Papież Franciszek: "my już na co dzień żyjemy w czasach ostatecznych" - zdjęcie
01.01.14, 09:49Papież Franciszek (fot. gaudiumpress/Flickr.

Papież Franciszek: "my już na co dzień żyjemy w czasach ostatecznych"

4

Ostatnie godziny w roku przypominają nam, że my już na co dzień żyjemy w czasach ostatecznych. Wraz z przyjściem Chrystusa na świat czas się wypełnił, nie będzie już żadnego nowego objawienia – mówił o tym Papież Franciszek na nieszporach uroczystości Świętej Bożej Rodzicielki Maryi z adoracją eucharystyczną i dziękczynnym Te Deum za miniony rok. Przy tej okazji Ojciec Święty zachęcił zgromadzonych do rocznego rachunku sumienia:

„Kiedy dobiega końca rok 2013, zbieramy w jedno przeżyte dni, tygodnie, miesiące, aby wszystko oddać Panu – powiedział Papież. – I zapytajmy się: jak przeżyliśmy czas, jaki On nam dał? Czy użyliśmy go przede wszystkim dla siebie, dla własnej korzyści, czy też umieliśmy go poświęcić także dla innych? A Bóg? Ile czasu zarezerwowaliśmy, aby «przebywać z Nim» w modlitwie, w milczeniu? Dziś wieczorem kończymy Rok Pański 2013, dziękując i prosząc o przebaczenie. Dziękujemy za wszystkie dobrodziejstwa, jakimi obdarzył nas Bóg, a zwłaszcza za Jego cierpliwość i wierność, które ukazują się w kolejnych okresach, ale w sposób szczególny w pełni czasów, kiedy «zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty» (Ga 4,4). Niech Matka Boża, w której imię zaczniemy jutro nowy etap naszej ziemskiej pielgrzymki nauczy nas przyjmować Boga, który stał się człowiekiem, aby każdy rok, każdy miesiąc, każdy dzień był wypełniony Jego odwieczną Miłością”.

Szczególne słowa Papież skierował do mieszkańców swej diecezji. Zachęcił ich do osobistej odpowiedzialności za Wieczne Miasto.

„Rzym jest miastem szczególnie pięknym – powiedział Ojciec Święty. – Ma niezwykłe dziedzictwo duchowe i kulturowe. A jednak nawet w Rzymie jest tak wiele osób naznaczonych ubóstwem materialnym i nędzą moralną, osób biednych, nieszczęśliwych, cierpiących, którzy stanowią wyzwanie nie tylko dla sumienia osób odpowiedzialnych za życie publiczne, ale także dla sumienia każdego obywatela. Być może w Rzymie silniej odczuwamy ten silny kontrast między środowiskiem majestatycznym i pełnym artystycznego piękna, a niedostatkiem społecznym tych, którym jest trudniej. Rzym jest miastem pełnym turystów, ale także pełnym uchodźców. Rzym jest pełen ludzi pracujących, ale także ludzi, którzy nie mogą znaleźć pracy lub nie są należycie wynagradzani, albo wykonują prace niegodne. Wszyscy jednak mają prawo być traktowani z równą gościnnością i sprawiedliwością, ponieważ każdy ma ludzką godność”.

Po zakończeniu liturgii Franciszek, wzorem swych poprzedników, udał się samochodem na plac św. Piotra i modlił się przed stajenką.

sm/Radio Watykańskie

Komentarze (4):

anonim2014.01.1 11:52
Papiez ma racje. Chrzescijanstwo zatracila swoja podstawowa wartosc- milosc do blizniego. Tracimy energie na dyskutowanie problemow, ktore w rzeczywistosci sa poza chrzescijanskimi dogmatami. Gzie jest rodzina i milosc do blizniego? Swiatem i ludzmi zaczal rzadzic pieniadz.Dyskutuje sie o aborcji nie majac swiadomosci ze przede wszystkim panstwo i spoleczensto musza zapewnic tym dzieciom warunki. Sworzcie najpierw podstawe- potem dyskutowac mozna kto ma prawo narodzic sie a kto nie. Czy ktos z was zna bol- co to znaczy zyc na obczyznie- bo ani w kraju ani w rodzinie nie bylo miejsca. Ani w sercu bliznich. Gdyby ktos z was poznal bol obcosci i wygnania- moze umial by spojrzec z innej perspektywy na problemy i wartosci spoleczenstwa. Panstwo nie umie nawet zadbac o starszych- ile ludzi zyje samotnych w biedzie i samotnosci? Mysle tez o mojej matce- ktora cale zycie ciezko pracowala, urodzila 6 dzieci i teraz w wieku 90 lat nieporadna i sparalizowana lezy sama. Syn mieszka 16 km -tak blisko a nawet nie odwiedzi matki w swieta. Papiez ma racje ze my zyjemy juz w czasach ostatecznych- Bog nas opuscil i skazal na wlasna laske.Chyba juz nie umiemy kochac- nie umiemy zyc. Dziekuje Papiezowi za piekne i madre slowa- w swiadomosci jak trudne zadanie stoi przed czlowieczenstwem- i czy bedziemy w stanie jeszcze sie uratowac????
anonim2014.01.1 12:12
@talman, lewak to jest z ciebie. Papież jest chrzescijaninem, katolikiem tumanie.
anonim2014.01.1 13:08
@Talman Jestem świadom tego, iż posłużyłeś się sztuką ironii, odnosząc się do tychże konkretnych kwestii... Jednak, w mojej ocenie, nadinterpretujesz... Owszem, Cejrowski wypowiedział się w dość zdecydowanym i ostrym tonie na temat pewnych elementów składowych wizerunku Papieża Franciszka, lecz nigdzie nie twierdził, iż biskupa Rzymu nie szanuje, wypowiada mu posłuszeństwo, pragnie "przeczekać" jego pontyfikat... Zwrócił jedynie uwagę na pewne kwestie, można się z nim zgadzać bądź nie, jednak według mnie nadużyciem jest formułowanie względem jego osoby tego rodzaju zarzutów... Nie ulegajmy postawie skrajnej. Osobiście się z nim w tej sprawie nie zgadzam, ale nie zinterpretowałbym też jego zachowania w tenże sposób. Ponadto niczym niewłaściwym nie jest fakt, iż komuś postawa, styl życia i postępowania konkretnego następcy św. Piotra po prostu w pewnych względach nie odpowiada, albo inaczej, nie "przypada do gustu"... Zwyczajnie są katolicy, którzy poszczególnych Namiestników Chrystusowych cenią sobie wyjątkowo, ich postawa odpowiada im w znacznym stopniu. Jednak od zaobserwowania tejże prawdy, do stwierdzenia, iż dla kogoś ów konkretny papież jawi się jako "lewak", "Antychryst", "obcy", "fałszywy" etc. etc. etc. jeszcze dalekaaaaaa droga, zapewniam... Pozdrawiam :) :) Z Panem Bogiem... :)
anonim2014.01.3 11:17
Oczywiście, że to czasy ostateczne ui powolna degradacja urzędu papieskiego. Przykład: Franciszek prosi diecezjan o zgodę na "użyczenie" ich biskupa do kierowania włoskim episkopatem... ... i przeprasza za kłopot Fragmenty papieskiego listu za L'Osservatore Romano: «Per una missione importante nella Chiesa italiana — vi si legge — ho bisogno che monsignor Galantino venga a Roma almeno per un periodo. So quanto amate il vostro vescovo e so che non vi farà piacere che vi venga tolto, e vi capisco. Per questo ho voluto scrivervi direttamente come chiedendo il permesso. Egli sicuramente preferisce rimanere con voi, perché vi ama tanto (...) Chiederò a monsignor Galantino che, almeno per un certo tempo, pur stando a Roma, viaggi regolarmente alcuni giorni per continuare ad accompagnarvi nel cammino della fede. Vi domando, per favore, di comprendermi... e di perdonarmi. Pregate per me, e io vi prometto di pregare per voi». «Z powodu ważnej misji dla włoskiego Kościoła - bp Galantino musi przynajmniej na jakiś czas przyjechać do Rzymu. Wiem, jak bardzo kochacie swojego biskupa i wiem, że nie jesteście zbytnio zadowoleni, że go zabieram, ale rozumiecie. Dlatego chciałem zwrócić się do was bezpośrednio z pytaniem o pozwolenie. Zdecydowanie woli zostać z wami, bo bardzo was kocha. (...) Poproszę bpa Galantino, żeby, przynajmniej przez jakiś czas, gdy będzie w Rzymie, przyjeżdżał do was regularnie na kilka dni, aby nadal towarzyszył wam na drodze wiary. Proszę was, zrozumcie mnie... i wybaczcie mi. Módlcie się za mnie, a ja obiecuję modlić się za was.»