to ciekawość i aktywność w dziedzinach związanych z człowieczeństwem. Co do twojej statystyki, specjalisto również od statystyki… Jeszcze raz przytoczę sporny fragment artykułu: „W 2014 roku został opublikowany raport amerykański dotyczący ostatnich pięciu lat, kto w Ameryce dokonał aborcji? 99, 2 proc. kobiet które dokonały aborcji stosowały antykoncepcję” Ty natomiast twierdzisz, że: „ze z tych 99% (których nigdzie nie kwestionuje!) nie wynika jakoby osoby stosujące antykoncepcję częściej dokonywały aborcji.” Czy w przytoczonym artykule, jest mowa o „częstotliwości” występowania aborcji w poszczególnych grupach kobiet : stosujących i niestosujących aborcję? Nie. Została przedstawiona PROPORCJA udziału w tym procederze jednych i drugich kobiet. I ta proporcja określa, z której grupy jest WIĘCEJ takich przypadków. Nie CZĘŚCIEJ ale WIĘCEJ. Podam ci może inny przykład, który zobrazuje o co mi chodzi. Na stronie: http://www.aids.gov.pl/?page=epidemiologia&act=pl&id=1 Można pobrać dokument: Sytuacja_epidemiologiczna_HIV_w_Polsce_2011.doc W którym na jego ostatniej stronie znajduje się wykres kołowy przedstawiający zachorowalność na HIV w zależności od rodzaju przyczyn - związanych z dożylnym przyjmowaniem narkotyków (IDU) i przenoszonych drogą płciową (HET – kontakty heteroseksualne, MSM - mężczyzn utrzymujących kontakty seksualne z mężczyznami oraz biseks), na podstawie którego wynika, że gro zachorowań HIV, bo 55%, występuje w grupie homoseksualistów. Która zatem grupa jest najbardziej zagrożona? Oczywiście ta, której przedstawiciele mają największy udział procentowy w zarażaniu się HIV. Gdyby na tym wykresie 99 % stanowiłaby grupa osób, która przyjmuje narkotyki dożylnie, to niezależnie od jej liczebności procentowej w populacji, choćby 0,000000001%, ta i tylko ta grupa byłaby narażona na zarażanie się HIV z prawie pewnym prawdopodobieństwem. Tak samo można wyznaczyć grupę ryzyka zachorowania na nowotwór, badając przyczyny, które doprowadziły do jego rozwoju. Tak samo można wyznaczyć grupę ryzyka przeprowadzenia aborcji, badając przyczyny, które doprowadziły do aborcji.
anonim2014.05.10 23:52
W związku z nadchodzącymi wyborami do PU zachęcam do podpisania następującej petycji: http://www.citizengo.org/pl/6743-odbudujmy-europe