Powiedzenie św. Franciszka Salezego, że dobre wychowanie to już połowa świętości przypomniał dziś Ojciec Święty, zachęcając do korzystania ze zwrotów grzecznościowych w życiu rodzinnym. Jak przyznaje Franciszek: „Są to proste słowa, a jednak tak trudno je niekiedy wypowiedzieć.”

Słowa te jednak mają wielką moc, a kiedy ich zabraknie często dochodzi do pęknięć, które mogą doprowadzić do rozbicia rodziny. Papież przestrzegł, że czasami dobre wychowanie może mięc charakter tylko formalny i staje się maską, która ukrywa oschłość serca.

Pierwszy zwrot grzecznościowy, który omówił Franciszek była prośba o pozwolenie: „Czy mogę?”

„Kiedy troszczymy się, by uprzejmie poprosić również o to, czego naszym zdaniem możemy wymagać, to chronimy ducha współżycia małżeńskiego i rodzinnego.  Wejście w życie drugiego, nawet gdy jest ono częścią naszego życia, wymaga delikatności postawy nieinwazyjnej, odnawiającej zaufanie i szacunek. Zażyłość nie upoważnia bowiem do brania wszystkiego za oczywiste. A miłość, im bardziej jest intymna i głęboka, tym bardziej wymaga poszanowania wolności i zdolności oczekiwania, by druga osoba otworzyła drzwi swojego serca. Przypomnijmy w związku z tym słowa Jezusa w Apokalipsie: «Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną» (3,20). Nawet Pan prosi o pozwolenie, by wejść! Nie zapominajmy o tym” – powiedział Franciszek.

„Dziękuję” to drugi zwrot grzecznościowy. Zdaniem Ojca Świętego wdzięczność świadczy o szlachetności danego człowieka.

„Czasami wydaje się, że stajemy się społeczeństwem złych manier i złych słów, jakby były one znakiem emancypacji. Słyszymy, jak często się je wypowiada nawet publicznie. Uprzejmość i umiejętność podziękowania są postrzegane jako oznaka słabości, a czasem nawet wzbudzają podejrzenia. Tej tendencji trzeba przeciwdziałać w łonie rodziny. Musimy być nieustępliwi w sprawie wychowywania do wdzięczności: chodzi tu zarówno o godność osoby ludzkiej, jak i sprawiedliwość społeczną. Jeśli zaniedbuje się ten styl w życiu rodzinnym, to nie będzie go również w życiu społecznym. Ponadto dla człowieka wierzącego wdzięczność to sama istota wiary: chrześcijanin, który nie umie dziękować, jest kimś, kto zapomniał języka Boga” – powiedział Papież.

„Przepraszam” to słowo, które powinno funkcjonować w każdej rodzinie. „W rodzinie nigdy nie powinno się kończyć dnia w atmosferze konfliktu.”

„«Przepraszam» to na pewno trudne słowo, ale bardzo konieczne. Kiedy go brakuje, małe pęknięcia się poszerzają, stając się, choćby się tego nie chciało, głębokimi przepaściami. Nie przypadkiem w modlitwie, jakiej nauczał Pan Jezus, „Ojcze nasz”, podsumowującej wszystkie kluczowe pytania naszego życia, znajdujemy następujące słowa: «Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”  (Mt 6, 12). Uznanie, że się w czymś uchybiło, i pragnienie oddania tego, co się odebrało – szacunek, szczerość, miłość – sprawia, że stajemy się godni przebaczenia. W ten sposób infekcja zostaje powstrzymana. Jeśli nie jesteśmy w stanie przeprosić, to znaczy, że nie jesteśmy także w stanie wybaczyć. W domu, w którym nie prosi się o przebaczenie, zaczyna brakować powietrza, robi się duszno. Wiele zranionych uczuć, wiele rozdarć rodzinnych zaczyna się od utraty tego cennego słowa «przepraszam» – powiedział Papież.

KZ/radiovaticana.va