07.03.19, 15:55

Post bez modlitwy i jałmużny to zwykła dieta

Przed nami Wielki Post. Jego istotą jest pójście za wskazaniami Jezusa: drogą modlitwy, postu i jałmużny. Są ze sobą ściśle związane. 
 
Modlitwa
Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił (Mk 1,32-35).

To mój ulubiony fragment dotyczący modlitwy. Wyobrażam sobie Jezusa, gdy wychodzi z domu Piotra przez nikogo niezauważony. Poprzedni dzień musiał być dla Niego bardzo ciężki, zakończył się zapewne późno w nocy. Mimo to Jezus wstaje, gdy jeszcze było ciemno i wędruje przez uśpione miasto, aby modlić się na osobności. Jezus, podobnie jak my, musiał podjąć wysiłek, by znaleźć czas na modlitwę. 

To mi przypomina, że mam szukać miejsc oddalonych od codziennego zgiełku i hałasu, miejsc, w których mogę przebywać sam na sam z Bogiem. Może to być cisza porannej modlitwy lub piętnaście minut rozmowy z Bogiem wieczorem.

Post
Dlatego chcę ją przynęcić, na pustynię ją wyprowadzić i mówić jej do serca (Oz 2,16).

Żyjemy w kulturze małego wysiłku i szybkich efektów, w której post i modlitwę traktuje się jako coś obciążającego i trudnego. Jednak dobrobyt, który rozleniwia i zniewala, możemy zamienić na „dobry byt” - odkrycie na nowo postu i modlitwy jako daru daje nam ogromną szansę na doświadczenie Boga.

W poście nie chodzi o doskonalenie dla doskonalenia. Post nie jest okazją do zrzucenia kilku kilogramów lub poprawienia obrazu samego siebie. Jeśli nie jest skierowany na rozwój relacji z Bogiem i odkrywanie Go w sobie, wtedy nie jest to chrześcijański post. Ściśle wiąże się też z pokorą. To nie miejsce na napinanie duchowych muskułów. Dlatego czasem lepiej doświadczyć porażki w naszych wielkopostnych planach. Post jest przede wszystkim łaską, prośmy o nią.
 
To czas próby. W poście chodzi o odczuwalny brak - nie mam czegoś, co normalnie byłoby dla mnie dobrem i przyjemnością, a często jest gdzieś moim zniewoleniem. Św. Jan od Krzyża nasze przywiązania porównał do splotów liny. Gruba lina składa się z wielu splecionych ze sobą pojedynczych nici. Łatwiej zerwać poszczególne nitki, ale niemożliwe jest zerwać całą linę. Nie warto się szamotać, lepiej rozplątywać pojedyncze włókna. Dlatego post to nie miejsce na heroiczne czyny, ale na niepozorne, drobne wyrzeczenia. 

Pościmy, by przekonać się na własnej skórze, że nasze życie nie zależy wyłącznie od stanu konta lub pełnej lodówki. Jesteśmy w rękach samego Boga. Potrzebny jest zarazem post cielesny i duchowy, post od obrazów, hałasu, nadmiaru informacji, post od telewizji, internetu, radia. Bóg mówi: wyprowadziłem cię na pustynię, by okazało się, co naprawdę nosisz w sercu. Post jest przygotowaniem do nawrócenia, pokazuje, co naprawdę we mnie siedzi. Widzimy swoje leniwe wnętrze, które nie akceptuje dyskomfortu i niewygody. 

Jałmużna
Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie - czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. (Iz 58,5-7)

Jałmużna jest duszą postu, bo pogłębia w człowieku miłość, uczy go dawać coś w ukryciu. Św. Jan Kanty pisał, że dla niego nie ma właściwie innej formy pokuty niż jałmużna. Bo ona przemienia wewnętrznie, rodzi miłość.

Św. Augustyn: Nie wierzę, aby post wystarczył sam w sobie. Twoje wyrzeczenia będą dla ciebie owocne, jeżeli będziesz hojny dla innych. 

Nie chodzi tylko i wyłącznie o  dawanie pieniędzy, i to najczęściej tych, których nam zbywa, ale dawanie siebie, poświęcenie uwagi komuś, poświęcenie czasu też sobie!

Nie zawsze pieniądze są ważne i konieczne. Może to będzie godzina w hospicjum, odwiedzenie kogoś samotnego, dodatkowy czas z rodziną? Niematerialna pomoc, nieprzeliczona na monety czy banknoty. Czas dla siebie, aby trochę zgłębić własną duszę....

"Hojnie siejesz, hojnie zbierasz" - łatwo zagłuszyć sumienie wrzuconą kwotą do puszki, ale czy to tylko o to chodzi?


Życzę sobie i Wam dobrego Wielkiego Postu! W tym czasie nie będę publikował wpisów. 
Proszę Was także o modlitwę za moją Rodzinę. Ja także będę o Was pamiętał...


***


Przy pisaniu wykorzystałem fragment wpisu Jałmużna autorstwa Tomasza na Drodze do prostego życia tutaj. Polecam także wpis Stopnie jałmużny tutaj.

minimalizm-wiara.blogspot.com

Komentarze

andrzejhahn32019.03.7 22:50
post ...........czyli sekciarko katolicki idiotyzm
Gość2019.03.7 18:41
A katolik nienawidzący homoseksualistów i ludzi myślących inaczej to zwykły hipokryta
Lech Keller-Krawczyk2019.03.7 17:12
Nazywam się Lech Keller-Krawczyk jestem gejem i Żydem. Lubię rolników, młodych, silnych, dziewiczych z dużymi ......, ale tylko tych którzy nie "zadają" się z trzodą. Wiem, że nie na temat, ale tak mnie od rana coś "kręci". Może to portret Roberta jaki sobie sprawiłem nad łóżkiem.
Bawełna Polityczna2019.03.7 17:10
Nie ma diety bez ascezy. Jest tylko inny sposób dogadzania sobie i to nie prowadzi do zrzutu kilogramów
M.2019.03.7 16:25
A w sumie to jalmuzna to wystarczy. Post/dieta i modlitwa sa niewazne xD
Auferetur Inferunt Insaniam2019.03.7 16:04
A modlitwa bez diety to ... typowy polski proboszcz :)
port2019.03.7 16:11
ile ci judaszu płacą sorosowych srebrników
Lennon2019.03.7 17:56
Jak grubszy od księdza, to pewnie więcej, niż księdzu.
Auferetur Inferunt Insaniam2019.03.7 18:48
Płacą tak sobie... $ 10 za wpis bez komentarza. $ 20 jeśli choć jedna osoba skomentuje mój wpis potem po $5 za każdy kolejny komentarz i dodatkowe $10 jeśli włączę się do dyskusji pod moim własnym wpisem. Jak jest dobry dzień (frądla wrzuca kontrowersyjne tematy) można łatwo z $200 zarobić. Miesięcznie z $5000 wyciągam. Wiem, że mało, ale to tylko moja dodatkowa praca, którą nawet lubię.