o. Placyd Koń dla Frondy: Co Biblia mówi o piciu alkoholu? - zdjęcie
03.08.17, 19:00Fot. Pixabay, CC0

o. Placyd Koń dla Frondy: Co Biblia mówi o piciu alkoholu?

 

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Co Biblia mówi nam o spożywaniu alkoholu?

o. Placyd Koń, OFM: Naukę Biblii na temat spożywania alkoholu można streścić w jednym zdaniu: Alkohol jest dla ludzi, ale trzeba się strzec jego nadużywania. Psalmista błogosławi Boga za Jego wspaniałość widoczną w stworzeniu i stwierdza, że chleb i wino są Jego darem dla człowieka, aby krzepić i rozweselać jego serce (por. Ps 104, 15). Podobnie naucza mędrzec Syrach: „Wino dla ludzi jest życiem, jeżeli pić je będziesz z umiarem. Co za życie ma ten, który jest pozbawiony wina? I ono zostało stworzone dla radości ludzi. Zadowolenie serca i radość duszy daje wino pite we właściwym czasie i z umiarem” (31, 27-28). Czyż nie jest to pochwała wina, tzn. jego umiarkowanego spożywania? Ale zaraz po tych słowach, jako dobry znawca natury ludzkiej, natchniony autor przestrzega przed nadużywaniem alkoholu. Spożywane w nadmiarze wino staje się „udręką dla duszy”. I dalej w tym samym tonie: „Pijaństwo powiększa szał głupiego na jego zgubę, osłabia siły, a ran przysparza”.

Co różni w tym zakresie ST od NT? 

Powyższe przesłanie jest wspólne dla ST i NT. Pierwszym cudem dokonanym przez Pana było przemienienie wody w wino na weselu w Kanie Galilejskiej, z czego wolno nam wyciągnąć wniosek, że On nie jest wrogiem radości człowieka, a alkohol pity z umiarem jest czymś nie tylko dozwolonym, ale i dobrym. Ta ocena zmienia się, i to radykalnie, kiedy człowiek spożywając alkohol przekracza miarę (por. Mt 24, 48-51). Jak sądzę, naukę ST i NT na temat spożywania alkoholu można podsumować w ten sposób: Jest czymś dobrym, jak długo to człowiek ma kontrolę nad spożywanym alkoholem, staje się czymś złym, kiedy alkohol przejmuje kontrolę nad człowiekiem. Ważne jest więc, aby ćwiczyć się w cnocie umiarkowania. A jeśli ktoś po wypiciu wina czy wódki, nie potrafi sobie odmówić tego jednego, który staje się „kieliszkiem za dużo”, to lepiej, żeby nie zaczynał tego pierwszego.

Czy każdy upijający się musi liczyć się z tym, że zostanie potępiony?

Szczególnie w Nowym Testamencie ta przestroga jest wypowiedziana wielokrotnie i bardzo wyraźnie. Apostoł Narodów wymienia pijaństwo wśród występków, które mogą wykluczyć z udziału w życiu wiecznym. „Ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6, 10). „Zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą” (Ga 5:21). A przecież nie można powiedzieć, że Apostoł był jakimś wrogiem alkoholu, bo ten sam św. Paweł polecił Tymoteuszowi, żeby ze względu na żołądek i jego częste niedomagania nie pił samej wody, ale dodawał do niej wina (por. 1 Ti 5, 23).

Co jeśli ktoś tkwi w nałogu i nie może z niego wyjść?

Wyjście z nałogu alkoholizmu jest rzeczywiście czymś bardzo trudnym. Nie wszystkim się to udaje. Czy to znaczy, że wszyscy praktykujący alkoholicy zostali czy będą potępieni zgodnie ze słowami św. Pawła? Nie możemy wyciągać takiego wniosku. Musimy pamiętać, że Apostoł nie napisał wyżej przytoczonych zdań w tym celu, aby „ułatwić” nam osądzanie innych. Jeśli zaś to napisał, to tylko w tym celu, aby każdy jego słowa brał do siebie osobiście. I wtedy słowo to ma ogromną moc, która może nas przemienić. Niech za przykład posłuży Augustyn, który usłyszał głos: „Bierz i czytaj!”. Kiedy otworzył Pismo św., jego wzrok padł na zdanie z Listu do Rzymian: „Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości” (13, 13). Słowa Apostoła stały się dla niego ostatecznym bodźcem do zmiany życia, i dlatego dziś mamy św. Augustyna. Gdyby odniósł je do innych, a nie do siebie, byłyby bezskuteczne.

Oprócz tego musimy pamiętać, że alkoholizm to choroba, która zostaje na całe życie, nawet jeśli alkoholik od 20 lat nie pije. Jeden kieliszek wódki czy butelka piwa może przekreślić te dwadzieścia lat trzeźwości i sprawić powrót do upijania się. Alkoholik to ktoś, kto nie potrafi pić z umiarem. Dlatego jedynym wyjściem jest całkowita trzeźwość. Podjęcie jej jest początkiem bardzo trudnej walki, której nie mogą wygrać w pojedynkę. Dlatego potrzebne są wyspecjalizowane ośrodki terapeutyczne, grupy AA, pomoc członków rodziny i przyjaciół. Całkowita lub okresowa wstrzemięźliwość od alkoholu podejmowana w intencji osoby uzależnionej od alkoholu jest cenną dla niej pomocą.

Dziękuję za rozmowę.